o_n_a2 22.04.06, 15:59 Czy można żyć po śmierci dziecka i nie zwariować? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
martica5 Re: jak??? 22.04.06, 16:23 Trzeba żyć chociaż jest ciężko to trzeba patrzeć że aniołki patrzą na nas z góry, trzeba żyć dla nich , jak będzie nam pisane wtedy nas powitają Marta mama Igorka aniołka Odpowiedz Link
odziomek1 Re: jak??? 22.04.06, 21:44 powiem tak, człowiek idzie przez życie, ale czy żyje????? mama aniołka Zuzi Odziomek Odpowiedz Link
urszula5 Re: jak??? 22.04.06, 23:10 Napisze tylko tak jak napisala ( odziomek1 ) ...> czlowiek idzie przez zycie, ale czy zyje ?? ...< Jest milosc co byla cialem, a stala sie duchem.... Mama pieciu aniolkow Odpowiedz Link
roxanne1 Re: jak??? 22.04.06, 23:36 trzeba zyc dALEJ I MIEC NADZIEJE...CZASEM JUZ NIE MA SILY...ALE ZAWSZE ZOSTAJE ROZMOWA Z ANIOLKIEM...WEJDZ NA MOJEGO BLOGA...CALY JEST POSWIECONY mACIUSIOWI I NADZIEI NA LEPSZE...TESKNOCIE I CZASEM BRAKU WIARY... Odpowiedz Link
igga-81 Re: jak??? 23.04.06, 21:39 Nie można. 100% śmiertelność rodziców. Na miejscu i bezboleśnie... Gdyby tak można było... ehhh a to tylko takie wyobrażenie panujące wśród ludzi absolutnie pewnych że "mnie to nie spotka" i "tego nie można przeżyć" Odpowiedz Link
nela35 Re: jak??? 25.04.06, 11:27 myslę ,ze najgorsza jest tęsknota. to uczucie z którym najgorzej mozna sobie poradzić.... Odpowiedz Link
hankam Re: jak??? 24.04.06, 11:30 Na ogół nie wypowiadam się na tym forum, ale ostatnio zaroiło się tu od dziwnych pytań. Więc odpowiem ci. Z rodzinnego doświadczenia wiem, że mozna. Dwie moje ciotki straciły maleńkie dzieci w czasie Powstania Warszawskiego. Jedno miało pół roku, drugie trzy tygodnie. Los zdarzył, że straciły też mężów - jeden zginął w powstaniu, od razu pierwszego dnia, drugi zmarł na atak serca wkrótce po nim. Przeżyły jeszcze kilkadziesiąt lat. Nie zwariowały, choć może w pierwszym okresie uważałyby to za dobrodziejstwo. Z czasem ich życie dobrze się ułożyło. Chociaż rana w sercu pewnie została. Miały bardzo duże wsparcie rodziny. Chociaż o tym młodszym, trzytygodniowym dziecku z czasem zapomnieliśmy, co ciocia przed śmiercią nam przypomniała. Może w tamtym czasie takie tragedie były na tyle powszechne, że nikt nie zadawał aż tak bezmyślnych pytań? Odpowiedz Link
iwonaiza Re: jak??? 24.04.06, 13:43 hankam, nie oceniaj pytania jako bezmyślne. Powszechne tragedie... smutno mi się zrobiło po tym co napisałaś. Pisząc tak możesz kogoś zranić. To co jest ,,rodzinnym doświadczeniem" ,jak napisałaś , nie jest twoim osobistym doświadczeniem. Pierwsze pytanie jakie zadaje sobie matka po stracie dziecka to : dlaczego, drugie :jak żyć. To jest forum dla matek po stracie. Nie życzę Ci takiego doświadczenia. Takiej traumy. Otóż rana zostaje, od ludzi takich jak ty zależy czy się otwiera czy nie, oceniając i pomiejszając znaczenie pytania. Mama która stracła dziecko dawno, pamięta na zawsze. Odpowiedz Link
22pp Re: jak??? 24.04.06, 14:08 Nie można dawać rad i mówić " bezmyślne pytania" , do matek które straciły dziecko a tym bardziej jeżeli samemu nie przeszło się tak strasznej tragedii, nie ma nic gorszego niż strata dziecka, sama przeszłam w swoim życiu dwie tragedie, najpierw umarł mój pierwszy mąż a po 10 latach synek, obydwie straty strasznie bolą, ale śmierć dziecka jest szokiem i bólem na całe życie, uwież mi że niedaleko mi do zwariowania, nie życzę ci takich przeżyć i nie mów że są to "bezmyślne pytania" i składaj ręce do boga że ciebie tak nie doświadczył.Jestem przerażona, że żyją na tym świecie tak zimni ludzie. WIKTOR- bo to co miało dla mnie sens odeszło razem z Tobą. www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm Odpowiedz Link
hankam Re: jak??? 24.04.06, 14:32 To nie są rady dla żadnej z was. Ani dla nikogo. Odpowiedziałam autorce wątku, która pisze, że nikogo nie straciła. Odpowiedz Link
o_n_a2 Re: jak??? 25.04.06, 13:36 Przeczytałam Wasze odpowiedzi i zastanawiam się dlaczego uważacie mnie(moje pytanie) za bezmyślne??Naprawde nie rozumiem.Czy to,że nie straciłam dziecka,bo go nidgy nie miałam sprawia że nie mogę zadawać takich pytań???ja przecież nie chciałam nikogo tym urazić tylko czytjąc listy matek zaczęłam się zastanawiać jak dalej żyć.Zaczęłam się zastanawiać co ja bym zrobiła???I doszłam do wniosku,że tego nie potrafię sobie wyobrazić.I chyba nawet nie chcę...I proszę uwierzcie mi,naprawdę nie chciałam nikogo urazić. Odpowiedz Link
issima3 Re: jak??? 25.04.06, 14:19 ....czytjąc listy matek zaczęłam się zastanawiać > jak dalej żyć.Zaczęłam się zastanawiać co ja bym zrobiła???I doszłam do > wniosku,że tego nie potrafię sobie wyobrazić.I chyba nawet nie chcę... Piszesz,że nie chcesz wiedzieć a jednocześnie zakładasz ten wątek z zapytaniem " jak??". Naprawdę jest dużo innych forów na których możesz sobie popisać, kiedy czujesz taka potrzebę. Trochę taktu dziewczyno. Odpowiedz Link
sataga Re: jak??? 24.04.06, 14:53 hankom,czy na pytanie jak żyć ze świadomoscią nieuleczalnej genetycznej choroby dziecka ,które teoretycznie w dobie tego co na dzien dzisiejszy w leczeniu tej choroby oferuje medycyna odejdzie przedemną tez napiszesz,ze bezmyslnie zapytałam? Myślę,ze to bardzo indywidualna sprawa zależna od wielu czynników,wsparcia bliskich,wrażliwosci,wiary?...itp pewno,ze da sie żyć..lecz jakiej to jakosci życie? kazdy sam musi odpowiedziec,zaradzić,cos zmienić,przejsc żałobe..my mozemy jedynie wesprzeć słowem.tulę mocno sataga Odpowiedz Link
o_n_a2 Re: jak??? 25.04.06, 22:22 Dlaczego tak na mnie naskoczyłaś??Ty jesteś idealna???Nie popełniasz błędów??? OK,zadałam takie pytanie,może teraz żałuje,że je zadałam.I już tu nigdy nie napiszę.Jeszcze raz przepraszam wszystkich,którym swoim pytaniem sprawiłam przykrość.Tylko nie rozumiem jednego.Jak na podstawie mojego jednego pytania możecie mnie oceniać,i skąd w niektórych odpowiedziach tyle agresji?? Odpowiedz Link
brygida111 Re: jak??? 26.04.06, 06:40 Przeczytałam wszytkie odpowiedzi i nie widze w nich , żeby ktoś Cię oceniał. Ani nie ma w nich agesji!! Zadałaś pytanie a kazdy na nie odpowiedział!! Czy oczekiwałaś że przeczytasz historie ludzi jak na codzień zmagaja sie z bólem, jak żyją po stracie. Poszukaj w arhiwum... a zrozumiesz Odpowiedz Link
mari40 Re: jak??? 26.04.06, 09:23 do o_n_a2 ja również często zaglądam na to forum,nie z ciekawości lecz dlatego że mam chore dziecko,jak również przeczytałam wszystkie odpowiedzi na twoje pytanie i w żaden sposób nie mogę doszukać się tu żadnej agresji w stosunku do ciebie,ja nie znam bólu i rodzierającej rozpaczy po stracie dziecka,ale znam ból bezsilności i dramat walki o życie i zdrowie dziecka,okaż odrobinę więcej taktu i szacunku,bo to naprawdę boli,a jak chcesz to zobaczyć na własne oczy przejdż się do jakiej kolwiek kliniki,gdzie toczy się latami walka o zdrowie i życie dziecka,a potem ogromna przepaść,gdy ta walka jest przegrana pozdrawiam cię i życzę,abyś nigdy nie musiała tego przeżyć,nawet choroby dziecka ania Odpowiedz Link
martusia271 Re: jak??? 26.04.06, 12:16 można i wiesz co ci powiem wbrew wszystkiemu zamierzam być szczęśliwa! Nie zamierzam zaglębiać się w bólu nic to nie pomorze mojemu aniolkowi. Wiem że kiedyś i tak będziemy razem..... Odpowiedz Link
makola WITAM!!! 26.04.06, 23:55 Mam małe dziecko, wciąż jeszcze niemowlę. Czytam Wasze forum od dawna - zanim zaszłam w ciążę, w jej trakcie i po narodzinach. Jest mi bardzo przykro, że osoby, które nie mają chorego lub zmarłego dziecka, nie mogą napisać szczerze, co czują, kiedy czytają Wasze wypowiedzi... :( Płaczę z każdym wątkiem kolejnej mamy i modlę się za jej urodzone bądź nieurodzone dziecko! Czy nie mam do tego prawa, tylko dlatego, że (mimo komplikacji) urodziłam żywe, zdrowe dziecko?. Mój mąż uważa, że nie powinnam wchodzić na takie fora, bo widzi, ile mnie to kosztuje... Instynktownie jednak, z niewiadomego mi powodu, robię to, choć wiem, że mimo, iż goszczę na otwartym forum, jestem tu INTRUZEM! Udało mi się bowiem urodzić zdrowe dziecko!!! Czy to jest, według Was, sprawiedliwe? Boję się odzywać, bo adminki tego forum "zabraniają" nieść dobrą nadzieję. Nie mogę się jednak zgodzić z potępieniem autorki wątku. Ona naprawdę nie miała zamiaru nikogo skrzywdzić!!! Widać, nie doczytała wszystkiego, by bać się, jak ja, zadać odważne pytanie... NIe brońcie się przed współczuciem i modlitwą osób, które z Wami płaczą i niosą nadzieję!!!!!!!!!!!!!!!!! Nikt nie zrozumie straty dziecka lepiej niż matka - jestem nią i nie chcę mieć wyrzutów sumienia z tego powodu, że moje dziecko nie umarło!!! Pomyślcie, jak bardzo nas może boleć Wasza opinia - my z Wami płaczemy i życzymy spokoju oraz opieki i nowej nadziei - dlaczego nas piętnujecie? Nie sądzę, żeby na takim forum pojawiły się posty kogoś, kto śmiałby zakłócić Wasz spokój i zabawić się Waszym bólem. Wszyscy, którzy tu są, kochają dzieci - SWOJE, WASZE, NASZE!!! Pozdrawiam serdecznie Wszystki Mamy i ich Aniołki!!! Odpowiedz Link
brygida111 Re: WITAM!!! 27.04.06, 07:10 To forum jest otwarte, każdy może wejść i poczytać... i chyba o to chodzi. Żeby ludzie poznali problem... Że obok nas są dzieci niepełnosprawne i że sa osierocenie rodzice. Wystarczy przeczytać posty z jednej strony i już można poznać wiele historii, dowiedzieć się jak sobie radzimy po śmierci Naszych dzieci. I to nie jest tak że matka zdrowego dziecka, która nie przeżyła straty jest INTRUZEM. Każdy moze napisać na tym forum, ale niech pisze z głową. Poczytaj czy któraś z nas ją potępiła?? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=40534212&v=2&s=0 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16556&w=39798400&v=2&s=0 makola napisała: > mimo, iż goszczę na otwartym forum, jestem tu INTRUZEM! Udało mi się bowiem > urodzić zdrowe dziecko!!! Czy to jest, według Was, sprawiedliwe? NIKT cię nie potępi za to że masz zdrowe dziecko. Tylko pamietaj to jest twoje szczęście, NIe nasze. Ważne jest to że czytasz, rozumiesz lub próbujesz zrozumieć nasz ból... A pytania w stylu jak sobie dajemy radę, że wogóle żyjemy, że nie zwariowałyśmy, przecież każda z nas o tym pisze. > Boję się odzywać, bo adminki tego forum "zabraniają" nieść dobrą nadzieję. Nie > mogę się jednak zgodzić z potępieniem autorki wątku. Ona naprawdę nie miała > zamiaru nikogo skrzywdzić!!! Widać, nie doczytała wszystkiego, by bać się, jak > ja, zadać odważne pytanie... Od śmierci mojej córeczki mineło 2 miesięce... i słowo nadzieja dla mnie nie istnieje... może z czasem , może kiedyś sie pojawi. Ale po stracie dziecka nadzieja umiera. Co chwila pojawia sie na forum nowa osoba i zadaje podobne pytanie... ile razy można odpowiadać?? To nie jest odważne pytanie które ona zadała, ono jest głupie! Odpowiedz Link
blinucha Nic dodać , nic ująć ... 27.04.06, 08:22 w 100 % zgadzam się w tej kwestii z brygidą Odpowiedz Link
mari40 Re: WITAM!!! 27.04.06, 08:52 makola,ja oprócz chorego dziecka,mam również zdrowe,a i te chore dziecko również traktuję normalnie,tylko więcej czasu poświęcam na walkę i szukanie pomocy własnemu synowi i ciągle żyję nadzieją że mnie to nie spotka,że my doznamy cdu,ale bólu i cierpienia mojego dziecka nie jestem w stanie mu zabrać,aby mu ulżyć i jak pisałam wcześniej nie znam bólu straty dziecka,nie umiem sobie tego nawet wyobrazić,bo to jest nie do wyobrażenia,dlatego zastanawia mnie skąd u ludzi taka potrzeba,aby wiedzieć ? Odkąd zachorował nasz syn wiem jedno,mało kto rozumie co przeżywam,jak bardzo boli gdy bezsilnie pukam od drzwi do drzwi w poszukiwaniu pomocy,lekarza,środków na leczenie na rehabilitację,na kolejny wyjazd,to wszystko jest czasami ponad nasze siły,ale robimy to dalej i tak jak wcześniej pisałam,nikomu,naprawdę nikomu nie życzę aby miał chore dziecko,bo wiem co to znaczy,dlatego w poszukiwaniu informacji,pomocy,wsparcia duchowego wchodzę tu,aby zapytać lub porozmawiać,bo ci którzy tu są też walczyli,też szukali pomocy i oni wiedzą jak to jest Pozdrawiam cię i życzę dużo,dużo zdrowia tak dla maleństwa jak i dla ciebi,oraz męża,bo zdrowie to coś czego nie można kupić. Gdy znajdiesz chwilkę zajrzyj na blog. http;//m-a-t-e-u-s-z-9-4.blog.onet.pl ania Odpowiedz Link
come_back Re: WITAM!!! 29.04.06, 21:17 Tak. dokladnie tak jest. Ja tez urodzilam (po komplikacjach, zagrozeniu zycia) Odpowiedz Link
odziomek1 Re: WITAM!!! 30.04.06, 13:57 ja się może narażę na tym forum niektórym mamom, wstrzymywałam się z zabraniem głosu pod tym wątkiem... ale... powiem tak, któraś wcześniej mama napisała ,że ti, że inna urodziła zdrowe dziecko to jest jej szczęście - w moim przypadku odbieram to inaczej - dla mnie jest to też "moje małe szczeście" dlatego, że cieszę sie, jak się rodzę zdrowe dzieci, smucę się jak rodzą się chore, przeżywam bardzo jak dowiaduję się, że do tej pory dziecko zdrowe, nagle jest śmiertelnie chore, cieszę się jak dzieci chore zdrowieją lub robią postępy....nie wiem dlaczego.... wiem, że nigdy w pełni nie ogarnę rozpaczy bolu innych rodziców (tak jak inni nie ogarną mojego) i radości z pomyślnych zakończeń chorób... i nawet nie próbuję.... ale moim zdaniem jest zasadnicza różnica we współczuciu i we współodczuwaniu... my rodzice po stracie tym rodzicom szczęśliwszym od nas nie możemy z urzędu zabronić współczuć nam - przecież to jest uczucie jak wiele innych... czy Wam mamom broniącym tego odczucia nigdy nie zdarzyło się komus czegoś współczuć.... ja np. bardzo dziękuję tym wszystkim, którzy ze mną są, rozmawiają o moim aniołku, wspominają moją córeczkę.... nie udają, że nie było takiej Zuzi... nie chcę aby nad moim dzieckiem zawisła zasłona milczenia.... wybaczam tym ktorzy czasem palną gafę, wyrażą się niezręcznie...wiem, że nie zrobili tego specjalnie chcąc mnie skrzywdzic... a nad tymi kórzy tak czynią... poprostu się lituję i ingnoruję ... bo nie ma sensu pałać gniewem.... dziękuję wszystkim życzliwym za to, że są ze mną... bo jest mi lżej.. choć swój ból i tak muszę przeżyć sama... może to tak chaotycznie napisałam... ale kochane "radykalne" mamy są na pewno też mamy które myślą, czują podobnie... i to też jest forum dla nas ... i do "nas" też mają prawo pisać inni rodzice mniej dotkliwie potraktowani przez los czy Boga.... dziękuję Wam wszystkim za to, a jeśli kogoś uraziłam bardzo serdecznie przepraszam... bardzo przepraszam (*)(*)(*) - dla naszych aniołków mama Aniołka Zuzi Odziomek Odpowiedz Link