isabell14
30.12.05, 01:20
(poronienie i porod w 21tyg.)
Odeszłas ode mnie(21tc) 27 listopada tego roku to dopiero 1,5 miesiaca
,myslałam,ze przez ten czas moja rana w sercu sie zagoi,ale niestety to boli
jeszcze gorzej.Nie potrafie sobie z tym poradzic jest mi ciezko.
Uslyszalam tu na forum sporo cieplych slow od kobiet ktore przezyly taka sama
tragedie jak moja a nawet i wieksze.
Powiedzcie mi czemu tak jest ze juz nam sie wydaje ze jest lepiej a rana ktora
sie zabliznila otwiera sie ponownie?
Ciągle pojawia sie pytanie czemu moj anioleczek czemu ja i nie ma na nie
odpowwiedzi.
Cieszy mnie tylko jedna rzecz ze moj aniolek ,moja Maya jest ze mna,poniewaz
po kremacji moglam ja wziac do domu(mieszkam za granica ,to jest tutaj
legalne),na wieczna pamiatke kupilam sobie i coreczce bialego malego misia,z
jednym ja podalam kremacji a drugi jest w domku i siedzi na jej urnie,w ten
sposob jestesmy jakos ze soba połaczone.
NAjgorsze jest to ,ze mnie i męża nadal boli odejscie Mayeczki,a rodzina
wrociła do porzadku dziennego i zyje tak jakby nic sie nie stalo,wydaje mi sie
ze zapomnieli,a moze po prostu nie chca mnie zasmucac,moze chca bym
zapomniala,by zmniejszyl sie moj ból,sama juz nie wiem.
Nie wiem jak mam wrocic do pracy ,jak podolac tym wszystkim ludzia ,ktorzy
zaczna zadawac pytania ,a ja bede musiala przechodzi to wszystko od nowa.
Chyba nie dam sobie rady-jestem załamana.
""Ile mam grzechów, któż to wie,
A do liczenia nie mam głowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jesteś przecież drobiazgowy.
Lecz czemu mnie do niebios bram,
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak,
Jak gdybyś chciał uczynić świętą.
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że,
Że chyba wiesz co robisz Boże? ""
E.Geppert.