Dodaj do ulubionych

nie pytam dlaczego

16.03.09, 15:26
Najlepiej zacznę od początku.Mam 30 lat,po 5 latach starań o dziecko
zaszłam w ciążę.Dzień, w którym dowiedziałam się o dziecku jest i na
zawsze pozostanie najszczęśliwszym dniem mojego życia, a to 9-mcy
ciąży najcudowniejszym czasem.Córka urodziła się idealnie w
terminie.Słyszałam jej płacz i przytulałam ją.Dostała 10
pkt.Apghar.Po 5 min.zaczęła mieć problemy z oddychaniem.Zabrano ją
do inkubatora.Po 4h zmarła.Wynik sekcjji:wada serca-przełożenie
naczyń wielkich.Wszystko co zdążyłam jej powiedzieć przez te parę
sekund po urodzeniu to:Już dobrze słoneczko.Zdążyłam ją też
pocałować w czoło.To wszystko.Tu zaczyna się moja ciemność.Potem już
dziecka nie widziałam,nie byłam nawet na pogrzebie.Nie pytam
dlaczego,bo nie mam do kogo tych pytań kierować.Wcześniej
zadręczałam lekarzy pytaniami czy ja ją zabiłam,ale dziś już nie
pytam.Po prostu zrządzenie losu,po prostu trafiło na mnie, tak jak
trafia na wiele innych kobiet.I jestem tu także dla nich,tak ,jak
one są dla mnie.Żebyśmy nie czuły się gorsze,na marginesie i z boku.
Dziś już umiem zawiązać sznurówki i nie idę 15 min do łazienki.
Umiem zjeść bułkę sama i czuję jej smak.Umiem włączyć pralkę i
zrobić herbatę.Wszystko widzę teraz inaczej i wszystkiego uczę się
od nowa.
Obserwuj wątek
    • psycholog1984 Re: nie pytam dlaczego 16.03.09, 16:06
      Dla Twojej córeczki (***)
      A dla Ciebie uściski. Dużo siły i wiary życzę
      • dag6004 Re: nie pytam dlaczego 16.03.09, 16:59
        Dziękuję za uściski.Sił mam niewiele,ale powoli daję radę,choć
        pomalutku.
    • sisi-ola Re: nie pytam dlaczego 16.03.09, 17:53
      SIŁY SIŁY SIły i wiary w słoneczne dni.
      Dla Waszej córci (*)
    • anna1008 Re: nie pytam dlaczego 17.03.09, 10:58
      Dla Twojej córci (***)

      Pięknie to napisałaś - jesteśmy dla siebie, by pomóc, dać siłę, bo nikt nie
      zrozumie nas tak jak my siebie.Dużo pomocy otrzymałam na tym forum, więcej niż
      od najbliższych mi osób. Tu zrodziła się moja nadzieja, wtedy gdy było jeszcze
      bardzo ciemno. Dzisiaj już widzę promyki a czasami nawet słońce. Nigdy nie
      zapomnę mojego synka i nie ma dnia w którym bym go nie wspomniała, ale powoli
      nauczyłam się żyć na nowo. Wiem o czym piszesz - też nie czułam smaków i nie
      umiałam długo żyć.
      Pewnego dnia przyszedł przełom - wiatr rozwiał chmury, zaczęłam wierzyć - życzę
      Ci, by nie był to długi czas.... on jest potrzebny, potem już widać słońce.
      Przytulam Cię
    • nini6 Re: nie pytam dlaczego 17.03.09, 14:06
      dag6004 nie ma słów, które można powiedzieć, tak ogromnie mi przykro, bardzo,
      bardzo Ci współczuję.
      Nie wyobrażam sobie Twojego cierpienia.
      Jesteś niesamowicie silną kobietą, życzę Ci spokoju.
      Dla twojej córeczki (*)(*)(*)
    • monika10115 Re: nie pytam dlaczego 17.03.09, 16:28
      Bardzo Ci wspolczuje i zapalam dla twojej kruszynki swiatelko (***).Twoja
      historia podobna jest do mojej.Ja rowniez oczekiwalam bardzo upragnionego
      dziecka snulam plany na przyszlosc .jednak los chcial inaczej .Moja coreczka
      rowniez urodzila sie z wada serca taka jaka mialo Twoje dzieciatko. Ale moja
      malutka byla ze mna 4 miesiace przezyla operacje serca choc lekarze operowali ja
      myslec ze ma inna wade dopiero w trakcie okazalo sie ze wada jest duzo
      powazniejsza niz diagnozowali.choc minelo juz 9 lat nadal strasznie tesknie za
      mala na drugie dziecko niestety sie nie zdecydowalam zbyt bardzo sie balam i
      dlugo zwlekalam poprostu stchorzylam.
      • dag6004 Re: nie pytam dlaczego 18.03.09, 00:35
        Moniko,mam nadzieję,że to przeczytasz,bo ja sama nie wiem dokładnie
        co dalej i jak to wszystko się potoczy.Słowa :"na pewno" i "na 100%"
        nie istnieją już w moim słowniku.Zaplanować mogę jedynie jutrzejszy
        obiad i co na siebie włożę.To złe słowo "stchórzyłam".Bo chyba nie
        ma w tym przypadku tchórzostwa czy odwagi.Ja Ciebie rozumiem.Sama
        myśląc o kolejnym dziecku myślę,że nie przeżyłabym tego po raz drugi
        i wtedy nie byłoby dla mnie ratunku.Nawet teraz czasem czuję do
        siebie pogardę,że daję radę dzień po dniu,chociaż dziewczyny
        nazywają to odwagą.Mój mąż mówi,że jeśli się nie uda zaadoptujemy
        dziecko.Ja boję się bardzo,chociaż z drugiej strony wiem,że te
        dzieci też cierpią,może bardziej niż my.Na razie nie wiem sama co
        zrobię.Nie wiem ile masz lat,bo może jeszcze dasz radę,jesli nie
        dasz,to nie dasz,nikt nie ocenia.
    • madducha Re: nie pytam dlaczego 18.03.09, 10:38
      (*) dla Małej Serduszkowej Dziewczynki

      mój synek też urodził się z wadą serca...

      mama Filipka(*) *09.12.2005 +13.01.2006
    • i.gosia Re: nie pytam dlaczego 18.03.09, 13:01
      przykro mi bardzo..
      Dla Twojej córeczki (*)
      • zorka7 Re: nie pytam dlaczego 19.03.09, 19:12
        Dag, mocno widzę, czuję i jestem w tym, co piszesz.


        Dokładnie tak samo odbierałam rzeczywistość; podzieliłam mój świat
        na przed i po wojnie.
        Życie od nowa. T
        eż uczyłam się chodzić, funkcjonować w najprostrzych wymiarach
        życia - niczym niemowlę...

        Pamiętam, że długie miesiące najtrudniejszą sztuką było wstać z
        fotela.

        Tu trochę więcej o Martynce:
        www.dlaczego.org.pl/d/index.php?option=com_content&task=view&id=105&Itemid=17
    • kasiale73 Re: nie pytam dlaczego 19.03.09, 21:32
      dla Twojego Aniołeczka (*)
    • moni Re: nie pytam dlaczego 21.03.09, 19:06
      Przytulam cię mocno.
      (***) dla Twojego Aniołka.
    • blekitna_laguna Re: nie pytam dlaczego 24.03.09, 11:39
      Bardzo mi przkro z powodu Twojej Córeczki...czasami lepiej połączyć się w bólu
      -ciszą niż słowami..

      (*)(*)(*)

      Śpij Aniołku..
    • rybcia312 Re: nie pytam dlaczego 30.03.09, 12:41
      dla Ciebie kochana Kruszynko(*)(*)(*)(*)(*)(*)
    • magdalenas79 Re: nie pytam dlaczego 03.04.09, 17:32
      Kochana mamo Aniołka! Twoje historia jest do mnie bardzo podobna,
      moze nie identyczna, ale...
      Ja rónież mam 30 lat, 5 lat staram sie o maleństwo, ciągle jeżdżę do
      lekarzy, poddaję się wielu zabiegom i badaniem, cały czas wierząc,
      że w końcu się uda...
      Udało się, w zeszłym roku w styczniu, pamiętam dokładnie ten dzień
      (właściwie noc, bo nie mogliśmy się z mężem doczekac), dwie kreski
      na teście, który robilam juz chyba 15 raz. Później badanie beta-hcg
      i pełnia szczęścia...
      W 26 tygodniu ciąży pękł mi z niewyjaśnionej dotąd przyczyny pęcherz
      płodowy, leżałam plackiem ponad 4 tygodnie w klinice, codziennie
      lekarze mówili, ze poród może nastąpic w każdej chwili. Ja jednak
      wierzyłam: cierpiałam, leżałam i narażałam własne życie (w każdej
      chwili mogło wdac się zakażenie). Wytrzymałam do 30 tygodnia ciąży,
      urodziłam przez cc ślicznego chłopca 1810g, 45 cm. Widziałam go po
      urodzeniu pare sekund, później zabrali go na oddział neoatologii,
      gdzie był przy nim mój mąż. Nawet nie wiem skąd miałam tyle siły,
      ale po 12 godzinach od porodu wstałam, nie bacząc na ból, poszłam z
      mężem zobaczyc mojego synka. Nie zapomnę tego nigdy, był taki
      śliczny, dokładnie taki, jak sobie Go wyobrarzałam, kiedy był w
      brzuszku...
      Byłam z nim prawie cały czas, na oddział przychodziłam tylko po leki
      przeciwbólowe i kroplówki. Niestety płucka mojego Filipka nie
      wykształciły się na tyle, aby mógł samodzielnie oddychac. Po 2
      dobach jego stan gwałtownie się pogorszył i mój śliczny synek zmarł
      po godzinnej reanimacji...
      Byłam z Filipkiem do końca, trzymałam za rączkę i tak bardzo
      prosiłam Boga, żeby mi nie odbierał mojego Maleństwa...
      Niestety, stało się inaczej! Ja też nie wiem dlaczego? Nie potrafię
      tego zrozumiec i wiem, że nikt mi tego nie jest w stanie
      wytłumaczyc...
      Kochanie, musisz wierzyc, że kiedyś się uda i w końcu Ty także
      zostaniesz mamą- taką ziemską, a nie tylko mamą Aniołka!
      Napisz mi proszę, kiedy to się stało, skąd jesteś i gdzie leżałaś.
      Przytulam Cię mocno!
      • dag6004 Re: nie pytam dlaczego 04.04.09, 23:44
        Magdo wysłałam do Ciebie maila.
    • sari5555 Re: nie pytam dlaczego 19.08.09, 17:13
      kochana mamo Aniołka wiele złego przeszłaś życzę TOBIE dużo słonka,jesteś taka
      dzielna trzymam Cię mocno za rękę,zapalam świeczkę dla twojego Aniołka[*][*][*]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka