Dodaj do ulubionych

praca na uczelni i praca w firmie

03.07.08, 14:38
Od przyszlego roku zaczynam studia na 4 roku i przyznaje ze
zastanawiam sie nad zostaniem na uczelni ... od zawsze nawet nie
tyle chcialam zrobic dr co poprostu uczyc, podobno mam do tego
talent ... dylemat polega na tym, ze chce laczyc i praktyke i
teorie, czyli zalezy mi w rownym stopniu na pracy w firmie
(interesuje mnie marketing miedzyanrodowy) i na uczelni ... Moje
pytanie: Jak w praktyce wyglada laczenie tych dwoch rodzajow pracy?
Przed podjeciem decyzji chce sie zorientowac czy zostanie na uczelni
nie skonczy sie tym, ze dozywotnie bede tam uczyc i bede mogla
zapomniec o pracy w firmie
Obserwuj wątek
    • mpit78 Re: praca na uczelni i praca w firmie 03.07.08, 16:48
      pw. musisz rozeznać się w sytuacji, czy tego chcesz , czy nie,
      bedziesz pracowala w określonej jednostce uczelni (katedrze,
      instytucie) i to wlasnie wazne jest rozeznanie w panujacych tam
      obyczajach. Jesli masz zamiar pracowac, to najlepiej od razu o tym
      powiedziec swojemu szefowi - jesli z jakichs powodow spotkasz sie z
      nieprzychulnym podejsciem - daj sobie spokoj i szukaj innej katedry.
      Kadra, szczegolnie starsza bywa straszliwie zawistna i kazdy przejaw
      wlasnej inicjatywy jesli nawet nie spotka sie z bezpośrednią reakcją
      to możesz to odczuć chociażby przez zwiekszenie zakresu twoich
      obowiązków tak, byś o żadnej innej robocie czasu ani sił mysleć nie
      miała.

      • alba.alba Re: praca na uczelni i praca w firmie 03.07.08, 19:13
        Nie rozumiem tego - po co się chwalić w katedrze, że się pracuje poza uczelnią w firmie? To uchroni przed potencjalną zazdrością czy zawiścią i problem z głowy. Twój czas wolny to twoja sprawa. Z tego co się orientuję, to etat na uczelni to 8h - tyle trzeba być fizycznie w miejscu pracy, przynajmniej w naukach humanistycznych i ekonomicznych, gdzie nie trzeba przesiadywać w laboratorium, więc przy tak niewielkiej liczbie godzin na pewno ci się uda pogodzić to z pracą w firmie. Więc skoro nie będziesz naruszała swoich obowiązków na uczelni, to nikt ci nie będzie mógł niczego zarzucić, tym bardziej że swoją drugą pracą nie będziesz się chwaliła.
        • pr0fes0r Re: praca na uczelni i praca w firmie 03.07.08, 19:31
          Na zatrudnienie na drugim etacie musi wyrazić zgodę rektor, i to dany delikwent
          musi drogą służbową rektora o tym poinformować.
          • niewyspany77 Re: praca na uczelni i praca w firmie 03.07.08, 19:45
            momencik, chyba drugim etacie akademickim? tzn sprawa nie dotyczy etatu poza
            uczelnia (pytam bo nie wiem)
            • pr0fes0r Re: praca na uczelni i praca w firmie 03.07.08, 20:06
              Nieprecyzyjnie się wyraziłem - zgoda nie jest potrzebna, ale powiadomienie
              rektora jest konieczne (Art.129.6 Ustawy prawo o szkolnictwie wyższym). Na drugi
              kolejny etat lub etat + działalność gospodarcza wymagana jest zgoda rektora.
              • niewyspany77 Re: praca na uczelni i praca w firmie 03.07.08, 20:54
                dzieki
                • bumcykcyk2 Re: praca na uczelni i praca w firmie 04.07.08, 23:26
                  Nie, nie, u mnie jednak tylko drugi etat akademicki wymaga zgody rektora. Nikt
                  nie wymaga zgłaszania etatów nieakademickich czy też prowadzenia działalności
                  gospodarczej.

                  Ps. Uczelnia państwowa z pierwszej piątki.
                  • pr0fes0r Re: praca na uczelni i praca w firmie 05.07.08, 09:30
                    > Nikt
                    > nie wymaga zgłaszania etatów nieakademickich czy też prowadzenia działalności
                    > gospodarczej.

                    W takim razie nie doczytali przepisów. Jeśli Ci rektor podpadł, możesz go w
                    rewanż podkablować :D.
                  • alba.alba Re: praca na uczelni i praca w firmie 05.07.08, 23:02
                    bumcykcyk2 napisał:

                    > Nie, nie, u mnie jednak tylko drugi etat akademicki wymaga zgody rektora. Nikt
                    > nie wymaga zgłaszania etatów nieakademickich czy też prowadzenia działalności
                    > gospodarczej.

                    O przepraszam, ale ustawa obowiązuje wszystkich.
                    • bumcykcyk2 Re: praca na uczelni i praca w firmie 11.07.08, 23:26
                      Trudno mi sobie wyobrazić, aby prawnicy, dziennikarze, czy politolodzy zwracali
                      się do mojego rektora z prośbą o zgodę na każde nieakademickie zatrudnienie poza
                      uczelnią, czy nawet założenie działalności gospodarczej. Samą działalność ma
                      mnóstwo osób, bo wiele chałtur wygodniej (możliwość generowania tzw. "kosztów" &
                      podatek liniowy) i bezpieczniej (brak możliwości cięcia stawki po jej pierwotnym
                      uzgodnieniu) rozlicza się fakturą niż dziełem. Zresztą skąd w ogóle rektor
                      miałby wiedzieć o tym, że ktoś ma działalność gospodarczą - musiałby ktoś
                      podkablować... Z kolei zatrudnienia etatowe na fuchach typu Kancelaria
                      Prezydenta RP, organy TVP, posady ministerialne etc. są przyjmowane jako
                      splendor dla uczelni. Nie słyszałem żeby ktoś latał z tym do rektora z prośbą o
                      zgodę! Nie wątpię w to, że w ustawa może tego formalnie wymagać, no ale jest
                      jeszcze zdrowy rozsądek. Na razie jesteśmy, Bogu dzięki, precyzyjnie i
                      drobiazgowo rozliczani i kontrolowani tylko z etatów akademickich.
                      • alba.alba Re: praca na uczelni i praca w firmie 12.07.08, 20:49
                        bumcykcyk2 napisał:
                        > Z kolei zatrudnienia etatowe na fuchach typu Kancelaria
                        > Prezydenta RP, organy TVP, posady ministerialne etc. są przyjmowane jako
                        > splendor dla uczelni. Nie słyszałem żeby ktoś latał z tym do rektora z prośbą o
                        > zgodę! Nie wątpię w to, że w ustawa może tego formalnie wymagać, no ale jest
                        > jeszcze zdrowy rozsądek.

                        Te organy o których piszesz są ustawowo wyłączone z konieczności zawiadamiania.

                        Art 129.7 Prawa o szkolnictwie wyższym:
                        Przepisów ust. 1 i 2 nie stosuje się do nauczycieli akademickich podejmujących
                        zatrudnienie w ramach stosunku pracy:
                        1) w urzędach, o których mowa w art. 1 ust. 1 i ust. 2 pkt 1, 2, 4 i 4a ustawy z
                        dnia 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych (Dz.U. z
                        2001 r. Nr 86, poz. 953, z późn. zm.9));
                        2) w organach towarzystw naukowych i zawodowych;
                        3) w organach wymiaru sprawiedliwości;
                        4) w instytucjach kultury;
                        5) we władzach Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności.

                        W ogóle przy nauczycielach akademickich chodzi tylko o zawiadomienie, więc to jest tylko pro forma, skoro zgoda nie jest wymagana, nikt delikwentowi nie zabroni pracować w prywatnej firmie czy rozwinąć własny interes. Co innego problemy z zazdrością i zawiścią współpracowników/przełożonych na uczelni, ale to już kwestia czysto psychologiczna, a nie prawna.

                        Tak więc nie ma się o co burzyć. Zwróćcie jednak uwagę, że i tak jesteście w o wiele lepszej sytuacji niż inni pracownicy budżetówki. Macie etat 8h, zarabiacie bliżej 2 tys. netto, i jeszcze możecie dorabiać gdzie tylko chcecie. A teraz sobie wybraźcie, że większość urzędników z pensją bliską 1 tys. netto, z 40 h etatem nie może w ogóle dorabiać! Nie dość, że te 40 h to utrudnia, to jeszcze jest ustawowy zakaz podejmowania innej działalności zarobkowej.
                        • pr0fes0r Re: praca na uczelni i praca w firmie 12.07.08, 21:18
                          Tak jest, 8h tygodniowo. Zapomniałaś jeszcze o trzech miesiącach wakacji. Czemu
                          znowu wypowiadasz się na tematy, o których nie masz zielonego pojęcia?
                        • tocqueville Re: praca na uczelni i praca w firmie 13.07.08, 00:34
                          śmiać mi się chce, kiedy ktoś mi mówi, że mam 8 h tygodniowo.
                          zajęcia ze studentami to tylko cząstka pracy , to jedynie etap końcowy całego
                          procesu - żeby poprowadzić sensowny, treściwy wykład na 1,5h trzeba się przygotować
                          Alba, nie masz kompletnie pojęcia o pracy tzw. pracownika naukowo-dydaktycznego
                          - myślisz, że ja mam kiedy dorabiać???
                          • alba.alba Re: praca na uczelni i praca w firmie 13.07.08, 20:07
                            tocqueville napisał:
                            > żeby poprowadzić sensowny, treściwy wykład na 1,5h trzeba się przygot
                            > ować

                            Ale przecież nie przed każdym wykładem?! Wystarczy się na początku kariery dydaktycznej porządnie przygotować, a w następnych latach tylko uzupełniać tę wiedzę o nowinki. Bo przecież program nauczania nie zmiania się co roku o 180 stopni.

                            Poza tym nie jesteście jedyną grupą zawodową, która się musi "przygotowywać" do pracy. Inni też się muszą non-stop uczyć, a ich etat wynosi 40 h, a nie 8.

                            > - myślisz, że ja mam kiedy dorabiać???

                            Nie wiem, czy akurat ty masz czas, ale faky są takie, że większość wykładowców dorabia.
                            • niewyspany77 tu racja 13.07.08, 21:43
                              zgodze sie z tym, ze tzw przygotowanie sie do zajec to jest przekoloryzowane, a
                              takze i w duzej czesci wykladowcow - zwykla bujda na resorach. bo:
                              - kto ma 5 roznych wykladow w tygodniu do ktorych musi sie tak heroicznie
                              przygotowywac?
                              - kto ma co roku nowy przedmiot do wykladania?
                              Panie i panowie, oczywicie ten zarzut nie dotyczy wszystkich ale wszyscy
                              wykladowcy jakich znam osoboscie, raz ze maja ten sam przedmiot od lat, dwa, ze
                              robi ten sam albo zblizony na dodatkowej fusze gdzies tam. Prawda jest brutalna
                              - ogrom wykladowcow zwyczajnie powtarza to, co mowili rok, dwa, piec, pietnascie
                              lat temu. Z niewielkimi uzupelnieniami, co i tak nalezy uwazac za sukces. Juz
                              przedzej uwierze ze jestescie zawaleni robota organizacyjno-biurowa + seminaria,
                              kolosy, zaliczeniowki etc. Ale nikt mi nie wmowi ze "przygotowania do wykladu"
                              to taka ciezka harowa, bo wcale nie, chyba ze przedmiot-swiezynka lub ktos
                              zaczyna robote.
                              • pr0fes0r Re: tu racja 13.07.08, 23:21
                                Cóż, nie musisz wierzyć, ja wykłady kursowe robię właściwie od nowa co rok.
                                • tocqueville Re: tu racja 14.07.08, 20:02
                                  ja podobnie - co roku wzbogacam, przerabiam wykłady, dostosowuję do nowej wiedzy
                                  poza tym, co roku dostaję nowe zajęcia
                                  • alba.alba Re: tu racja 15.07.08, 19:14
                                    Z całym szacunkiem, ale jak ktoś mi pisze, że co roku dostaje nowe zajęcia, to albo na jego uczelni jest totalny bałagan (przecież programu studiów nie zmienia się co roku, tylko raz na kilka lat; każda zmiana musi być przemyślana i zatwierdzona przez odpowienie władze, a nie przypadkowa) albo jest duża rotacja pracowników (musi sporo osób z tej uczelni rezygnować i wtedy ktoś inny musi przejąć jej zajęcia). Inaczej tego się nie da wytłumaczyć.
                                    • tocqueville Re: tu racja 15.07.08, 20:23
                                      błagam - nie wypowiadaj się o kwestiach, których nie znasz

                                      np. jak byłem doktorantem to każdy mój semestr to były zajęcia z innego
                                      przedmiotu (łącznie 4x90) - oczywiście nie ja o tym decydowałem :)
                                      w minionym roku akademickim prowadziłem zajęcia z 5 przedmiotów
                              • alba.alba Re: tu racja 14.07.08, 19:49
                                Kolego, skoro nawet ty mi przynałeś rację, to znaczy, że tak jest. Bo jak wiadomo między albą a niewyspanym na tym forum raczej się kontakty nie układają.

                                Nawet jakby wziąć pod uwagę tę robotę organizacyjno-biurową, to i tak gdyby porównać nauczyciela akademickiego z nauczycielem niższych szczebli, to wychodzi na korzyść tego pierwszego. Tam trzeba każdego ucznia traktować indywidualnie, składać indywidualne sprawozdania z postępów każdego ucznia osobno, w niektórych klasach nie wystaczy postawić ocenę w postaci cyfry, tylko trzeba wysmarować ocenę opisową na stronę A4 i uzasadnić, dlaczego taka a nie inna. Dodatkowo trzeba zajmować się takimi pierdołami jak np. wystrój sali w kolorowe motylki z papieru czy też jeżdżenie z dziećmi po mieście tramwajem na różne konkursy i olimpiady, o zebraniach z rodzicami nie wspominając.
                                • tocqueville Re: tu racja 14.07.08, 20:08
                                  - absurdy piszesz albo może masz zajęcia z jakąś dziwną kadrą
                                  nauczyciel akademicki ma jeszcze pracę naukową, właściwie jest pracownikiem
                                  NAUKOWO-dydaktycznym - czy wiesz ile czasu zajmuje napisanie porządnego
                                  artykułu? ile czasu zajmują badania?

                                  • niewyspany77 Re: tu racja 14.07.08, 21:17
                                    Stary, ja bym chetnie oddal te cale dydaktyki, skoro takie ciezkie, komus
                                    chetnemu, a wzialbym 200% normy w publikacjach ;) I wiesz co, uwazam ze byloby
                                    mi fajniej i przyjemniej.
                                    Natomiast badania: ja moge Ci palcem wskazac cala katedre, w ktorej zebranie N
                                    ankiet i opracowanie ich (oczywiscie to zwykly fake) jest podstawa zaliczenia. a
                                    potem taki dr hab ankietki zbiera, i po paru latach byla duza publikacja. Inny
                                    po prostu poprosil studentow o "zrobienie" ankiet w czasie ferii zimowych. Potem
                                    caly stos papierkow szedl do uczelnianej liczkarni i tyle w temacie ogromnego
                                    wysilku heroicznej profesury nadludzkim wysilkiem szukajacej wielkich odkryc.
                                    Oczywiscie to czystej wody patologia ale rowniez prace naukowa na poziomie i do
                                    tego samodzielnie, wzglednie w zespole, ale nie tak jak napisalem wyzej,
                                    prowadzi badania niewielu.
                                    • mpit78 Re: tu racja 15.07.08, 08:39
                                      ilosc pracy naukowej nie ejst jednolita, są instytucj w ktorych naprawdę nie
                                      masz czasu na myślenie o dydaktyce. Na jednym wydziale potrafia być katedry,
                                      ktorych kadr zajmuje sie tylko dydaktyką jak i wydziały z ambitnym szefostwem
                                      gdzie praca w laboratorium wrze do poznych godzin. Więc chyba uogólniać nie należy.
                                      • niewyspany77 Re: tu racja 15.07.08, 10:21
                                        oczywiscie tylko ze zarowno toc jak i ja jestesmy humanistami, ba, nawet
                                        dziedzina ta sama.
                                        • tocqueville Re: tu racja 15.07.08, 17:17
                                          ale wcale dziedzina nie ta sama :)
                                          • niewyspany77 Re: tu racja 15.07.08, 17:50
                                            Yep, mialo byc dyscyplina, znaczy sie, o ile nie namerdalem, 06 :D
                                            • tocqueville Re: tu racja 15.07.08, 18:34
                                              no właśnie inna dyscyplina
                                              • niewyspany77 Re: tu racja 15.07.08, 19:48
                                                Hm. A przysiaglbym. PS. Odbierz gazetowego maila bo mail do Ciebie lezy chyba od
                                                przedwczoraj.
                              • tocqueville Re: tu racja 14.07.08, 20:03
                                może jestem frajerem, ale mi przygotowanie do zajęć zajmuje sporo czasu
                                • niewyspany77 Re: tu racja 14.07.08, 21:22
                                  Nie musisz byc frajerem i doskonale Cie rozumiem. Sam na 3h cwiczen poswiecalem
                                  +- drugie tyle na przygotowania. Jednak rzeczywistosc akademicka, szczegolnie z
                                  tych tzw lepszych uczelni, mysle ze jest tak jak napisalem. Bo widzisz, argument
                                  mam taki: gdyby sie ludziska przygotowywali uczciwie i porzadnie, plus robili
                                  robote naukowa, co jak sam zauwazyles - jest tez czescia pracy, nie mieliby
                                  czasu na drugi etat. A maja i drugi etat i jeszcze godziny kij wie gdzie.
    • wichajster4 Re: praca na uczelni i praca w firmie 03.07.08, 17:10
      To wszystko zależy od kierownika. Jeżeli jest frustratem, to daj
      sobie spokój i szukaj gdzie innej jednostki. U mnie w katedrze
      wymagane jest całkowite poświęcenie i na dorabianie nie patrzy sie
      przychylnie, dlatego po obronie mam zamiar czmychnąć gdzieś indziej.
    • eksdoktorant Re: praca na uczelni i praca w firmie 04.07.08, 12:12
      Jak wynika z moich obserwacji, większość doktorantów zahaczonych
      poza uczelnią pojawia się na niej głównie w celach towarzyskich,
      dość nieregularnie. Jakoś nie słyszy się później o ich obronach.
      Oczywiście teoretycznie da się pogodzić jedno z drugim, ale w
      praktyce często wygląda to tak, że przynajmniej jedną sprawę
      traktuje się po macoszemu.
      Jeśli chodzi o niedoktorantów, to owszem, znane mi są przypadki, że
      człowiek pracujący gdzie indziej wpada na uczelnię z doskoku
      poprowadzić zajęcia, ale raczej nie są to naukowcy. I trzeba
      przyznać, że zajęcia prowadzone przez takich praktyków często są o
      wiele wartościowsze od tych czysto teoretycznych.

      alba.alba napisała:

      > Nie rozumiem tego - po co się chwalić w katedrze, że się pracuje
      > poza uczelnią
      > w firmie? To uchroni przed potencjalną zazdrością czy zawiścią i
      > problem z głowy.

      Ale po co też się ukrywać? To chyba tylko dobrze świadczy o
      doktorancie, że jest zaradny. Zresztą nie wyobrażam sobie, żeby
      promotor nie wiedział, czym się zajmuje jego podopieczny.
      • bumcykcyk2 Re: praca na uczelni i praca w firmie 04.07.08, 23:29
        Przed doktoratem taki dualizm zatrudnienia może -choć wcale nie musi! -
        zaszkodzić pracy naukowej. I w rezultacie obrony nie będzie...

        A jeśli Ci się uda, to jak najbardziej polecam.
        • eksdoktorant Re: praca na uczelni i praca w firmie 05.07.08, 08:29
          bumcykcyk2 napisał:

          > Przed doktoratem taki dualizm zatrudnienia może -choć wcale nie
          > musi! -
          > zaszkodzić pracy naukowej. I w rezultacie obrony nie będzie...

          Ale może być o wiele szczęśliwsze życie, zamiast świadomości
          zmarnowania najpiękniejszych lat...
          • joasiajoasia Re: praca na uczelni i praca w firmie 05.07.08, 20:59
            Dlaczego zaraz zmarnowania? W życiu jest przecież cała masa możliwości, każdy
            wybiera to co chce i może, a że wszystko ma swoje dobre i złe strony to inna już
            rzecz...
            • krakus_ka Re: praca na uczelni i praca w firmie 11.07.08, 20:55
              Dzieki wszystkim za odpowiedzi! ...

              Coz, zobaczymy jak sie potoczny moja kariera ... ale poki co daliscie mi jakies
              rozeznanie jak to wyglada, a zobaczymy co bedzie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka