Dodaj do ulubionych

epi a praca

13.10.10, 00:13
Chciałabym się dowiedzieć, czy epilepsja przeszkadza Wam w podjęciu pracy. Jeśli tak - czy są to bariery tkwiące w Waszej głowie (jakie?), czy to potencjalni pracodawcy podali Wam powody? Jeśli pracujecie i moglibyście podać w jakich zawodach, to też byłabym wdzięczna.
Mam dorastającą chorą córkę i ciekawa jestem, co ją czeka w przyszłości na rynku pracy.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • jan1144w Re: epi a praca 13.10.10, 10:00
      Sama epilepsja jako taka to może nie przeszkadza chociaż są zawody gdzie nie jest to możliwe {praca] .A co do potencjalnych pracodawców oni zachowują się subtelnie mowiąc ;zadzwonimy do pana ,a w rzeczywistosci to nie interesuje ich taki pracownik .Mimo iż jesteśmy dosc atrakcyjni na rynku pracy mam tu na myśli ulgi związane z zatrudnieniem takiego człowieka .Prywatnie dodam i chyba nie skłamie jak powiem ze wielu ludzi nie przyznaje się pracodawcy do swojej choroby ,choc ma to swoje ujemne strony .Ale wierzę ze znajdzie sie ktos kto to doceni .pozdrawiam
    • ak-69 Re: epi a praca 13.10.10, 11:03
      Ja doświadczenia w pracy nie mam, bo dopiero teraz szukam pierwszej posady, ale podejście do naszej choroby jest pewnie negatywne. Znalazłem ofertę pracy do obsługi kserokopiarki i wymagana byłe jedynie podstawowa obsługa komputera. W CV napisałem, że jestem informatykiem, ale wpisałem na co choruję bo nie chciałem kłamać. Gdy oglądałem w TV porady profesjonalnego doradcy zawodowego powiedział, że przede wszystkim należy podawać PRAWDZIWE DANE, bo większość pracodawców w dobrej firmie może nawet wezwać na rozmowę, ale jak wychwyci jakieś kłamstwo z miejsca podziękuje. Mówił też aby nie zawyżać poziomu swoich kwalifikacji, bo wszelkie niedobory i tak wyjdą w praktyce. Ja sądzę, że nie powinienem mówić o chorobie. Nie wiem tylko jak wytłumaczyć dlaczego bardzo długo do tej pory nie pracowałem ze względu na chorobę, a teraz czuję się bardzo dobrze i mogę pracować jak osoba zdrowa. Ale jak nie powiem o chorobie to będzie zdziwiony, że osoba zdrowa o dobrym wykształceniu wogóle tak długo nie pracowała. I jeszcze epileptolog w zaświadczeniu nie napisała, że stan zdrowia dobry, brak przeciwskazań, lecz dopisała wręcz ile ataków i jakiego typu miałem w zeszłym roku.
      • gosiash Re: epi a praca 14.10.10, 12:21
        A tam, nie ma co tak słuchać 'specjalistów' od zatrudnienia. Nie widzę powodu, żeby w CV wpisywać na co się choruje. No, chyba że się wypełnia formularz i tam jest punkt: 'przewlekłe choroby', albo wręcz wymienione są choroby. CV ma za zadanie doprowadzić do rozmowy kwalifikacyjnej, więc trzeba przedstawić się w jak najlepszym świetle. Oczywiście, że trzeba podawać prawdziwe dane, tzn. nie pisać, że się zna 4 j. obce, jak się nie zna żadnego. Ale już na dzień dobry pisać i mówić 'Mam epilepsję i napady 3 razy w miesiącu' to przesada. Nie widziałam, żeby ktoś pisał w CV 'Mam okropne migreny i 3 razy w miesiącu biorę wolne w pracy, bo nie jestem w stanie wstać z łóżka'. Pracodawca przed podpisaniem umowy stałej wysyła pracownika na badania kontrolne i tam to już owszem do epilepsji należy się przyznać, bo pewnie taka rubryczka będzie. Ale takie badanie ocenia, czy jest się zdolnym do pracy na danym stanowisku i od niego owszem zależy podpisanie umowy na stałe. Ale nikt nikogo do sądu nie poda jak się okaże, że na danym stanowisku nie można pracować z epilepsją. Owszem są oczywiste zawody, jak kierowca, prace na wysokości, gdzie pewnie i tak na dzień dobry pytają o choroby, ale praca w biurze raczej do tej kategorii nie należy. Owszem można się oblać gorącą kawą ;), ale to samo może się zdarzyć w domu.
    • very.martini Re: epi a praca 16.10.10, 22:02
      Miałam napad w pracy, tuż przed lekcją z uczennicą płacącą grubą kasę za lekcje indywidualne. Nie dość, że mnie nikt nie zwolnił, to jeszcze wieczorem (a była to sobota) zadzwoniła kontrolnie zapytać, jak się czuję.
      Potem zdarzyło się, że wylądowałam w szpitalu i szkoła była zmuszona szukać zastępstwa - jedynce, co usłyszałam, to słowa wsparcia
      Mam normalne pracodawczynie. Można wychodzić za mąż, rodzić dzieci, nawet zachorować. Gdyby moja choroba się rozwinęła i uniemożliwiała mi wykonywanie obowiązków, sama bym się zwolniła, żeby nie dezorganizować pracy innym.

      16%VOL
      22%VAT
      • sonczyponczy Re: epi a praca 18.01.11, 21:37
        silna jesteś Martini:)

        i tak 3 maj..
    • hetman110889 Re: epi a praca 01.01.11, 14:13
      Niestety nic pocieszającego nie mam dla Ciebie.Mój 21-letni syn od dwóch lat leczy się na padaczkę w czerwcu miał podjąć pracę jako opiekun w domu pomocy społecznej wszystko było załatwione jego radość ogromna ponieważ taka praca odpowiadała jego naturze bardzo wrażliwej ale lekarz medycyny pracy kategorycznie odmówił wydania zgody na wykonywanie takiej pracy przez syna.Starał się później o staż jako pracownik biurowy ale czekając na wejście do gabinetu lekarza medycyny pracy bojąc się że znowu nie otrzyma zgody dostał ataku nieświadomości został odwieziony do szpitala lekarka z którą rozmawiałam stwierdziła żenie da mu zgody na żadną pracę,Potem otrzymał zgodę od drugiej lekarki która twierdzi że epileptycy mająprawo jak inni czuć się wartościowymi członkami społeczeństwa;staż ma do połowy lutego i co potem?kiedy stawał na komisji o przyznanie grupy lekarz neurolog powiedział że jest zupełnie zdrowy i może wykonywać każdą pracę oprócz pilotowania samolotu czy prowadzenia samochodu na moje obawy odpowiadał niemalże z kpiną dla mnie i mojego syna to jest tragiczne jest za mało chory aby otrzymać rentę a za bardzo chory aby pracować jak więc żyć już teraz martwię się co będzie kiedy braknie mnie i męża syn odizolował się całkowicie jest smutny i nie widzi dla siebie przyszłości a ja nie umię sobie poradzić z żalem że taka okropna choroba zniszczyła życie tak cudownemu człowiekowi jakim jest mój syn nie jestem wojowniczką i nie wiem jak mam walczyć w tym nieprzyjaznym świecie o przyszłość mojego dziecka serdecznie pozdrawiam
      • very.martini Re: epi a praca 01.01.11, 14:24
        Zaraz zaraz, a co syn teraz robi, bo sie pogubilam.

        16%VOL
        22%VAT
      • sonczyponczy Re: epi a praca 18.01.11, 21:41
        nie wiem jak nappisać słowa wsparcia...

        trzymaj się ciepło i zdrowia dla syna...
    • przem0_25 Re: epi a praca 01.01.11, 15:19
      Na początku chciałbym współczuć synowi hetman...., gdyż gdyby nie żona i córka też bym się chyba zamknął w sobie . Racja jest z tym aby mówić zawsze na rozmowie kwalifikacyjnej PRAWDĘ . Przekonałem się kiedy próbowałem pierwszą prace dostać bez informowania o mojej chorobie . Przepracowałem 3 miesiące , dostałem atak potem stek ubliżeń typu : ty łajzo , myślałeś że to ukryjesz . I kopa na do widzenia . Później doświadczony błędem zaczynałem inaczej . Najpierw kładłem CV i słyszałem : O jakie piękne wykształcenie , języki , komputer , zna się pan na maszynach . O takiego nam potrzeba . I kładłem drugom kartkę - grupę inwalidzką , i słyszałem : A to po co . Żeby mniejszy ZUS płacić - odpowiadałem . Jak przeczytał , usłyszałem zwykle: Odezwiemy się później . To my dziękujemy . Nie mówiąc o wulgaryzmach . Ale dla ZUS to my jesteśmy przecież zdrowymi , ludźmi tylko jak to wytłumaczyła mi pani sędzina jesteśmy niesprawni przez parę sekund .
    • sonczyponczy Re: epi a praca 18.01.11, 21:30
      hej:)
      ja miałem jeden atak/eizod... nie wiem jeszcze co mi jest,,, przesadzałem ostro z alkiem...

      jestem kierowcą ciężarowym... atak miałem przy kierowniku... juz nie mam prawa wsiadać do ciężarówki,... a mam jeszcze swoją i włsną działalnośc...

      nie wiem co będzie ze mną... nic nie wiem...

      jzada to całe moje zycie... z drugiej strony nie chcę nikogo zabić ( jeżdzę dużymi ciężarówkami)
      szlag mnie trafia jak o tym myśle... to cale moje życie... a u doktorka bede dopiero w weekend...
      ja straciłem świadomośc w ataku,... to mnie chyba wyklucza.... a jednak zyje głupia nadzieja... że jeszcze będę dobrym driverem....
      • very.martini Re: epi a praca 19.01.11, 23:05
        > jzada to całe moje zycie... z drugiej strony nie chcę nikogo zabić ( jeżdzę du
        > żymi ciężarówkami)

        Do rzeczy myślisz:)

        > ja straciłem świadomośc w ataku,... to mnie chyba wyklucza.... a jednak zyje
        > głupia nadzieja... że jeszcze będę dobrym driverem....

        Nie przesadzaj... Kilka osób Ci napisało to i owo o stylu życia itd, nie będę się powtarzać;). Może jak zrewidujesz swój światopogląd na parę spraw i coś niecoś uporządkujesz, jeszcze sobie zupełnie legalnie i bez strachu pojeździsz.

        16%VOL
        22%VAT
        • przem0_25 Re: epi a praca 21.01.11, 19:43
          Posłuchaj ja mam już długo epi . Jak byłem nastolatkiem jeździłem wraz z kuzynami samochodem rodziców , czasem wujka po polnych drogach . Później dorosłem były studniówki i patrzałem , jeden kuzyn miał prawko , drugi miał prawko i podwozili dziewczyny do domu , a ja. A ja zadałem sobie pytanie ? Czy chce mieć papierek z zdjęciem i może czyjeś życie lub życia na sumieniu , czy też na razie korzystać z transportu miejskiego , a gdy będę pewien że jestem wyleczony zrobić prawko. I po paru latach , na studiach zrozumiałem że podjąłem dobry wybór , iż nie mam prawa jazdy . Kiedy stałem nad tokarką i zacząłem skrawać wałek , nagle zaczęła boleć mnie głowa i pomyślałem tylko jedno : tylko nie teraz , i nie w tą maszynę . To samo możesz pomyśleć kiedyś ty , jeśli nadal będziesz prowadzić auto po jezdni a przed atakami nie masz aury i nie będziesz wiedzieć kiedy zjechać lub nie wyjeżdżać z domu .
          • laurka_83 Re: epi a praca 23.01.11, 15:22
            Witam.
            Jeżeli chodzi o nas, chorych na epilepsjęm, to sytuację na rynku pracy mamy kiepską. Mimo, że mamy już 21 wiek, to w wielu miejscach jak ktoś usłyszy epilepsja, to od razu ucieka. I niestety taka jest prawda. Mimo to uważam, że nie należy się poddawać. Trzeba walczyć. W końcu to chodzi o nas, a my przecież też jesteśmy ludźmi.
            Ja jestem chora od 1994 roku i już przy wybieraniu zawodu miałam pierwszy problem. Ja chciałam sobie zrobić zawód i wybrałam masaś. Oczywiście moja panii neurolog nie bardzo chciała się zgodzić. Z tym, że ja jestem na w miarę dobrej sytuacji, bo u mnie ataki występują z reguły jak je sprowokuję (nie wezmę leku, zarwę noc, przesadzę z alkoholem, zbyt długo trwający stres, zbyt duże przemęczenie itp). Zgodę dostałam i oczywiście kazała mi się nie przemęvzać. Szkoła przeszła bez ataków.
            Pierwszą pracę znalazłam w hotelu uzdrowiskowym u prywaciaża. Nie przyznałam się, że jestem chora. Już prawie 2 lata miałam spokój z atakami, więc m,yślałam, że wszystko będie ok. Oczywiście po niecałym roku dostałam pierwszy atak (po 8 dniach masażu p;rzez 8 godzin dziennie). Na szczęście atak miałam po pracy i pracodawca o niczym się nie dowiedział. Niestety drugi już miałam w pracy. Nie zwolnił mnie w prawdzie od razu, ale to tylko dlatego, że nie miał nikogo na zastępstwo. Zwolnił mnie po dwóch miesiącach.
            W drugiej pracy już jest inaczej. Osoba, z którą rozmawiałam w sprawie pracy była młoda i stwierdziłam, że zaryzykuję i jej powiem. I jest ok. Przyjęli mnie, wszyscy w pracy wiedzą, że mam epilepsję i jest naprawdę fajnie. Dobre jest też to, że to jest instytucja państwowa. Ja mam konkretne godziny pracy, konkretną liczbę ludzi do przemasowania i więcej nie mogę. Poza tym pracujkąc w sanatorium też się nie muszę bardzo męczyć przy masażach, bo to trzeba bardziej leczniczo niż siłowo.
            W tej pracy dostałam atak w drugim miesiącu po rozpoczęciu. To było rano. Mój mąż zadzwonił do naszej kierowniczki (bo pracujemy razem). Jak jej powiedział co się stało, to ona nawet nie kazała nam przychodzić tego dnia do pracy.
            Teraz już dwa lata mam spokój.
            Sądze, że w naszym przypadku wszystko zależy od tego na jakich ludzi trafimy. Nie jest to łatwe, ale nie możemyu się poddawać.
            Uważam, że w CV nie powinno się pisać o chorobuie. Diopuiero przy rozmowie.
            Pozdrawiam.
      • kamilsoonik Re: epi a praca 26.01.15, 23:09
        Ja pomimo, że choruje na padaczkę lekooporną mam duże problemy ze znalezieniem pracy, ponieważ gdy już mam coś co mi się podoba czy cokolwiek ważne, że praca to gdy wysyłają mnie na badania do lekarza medycyny pracy to nie ważne czy prywatnie czy nie zawsze mi je odrzucają, bo albo, że wysoka temperatura, że na produkcji w stresie itp... pomimo moich starań i zapewnień, że nie mam typowych ataków tj drgawek itp, pracodawcy i lekarze nie chcą mi dać szansy pracować, a ZUS nawet nie chce dać renty więc jak tu wyżyć?? może tylko iść kraść!! :/ nie wiem czy tak jest w u Was natomiast nie ważne czy powiem, że jestem chora czy nie teraz przez te komputery oni wszystko wiedzą i nic się nie da zataić... niestety....
    • gallatin Re: epi a praca 05.04.15, 02:42
      Na chwile obecna i zamieszkanie w Polsce nie mogę promować oleju z konopi o niskiej zawrotności THC dla ludzi, a niska zawartość to i ta, która jest zabroniona przez restrykcyjne polskie prawo. Dozwolone są wyciągi bezwartościowe w leczeniu epilepsji, czyli te których zawartość THC nie przekracza 3%. Tu potrzebna jest zawartość równa lub nieznacznie przekraczająca 10% THC.
      - Ludziom tego produktu nie polecam, jako ze substancja zabroniona, ale szelmowskie oko puścić do wszystkich jest mi wolno.
      Suczce pewnie tez pomoże, jako ze już stosuje się ten produkt podając go dzieciom chorym na epilepsje w Centrum Zdrowia Dziecka. Wielkim propagatorem tej metody jest pan Jerzy Zięba, którego książkę " Ukryte terapie czego lekarz ci nie powie " zapewne znacie.
      Podaje linki do spotkań z panem Jerzym Zięba:

      www.youtube.com/watch?v=mrQrYCmkSEU&mc_cid=c4f088cfee&mc_eid=ee37c1f52c
      www.youtube.com/watch?v=27u1gsxnRDk
      www.youtube.com/watch?v=pkScxigfDvU
      www.youtube.com/watch?v=R5KG1u9QMKA
      Dołączcie do projektu pana Jerzego Zięby, a chodzi w nim tylko i wyłącznie o zdrowie Polaków, aby substancja lecznicza nie była mylona z upojeniem narkotycznym, aby w sposób kontrolowany mogla służyć dobru tych chorych, którzy zmagają się epizodami padaczkowymi, bólami reumatycznymi, czy tymi nazwanymi psycho-somatycznymi. Pan Jerzy Zięba pragnie założyć plantacje konopi o podwyższonej zawartości THC tak, by moc pomoc wielu cierpiącym osobom. Nie będzie On pierwszym na świecie. W Stanach Zjednoczonych, w Holandii, w Hiszpanii, w Hondurasie, w Republice Czeskiej olej z konopi jest do kupienia w aptece wg zalecenia lekarskiego ( recepta ). Nie jest to ten sam olej dostępny obecnie w marketach, ten nie zawiera w ogóle THC. Przeciwnikom leczenia substancja uznana za korzystna dla ludzkości nadmienię, ze produkty narkotyczne zaczynają się od 20% THC wzwyż, a tu chodzi o olej z konopi oscylujący w granicach +/- 10% THC.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka