mama68 08.12.04, 19:10 Myślałam że jestem silniejsza ale jednak nie moge sobie sama poradzić! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
moniao1 Re: Proszę o pomoc! 08.12.04, 19:24 oj..zebym Ci ja mogla cos madrego napisac...ale nie umiem..:( i ja niejednokrotnie chcialam sie znalezc po tamtej stronie...ale wtedy cos mi mowilo..: jeszcze nie teraz..nie tego chcialby Twoj synek... Nasze dzieciaczki na nas czekaja,ale musimy zasluzyc na to spotkanie..Ja sobei wbiłam do glowy taka teorie..ze musze byc dobra, a przynajmniej starac sie:) pomagac ludziom, byz zyczliwa itp.. ..a kiedy przyjdzie czas spotkam sie z Mateuszem. Nie mozemy zmarnowac tego zycia..chociaz czasami nie chce nam sie otwierac oczu i zaczynac kolejnego dnia.... Pomysl sobie, czego chcialby dla Ciebie Twoj synek...mi to pomagalo i pomaga dalej... Nikt nas nigdy nie uczyl jak sobie dawac rade w sytuacji, kiedy odchodzi nasz maly Skarb i nikt nas tego nie nauczy..ja juz sobie nie tłumacze , ze jestem silna..nie slucham jak ktos mi mowi, ze silna jestem...nie chce byc silna: chce plakac kiedy mam ochote, chce miec zly humor kiedy mam ochote, chce łazic na cmentarz tyle razy ile mam ochote...Moze to zludzenie sily nas jakos drazni? przesylam Ci cieple mysli... nie jestes sama Odpowiedz Link
agablues Re: Proszę o pomoc! 08.12.04, 20:15 Chyba każda z nas miewa/ miewała podobne myśli. Może potrzebna pomoc specjalisty? Bo my tutaj, możemy Cię tylko wirtualnie poklepać po ramieniu, czasami przytulić. Czy to wystarczy? Aga Odpowiedz Link
monika_69 Re: Proszę o pomoc! 08.12.04, 20:48 Wiem,że cokolwiek by nie powiedzieć będzie nie tak i zawsze głupio,ale...najważniejsze,że potrafisz przyznać się sobie samej do tego,że problem istnieje.Oczekujesz pomocy,ale niestety chyba będziesz musiała wspomóc się farmakologią-to naprawdę działa .Nie myśl o Kobierzynie -zacznij wcześniej.Pomyśl,że dla twojego dziecka chciałabyś być mamą,która znajdzie wyjście z każdej sytuacji-nawet najtrudniejszej.A teraz w takiej jesteś ...Dla dziecka ,którego nie ma jesteś mamą -tak jak ono jest nadal twoim dzieckiem-w sercu będzie tak zawsze.Jesteśmy silni na tyle na ile nas sprawdzono.Trzymam kciuki abyś z tego sprawdzianu wyszła jeszcze silniejsza.Jeśli myślisz,że gdszieś kiedyś spotkasz swoje dziecko-to musisz tez wierzyć,że ono jest już teraz obserwatorem twego życia.Napewno chciałaś dla niego góry przenosić- ponieś tę górę teraz-nie rezygnuj...Wierzę,że potrafisz.I nie tylko ja jedna- jest nas tu wiele,aby pomóc wrócić do pionu.Dobrze,że forum powstało....wiesz zaparzyłabym herbatę i pomilczała razem z Tobą-abyś nie była sama...nie jesteś pamiętaj... Odpowiedz Link
katlin25 Re: Proszę o pomoc! 08.12.04, 22:06 Miałam dokładnie te same myśli.Nie wiem czy Ci to pomoże,ale mi pomaga myśl,że jeśli bym teraz odeszła (popełniła samobójstwo),to poszłabym do piekła i spotkałaby mnie największa kara-nie spotkałabym juz nigdy mojego aniołka.A tak mam chcociaż cień nadzieji.Czasami mam dni,że nie wierzę w to wszystko,ale czasem warto się zastanowić dwa razy,bo kto wie co nas czeka po drugiej stronie,a wtedy nie będzie już odwrotu.Mogę jeszcze poradzić wizytę u psychiatry i psychologa.Mi pomogło, trochę.Na tyle, żeby nie myśleć o takich rzeczach. dodam jeszcze,że z drugiej strony trzeba uważać na psychiatrów,bo kiedy powiedziałam,ze mam myśli samobójcze chcieli mnie od ręki zamknąć,ale mój mąż się nie zgodził.Prędko udałam się do innej pani doktor i było już ok. Trzymaj się Odpowiedz Link
martek40 Re: Proszę o pomoc! 08.12.04, 22:45 Dorota!Jesteś rozdarta "pomiędzy",ale pamiętaj,że masz dla kogo żyć!Jeszcze długo,długo będziesz potrzebna TUTAJ!Mikołaj jest cierpliwym chłopcem i poczeka na Wasze spotkanie.Bo że ono nastąpi-tego jestem pewna.Tak samo jak tego,że ten Mały Orędowniczek czuwa teraz nad Wami wszystkimi.Tymczasem znajdź się "po drugiej stronie",ale miedzy.Kawusia waniliowa czeka...czeka na Ciebie także Twoja Iskierka...Pamiętaj,jestem tak blisko...i też sobie nie potrafię poradzić... Odpowiedz Link
mamaadama4 Re: Proszę o pomoc! 09.12.04, 00:19 Skoro piszesz o Kobierzynie to znaczy jestes z Krakowa. To kolejny znak, że wypada się wreszcie w Krakowie zorganizować i spotkać. Odpowiedz Link
fibo1 Re: Proszę o pomoc! 09.12.04, 01:53 Co mi dało siłę? Chyba nic. Uważałem, że jedynym moim obowiązkiem i łaską byłoby umrzeć razem z nią, moją córcią. Całym sobą pragnąłem tego, ale nie dane mi było. Przez wiele miesięcy myśl o szybkim dołączeniu do niej towarzyszyła bez przerwy. I czekałem na ten czas jak na dar. Serce jednak nie pękło a cierpienie nie zabijało. Nie mogłem sam przyspieszyć wydarzeń, bo wydawało mi się to nieuczciwe w stosunku do córci. Ona przecież nie chciała umierać. Zostawiła mnie w niewyobrażalnym cierpieniu, ale to ślepy los wskazał na nią- więc i ja czekałem na jego wizytę. Gotowy. Tak było w porządku. Cierpienie i ból ofiarowywałem jej jak kwiaty, jednocześnie zdając sobie sprawę, że odpływa nie tylko z życia, ale i z pamięci ludzi. Więc pierwszym powodem zgody na dalsze życie było przechowanie pamięci. Do tej pory to najważniejszy dla mnie argument. Cóż, Strażnik Pamięci. Taki sam dobry powód do życia jak każdy inny. Odpowiedz Link
anuszka_bishi_buluu Re: Proszę o pomoc! 09.12.04, 08:51 Dziekuję Fibo za piekne słowa. Strażnik Pamięci. Odpowiedz Link
agafa30 Re: Proszę o pomoc! 09.12.04, 09:11 ja też miałam takie myśli, chciałam, marzyłam o tym, ze leżę TAM z moją córeczką i trzymam ją w ramionach... ale pomyśl, jaki to ma sens? co byśmy zmieniły? NIC! Nasze dzieciaczki nie wrócą. Ja rozmawiałam z panią psycholog, ona w cudowny sposób wytłumaczyła mi pewne moje uczucia, które mnie przerażały i z którymi nie dawałam sobie rady. Teraz, jak przychodzą takie myśli, a pojawiają się często, korzystam z jej rad i wcale ich nie odsuwam, ale myślę i zastanawiam się wtedy nad sensem tego co przychodzi mi do głowy, i zawsze dochodzę do wniosku, że jedynym celem TYCH MYSLI jest to, aby moja córeczka wróciła, że wcale nie chcę umrzeć, tylko chcę, zeby ona wróciała ale cokolwiek zrobię ona nie wróci,... jakoś mi to pomaga, a także "rozmowy" na forum. Radzę Ci porozmawiaj z dobrym psychologiem i trzymaj się. Ja niestey nie mogę Ci pomóc, ale naprawdę dobra rozmowa z dobrym psychologiem może Ci pomóc. Pozdrawiam Cię i życzę dużo sił. Odpowiedz Link
annall Re: Proszę o pomoc! 09.12.04, 09:13 Ech, chyba każda, każdy z nas miał lub ma takie myśli... Nic zrobić nie moge, by pomóc- mogę jedynie przytulić cieplutko- tak wirtualnie... Pamiętaj, że tu jesteś synkowi potrzebna, bo kto będzie pamiętał, zapalał światełka itp.? Pozdrawiam cieplutko Ania(mama 3 Aniołków i chorego Mateuszka) Odpowiedz Link
ostsee Re: Proszę o pomoc! 09.12.04, 14:10 tylko,tacy jak my mozemy zrozumiec Twoje przeogromne cierpienie.Moi rodzice juz nie zyja i opiekuja sie moim maluszkiem tam gdzies daleko.Kiedy widze jak moja zona placze,tlumacze jej,ze nasz synek musi chodzic teraz z wiadereczkami pelnymi jej lez.On niechcialby jej widziec na pewno cierpiacej,zalewajacej sie lzami.pozdrawiam.jacon. Odpowiedz Link
mmmmmm2 Re: Proszę o pomoc! 09.12.04, 13:23 czasem jak sobie jadę samochodem mam taką króciutką myśl żeby skręcić w drzewo, przyjemne ciarki mnie przechodzą. Tylko 3 sprawy mi nie dają spokoju. Co zrobiłby mój mąż gdyby coś mi się stało? Czy jako samobójca znajdę się w tym samym miejscu co moje dziecko? A może coś miłego jeszcze mnie czeka w życiu? Pozdrawiam gorąco, trzymaj się! Ewa - mama Aniołka Julii Odpowiedz Link