doktorat a praca w szkole

06.07.05, 15:15
Witam! Przygotowuję pracę doktorską zaocznie i zastanawia mnie, czy należy mi
się urlop naukowy na ukończenie rozprawy,co nastąpi, mam nadzieję, w
przyszłym roku. Może macie w tym względzie jakieś doświadczenia? Będę
wdzięczna za odpowiedź.
    • miss_dronio Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 16:53
      Holka mam nadzieję, że nie potraktujesz mojego postu jako ataku ale myślę, ze
      jesteś odpowiednia osoba do poruszenia tego tematu.
      Być może poziom Waszego studium doktoranckiego jest doskonały i Ty
      przygotowujesz akurat świetny doktorat natomiast u mnie na wydziale jest coś co
      nazywa się studium doktoranckie dla nauczycieli i prace tam bronione to nawet
      już nie jest kiepski żart.

      Ostatnio na liście otwieranych przewodów widziałam :" Przemiany fazowe wody i
      obieg wody w przyrodzie". Jakiś czas temu, po wielki walkach dziewczynie udało
      się obronić doktorat o polu magnetycznym od róznych sprzetów domowych.
      Przypominam to doktoraty a nie referaciki dzieciaków z podstawówki! Jak to jest
      w ogóle mozliwe? Jak można dopuszczać do takiej fikcji? Czy u was też tak to
      wyglada?
      A co do zadanego przez Ciebie pytania to niestety nie potrafie odpowiedzieć ale
      myślę, ze sekretariat studium może miec informacje na ten temat.
      • holka6 Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 19:19
        My dear Miss_dronio!

        Doktorat piszę na nie byle jakiej uczelni, uwierz mi, i nie wydaje mi się, by
        istniała zależność pomiędzy byciem nauczycielem a wartością pisanego doktoratu.
        Wielokrotnie przeglądałam tematykę prac stypendystów i nie wszystkie były
        wysokich lotów. Czasami nawet miałam poważne wątpliwości, czy dany temat nadaje
        się na doktorat Był tak banalny.
        Sama ukończyłam studia magisterskie z wyróżnieniem i z własnej woli nie
        podjęłam pracy na uczelni. Zostałam nauczycielem w szkole publicznej i mimo że
        nie jest to wielce pasjonujące zajęcie, nie narzekam tak bardzo. A już na
        pewno nie czuję się gorsza od doktorantów - stypendystów.
        Z harcerskiem pozdrowieniem,

        Holka
        • miss_dronio Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 19:43
          Holko! Wlaśnie bałam się, ze tak odbierzesz mój post a zupełnie o co innego mi
          chodziło. Nie mam zielonego pojęcia z jakiej dziedziny piszesz doktorat i z
          pewnością jeśli nie jest to fizyka to nie potrafiłabym go w ogole ocenić.

          Natomiast jestem głeboko zbulwersowana tym co się dzieje w studium doktoranckim
          dla nauczycieli na moim wydziale. Jak dla mnie -skandal!
          Nie twierdzę (bo niby na podtstawie czego?), ze każdy nauczycielski doktorat
          jest nic nie wart ale te o których pisałam za autorów mają właśnie doktorantów
          ze studium dla nauczycieli. Spotkałam na forum kogoś kto równiez jest
          nauczycielem i pisze doktorat więc chciałam spytac jak u niego to wyglada.

          A dla Ciebie ne jest bulwersujące, że ktoś pisze doktorat z "nauki", której
          nawet nowożytną nazwać nie można?
          • suwmiara Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 20:39
            Załóż nowy wątek miss_dronio. Zgodzę się, że to poważny problem i chętnie
            włączę się do dyskusji.
            Holko nikt nie podważa poziomu Twojej pracy bo jej nie znamy.
            Podobnie, jak odpowiedzi na Twoje pytanie. Rzeczywiście sekretariat będzie
            najbardziej kompetentny.
            • krasnoludek_zadyszek Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 21:22
              Czekajcie, powoli. Ja zrozumiałam, ze holka bynajmniej nie pisze doktoratu na
              "studium doktoranckim dla nauczycieli", tylko pracuje poza uczelnią, pisząc
              doktorat, a tak się składa, że pracuje w szkole. Jest to również moja sytuacja,
              a także, o ile się nie mylę, riliana. Pytanie holki dotyczyło tego, czy szkoła
              powinna udzielić jej urlopu na obronę, i odpowiedzi można by szukać raczej na
              forum dla nauczycieli, bo tu mało osób jest w takiej sytuacji i nie wiem, czy
              będziemy umieli Ci, holko, pomóc. Ja wiem tyle, że wszystko jest w gestii
              dyrektora. Urlop "z urzędu" - nawet całkiem pokaźny, 21 dni zdaje się - Karta
              Nauczyciela każe dac tym, których szkoła skierowała na jakieś studia
              (podyplomowe, doktoranckie, inne magisterskie itp.). Jeśli poszłaś tam sama z
              siebie, urlop zależy os Twoich stosunków z dyrekcją, jak chce, to się zgodzi,
              jak nie, to nie.
              A od poniedziałku Paryż... Naprawdę nie ma chętnych?:)
              ______________________
              Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
              • holka6 Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 21:45
                Krasnoludku!
                Dzięki za chęć pomocy. Ja niestety sama się skierowałam na studia doktoranckie,
                a że jestem pionierem w tym zakresie w mojej szkole, nikt za bardzo nie wie,
                jak mnie traktować. Przepisy oświatowe dotyczące mojej sytuacji znam, ale jak
                zapewne wiesz, przepisy przepisami, a życie życiem. Myślałam, że ktoś jest w
                podobnej sytaucji i może mi jakoś pomóc.Stąd moja wizyta na tym forum.
                Pozdrawiam!
                • krasnoludek_zadyszek Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 21:50
                  Nie ma za co, polecam się na przyszłość:))
                  Ja mam taką sama sytuację i dyrekcję z humorami, więc małe szanse, ze dostanę
                  urlop - na razie wynegcjowałam "niebycie" wychowawcą, bo przez trzy lata nieźle
                  się narobiłam, kosztem doktoratu poniekąd. Ale w sumie to się da pogodzić, tylko
                  że jest ciężko (w tym roku miałam 29 godzin/tyg., nie polecam), ale radzę Ci
                  uzmysławiać gronu i szefostwu - niezbyt nachalnie, za to konsekwentnie - jakie
                  to profity będzie czerpać szkoła z Twojego doktorowania, podniesienie prestiżu
                  itd.itp. U mnie jest jeszcze jedna osoba na studiach dokt. i dwoje doktorów,
                  więc nie czuję się osamotniona, niemniej trochę trzeba potyrać.
                  Ale w wakacje mam dobry humor:)
                  _______________________
                  Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
                  • krasnoludek_zadyszek Re: doktorat a praca w szkole 06.07.05, 21:52
                    A, zapomniałam nawiązać do tego:
                    >>A dla Ciebie ne jest bulwersujące, że ktoś pisze doktorat z "nauki", której
                    >>nawet nowożytną nazwać nie można?

                    Ja piszę:)) Z martwego jezyka i tekstów w nim tworzonych w czasach wybitnie
                    nienowożytnych:)))

                    _______________________
                    Multo praestat dedolare sine amore quam amare, si non possis dedolare.
                    • holka6 Re: doktorat a praca w szkole 07.07.05, 09:45
                      Widzę,że mamy wiele wspólnego.Mnie też udało się wynegocjować brak
                      wychowawstwa,ale dopiero w ostatnim roku. Mam nadzieję,że dyrekcja i w
                      nadchodzącym okresie uwzględni moją prośbę. Ale żeby mi nie było za
                      dobrze,zostałam koordynatorem programu europejskiego,więc liczba obowiązków się
                      wyrównała:)
                      Łacina to piękny język-miałam okazję poznawać go w liceum i na studiach.Nawet
                      nie najgorzej mi szło.Ale chyba jednak wolę włoski.Swój doktorat natomiast
                      piszę z dyscypliny co prawda nowożytnej,ale biorę pod lupę XVI wiek,który kocha
                      łacinę! Pisanie pracy idzie mi jak po grudzie,ale żywię nadzieję,że się
                      rozkręcę.Pozdrawiam!
                    • miss_dronio Re: doktorat a praca w szkole 07.07.05, 15:13
                      Serio nie rozumiesz o co chodzi?
                    • iwoniaw Re: doktorat a praca w szkole 08.07.05, 14:56
                      krasnoludek_zadyszek napisała:

                      > >>A dla Ciebie ne jest bulwersujące, że ktoś pisze doktorat z "nauki",
                      > której
                      > >>nawet nowożytną nazwać nie można?
                      >
                      > Ja piszę:)) Z martwego jezyka i tekstów w nim tworzonych w czasach wybitnie
                      > nienowożytnych:)))

                      No proszę proszę - to nie jestem jedyna? Ale autorce chyba chodziło o to "nawet"
                      - w sensie, że nie dość, że nauka nie szacowna od antyku, to _nawet_ nowomodnie
                      nauką tego nazwać nie można? A może się mylę?
                      • rilian Re: doktorat a praca w szkole 08.07.05, 16:12
                        zaliczając egzamin stażysty złożyłem samokrytykę, że tak mało się w szkole
                        starałem, choć mogłem więcej, gdyby nie ten doktorat...

                        jakoś dotarło do mnie, że skupiłem się na pisaniu pracy wybitnie mało
                        praktycznej (no, chyba, że komuś zależy na poziomie artystycznym tworzonych
                        pomników Jana Pawła II), która - jak na razie - nie daje mi żadnych perspektyw
                        na wymarzoną od lat pracę na uczelni wyższej (nie grymaszę, jakiejkolwiek...),
                        powoduje natomiast wielkie zapóźnienia w mojej pracy, która pozwala mi na
                        utrzymywanie mojej rodziny...

                        można więc też spojrzeć na to z tej innej strony.

                        choć patrząc z trzeciej strony, staż w szkole na kolejny stopień awansu, skróci
                        mi się teraz z 2 lat i 9 miesięcy do 9 miesięcy jedynie, a wiąże się to z jakąś
                        podwyżką...

                        jak natomiast jest z urlopem, nie wiem. zależy wszystko od PT. dyrekcji. ja
                        dostałem fajny urlopik po ślubie i moją żoną wybyliśmy na tydzień do wiecznego
                        miasta... eh...
                        • mgw5 Re: doktorat a praca w szkole 18.07.05, 22:14
                          Witam

                          I może ja się przyłączę do dyskusji. Jestem nauczycielem w LO i piszę doktorat.
                          Nie słyszałam nigdy o studiach doktoranckich dla nauczycieli?? Z mojego
                          rocznika z 10 osób przyjętych zostało nas 3. Dziewczyna, która się załapała na
                          etat na uczelni i nas 2 - mój kolega nauczyciel i ja nauczycielka. Nie mamy
                          żadnych łatwych tematów, choć dla niektórych sam kierunek jest już "nie
                          jazzy".Mamy egzaminy, mamy obowiązkowe zajecia, na których jesteśmy i jest nam
                          ciezko, bo musimy jeszcze zająć sie pracą. Wakacje są dla nas momentem, kiedy
                          spotykamy sie w archiwach i bibliotekach i pracujemy.....
                          Nie lubię bardzo, jak ktos "uogólnia" i twierdzi, że nauczyciele mało lotni,
                          kreatywni ect. Nie lubię, jak ktoś traktuje nas jak (proszę wybaczyć) idiotów.
                          Skończyłam 2 kierunki mgr (5 letnie, dzienne) i nie piszę referaciku !

                          W szkole (mimo 25 godzin) miałm jeden dzień wolny, choć to nie dyrekcaj na
                          studia mnie skierowała. Przyjmujac się do LO (właściwie przenosząc z gimanzjum)
                          poinformowałam dyrekcję, ze doktorta w trakcie, a że moje LO w 10 najlpeszych w
                          Polsce zostało to mile przyjęte. Wolne dostaję na mocy ustwy o tytułach
                          naukowych bez problemów. Wszystko naprawde zależy od szefa.
                          pozdrawiam
                          majka
                          • miss_dronio Re: doktorat a praca w szkole 19.07.05, 01:39
                            > Nie lubię bardzo, jak ktos "uogólnia" i twierdzi, że nauczyciele mało lotni,
                            > kreatywni ect. Nie lubię, jak ktoś traktuje nas jak (proszę wybaczyć)
                            >idiotów.
                            > Skończyłam 2 kierunki mgr (5 letnie, dzienne) i nie piszę referaciku !

                            I bardzo pięknie, tylko jaki to wszystko ma związek z poruszonym przeze mnie
                            problemem? Nigdzie nie uogólniałam, nie twierdziłam, ze nauczyciele są mało
                            lotni i nawet nie wspomniałam o niczyjej "kreatywności". Napisałam, że
                            doktoranci na moim wydziale, ze Studium Doktoranckiego dla Nauczycieli
                            przygotowali żałosne doktoraty. Na dowód przykład: "Przemiany fazowe w wodzie i
                            jej obieg w przyrodzie".W sam raz na referacik w podstawówce.

                            Zauważcie, że opisana przeze mnie sytuacja spotkała się z tylko JEDNĄ
                            merytoryczną odpowiedzią (suwmiary). Wiecie dlaczego taka fikcja jak u mnie na
                            wydziale z tym całym studium dla nauczycieli jest możliwa? Skąd taka parodia
                            pracy naukowej, skąd możliwe jest takie bezczelne okradanie podatników,
                            rozdawanie sobie w towarzystwie wzajemnej adoracji pseudotytułów naukowych? Bo
                            wszyscy na moim wydziale reaguja tak jak Wy tutaj: udajemy, że nie ma problemu,
                            żeby było miło.
                            • mgw5 Re: doktorat a praca w szkole 19.07.05, 11:01
                              Witam

                              Masz rację, problem jest i to nie tylko na tym nieszczęsnym studium dla
                              nauczycieli. na wielu uczelniach na wielu wydziałach doktoraty piszą osoby,
                              które tego robić nie powinny. Masz rację, ale to nie tylko nauczyciele, ale
                              ludzie przeróznych profesji. Nie powinno moim zdaniem być otwierane studium
                              doktoranckie dla nauczycieli, bo już sama nazwa (dla mnie) wskazuje na jakosć
                              studiów. Zapytajmy gdzie są promotorzy? To oni są przecież takze odpowiedzialni
                              za takie temaciki. To żenujące. Ostatnio na mojej uczelni panna broniła
                              doktorat na socjologii pt" Wpływ bajek w TV na dzieci w wieku 5-6 lat na
                              osiedlu X" (mniej wiecej tak brzmiał temat). Jakos nie przemawia ten temat.
                              Byłam na obronie pracy biograficznej, gzdie 4/5 to młodosc człowieka, a 1/5
                              czyli okolo 20 stron reszta. Byłam na obronie gdzie powiedziano : słaba ta
                              praca, no cóz wstydu na 5 minut, tytuł całe zycie. To słwoa, które mnie
                              prześladują, bo wiem, że nie o to chodzi. Pisząc każde zdanie, juz słysze
                              polemikę.
                              Mimo że jestem nauczycielem, to zgodzę sie z Tobą, że niestety jest grupa osób,
                              która nie powinna w tym fachu pracować (jak w każdym innym). Zdawałm w ubiegłym
                              tygodniu jakis egzamin na mianowanie, do którego wielu nauczycieli sie
                              przygotowywało przez tygodnie. jak mozna sie przygotowywać z rzeczy, które są
                              bazą pracy. Cóż ostatnio słyszałąm, że dla jedenj z pań (pewno typ woda w
                              przyrodzie) formą dokształcenia sie w gestii nowej matury była rozmowa na ten
                              temat z koleżanka na duzej przerwie. Zenujące.

                              Myśle, ze studia doktoranckie powinny być poprzedzone egzaminem, selekcją,
                              rozmowa ect. Że promotorzy powinni przyjmować sensownych ludzi.
                              Te studium brzmi dla mnie jak studia podyplomowe. Prowazde na takich studiach
                              podyplomowych dla nauczycieli jeden z przedmiotów i jest mi za niektórych wstyd.

                              pozdrawiam
                              majka
                              • miss_dronio Re: doktorat a praca w szkole 19.07.05, 13:18
                                > Mimo że jestem nauczycielem, to zgodzę sie z Tobą, że niestety jest grupa
                                >osób,
                                > która nie powinna w tym fachu pracować (jak w każdym innym).
                                Dokładnie: jak w każdym innym! Nie wypowiadałam sie na temat nauczycieli i ich
                                kwalifikacji do pracy w szkole bo nie mam na ten temat żadnych danych.

                                Nie zgodzę się, ze istnienie specjalnego studium dla nauczycueli sugeruje juz w
                                jakiś sposób, ze jest ono gorsze. Wcale tak być nie musi. Specjalne studium
                                może oznaczac poprostu inny tryb pracy, dopasowany do ludzi, którzy maja
                                jeszcze obowiązki dydaktyczne w szkole.
                                Natomiast u mnie na wydziale tak właśnie jest: do tej pory została obroniona
                                jedna praca i otwarte dwa przewody. Co jakiś czas trafiają się u nas prace
                                słabe, wszyscy je krytykuja ale jakoś przepychają.
                                Natomiast te trzy prace nie można zakwalifikowac jako słabe ale jako
                                skandaliczne! Kiedy przepychali ten pierwszy doktorat (o polu magnetycznym od
                                suszarki) to powiedzieli promotorowi: skoro ten doktorat jest taki słaby to
                                może najpierw zacznijmy od tych pozostałych na studium dla nauczycieli na co
                                beztroski promotor powiedział: tamte to są dopiero słabe. Sugerowali mu, zeby
                                przepchnął go przez WNS, przez pedagogikę ale tu padła odpowiedz, ze tam go nie
                                chcą bo tam jest za wysoki poziom....
                                > Zapytajmy gdzie są promotorzy? To oni są przecież takze odpowiedzialni
                                Nie tylko promotorzy ale i recenzenci oraz cała rada wydziału, która najpierw
                                otwiera takie przewody a potem zamyka! I właśnie dlatego o tym tutaj piszę.
                                Myslę, ze nie jesteśmy w stanie zmienić mentalności i układów panujących wśród
                                dzisiejszego grona profesorskiego ale kiedyś, kiedy zajmiemy ich miejsce możemy
                                poprostu być inni.
Pełna wersja