Dodaj do ulubionych

Nie wziąłem zajęć dydaktycznych

06.10.04, 14:11
Jak w temacie. Uważam, że czystym wyzyskiem jest zmuszanie doktorantów
nieotrzymujących stypendium do prowadzenia zajęć ze studentami. Jeżeli
uczelnia nie potrafi zorganizować funduszy na sypendia naukowe (wiem, wiem,
zaraz napiszecie, że to nie wina uczelni), to niech przynajmniej nie każe
pracować za darmo. Ktoś na forum pisał, że można by zorganizować jakiś
protest, i być może prędzej czy później do jakiejś większej rozróby dojdzie.
Delikatnie dałem do zrozumienia dziekanowi i promotorowi, że mogę prowadzić
zajęcia ze studentami jeżeli mi zapłacą. Póki co łapię różne fuchy i one
stanowią dla mnie priorytet, bo z czegoś trzeba żyć i to godnie, a nie każdy
ma bogatego sponsora (rodzice/żona). Jak (od)dadzą stypendium, to wtedy mogę
pomyśleć o zajęciach.
Obserwuj wątek
    • ar.pl Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 06.10.04, 14:34
      Tez nie wzielam, bo koliduja mi z praca. Studia studiami, ale za cos zyc
      trzeba. Za pol roku maja byc stypendia, wtedy z wielka przyjemnoscia poprowadze
      zajecia, zwlaszcza, ze przedmiot fantastyczny (naprawde sie nie moge doczekac,
      ale za darmo nie ma sznas - sponsor potzrebny:) Na szczescie na Wydziale sa
      wyrozumiali ludzie.
    • rilian wot, ... 06.10.04, 19:07
      Ja nie mogę polemizować, bo mam komfortową sytuację - pracuję, podobnie moja
      żona. I może dlatego, gdybym miał nawet szansę mieć zajęcia jako "wolontariusz"
      to poważnie zastanawiałbym się nad tym (przy określeniu jasnych warunków i
      terminów zmianę). Po prostu chcę pracować ze studentami. Choć na pewno ogromne
      znaczenie ma fakt, że z KUL-em jestem związany od urodzenia i od najmłodszych
      lat przemierzam jego korytarze. (Jestem więc żywym dowodem, że tradycje
      rodzinne i tzw. znajomości nie mają w mym wypadku żadnego znaczenia...)
    • neferet Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 07.10.04, 10:17
      Moja uczelnia to dopiero jest sprytna:) Doktoranci pierwszego roku nie mają
      stypendium i nikt ich do prowadzenia zajęć zmusić nie może bez łamania praw
      pracownika. Jednak pomysłowość senatu nie zna granic. Doktoranci pierwszoroczni
      zostali zobligowani do udziału w co najmniej 30 godzinach ćwiczeń ze studentami
      niby na zasadzie obserwatora. Co będzie? Każdy wie: proszę państwa ja teraz
      muszę wyjść na parę minut, wszelkie pytania proszę kierować do pani magister:)
      I tym sposobem prowadzimy zajęcia za darmo:)
      • ar.pl Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 07.10.04, 11:18
        No to bieda. Ja mam wpadac na zajecia jesli ewentualnie bede miala luzy w pracy
        (nierealne:) i na rozne katedralne wydarzenia - dzis na przyklad jest spotkanie
        z zaprzyjaznionym z Wydzialem profesorem. Po poludniu na szczescie:) Pierwszy
        tydzien mija i entuzjazm rosnie, bo na poczatku wszystko strasznie czarno
        wygladalo. I znowu sie ciesze, ze wrocilam na uczelnie! Trzymajcie sie.
    • skrzydlaczek Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 14.10.04, 11:01
      A u nas placa za wszystkie zajecia :))) Niewiele, ale zawsze. I doktoranci tacy
      jak ja - nie pracujacy zawodowo nigdzie na etacie - starja sie miec tych zajec
      jak najwiecej, oczywiscie w granicach rozsadku :).
      Ale na tym samym Uniw. na innym Wydziale doktoranci haruja za darmo i bez
      stypendium...
      Trzymajcie sie cieplo
      • rilian Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 14.10.04, 11:17
        O jakim uniwersytecie piszesz?
        • skrzydlaczek Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 14.10.04, 11:39
          O Warszawskim. Na Filozofii haruja za darmo :(
        • skrzydlaczek Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 14.10.04, 11:41
          Rilian, a nie trzeba byloby sie teraz zabrac za doktorat? Ja przynajmniej mam
          wymowke, bom przeziebiona, a to nie sprzyja mysleniu... Chociaz wspomnienie
          wtorku, ktory wlasciwie caly przesiedzialam przez komputerem w celach
          bynajmniej nie naukowych, zmusza do przezwyciezenia niemocy i bolesci :) A
          jutro trzeba zastapic promotora na seminarium mgr - bedzie zabawnie :)))
          • rilian Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 14.10.04, 12:20
            No właśnie się zabrałem. Od rana piszę o zagadnieniach faktury i koloru w
            posągach papieskich, a korzystając z nieobecności żony zaglądam i na forum.
            • skrzydlaczek Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 14.10.04, 12:25
              A ja o róznych próbach klasyfikacji głównych nurtów w amerykańskiej edukacji
              wielokulturowej (niemiecką już mam za sobą).
              Natchnienia życzę
              • rilian Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 14.10.04, 12:27
                A dziękuję, dziękuję... I wzajemnie. :)
    • kakofonia Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 21.10.04, 21:45
      A ja wzięłam - nie żebym chciała, nie miałam wyjścia. Obowiązują u nas 90-120
      godzin tzw. praktyk dydaktycznych. Piękna nazwa na pracę niewolniczą. Grosza
      nie dostałam, ale w sumie, muszę powiedzieć - nie żałuję. Roboty od cholery i
      niekoniecznie wdzięcznej, ale doświadczenie ważne. Sporo się nauczyłam. I, co
      może dziwne, generalnie mam pozytywne wspomnienia.
      • skrzydlaczek Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 21.10.04, 22:01
        Witam droga kolezanke :))) Nie bede sie ukrywac, bo i tak mnie w koncu
        zdemaskujesz...
        • kakofonia Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 21.10.04, 22:16
          :-))
          Witaj
          • kohomologia Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 23.10.04, 09:00
            A u nas, jak sie otrzymuje stypendium, to w ciagu calych studiow, trzeba zrobic
            270 godzin zajec dydaktycznych. Jak sie nie otrzymuje - tez, ale wtedy za
            zajecia placa.
    • epo3 Re: Nie wziąłem zajęć dydaktycznych 26.10.04, 01:18
      hihi zabawne,że piszesz o wykorzystywaniu doktorantów do dydaktyki :)
      u nas (AM) to akurat problem marginalny - zazwyczaj pracujemy w swoich
      Klinikach jako lekarze na cały etat nie dostając za to ani grosza! co więcej -
      zwykle trudno nam wyrwać się z pracy oddziałowej na obowiązkowe zajęcia
      organizowane, o bibliotece już nie mówię... zajęcia ze studentami często są
      jedynym kontaktem z Nauką
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka