Dodaj do ulubionych

Próbowałam

15.07.05, 20:18
Na mojej uczelni ogłoszono konkurs na stanowisko asystenta. Marzyłam o tym od
dawna i strasznie się ucieszyłam, że wreszcie mam szansę spróbować ubiegać się
o to stanowisko. Złożyłam papiery, byłam na rozmowie, ale niestety nie
powiodło mi się. Jest mi smutno i źle, bo nie wyobrażam sobie ciągle pracować
w biurze... Może macie pomysły na to jak się zahaczyć na jakiejś uczelni
(niekoniecznie państwowej) jako asystent? Jaka była wasza droga drodzy doktoranci?
Pozdrawiam serdecznie


---
:.....( Płakusiać mi się chce!
Obserwuj wątek
    • lodziasta Re: Próbowałam 15.07.05, 20:28
      Na mojej uczelni,żeby zostać asystentem trzeba mieć obroniony doktorat i zyskać aprobatę szefa jednostki, w której się chce pracować. W zasadzie konkursów na asystenta się nie ogasza - mamy taką produkcję doktorów, że ludzie z zewnątrz raczej nie są przyjmowani. Wydaje mi się,że nie ma co czekać na ogłoszenie, tylko po prostu pytać się u źródła.
    • suwmiara Re: Próbowałam 16.07.05, 15:12
      Niestety konkursy ogłaszane są najczęściej, gdy już wiadomo, że jest ktoś do
      przyjęcia. Jest to tylko wypełnienie wymaganych formalności. Ogłaszane są
      najczęściej pod kątem konkretnego kandydata, który już się "odchował" np.
      zrobił doktorat albo go właśnie robi, czyli jest nadzieja, że będzie z niego
      pożytek.

      Takie hołubienie swoich chyba nie jest najlepszym sposobem na tworzenie
      efektywnych zespołów. Wydaje mi się, że korzystnie jest zmienić Uczelnię
      (Wydział) z tej którą się kończyło na jakąś inną. Raz że jest to motywujące dla
      samego zainteresowanego, a dwa że dobre dla rozwoju ośrodka zatrudniającego.

      Ale oczywiście zatrudnienie znanego kandydata niesie mniejsze ryzyko.

      Jest jak jest. Ja też zostałam tam gdzie się wychowałam.
      • kingisko Tak właśnie było! 16.07.05, 17:25
        Ogłoszenie pojawiło się w okolicach 8-9 lipca (z datą 1 lipca). Wiadomo, że
        muszą być odczekane dwa tygodnie od ogłoszenia konkursu do momentu wyłonienia
        kandydata. A na dodatek ja się "wychowałam" w tej katedrze :..( Tym bardziej
        jest mi żal i serce mi pęka :(
        Pozdrawiam serdecznie

        Ps. Mój konkurent był lepszy, ale coś w tym jest, że wiedział, iż będzie
        przyjęty. Na zdrowie mu. Niech chłopak ma. Nie jestem na niego zła. Jest mi po
        prostu bardzo bardzo smutno i tyle...
        • krysiulka Moja droga do studiów doktoranckich 16.07.05, 22:46
          Studiowałam Inżynierię Środowiska, bo to była dla mnie najciekawsza dyscyplina
          naukowa na świecie. Promotor mojej pracy mgr pół roku obiecywał, że przyjmie
          mnie na studia doktoranckie, jednak z obietnicy sie nie wyzwiązał. Były trudne
          czasy, więc poleciałam na bezrobocie. Zakręciłam się szybko i poszłam na
          informatykę, która była moją drugą najciekawszą dyscypliną (no bo po co być
          bezrobotnym, jak można studiować)...Już miałam absolutorium na informatyce, gdy
          przechodząc ulicą zobaczyłam ogłoszenie o studiach doktoranckich na chemii.
          Biegiem, w ciągu 2 dni załatwiłam dokumenty i, mając dość dobre doświadczenie z
          jęz. angielskim(informatyka!), wykosiłam wszystkich chemików na rozmowie
          kwalifikacyjnej, która odbyła sie po angielsku.Będąc na pierwszym roku studiów
          doktoranckich na chemii napisałam i obroniłam pracę magisterską z informatyki :)
          Dziś siedzę i piszę "naukowego gniota", za rok mam nadzieję się bronić.
          Ciekawe, co ciekawego los mi zgotuje :)

          Przyznasz, że moja droga na studia doktoranckie była dość poplątana :)
          Próbuj, koniecznie próbuj w innych jednostkach

          Ściskam

          Krysia

          PS. To jest gorzkie, ale w wielu miejscach kobiety są wciąż dyskryminowane
          podczas rekrutacji.
    • e_wka1 Re: Próbowałam 16.07.05, 22:17
      Też próbowałam, też mi się płakać chce :(
      • efemeryczna1 Re: Próbowałam 16.07.05, 22:45
        No właśnie. To chore jest! Tego samego doświadczyłam. Jest jakiś sposób, aby
        jednak bez protekcji znaleźć pracę na uczelni?????????? Jakie dodatkowe (!)
        kwalifikacje musi posiadać osoba ubiegająca się o stanowisko asystenta? Na
        jakich uczelniach istnieje największe prawdopodobieństwo uzyskania pracy? Jak
        wyglądają procedury w uczelniach niepaństwowych? Tez konkurs? Gdzie to jest
        ogłaszane? (jesli nie jest to jak dowiedzieć się o wolnym miejscu?) Tysiące
        pytań w kwestii pracy...
        • kingisko Tysiące pytań.... 17.07.05, 13:13
          Dziękuję za odpowiedzi na mój post. Ja też dołączam się do pytań efemerycznej1.
          Jak to jest naprawdę na innych uczelniach?
          Pozdrowionka

          ---
          I won't give up!!!
          • ona2005 Re: Tysiące pytań.... 25.07.05, 19:19
            Mnie równiez zainteresował ten watek. Doktoraci/doktorzy podzielcie się
            doświadczeniami i uwagami.
            • efemeryczna1 Re: Tysiące pytań.... 25.07.05, 21:44
              nikt nie chce podzielic się doświadczeniami
              skoro nie na forum to moze na maila?
            • malgunia Re: Tysiące pytań.... 25.07.05, 21:52
              U mnie o konkursie wiadomo w dziekanacie, gdzie wisi ogłoszenie - obowiązkowo,
              w gablocie katedry i czasami w internecie. Czasami też jeśli np. preferuje się
              konkretne wykształcenie, też w innych jednostkach, czy uczelniach.
              Co do preferencji mężczyzna, czy kobieta - do niedawna preferowani byli
              mężczyźni, że to niby do fizycznej pracy lepsi, w ciążę nie zajdzie itp...),
              ale się nie sprawdzili... i preferencje się odwróciły.
              Generalnie ważne jest co dana osoba umie, jakie miała osiągnięcia, kto ją
              poleca (tu trzeba się uśmiechnąć do promotora, żeby umiejętnie zareklamował:)
              I baardzo liczy się pierwsze wrażenie nie tylko na promotorze, ale też innych
              pracownikach... Bardzo często niestety jest tak, jak sami zauważyliście, że
              konkurs jest pisany wprost pod kandydata i wtedy to czysta formalność, bo
              konkurs "musi" się odbyć, a już na wstępie wiadomo, kto będzie przyjęty....
              Smutne to niestety...

              Pozdrawiam

              malgunia
              • katse Re: Tysiące pytań.... 06.08.05, 18:34
                u nas też jest konkurs,
                rozpisywany z reguły, gdy obroni się ktoś kogo instytut/katedra chce zatrzymać.

                K
        • suffo Re: Próbowałam 07.08.05, 16:07

          efemeryczna1 napisała:

          > Jest jakiś sposób, aby jednak bez protekcji znaleźć pracę na uczelni??????????

          Dostaja sie protegowani, bo:
          1. znane sa ich mozliwosci;
          2. zazwyczaj juz od jakiegos czasu pracuja na konto protektora (mgr robi
          doktorat, dr habilitacje, powstaja wspolne publikacje, granty, itp.);
          3. sytuacja finansowa uczelni panstwowych jest jaka jest i czesto nawet
          protekcja nie pomaga;

          Kankusy sa z reguly rozpisywane pod konkretnego kandydata, ale zdarza sie, ze
          ten kandydat przegrywa (przyklad z 2000 roku - moja kolezanka (!uczelnia
          techniczna!) z obecnego Zakladu "wykosila" mojego kolege, ktory dopiero rok
          pozniej zostal asystentem). Jej atut: doktorat na ukonczeniu.

          > Jakie dodatkowe (!)
          > kwalifikacje musi posiadać osoba ubiegająca się o stanowisko asystenta?

          To pewnie zalezy od uczelni, ale z podaniem o przyjecie na stanowisko
          asystenta/adiunkta sklada sie wykaz publikacji, opinie opiekuna naukowego, prace
          magisterska/doktorska. Nawet gdyby tego nie wymagano z pewnoscia bardzo moga
          pomoc wysoko punktowane publikacje (lista PAN, filadelfijska, no chocby porzadna
          konferencja miedzynarodowa) oraz opinia szanowanego profesora.
          I mysle, ze najlepiej uderzac osobiscie do szefow instytutow, a nie czekac na
          konkurs.

          A najlepiej tak jak ja: zalapac sie na staz asystencki jeszcze na studiach ;)
          Ale ja mialam silnego protektora :), poza tym kiedys nie bylo chetnych do pracy
          na uczelni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka