laura771
22.05.10, 21:57
Witajcie,
mam pytanie, mam córeczkę, 11 miesięcy. Ma kłopoty z napięciem mięsniowym,
chodzimy na rehabilitację, bo późno zaczęła raczkować. Byliśmy też u neurologa
na wizycie, który powiedział, że dziecko jest zdrowe a nawet rehabilitacja
jeśli już to wystarczy raz na 2 tygodnie, nie ma co przesadzać.
Po tej wizycie u neurologa, za parę dni, około 1,5 m-ca temu córeczka spadła
mi z około niecałego metra wysokości na posadzkę. Ja byłam bardzo przemęczona
i niestety zdarzył się taki wypadek. Córeczka nie straciła ani świadomości ani
przytomności, płakała. Nic sobie nie złamała, byłam z nią na izbie przyjęć,
ale lekarz powiedział, że takich wypadków jest mnóstwo i nie ma co robić
tomografi głowy, ani usg, chyba, że wystąpią wymioty lub jakieś niepokojące
objawy w ciągu 7 dni (nie wystąpiły). Mam pytanie, czy mam się martwić że coś
się jej stanie, np. czy może miec np. padaczkę?
Na stronie o tej chorobie wyczytałam takie zdanie, cytuję: "Bywa że chorzy na
padaczkę, którzy doznali lekkiego urazu głowy utrzymują że napady epileptyczne
zaczęły pojawiać się właśnie po owych urazach - jeśli jednak uraz był lekki,
nie wywołał utraty świadomości czy wstrząśnienia mózgu, to prawdopodobieństwo
że doprowadził on do powstania zbliznowaceń stanowiących ognisko
padaczkopochodne jest praktycznie żadne". Czy mam się nie martwić?
Tego wypadku, że mi córcia przy mnie wypadła nie wybaczę sobie nigdy i bedę do
końca życia pamiętać :(
napiszcie mi jeszcze proszę, bo obserwuje u córci takie zachowanie, lubi sobie
usiąść na podłodze i tak się pochylić, zgarbić, rączki złoży i takie ruchy
wykonuje dziwne, jakby bioderkami i nóżkami, jakby sie spinała, jest nie wiem
jak to powiedzieć smutna wtedy, spięta, ale reaguje na moje wołania. Odwracam
jej uwagę wtedy ale widzę, że jest to jej ulubiona pozycja czasami. Nie jest
to raczej onanizm, bo filmik na aparacie oglądało dwóch lekarzy, ale jednego
nic nie zaniepokoiło, a pediatra powiedział, że jeśli jest z nią wtedy
kontakt, to wyklucza to padaczkę i może ma robale w kale, mam zrobić badania.
Dodam, że taka pozycja była przeze mnie zauważana przed jej upadkiem, ale
teraz ją baczniej obserwuję i częsciej siedzi niż wtedy, więc nie wiem może
jestem przewrażliwiona, ale taka pozycja wyalienowania, przygarbienia i ruchów
bioderek, nózek nie wydaje mi się normalna. Czy takie zachowanie może być
zachowaniem świadczącym o padaczce? Zachowuje się tak około godziny, dwóch
(jakby miała taki smutny nastrój), a potem znowu wraca jej żywość i aktywność
większa. No już nie wiem co sądzić.