Dodaj do ulubionych

Maya -mój aniołek.

30.12.05, 01:20
(poronienie i porod w 21tyg.)
Odeszłas ode mnie(21tc) 27 listopada tego roku to dopiero 1,5 miesiaca
,myslałam,ze przez ten czas moja rana w sercu sie zagoi,ale niestety to boli
jeszcze gorzej.Nie potrafie sobie z tym poradzic jest mi ciezko.
Uslyszalam tu na forum sporo cieplych slow od kobiet ktore przezyly taka sama
tragedie jak moja a nawet i wieksze.
Powiedzcie mi czemu tak jest ze juz nam sie wydaje ze jest lepiej a rana ktora
sie zabliznila otwiera sie ponownie?
Ciągle pojawia sie pytanie czemu moj anioleczek czemu ja i nie ma na nie
odpowwiedzi.
Cieszy mnie tylko jedna rzecz ze moj aniolek ,moja Maya jest ze mna,poniewaz
po kremacji moglam ja wziac do domu(mieszkam za granica ,to jest tutaj
legalne),na wieczna pamiatke kupilam sobie i coreczce bialego malego misia,z
jednym ja podalam kremacji a drugi jest w domku i siedzi na jej urnie,w ten
sposob jestesmy jakos ze soba połaczone.
NAjgorsze jest to ,ze mnie i męża nadal boli odejscie Mayeczki,a rodzina
wrociła do porzadku dziennego i zyje tak jakby nic sie nie stalo,wydaje mi sie
ze zapomnieli,a moze po prostu nie chca mnie zasmucac,moze chca bym
zapomniala,by zmniejszyl sie moj ból,sama juz nie wiem.
Nie wiem jak mam wrocic do pracy ,jak podolac tym wszystkim ludzia ,ktorzy
zaczna zadawac pytania ,a ja bede musiala przechodzi to wszystko od nowa.
Chyba nie dam sobie rady-jestem załamana.

""Ile mam grzechów, któż to wie,
A do liczenia nie mam głowy,
Wszystkie darujesz mi i tak,
Nie jesteś przecież drobiazgowy.
Lecz czemu mnie do niebios bram,
Prowadzisz drogą taką krętą
I czemu wciąż doświadczasz tak,
Jak gdybyś chciał uczynić świętą.
Nie chcę się skarżyć na swój los,
Nie proszę więcej niż dać możesz
I ciągle mam nadzieję, że,
Że chyba wiesz co robisz Boże? ""
E.Geppert.
Obserwuj wątek
    • anetuchap Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 01:52
      Tak mi przykro.
      Zapalę światełko dla Twojej Majusi.
      Teraz żyje też w moim sercu.
      Jesteśmy z Tobą.
      Nie wiem co napisać......można tylko płakać. Ja z Tobą popłaczę, dobrze?

      Pozdrawiam
      Aneta
      • edycia11 Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 09:22
        Izuniu,
        jak sama zauważyłaś nie odpowiedzi na nasze pytania.
        Co do rodziny to Cie bardzo rozumiem.U mnie tylko rodzice pamietają o Jacusiu(i
        koleżanki),ale też nie często o nim mowią.
        Minęło już 7 misięcy a ja czasem wybieram sie w tę ostatnią podróż Jacusia i
        wyję do poduszki.
        Życzę Ci siły i wiary,że jeszcze będzie dobrze.
        (*)dla Mayeczki
    • malgorzatasenger Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 09:50
      isabell, zbyt dobrze wiem co czujesz,zapraszam cie do mojego pamietnika
      www.dzieciak.com/malgosik/
      niecale dwa tygodnie temu zmarlo moje kolejne dzieciatko - Synek Nikodemek
      pisz kiedy chcesz, bede umiala ci pomoc...

      jestem mama 4 Aniołków
      Aniołek Mateuszek (23tc) 11.08.02-12.08.02 zyl 8 godz
      Aniołek Niunia (5tc) 06.04
      Aniołek Fasolinka (9tc) 12.04
      Aniołek Nikodemek (21tc) 19.12.05-19.12.05 zyl 2 min
    • kama.garbi Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 12:14
      isabell, nie odpowiem na twoje pytania bo sama nie znam na nie odpowiedzi,
      ale moge Ci powiedziec tylko że jesteśmy, że pamietamy
      a ból... jak to ktos tu powiedział: mija czas rozpaczy pozostaje smutny spokój
      i choć tego spokoju ci zyczę
      ja też po pierwszych 2 m-cach myślałam, że jest lepiej ale potem mijały kolejne
      a jak przyszło pół roku to się załamałam na nowo
      pozwól sobie na żałobę na cierpienie na płacz bo tylko Ty wiesz ile tak
      naprawde czasu musi minąc żeby było choc odrobinkę lepiej i nie przejmuj sie że
      ktos powie :a ty jeszcze... czas się pozbierać... to twoje życie
      a rodzina ja równiez myślałam, że moja zapomniała a oni po prostu nie wiedzą co
      powiedzieć ostatnio rozmawiałam z mamą i mi powiedziała, ze oni przeciez
      wszyscy pamietaja i też cierpią i modlą się za Weronike i jak pojechaliśmy do
      nich w I święto na choince były bąbki z wymalowanymi imionami mojej mamy i taty
      kolejna z moja i mojego męża następna siosty i jej męża kolejna z imieniem
      córeczki siostry i następna z imieniem Weroniki tak się popłakałam, że nie
      zapomnieli o Niej, że pamiętali nie wykreslili z rodziny bo nie znali; a więc
      nie zawsze fakt że nie mówią oznacza że nie pamietają...
      życzę siły
    • mama-aga Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 12:55
      19 grudnia tego roku zasnal na zawsze moj synek Kubus, zyl 4 dni. rozumiem Cie
      doskonale i pozwol ze zapale swiatelko Twojej corci, wiem ze zadne slowo nie
      jest w stanie pocieszyc po stracie dzieciatka wiec moge sie tylko polaczyc z
      Toba w bolu
      dla Maji (*)
      • isabell14 Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 14:40
        Dziekuje Wam za to ze jestescie ,ze potraficie pocieszyc dobrym slowem.
        Dziekuje za światełka dla mojej Mayeczki,to bardzo wiele dla mnie znaczy.
        Wiem,ze nie jedna z Was przezyla wieksza tragedie niz ja,poniewaz musiałyscie
        przezywac to po kilka razy i zwiekszym bole.Mam nadzieje,ze kiedy moj bol
        troszke złagodnieje będę mogła wejsc na to forum i rowniez pocieszyc inne mamy
        po stracie ich aniołków.Słowa czasem czynia cuda.
        Jeszcze raz dziekuje.
        • zorka7 Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 16:56
          Pocieszysz kiedyś. :)
          Pomaganie innym uczy pokory i - jak nic innego - pokazuje, że nasza sytuacja
          nie jest wyjątkowa - nawet tak okrutna, jak odejśćie dziecka...
          Daj sobie czas, odetchnij najgłębiej jak się da. To niepojęte, ale po rozpaczy
          przychodzi spokój. Smutny spokój, jak zawsze powtarzam.
          O dziwo, są też przebłyski szczęścia - które ceni się jak nigdy wcześniej.
          • gg24 Re: Maya -mój aniołek. 30.12.05, 20:15
            Ściskam Cię mocno. Piszę pierwszy raz na tym forum. Mam dwa Aniołki. Na
            początku bardzo chciałam rozmawiać z najbliższymi o moich dzieciach. Teraz wolę
            być sama jak przychodzi kryzys, płacz. Tak jak dzisiaj... Nawet jeżeli nie
            mówimy to nie znaczy, że nie myślimy o nich. Dlatego w tym roku wszyscy
            płakaliśmy składając sobie zyczenia w Wigilię. Wszyscy, a ja już myślałam, że
            oni zapomnieli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka