Dodaj do ulubionych

o mojej mamie

14.06.05, 13:25
Mój synek odszedł od nasz niespełna dwa miesiące temu. po wypisie ze szpitala
zamieszkaliśmy u mojej mamy (pomoc,"świeże" mieszkanie,etc.)-zaledwie 6
dni.mama obwinia się za śmierć Zbyszka, że nie zauważyła, nie dopilnowała (to
akurat nie jest prawda), no i za to, że najprawdopodobniej bakteria była w
jej domu.my jakoś się trzymamy,jest bardzo ciężko,ale walczymy, ona zupełnie
się poddała, z dnia na dzień jest coraz gorzej, chce sprzedać dom
(wprowadziła się w lutym) i wyjechać z miasta. pomóżcie, ja już nnie mam
argumentów.
Obserwuj wątek
    • 7nga Re: o mojej mamie 14.06.05, 14:29
      mojej pomogła rozmowa ze znajomym lekarzem, przecież to autorytet w sprawach
      medycznych i uwierzyła, że nie była to jej wina.

      może też tak spróbuj?
    • mmmmmm2 Re: o mojej mamie 15.06.05, 09:32
      Powiedz jej że to BZDURA! Nie wiem o jaką bakterię chodzi w Twoim przypadku.
      Moją córeczkę zabiła też jakaś bakteria. Lekarze nie "wyhodowali" żadnej
      znanej, ale teoria jest - że bakteria. Też się zastanawiałam, miałam
      wątpliwości - jak to się stało. Lekarz wyjaśnił mi, że to mogła być zwykła
      infekcja - ktoś, nawet w poczekalni u lekarza kichnął a ja złapałam bakterię.
      Tego się nie da uniknąć - chyba, że będziesz żyła w środowisku totalnie
      sterylnym (jak Michael Jackson), co w naszych warunkach jest niemożliwe!
      To już tak jest - jedna kobieta pije, pali, nie myje się tygodniami i rodzi
      dzieci - jedno po drugim. Zdrowe. Inna zje nie umyte jabłko i tragedia.
      Musisz mamę przekonać że to nie jej wina. Że w innym mieszkaniu mogła być np.
      ściana pomalowana nieodpowiednią farbą. Albo cokolwiek - np. grzyb na ścianie.
      Nikt nie jest winien śmierci Twojego synka. To poprostu cholerny zbieg
      okoliczności.
      Pozdrawiam Cię, uściskaj mamę.
      Ewa - mama Aniołka Julii
      Pozd
    • mama.mimi Re: o mojej mamie 15.06.05, 09:53
      Możliwości jest bardzo wiele, jeśli chodzi o źródło zakażenia.
      Dom? Raczej coś gdzieś na zewnątrz.

      To jest to! Zamiast rodzice Nas pocieszać to My musimy ich uspokajać,
      pocieszać! Może się mylę ale coś tu jest nie tak! Czegoś tu nie rozumiem!
      • mharrison Re: o mojej mamie 15.06.05, 10:30
        Sowo,
        spróbuj podpytać jakiegoś lekarza i przedstawić mamie "fachowo-naukowe"
        argumenty. Obawiam się, że argument "to przecież bzdura" może nie pomóc. W
        wielu przypadkach wiemy przecież, że w śmierci naszych dzieci nie było naszej
        winy, jednak racjonalizm nie zawsze do nas dociera. A na odbarczenie z poczucia
        winy tez potrzeba czasu....

        A niestety nierzadko tak bywa, że to my, rodzice, pocieszamy i uspokajamy
        naszych rodziców i innych bliskich. W moim przypadku też tak było i nie mam
        tego nikomu za złe.
    • sowa_m Re: o mojej mamie 15.06.05, 11:09
      Śmieszne to trochę wszystko mi się wydaje, bo widzę,że nie ja jedna tak mam.
      kiedy my z całej siły zbieramy się w sobie i walczymy z każdym dniem, z każdą
      godziną i powoli zaczynamy układać sobie życie, to cały świat wokół oczekuje,że
      będziemy dla niego siłą, wsparciem, otuchą.nie mam pretensji, bo mieć jej nie
      mogę, zresztą mam tak, że kiedy jestem potrzebna, znajduję w sobie siłę, ale to
      po prostu kolejna kpina losu z nas wszystkich. Tzrymajmy się dziewczątka i
      bądźmy silne-dla naszych mężów, dla rodziny, dla znajomych.same sobie już
      jesteśmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka