Dodaj do ulubionych

publikacja a doktorat

08.01.06, 16:59
Chcialabym poznac wasza opinie na taki oto temat:
otoz zalozmy ze pewna osoba jest wspolautorem wymienionym np na 4 miejscu
dwoch publikacji naukowych w bardzo dobrych periodykach z dziedziny.
Ta sama osoba pisze doktorat i w swojej pracy wykozystuje wyniki zawarte w
tych publikacjach-podkreslam ze jest tylko jednym z autorow i to na ktorms
tam miejscu wymieninym.
Wobec tego jak myslicie: czy ta osoba zamieszczajac wyniki w SWOIM doktoracie
popelnia w pewnym sensie plagiat, traltjac je jako swoje?przecoiez wyniki nie
sa tylko jej ale tez wspolautorow publikacji......czy sytuacja podchodzi pod
wymog samodzielnosci doktoratu?
dzieki za odpowedzi.
Obserwuj wątek
    • niebo.nad.berlinem Re: publikacja a doktorat 08.01.06, 17:05
      hmmm... powiem tak: wg mnie, żeby wszystko było jasne i "czyste", ta osoba
      powinna była się powołać w przypisie na ten artykuł, że wyniki powstały w
      efekcie wspólnych badań etc. wtedy wszystko byłoby ok. Ale czy to plagiat - no
      nie wiem sama, chyba nie, przecież ta osoba brała udział w badaniach, pracowała
      przy nich. w każdym razie z całą pewnością nie jest to za bardzo fair.
      • madaminka Re: publikacja a doktorat 08.01.06, 18:19
        czyli uwazasz ze doktorat moze powstac na podstawie publikacji tylko w sytuacji
        gdy autor jest PIERWSZYM tj. na pierwszym miejscu wymienionym ,autorem owej
        publikacji?W innym przypadku jest to naruszenie zasady samodzielnosci doktoratu?
        • r.richelieu Re: publikacja a doktorat 08.01.06, 18:59
          pierwszym? Kiedy bardzo często kolejność jest alfabetyczna i nawet autor
          Aaksiński jednego rodziału będzie przed Żwyrskim od rozdziałów dziesięciu.
          Chyba, że jest pod redakcją
        • niebo.nad.berlinem Re: publikacja a doktorat 08.01.06, 19:01
          nie chciałabym tu kategorycznie niczego stwierdzać, sama nie wiem, jak to
          sklasyfikować. Nigdy nie spotkałam się z takim pytaniem (nigdy nikt mnie o to
          nie pytał, a sama publikuję wyłącznie pod swoim nazwiskiem, więc nie mam
          takiego problemu). Po prostu myślę sobie, że gdybym była na miejscu osoby
          znajdującej się w takiej sytuacji, jak opisana przez Ciebie, to uznałabym za
          właściwe przywołanie rzeczonych artykułów w przypisie. Ale może ktoś inny jakoś
          bardziej jasno się wypowie, może inni doktoranci spotkali się z taką sytuacją.
          pozdrawiam:)
      • matya Re: publikacja a doktorat 08.01.06, 21:16
        no chwila, nawet jak jestes jedynym autorem to tez podajesz swoja prace w literaturze.
        • harry1973 Re: publikacja a doktorat 09.01.06, 00:33
          Według mnie - można wykorzystywać takie badania w swojej pracy, pod warunkiem,
          że w przypisach jest wymieniona cała czwórka - czyli normalnie, tak, jak z
          każdym innym badaniem, czy pozycją literaturową. Nawet jeśli ktoś przeprowadza
          badania samodzielnie, to podaje w przypisach, czy odnośniku "badanie własne". Z
          punktu widzenia prawa - nie jest to plagiat, ponadto różne mogą być również
          wyciągane wnioski przez każdego badającego. Inną, niepisaną zasadą powinien być
          chyba fakt powiadomienia pozostałych badaczy o zamiarze wykorzystania wspólnego
          badania w swojej pracy. Tak myślę;)
    • dunia77 Re: publikacja a doktorat 09.01.06, 00:50
      Mam mieszane uczucia co do tego.
      Zalezy, co oznacza to czwarte miejsce. Czy ta osoba rzeczywiscie wykonala
      znaczaca czesc badan z artykulu ? A moze tylko dala jedna ilustracje ?

      W pierwszym przypadku - jestem za, w drugim - strescic dokladniej we wstepie, a
      reszte odpuscic. Inaczej wyglada to strasznie nieprofesjonalnie, moim
      zdaniem... Warto rowniez skonsultowac ten pomysl zawczasu z promotorem, z
      reguly bedzie mial lepsze rozeznanie w sytuacji.
      Wspolautorow bym poinformowala, ale na 99% bedzie im to wisiec, bo kto oprocz
      zdesperowanych doktorantow czyta dysertacje ? ;-)

      No, chyba ze sa to jedyne badania tej osoby i ostatnia deska ratunku... wtedy
      wiadomo, ratuj sie kto moze ;-)
    • flamengista Plagiat na pewno to nie jest 09.01.06, 13:25
      Najwyżej nierzetelność naukowa, a to spora różnica. Plagiat jest łamaniem prawa
      (autorskiego), ew. nierzetelność - zachowaniem łamiącym normy społeczności
      akademickiej.

      W takich publikacjach, które opisujesz osoby dzielą sie zadaniami. Jedna bada
      zjawisko X, druga Y, trzecia Z, a czwarta (kierownik badań, najczęściej główny
      autor) zbiera to wszystko do kupy i wysuwa wnioski.

      Może wiec tak być, że wszystko jest w porządku, bo ta osoba wykorzystała po
      prostu SWOJE, SAMODZIELNIE UZYSKANE wyniki badań. Sprawa była by czystsza, gdyby
      zacytowała te publikacje (nie wiem, czy to zrobiła, tego nie piszesz).
      • madaminka Re: Plagiat na pewno to nie jest 09.01.06, 15:37
        Chodzi o to ze ta osoba z 4 pozycji publikacji zabrala cala publikacje i na
        jej podstawie napisala doktorat. Czyli wyniki nad ktorymi pracowaly pozostale 3
        osoby staly sie podstawa do napisania doktoratyu przez ta jedna. Czy jesli te
        osoby sie dogadaly ze tak to bedzie wygladac, zalozmy pozostale osoby juz sa
        doktorami i chcialy pomoc tej jednej, ale de facto jej wklad zaslugiwal na 4
        miejsce wpisu to sprawa jest do przyjecia?Jak moga na to popatrzec recenzenci
        pracy?
      • madaminka Re: Plagiat na pewno to nie jest 09.01.06, 15:39
        Wlasnie chce podkresli ze cala sprawa byla ugadana i pozostale osoby wyrazily
        zgode na wykorzystanie ich pracy dla potrzeb doktoratu tej jednej osoby-
        doktoranta. Czy to wszystko wyjasnia i usprawiedliwia?
        • flamengista aha 09.01.06, 15:52
          to sporo wyjaśnia.

          Co prawda, jak słusznie zauważono wcześniej miejsce jako autora publikacji (1
          czy 4-te) nie zawsze zależy od wkładu danej osoby. Czasem jest alfabetyczne,
          czasem stopniami/układami.

          Ale tu sprawa jest jasna. Nie jest to plagiat. Jest to przykład nierzetelności
          naukowej. Sprawa jest przykra, ale nie da się tu wiele zrobić. Z prawnego punktu
          widzenia wszystko jest ok.

          W dodatku - w polskiej nauce takie problemy to i tak małe piwo;) Skoro ludzie
          potrafią przepisać żywcem cały artykuł/książkę będąć profesorem belwederskim...
          • suffo Re: aha 09.01.06, 20:31
            A ja tego nie rozumiem. Jak można puścić doktorat, którego główną częścią jest
            wcześniej publikowana praca zbiorowa, bez wyraźnego zaznaczenia wkładu autora? Z
            tego co wiem rozprawą doktorską może być SAMODZIELNA i WYODRĘBNINA część pracy
            zbiorowej (np. rozdział książki), jeżeli wykazuje indywidualny wkład kandydata
            oraz stanowi oryginalne rozwiązanie problemu naukowego. Mogę uwierzyć, że
            publikacja była całkiem samodzielnie napisana przez doktoranta (tego z 4
            miejsca), a reszta autorów się dopisała, ale formalnie coś tu nie gra i jakby
            ktoś chciał, to mógłby się przyczepić. Tak myślę.
            • flamengista ja też nie 09.01.06, 21:47
              Jak by ktoś chciał, to by się z pewnością doczepił. Widocznie nikt nie chce;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka