Dodaj do ulubionych

MOJE 4 ANIOŁKI .....

11.07.05, 21:36
witam
Przez długi czas tylko czytałam wasze posty i postanowiłam napisac.
13 czerwca 2005 roku straciłam mojego czwartego aniołka a bylismy tacy
szczesliwi.....
3 lata temu jeszcze nie wiedzielismy co nas czeka, orgaznizowalismy ślub
wesele, urzadzalismy mieszkanie, marzylismy o dzieciatku, w październiku 2002
test 2 kreskki jestem w ciazy jaka radosc przede wszytkim nasza całej naszej
rodziny jednak ciaza zagrozona lezenie leki strach kiedy wszytko wydawało sie
na najlepszej drodze do szczescia .. 18 stycznia 2003 XXtc przedwczesne
odejscie wód po tygodniu poród, mąż był przy mnie pomógł przeżyc ten koszmar,
nasze maleństwo było zdrowe ale musiało odejsc nikt nie wie dlaczego.
Za rok nastepne poronienie samoistne 8tc. ogromny ból wielka rozpacz, za
kolejny rok 12 tc ciaza obumarła ... no 20 luty moje i meza urodziny zrobiłam
test ogromny prezent jeste w ciazy teraz juz musi sie udac leki,
lezenie, "krążek", zastrzyki w brzuch przeciwzakrzepowe, cotygodniowe wiyty u
lekarza, wszytko wspaniale maleństwo rosnie rozwija sie prawidłowo jeli
bedzie dziewczynka to Agatka jeśli chłopczyk Wojtus ...12czerwca niec mnie
nie boli czuje sie siwietnie ide do ubikacji czuje pęcherz płodowy na
zewnatrz, karetka zawiozła mnie do szpitala nadzieja umarła dzień później
odeszły wody nic nie dało sie zrobić. Rodziłam nasze maleństwo momentami
tracac przytomnosc w bólu i rozpaczy, płakałam bo skazywałam je na śmierć ,
płakaliśmy razem, i pozostał smutek, ogromny smutek cos krzyczy we mnie
dlaczego Panie Boże dlaczego znowu My, dlaczego ...? na to pytanie nie ma
odpowiedzi juz teraz nie płaczemy, bo tym razem uda sie na pewno
zdecydowaliśmy sie na adopcję czuje jakbym była w ciazy tylko teraz znam jej
koniec, moje kochane aniołki odeszły ale ja musze zyc dalej
Obserwuj wątek
    • rzasia Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 11.07.05, 22:00
      Przytulam Cię mocno.
      Przeszliście już bardzo wiele jak na swój młody wiek. Wierzę, że teraz będzie
      już tylko lepiej. Wasze Aniołki siedzą na waszych ramionach i są z Wami cały
      czas. Będziecie mieć dziecko, które Was bardzo potrzebuje, już kocha i czeka na
      Was. Zobaczycie, że to jeszcze nie koniec marzeń o miłości. Teraz będzie ona
      radośniejsza.
    • mamajaromira Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 11.07.05, 22:33
      Tyle smutku..., a jednocześnie tyle nadzei.
      To cudowne, że po tym co przeszliście, nareszcie zaświeciło słoneczko:)
      Trzymam kciuki, żeby wszystko potoczyło się szybko i Wasz domu niebawem
      wypełnił się radosnym, dziecięcym śmiechem.
      Na pewno Wasze Aniołki będą czuwać i opiekować się swoim nowym rodzeństwem.
      Ściskam mocno.
    • 1megan Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 12.07.05, 09:21
      Magdo to bardzo przykre momenty w twoim życiu, bardzo ci współczuję,życzę ci
      dużo siły i wytrwałości i żeby przyszedł ten moment kiedy i ty będziesz cieszyć
      się swoim maleństwem tu na tym świecie, nawet -jak sama piszesz -maleństwem
      którego sama nie urodziłaś
      Trudno cokolwiek radzić ci w obliczu takich przejść, ale może warto żebyście
      obydwoje z mężem spróbowali zrobić badania genetyczne jeżeli jeszcze tego nie
      uczyniliście do tej pory - może tu tkwi wyjaśnienie utraty twoich dzieci.
      Trzymaj się ciepło
    • kama.garbi Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 12.07.05, 10:30
      (*) (*) (*) (*)
      ...nie wiem co powiedzieć choć słowa i tak nic niezmienia...
      przytulam mocno
      • iromanczuk Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 12.07.05, 11:25
        Jest mi bardzo przykro, że tak wiele musiałaś przejść. Z drugiej strony
        podziwiam Cię, że jesteś tak wytrwała w swoim bólu, cierpieniu i potrafisz
        spojrzeć na życie z nadzieją, dać miłość jakiemuś dziecku. Ja straciłam synka
        27 maja 2005 r, w 34 tc. Był zdrowiutki, ale najprawdopodobniej udusił się
        pępowiną, jeszcze do końca nie wiem bo czekam na wynik sekcji. Jest mi
        cholernie ciężko i trudno pozbierac się po jego stracie, a Ty straciłaś aż 4
        aniołki. Ja chyba nie dałabym rady tego znieść, jestem zbyt słaba. Patrząc na
        Twoje przeżycia staram się być równie silna jak Ty, ale nie mam odwagi na
        adopcję. Kiedyś myślałam, ze w ogóle nie uda mi się zajść w ciążę, udało się za
        4 razem przy inseminacji, wszystko było o.k, ale tak nagle umarł. Teraz
        straciłam wiarę i nadzieję, że jeszcze kiedyś będę w ciąży, ale narazie nie mam
        głowy na nic, za bardzo cierpię. Mimo swojego bólu trzymam kciuki za Ciebie, za
        Twoje szczęście i spełnienie marzeń. Oby i mnie się to kiedyś udało.
        • magdalenka0071 Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 12.07.05, 20:32
          Bardzo Ci współczuje to ogromna strata, wiem co czujesz co przezywasz i nie
          napisze ze bedzie dobrze bo ja tez słyszałam to wiele razy, wielu ludzi nie
          rozumie tego co czujemy co przezywamy, nie mam do nich o to pretensji, ja po
          ostatniej stracie poprosiłam siostre zeby zadzownila do wszytkich i poprosila o
          jedno nie mówcie ze nastepnym razem sie uda , nie mówcie ze bedzie dobrze!!!!
          Wiem ze cały czas pytasz dlaczego moze popełniłam jakis blad moze gdyby.. ja
          musiałam leczyc sie u psychologa, bo zadreczałam sie okropnie, wracałam
          swiadomie do bolesnych wspomnien teraz jest dobrze.
          Znowu mamy plany marzenia... Zycze Ci aby i u Ciebie zagosciło szczeście, zeby
          twoja wiara i nadzieja wróciły, Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, jesli kiedys
          bedziesz miala ochote porozmawiac to jestem czasem na tlenie
          magdalenka007@tlen.pl
        • magdalenka0071 do iromanczuk 12.07.05, 20:33
          Bardzo Ci współczuje to ogromna strata, wiem co czujesz co przezywasz i nie
          napisze ze bedzie dobrze bo ja tez słyszałam to wiele razy, wielu ludzi nie
          rozumie tego co czujemy co przezywamy, nie mam do nich o to pretensji, ja po
          ostatniej stracie poprosiłam siostre zeby zadzownila do wszytkich i poprosila o
          jedno nie mówcie ze nastepnym razem sie uda , nie mówcie ze bedzie dobrze!!!!
          Wiem ze cały czas pytasz dlaczego moze popełniłam jakis blad moze gdyby.. ja
          musiałam leczyc sie u psychologa, bo zadreczałam sie okropnie, wracałam
          swiadomie do bolesnych wspomnien teraz jest dobrze.
          Znowu mamy plany marzenia... Zycze Ci aby i u Ciebie zagosciło szczeście, zeby
          twoja wiara i nadzieja wróciły, Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie, jesli kiedys
          bedziesz miala ochote porozmawiac to jestem czasem na tlenie
          magdalenka007@tlen.pl
    • olab1 Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 13.07.05, 14:31
      Przykro mi, że kolejny raz ludzie muszą przechodzić przez taki koszmar. bardzo
      Wam współczuję.
      Podjęliście ważną dla Was decyzję. cieszę się wraz z Wami. Będziecie cudownymi
      rodzicami dla Waszego Maluszka. Pomyśleć, dacie komuś prawdziwy dom. Może ten
      Ktoś mogłby go nigdy nie mieć, a dzięki Wam będzie szczęśliwy?
      Dużo zdrowia, pogody ducha i przede wszystkim radości z adopcji.
      Wszystkiego dobrego.
      Ola
    • mcmcwc Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 14.07.05, 11:07
      witam cie na forum, po pierwsze ciesze sie ze sie odwazylas napisac ja sama
      najpierw duzo slyszalam o forum potem zostalam czytaczem az wreszcie, musiałam
      wyrzucicz siebie to wszystko czego inni normalni ludzie nie dotknieci takim
      doswiadczeniem nie umieli zrozumiec.
      Jestem mama 2 aniolkow po pierwszej stracie potrzebowalam 2 lat zeby uwierzyc,
      po drugiej nie wiem ile jeszcze minie..
      Twoja histria jest przejmujaca, a najwspanialszy jest jej pelen nadziei koniec.
      Gratuluje.
      • edycia11 Re: MOJE 4 ANIOŁKI ..... 15.07.05, 21:50
        bardzo Ci wspolczuje.lzy same plynely.ja mam dwa aniolki,ale jakos nie
        wyobrazam sobie,ze moglabym miec ich wiecej.to takie niesprawiedliwe....
        edi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka