dragica
26.12.05, 08:23
24 grudnia, w Wigilie, minelo 6 miesiecy od smierci mojego Jovana...urodzin i
smierci.
w koncu zrozumialam, ze to wszytsko sie naprawde zdarzylo, ze to nie sen...
pierwsze trzy miesiace przetrwalam dzieki srodkom na uspokojenie, zylam jak w
letargu...potem-powoli zaczynalam sie budzic...
wcale nie boli mniej.
jedynie-wiem, ze nie moze byc teraz inaczej...
kocham cie Synku...