Dodaj do ulubionych

praca na żródłach i opracowaniach - proporcje

22.03.05, 23:04
Czasami jak piszę jakis artykuł, to zanim zacznę o czymś z mojej działki
pisać to tworzę tło, zarys historyczny i posiłkuję się wtedy literaturą
naukową. Czasami zastanawiam się jaki to ma sens - to jest takie odtwarzanie
po prostu. Jestem historykiem i praca na źródle jest bardzo ważna. Mam
pytanie do Was czy jak piszecie swoja pracę doktorską lub artykuł to
korzystacie z literatury czy opieracie się wyłącznie na badanym przez was
zagadnieniu (a więc słabo opisanym jeszcze w literaturze)?
pzdr
Obserwuj wątek
    • babazgaga Re: praca na żródłach i opracowaniach - proporcje 29.03.05, 10:52
      Hmmm wydaje mi się, że niezależnie od dziedziny zawsze jest tak, że są już
      jakieś (przynajmniej mgliste) sądy na dany temat, a jeśli nie ma, to dany
      problem badawczy z czegoś przecież wyniknął, z jakiejś analizy literaturowej,
      czyichś cudzych badań, refleksja nie zrodziła się przecież sama w sobie. W
      każdym razie myślę, że powinno znaleźć się i "coś cudzego" jak i "coś własnego".
      Spotkałam się z opinią, że teksty, w których nie ma odwołań do źródeł, to albo
      po prostu kradzież intelektualna (odwołania są ale nie oznaczone), albo świadczy
      to o arogancji piszącego, który nie potrafi umiejscowić swoich badań czy
      przemyśleń na tle innych. Weź sobie w rękę dowolne naukowe czasopismo z dowolnej
      dziedziny - jak najbardziej powołania na źródła w artykułach są.
      Inna sprawa, moim zdaniem, jakie powinny być proporcje między częścią
      "teoretyczną" (literaturową) i "badawczą" (twoją własną). Oczywiście z pewnością
      zależy to od dziedziny, którą się zajmujemy, ale w swojej dziedzinie za
      niepoważne uważam prace "badawcze" (chociażby już magisterskie), gdzie autor
      robi wielki wyciąg z ksiązek na 80 stron, do tego własne badanka nijakie i
      przeanalizowane po procentach tylko na 20 stron. Osobiscie uważam, że proporcja
      odwrotna jest jak najbardziej OK, w tą stronę - no comment.
      • krasnoludek_zadyszek Re: praca na żródłach i opracowaniach - proporcje 29.03.05, 12:55
        Też zastanawiałam się nad tą kwestią. Nie lubię tępego "przepisywania", ale to
        nie o nie przecież chodzi w mądrym wykorzystaniu literatury. Należy pokazać stan
        badań choćby ze zwykłej uczciwości - że autor dratu Pana Tadeusza nie napisał
        ani prochu nie wymyślił, bo ma świadomość, że inni pisali już na tematy
        zbliżone. Oczywiście ma się prawo (a jak dla mnie to i obowiązek) z owymi
        opracowaniami polemizować, stawiać im pytania, porównywać ze źródłami itp.
        Zresztą zwykle przy dracie wymyślasz sobie temat, który nie był jeszcze w ten
        konkretny sposób ujęty (do tego dochodzisz przekopując opracowania właśnie),
        więc opracowania służą bardziej nakreśleniu tła, pokazaniu innych stron problemu
        itd. Między tym - już twoje własne refleksje, hipotezy, interpretacje...
        Jako że pisze z humanistyki, gdzie często nie trzeba wykonywać badan
        (przynajmniej w takim rozumieniu, jak w dziedzinach mat-przyr.), więc zdarzają
        się niestety osoby, piszące prace naukowe na zasadzie sklejki z opracowań, co
        jest oczywiście hańbą naukową i zwykłym chamstwem. Stąd może wielu humanistów ma
        obawy, ile dać "swojego", a na ile odnosić się do literatury. Ja uważam, że
        zdrowym podejściem jest pokazanie cudzych pomysłów wokoło naszego tematu, a
        następnie zaproponowanie czegoś własnego, "ugryzienie" sprawy z innej strony,
        cały czas ze świadomością, ze - jakkolwiek nie jesteśmy pierwsi - to mamy coś
        naszego, mądrego i odkrywczego do pokazania. Jak się nie ma, to nie pisac dratu
        i tyle.
        _____________________
        Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
        • ambrois Re: praca na żródłach i opracowaniach - proporcje 29.03.05, 18:32
          Niby tak, ale pamiętaj, że doktorat nie musi odkrywać czegoś nowego (taka musi
          być dopiero habilitacja). Doktorat może polegać na np. uporządkowaniu już
          powszechnie znanych informacji, ich usystematyzowaniu itp. - i wtedy w zasadzie
          w całości bedzie opierał się na opracowaniach innych ludzi.
          W innych wypadkach, gdy udowadniasz własną koncepcję, opracowania już
          istniejące też trzeba brac pod uwagę, choćby po to aby pokazać że ktoś ma takie
          albo inne zdanie i że się z Tobą zgadza albo nie.
          W mojej pracy musi byc takie porównanie - jak wiecie w polskim prawie ogromna
          większość przepisów może być interpretowana różnie i muszę o tych różnych
          sposobach widzenia tego samego napisać. Dla porządku. Być może w naukach
          ścisłych jest to niepotrzebne.
          Jeśli chodzi o "tępe przepisywanie" to tez tego nie lubię, ale przytrafiły mi
          się cytaty na pół strony (po prostu nie dało się inaczej) oczywiście z podaniem
          autora, no i staram się aby było ich jak najmniej.
    • rilian springu, a jak to się robi? 29.03.05, 20:17
      ja piszę w tej chwili ostatani rozdział i doświadczam rozterek naukowca
      pracującego na źródłach, a nie będącego historykiem. niewiele jest opracowań i
      naukowych tekstów z mojej działki (pomniki JP2), bazuję w dużej mierze na
      osobistych wywiadach, rozmowach telefonicznych, listach, ankietach. czy dla
      materiałów takich powinno znaleźć się miejsce w aneksie czy gdzieś? jak toto
      cytować, przypisywać? jak ty to robisz?
      • babazgaga Re: springu, a jak to się robi? 29.03.05, 20:30
        Informacje osobiste czy rozmowy telefoniczne, jesli z osobami o pewnej i
        ugruntowanej pozycji, spokojnie mozna wpisac w źródła jako; Iksiński, X.,
        informacja ustna z dnia tego a tamtego. Jeśli są to wywiady anonimowe czy
        ankiety, to chyba normalna część badawcza, i opisać wypada że coś takiego bylo
        robione i jak bylo robione. Przynajmniej ja bym tak zrobila, ino ze ja zajmuję
        się naukami społecznymi, gdzie wywiady i ankiety to normalna metodologia.
        pzdr
        • spring78 Re: springu, a jak to się robi? 29.03.05, 21:16
          Cieszę się, że uzyskałam tyle wyczerpujących odpowiedzi na moje pytanie. U mnie
          sprawa wygląda tak: zajmuję się historią najnowszĄ, a właściwie zagadnieniem
          socjologiczno-historycznym. Ale zanim zacznę pisać o setnie to muszę napisać
          zarys historyczny problemu, obszerny - ponieważ w polskiej literaturze jest on
          słabo opisany. Dotyczy to też artykułów. Np. teraz piszę o czymś co nie bardzo
          stanowi dokładny przedmiot moich badań, lecz jedynie wejdzie do wstępu pracy.
          Ot stąd moje pytanie. Bazuję dlatego teraz jedynie na opracowaniach, a nie
          wynikach własnych badań.
      • spring78 Re: springu, a jak to się robi? 29.03.05, 21:19
        Osoba poniżej wyjaśniła to - moim zdaniem - dobrze. Dodatkowo we wstępie pracy
        powinno się zaznaczyć, że materiałem źródłowym są twoje osobiste rozmowy z
        interesującymi Cię osobami. Zresztą przy Twoim temacie - w ogóle nie opisanym w
        literaturze jak mniemam - nie powinno byc ze źródłami żadnego kłopotu.
    • tocqueville 90/10 11.04.05, 17:12
      u mnie proporcje są następujace: 90% źródła, 10 % literatura przedmiotu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka