Dodaj do ulubionych

dieta kopenhaska

10.05.04, 17:46
przebrnęłam przez 12 dni tej diety (jest ich 13), katorga, i schudłam zaledwie 4 kg nie doszłam nawet do minimum jakie podawali 7 kg a gdzie pomyśleć o górnej granicy 20 kg. Nie stosowałam jej jota w jotę ale moje "odchylenia" wynikały z pożarcia jakiegoś owoca lub warzywka dodatkowo w chwili gdy nie dawałam rady wytrzymać, i tych przypadków też nie było wiele może dwa albo trzy. Czy takie małe odstąpstwa mogły zaważyć na wyniku? Nadmieniam, że przez cały czas nie jadłam słodkiego, kasz, ziemniaków, pieczywa itp. poza jedną kromką która była wpisana w dietę. Powiedzcie mi czy ja już nigdy nie schudnę tylko wtedy gdy się zagłodzę jest szansa na schudnięcie?
Obserwuj wątek
    • soffica Re: dieta kopenhaska 10.05.04, 19:59
      Ja wprawdzie schudłam na kopenhaskkiej 7 kg, ale równie szybko je nadrobiłam :
      (. Zdecydowałam się na nią tylko dlatego, żeby dobrze wyglądać w sukni ślubnej
      i byłam gotowa na wszystko. Podobno w tej diecie najważniejsze jest żeby
      trzymać się zaleceń, nie można żuć nawet gumy do żucia. Niektórzy twierdzą, że
      chudną dalej po zakończniu diety.
    • anula36 Re: dieta kopenhaska 10.05.04, 23:54
      no nie, jeszcze nam sie tu diety zalegly, skandal:)
      JA w ogole nie wierze w takie diety "13 dni", no bo co dalej? Potem zaczyna
      sie jest w miare normalnie i wraca do wagi. Jedyne w co wierze to ograniczanie
      jedzenia dzien za dniem:)Tylko trudno mi wykonac, dzis kurde zaliczylam 2
      sluzbowe imprezy w tym koolacje w Hawelce, pierwszy raz tam bylam, nie oparlam
      sie urokom konsumcji, na szxzescie tam daja takie przystaweczki jak dla
      krasnoludkow,inne dania w sumie tez:) Takie cousine noveau czy jaks ie to
      pisze:)
      • anula36 Re: dieta kopenhaska 11.05.04, 00:06
        Jescze jedna uwaga- kazda dieta powoduje spowolnienei przemiany materii,
        mozliwe ze stosowalas juz jakies diety Kati i organizm sie uodpornil, najlpeij
        przyspieszy spalanie regularny wysilek fizyczny.
    • gosiasta Re: dieta kopenhaska 13.05.04, 09:39
      Nie wierzę w żadne super diety - meczysz sie chudniesz (a raczej pozbywasz sie
      wody z organizmu:) a potem efekt jojo. Każda taka dieta kosztowała mnie kilka
      kilogramów wiecej w ogólnym bilansie. jedyny sposób to zmienić styl życia, nad
      czym teraz usilnie pracuję (ze znikomymi wprawdzie efektami:) może nawet
      dopasuję sobie do tego filozofię życia?
      • anula36 Re: dieta kopenhaska 13.05.04, 15:38
        a od tego juz tylko krok do makrobiotyki:) Tez mysle,ze trzeba ogolnie zmienic
        styl zycia, samo glodowanie nei wystarczy,choc ostani bardzo mnie kusi dieta,
        tylko mozliwosci zyciowe nei pozwalaja mi jadac 5 x dziennie 200 kcal:(
        • gosiasta Re: dieta kopenhaska 13.05.04, 23:28
          5x200 kal- dla mnie to koszmar zycie z kalkulatorem i waga - ja juz to
          przerwbialam - mialam nawet zeszycik w ktorym zapisywalam co zjadlam - slowem
          samokontrola na maksa - wytrzymalam w tym 3 miesiace - potem zaczelam oszukiwac
          sama siebie i stwierdzilam ze nie warto i trzeba miec cos w zanadrzu - jakas
          filozofie do tego dolozyc by w chwili zwatpienia miec sie za co chwycić, bo
          inaczej liczydelko tylko wyrzucic. Co do makrobiotyki nadal nie jestem
          przekonana - tak bardzo lubie zwierzeta ze az moglabym je zjesc:)
          • anula36 Re: dieta kopenhaska 13.05.04, 23:55
            A mnie to nawet pasowalo, nie trzeba sie za bardzo zastanawiac nad posilkami,
            wiadomo 200 kcal to tak malo,ze nie ma wiekszego wyboru, tylko ze teraz pracuje
            tyle godzin i tak intensywnie,ze chyba bym padla na tym 1000, do tego czeste
            wyjazdy, ostanio jak bylam w Wawie to zjadlam sniadanie o 7 rano i kolacje o 7
            wieczorem, w trakcie ni ebylo kiedy, a potem gnalam do pociagu tak szybko (
            szkoda mi bylo czekac godzine to juz 1/3 drogi) ze nic nie kupilam, obiecalam
            sobei,ze nastepnym razem wezme przynajmniej pare jablek.
            • smok-kati Re: dieta kopenhaska 15.05.04, 07:10
              Dziewczyny poradźcie jaką kuchnię stosować tzn. sposób na życie przy wiecznie głodnym mężu (na razie nie musi się odchudzać wystarczy że schudnie z około 2-5 kg tak dla poprawy formy ciała hih:)) ) no i 2 - latki z tendencjami do niedowagi (nie ważne ile by nie jadła i co zawsze za mało waży) no i dla 6 miesięcznej córeczki, toż to ja bym chyba musiała trzy albo cztery rodzaje kuchni prowadzić, chyba że macie jakąś dobrą receptę :)) Pomocy!! :)))
              • anula36 Re: dieta kopenhaska 15.05.04, 09:18
                Recepty cud nie bedzie:)Mysle,ze takiej nie ma.
                Mysle Kati,ze jesli karmisz mala piersia i dopoki karmisz, w ogole powinnas
                sobie dac spokoj z dietami takimi jak Kopenhaska- to drastyczne ograniczenia
                jakosciowe i ilosciowe, nie ma sensu eksperymentowac na zdrowiu dziecka i
                ryzykowac utrate pokarmu.
                Wszystkiego na raz nie zmienisz ale jakies male zmiany po kolei mozna
                wprowadzac. My w koncu tez tak mamy, jak chlopa lasucha,ktory ciagle znosi do
                domu tony zarcia, czesc z nas tez ma jakiegos chlopa w domu, a znajdzicie mi
                chlopa, ktory nie lubi jesc:)
                Myle,ze mozna zaczac od wyrzucenia slodyczy z jadlospisu- i tak nie maja
                zadnych wartosci odzywczych (oprocz czekolady), np. zamiast jesc kanapke z
                bialym serem to wiekszy kawalek sera z ogorkiem , pomidorem, rzodkiewkami a
                chleba cienka symboliczna kromeczke,do tego pare lisci salaty, zamiast masla
                smarowac pieczywo serkiem (np Ostrovia), gotujesz pewnie jakies obiady, no to
                porzucic patelnie, mieso dusic, maz do miecha i salatki moze dorzucic
                ziemniaka, a ty samo mieso z salatka podwojna. Nie jesc nic po 19 czy 20,
                zamiast kanapki do pracy brac jogurt i jablko.Starac sie jesc 4-5 malych
                posilkow dziennie, nie przegryzac w trakcie, porzucic slodzenie napojow, nie
                pic gazowanych ( mozna sok z mineralna gazowana w proporcjach 1:2), nie dojadac
                po niejadce.
                Wszystkie te dobre rady cioci Andzi wprowadzilam sama i nawet jesli mnie nie
                stac psychicznie na ostrzejszy rezim, to przynajmniej nie tyje.
                Swoja droga Kati- co ty robisz z takimi malymi dziecmi jak idziesz do pracy???
                Przedszkole/zlobek, babcia, opiekunka- pytam z ciekawosci , bo sama sie nad tym
                zastanawiam, dzieci jeszcze nie mam, ale mysle nad tym.
                Na zywieniu dzieci sie za bardzo nie znam, 2 -latki chyba mniej wiecej jedza to
                co dorosli? Czytalam kiedys,ze niejadki nalezy zachecac nowymi smakami, i w
                ogole w prowadzac dziecku jak najwiecej nowych smakow i ze to nie jest tak ze
                dorosli czegos do jedzenia nie lubia z zasady, tylko ze nie zostali
                przyzwyczajemi do jedzenia danej rzeczy jako dzieci. Tym,ze corka ma niedowage
                sie nie przejmuj, najwazniejsze zeby miala w porzadku badania, nie miala
                anemii,zywila sie czyms wiecej niz czipsy i cola. Przynajmniej nei hoduje sobie
                juz w dziecinswie zbednego tluszczyku.
                A tak w ogole to zaczela mi sie marzyc stronka, albo chociaz galeria, zebysmy
                mogly wrzucic nasze zdjecia i naszych rodzin:)
                • smok-kati Re: dieta kopenhaska 15.05.04, 13:07
                  Anula nie karmię piersią bo miałam za słaby pokarm przy Agatce (prawdopodobnie stresy) i od trzeciego miesiąca jest karmiona sztucznie, dlatego pozwoliłam sobie na eksperymenty z dietą. Natomiast mój niejadek ma najróżniejsze smaki a toleruje tylko jeden kaszka manna na mleku, minimalnie posłodzona i ewentualnie zupy :)) jak ma humor, reszta to zależy od dnia zje lub nie. Kaszka jest dla mnie kołem ratunkowym :)) żeby moja córka nie zagłodziła się. Co do kolacji o godzinach wcześniejszych to staramy się z mężem już to stosować. Mięso smażymy bez tłuszczu w specjalnych garach, warzywa staramy się gotować na parze. Najgorsze to chyba rezygnacja z chleba, bo słodyczy po tej mojej diecie w domu jest niewiele, tzn. kupuję Natalii w takiej porcji by zjadła od razu i nie robię zapasów bo się sama do nich dobiorę :)). Faktem jest że te zmiany wprowadziliśmy niedawno, bo garki mam od Świąt Wielkanocnych, a kolacje ograniczamy od około tygodnia po mojej diecie. Niestety oboje uwielbiamy mięso sosy ziemniaki, mięso nawet to tłuste. Może nam pomalutku uda się zrewolujonizować naszą kuchnię, wydaje mi się że mąż też ma ochotę lepiej wyglądać i pomoże mi. A co do opieki nad dziećmi, do niedawna była instytucja babci, ale babcia podupadła na zdrowiu i dzieciaki będą musiały chodzić Natalka do przedszkola (wcześniej niż wg wieku) - poza tym była już miesiąc i nie było najgorzej, natomiast Agatka do żłobka i nie wiem jak to będzie. Powiem ci tak wszystko jest ok, tylko te ciągłe choroby Natalka jak poszła do przedszkola to z 1,5 miesiąca dwa tygodnie leżała chora. Ale chyba to jedyne rozwiązanie bo na niańkę mnie nie stać. Gdyby mnie było stać rozważylabym zatrudnienie rozsądnej opiekunki nie za młodej i nie za starej takiej by znała się na opiece nad dziećmi, i miała siłę na zabawy z dziećmi :)) Pozdrawiam, postaram się coś zreformować w mojej kuchni :))
                  • anula36 Re: dieta kopenhaska 15.05.04, 13:52
                    To mnie wlasnie przeraza, zlobek, przedszkole, dzieciory wciaz chore...a z
                    drugiej strony nigdy nei bedzie idelanego czasu na dzieci.Nie wiem co bym
                    zrobila z dzieckiem - niejadkiem. jak mozna nie chciec jesc??? Z drugiej strony
                    wolalabym niejadka niz zarloka a w konsekwencji tluscioszka.
                    Ciezko byc mama, a ty naprawde jestes mega mama i mega kobieta-trzymam
                    kciuki,poglaszcz dziewczyny od netowej ciotki:)
                    • smok-kati Re: dieta kopenhaska 15.05.04, 22:39
                      dzięki za uznanie ale czasami czuję się potworną matką, bo ma ich dość, bo wyprowadzają mnie z równowagi, bo nie poświęcam im tyle czasu ile powinnam albo że nie przykładam się do przygotowania pysznych posiłków. Macierzyństwo ma dobre i złe strony jak wszystko, trzeba się przyzwyczaić bo nie da się być super mamą robiąc wiele rzeczy na raz, musiałabyś mieć czas tylko dla dziecka, a wszystkie inne obowiązki ktoś musiałby robić za ciebie :)) Odwagi jak my wszystkie dasz sobie radę, jesteśmy do tego stworzone :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka