chryzopraz
27.01.05, 16:50
Jeszcze pół roku temu, jako kandydatka na studia dokt., czytałam o
wątpliwościach, problemach, rezygnacji doktorantów, trochę zaskoczona, trochę
z zaniepokojeniem... a dzisiaj?... dzisiaj przez 4 godz. czekałam na swojego
opiekuna-nie przyjechał (w trakcie 2 razy dzwonił zapewniając, że będzie.
Później telefonicznie skrytykował mój pomysł... A poza tym obserwując co się
dzieje na tym wydziale..(bagno). No comment. I studenci i profesorowie -
beznadzieja. Na pewno nie o naukę tutaj chodzi.