irishcream2 27.08.06, 08:35 Dzien dobry Mam do panstwa pytanie co trzeba zrobic, jakie wymagania spelniac, aby zostac asystentem na uczelni i czy to prawda ze aby yostac asystentem to trzeba miec znajomosci Z gory dziekuje za zainteresowanie. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
flamengista Re: 27.08.06, 09:41 Wersja oficjalna: 1. chodzić po uczelniach (dział pracowniczy) i szukać ogłoszeń o konkursie na asystenta (uczelnie ciągle bardzo niechętnie ogłaszają je w internecie). 2. Następnie złożyć odpowiednie papiery i podejść do konkursu (jeśli ma się odpowiednie kwalifikacje). Wersja nieoficjalna: pomiędzy punktem 1 a 2 (czasem i przed punktem 1) warto skontaktować się z kierownikiem jednostki, gdzie chciało by się pracować. Dowiemy się wtedy, czy: - przyszły szef wogóle chciałby z nami współpracować w przyszłości; - czy ma podstawy do zatrudnienia nowego asystenta (inni pracownicy muszą mieć nadgodziny, by wykroić pensum dla asystenta); - nawet jeśli rozpisuje konkurs - czy nie jest on przypadkiem "pod kogoś" (tego oczywiście kierownik jednostki nie powie, przynajmniej nie wprost). Startować jednak warto, nawet w "ustawionym" konkursie. Można zostawić po sobie tzw. "dobre wrażenie" i być może przy następnej okazji dostanie się tą pracę. Wyjątkiem są już konkursy na adiunktów - tu trzeba sprawdzić, czy nie jest pod kogoś, kto właśnie zrobił doktorat (wtedy nasze zgłoszenie może zostać źle zinterpretowane). No i przede wszystkim - zdarzają się uczciwe konkursy i wbrew pozorom jest ich całkiem sporo. Odpowiedz Link
flamengista PS 27.08.06, 09:44 Jest jeszcze problem ze zdefiniowaniem, kto to jest asystent. Najczęściej jest to osoba z tytułem magistra. Ustawa o Sz. w. dopuszcza jednak możliwość by był to i doktor, z czego skrzętnie korzystają niektóre uczelnie (np. UJ). Moim zdaniem zatrudnianie doktorów na stanowiska asystenta to skandal i bardzo dobitnie świadczy o takiej uczelni. W tego typu miejscu habilitację będzie jeszcze trudniej zrobić, bo uczelnia czerpie korzyści z półdarmowych doktorów na stanowiskach asystenckich. Odpowiedz Link
irishcream2 Re: PS 27.08.06, 10:03 a jezeli moja sostra konczyla Uniwersytet Szczecinski to moze pojechac np. do Gdanska na Uniwersytet i starac sie o posade asystenta, czy wieksze szanse maja absolwenci ktorzy konczyli UG? Odpowiedz Link
flamengista Re: 27.08.06, 19:00 raczej preferencje są dla własnych asystentów, jeśli już. Ale jeśli siostra ma ciekawe CV (np. studia również za granicą, stypendia, osiągnięcia naukowe) - to przecież nie stoi na straconej pozycji. Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: PS 27.08.06, 10:18 flamengista napisał: > Moim zdaniem zatrudnianie doktorów na stanowiska asystenta to skandal i bardzo > dobitnie świadczy o takiej uczelni. W tego typu miejscu habilitację będzie > jeszcze trudniej zrobić, bo uczelnia czerpie korzyści z półdarmowych doktorów n > a > stanowiskach asystenckich. Pytanie nieco poza tematem: doktor asystent kontra doktor adiunkt to jak to sie przeklada na pensje/pozycje/kariere/awans? Pyam serio bo nie wiem. Odpowiedz Link
malgunia Re: PS 27.08.06, 15:13 Pytanie nieco poza tematem: doktor asystent kontra doktor adiunkt to jak to sie przeklada na pensje/pozycje/kariere/awans? Pyam serio bo nie wiem. Jesli chodzi o pensje to na mojej uczelni jest to ok. 800 zl netto roznicy... i dodam, ze nei tylko UJ zatrudnia dr na etacie asystenta, jest to normalam praktyka na uczelniach - tak jest poprostu taniej ... A zeby przejsc na adiunkta trzeba przepracowac co najmniej rok i wykazac sie znacznymi osiagnieciami, ktore nie sa zdefiniowane i nie wiadomo od czego, czy kogo zaleza... Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: PS 27.08.06, 15:17 malgunia napisała: > Jesli chodzi o pensje to na mojej uczelni jest to ok. 800 zl netto roznicy... > i dodam, ze nei tylko UJ zatrudnia dr na etacie asystenta, jest to normalam > praktyka na uczelniach - tak jest poprostu taniej ... A zeby przejsc na > adiunkta trzeba przepracowac co najmniej rok i wykazac sie znacznymi > osiagnieciami, ktore nie sa zdefiniowane i nie wiadomo od czego, czy kogo > zaleza... To znaczy ze jak ktos sie komus wystarczajaco nie podlize to jest doktorem-asystentem do emerytury? Odpowiedz Link
aphoper1 Re: PS 27.08.06, 16:38 No nie, jak nie zrobisz habilitacji, to Cie i tak pozegnaja;) Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: PS 27.08.06, 16:49 aphoper1 napisała: > No nie, jak nie zrobisz habilitacji, to Cie i tak pozegnaja;) Super. Tylko mi jeszcze wytlumacz co robia na uczelniach doktorzy ktorzy sie bronili jeszcze za PRL. I to nie jest wyzsza szkola w koziej wolce. Odpowiedz Link
agathonia Re: PS 27.08.06, 18:24 > Super. Tylko mi jeszcze wytlumacz co robia na uczelniach doktorzy ktorzy sie > bronili jeszcze za PRL. I to nie jest wyzsza szkola w koziej wolce. A to się zdarza wszędzie. Z reguły albo muszą na gwałt kończyć habilitację, albo czekają do emerytury, albo, i to też się zdarza, żegnają się z uczelnią. Dodam jeszcze jedną uwagę. Pytacie o asystentów, a czy czasem nowa ustawa (nadal nie zinterpretowana do końca) nie likwiduje tego stanowiska? Mój mąż, również asystent, dowiedział się o takich zakusach niedawno. Mieliby zatrudniać dopiero od adiunkta, a godziny asystenta wyrabialiby po prostu doktoranci. Odpowiedz Link
flamengista ??? 27.08.06, 18:58 Skąd wytrzasnęłaś taką informację;) Tak się składa, że trochę czytałem projekt i osteteczną treść Ustawy o Szkolnictwie Wyższym. Jest tam oczywiście dalej uwzględnione stanowisko asystenta jako najniższego rangą pracownika akademickiego. Nowością w ustawie jest stanowisko docenta. Natomiast w ustawie nie ma żadnego zapisu, że uczelnia MUSI zatrudniać asystentów... Oczywiście może - jeśli jej się tylko uda - obsadzić ćwiczenia doktorantami. Twój mąż, skoro jest asystentem to został jeszcze MIANOWANY (bo ustawa obowiązuje od teraz). A zwolnić mianowanego pracownika nie jest tak łatwo. Jedyna nieprzyjemna rzecz zawarta w Ustawie to zwiększenie widełek pesnum - max. to teraz 240, a nie 210 h. Niektóre uczelnie skrzętnie z tego korzystają, zmuszając Senat do uchwalenia nowego pensum w ramach "dostosowań do wymogów ustawy". Odpowiedz Link
malgunia Re: PS 27.08.06, 19:03 Super. Tylko mi jeszcze wytlumacz co robia na uczelniach doktorzy ktorzy > sie > > bronili jeszcze za PRL. I to nie jest wyzsza szkola w koziej wolce. > Jesli są dobrzy jako dydaktycy to proponuje sie im etat starszego wykladowcy, albo.... tez im sie ten etat proponuje - jesli maja dobre uklady:) I to jest wlasnie paranoja. Znam takich, ktorzy po okresie prawie pelnoletnosic od dr z zalozenia nic nie robili - a teraz smieja sie z reszty, Badan, habilitacji itp. robic nie musza i nikt im nic zrobic nie moze. Jest jeszcze jedno - musza wyrobic ok. 360h podczas gdy adiunkt czy asystent 210-235h. Tak wiec np nie mozna przyjac KOLEJNEJ OSOBY, bo nie ma godzin, a starszego wykladowny tak latwo zwolnic sie nie da.... Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: PS 27.08.06, 19:24 malgunia napisała: > Jesli są dobrzy jako dydaktycy to proponuje sie im etat starszego wykladowcy, > albo.... tez im sie ten etat proponuje - jesli maja dobre uklady:) Wlasnie mi przypomnialas ze kiedys sie zastanawialem co to znaczy ten "starszy wykladowca" (mialem zajecia z taka kobieta, mgr a wyklady prowadzila). Teraz juz jasne. Odpowiedz Link
babazgaga Re: PS 27.08.06, 21:27 Hm... u nas posada wykładowcy czy starszego wykładowcy traktowana jest potrosze jak zesłanie. Robisz 360h zamiast 210 (teraz pewno 390 zamiast 240) - to znaczy i tak robisz ich multum, ale za nadgodziny Ci nikt nie zapłaci, do tego pensję podstawową masz nisko-żałosną (chyba najniższe uposażenie asystent). Nie możesz mieć dyplomantów, tylko same zajęcia. Nie możesz prowadzić badań, więc od uczelni nie dostaniesz kasy nawet na wkład do długopisu. Wniosek - nie słyszałam, żeby ktos u nas zostawał wykładowcą dobrowolnie. To kara za niezrobienie habilitacji w terminie. No i na dodatek doktoranci i mlodzi doktorzy cie nienawidzą, bo "przez ciebie" nie ma dla nich etatu. Odpowiedz Link
malgunia Re: PS 27.08.06, 23:49 >ale za nadgodziny Ci nikt nie zapłaci, u nas zaplacą:( >do tego pensję > podstawową masz nisko-żałosną (chyba najniższe uposażenie asystent). u nas jak dr asystent:( >Nie możesz mieć dyplomantów, tylko same zajęcia. Mozesz mieć dyplomantów.... >Nie możesz prowadzić badań, Badania mozesz prowadzic ale nikt tego nei robi bo po co... >więc od uczelni nie dostaniesz kasy nawet na wkład do długopisu. A od uczelni domagasz sie dokladnie tyle samo, co ci co pracuja nad np. dr czy hab... I o gorsza uczelnia im to daje..... Ot co uczelnia to obyczaj... Tak wiec u nas nie jest to kara, ale ciepla posadka do emerytury:) Odpowiedz Link
babazgaga Re: PS 28.08.06, 08:52 hehe w jednym się zgadza;) dr asystent=najnizsze uposazenie asystenta Odpowiedz Link
krzyspp1 Re: pytanie o asystenta 30.08.06, 15:55 niestety jest w tym troche prawdy. odradzam chodzenie i dopytywanie sie, bo po prostu szkoda zdzierania butow. jak ma sie dojscia (inni nazywaja to szczesciem) to moze sie zdarzyc tak, ze bedzie rozpisany konkurs na asystenta...i jak to w polsce bywa - tylko jeden, jedyny kandydat bedzie spelnial te warunki. smutne lecz prawdziwe. Odpowiedz Link
sioux.doux Re: pytanie o asystenta 30.08.06, 22:04 Czytając wypowiedzi niektórych z Was, można nabawić się ciężkiej depresji. Gdyby rzeczywiście na naszych uczelniach było tak beznadziejnie, jak piszecie, toby młodzi ludzie w ogóle nie szli w naukę, a ci, którzy by koniecznie chcieli pracować naukowo, wyjeżdżaliby za granicę po ukończeniu studiów magisterskich. Tak więc, mam do Was gorącą prośbę, nie siejcie defetyzmu. Odpowiedz Link
flamengista Re: 30.08.06, 22:31 Trochę mnie to nudzi, ale napiszę po raz n-ty. Jestem żywym przykładem tego, ze można normalnie zostać przyjetym do pracy na etat asystenta, bez "pleców". To apropos porzedniej wypowiedzi. Odpowiedz Link
niewyspany77 Re: 31.08.06, 07:54 Podobnie jak Flamengista, jestem żywym przykładem tego, ze można normalnie zostać przyjetym do pracy na etat asystenta, bez "pleców". I być po roku wylanym bo "plecy" komuś się znazły. To apropos porzedniej wypowiedzi. Odpowiedz Link
flamengista Re: 31.08.06, 10:05 hmm, co mogę napisać. Mnie po roku zatrudniono na etat. Pewnie w twoim przypadku znalazły się plecy, ale postąpiono wyjątkowo nieelegancko. To już trzeba było wogóle cię nie zatrudniać i nie robić nadziei, skoro i tak mieli kogoś na oku:/ Odpowiedz Link
irishcream2 Re: 31.08.06, 09:52 roznie to w zyciu bywa sa przpadki ze trzeba miec plecy a sa sytuacje gdzie twoj talent zostanie zauwazony i dostaniesz stanowisko asystenta. ps flamengista na jakiej uczelni jestes asystentem albo w jakim miescie? Odpowiedz Link
dr_lolo Re: pytanie o asystenta 02.09.06, 22:27 mi udalo sie bez zadnych plecow. ciezko pracowalem juz na studiach, cos ala TA. mialem juz kilka publikacji i pare skryptow. po pol roku studiow doktoranckich zaproponowano mi etat po kims, kto odszedl na emeryture. patrzac jak sa przyjmowani inni - widze, ze decyduje zdolnosc do pracy naukowej i umiejetnosc pracy w zespole. to sa najwazniejsze kryteria. niedawno do pracy zostal przyjety moj byly dyplomant, ale dostal warunek ze musi skonczyc doktorat przez rok. uklad jest klarowny - jesli nie zrobi doktoratu - wypada z gry, w kolejce - jest dwoch chetnych, w tym jedna z doktoratem. zadna z tych osob nie ma plecow. to sa czyste reguly gry. Odpowiedz Link