Dodaj do ulubionych

Dlaczego...

23.11.10, 08:21
Dlaczego Pan Bóg mnie ukarał,dlaczego akurat ja jestem chora?To dość częste pytania mojej 10-latki.Chyba większość chorych zadaje sobie podobne pytania,dlaczego?W czwartek mam wyznaczoną wizytę w poradni psych.-pedagogicznej,trochę obawiam się tych testów(jak sobie poradzi) i potem całego opisu,może nie będzie zle-to dla jej dobra.
Obserwuj wątek
    • ania_1609 Re: Dlaczego... 23.11.10, 10:13
      Wiesz, nie wiem, co Ci odpisać w sprawie padaczki, ale wiem, że jak mój mąż był mały, to też ciężko chorował - miał bardzo poważny przebieg astmy, w tamtych czasach trudno było go leczyć. I wiem też (od teściowej), że on pytał "mamo, dlaczego jestem chory, czemu mnie Bóg ukarał". Ona wtedy mu zawsze mówiła "przede wszystkim jesteś mądry, inteligentny i najukochańszy. A zobaczysz - nie będziesz chory zawsze. Kiedyś będziesz zdrowy."

      Pomijała tym samym wątek Boga i sensu cierpienia (dla mnie bardzo dobrze, bo dziecko jest za małe na te tematy albo inaczej - nie każde jest gotowe na te tematy), a jednocześnie wzmacniała jego poczucie własnej wartości i dodawała mu wiary w to, że będzie dobrze. Z czasem zrozumiał, na czym polega jego choroba, że to nie kara, poznał innych chorych, potem pojawiły się nowe leki i teraz normalnie funkcjonuje.

      Ale przez to, co mama mu mówiła, czuł się akceptowany, ma teraz silne poczucie wartości, jest śmiały, pewny siebie, komunikatywny i po prostu wierzy, że będzie dobrze. I teraz on mi mówi, w chwilach załamania (mimo, że ja już jestem dorosła): zobaczysz, jeszcze kiedyś będziesz zdrowa :-)
    • very.martini Re: Dlaczego... 23.11.10, 13:06
      Ja sobie nie zadaję, przynajmniej nie w tak dramatycznej formie, chyba jestem skrzywiona. Opatrzność miała jakiś cel, ale żeby od razu używać słowa "kara"? skąd Twojej córce to w ogóle przyszło do głowy? Może zwróć uwagę na to, co czyta, co ogląda, z kim rozmawia, bo o ile znam dziesięciolatki, to średnio możliwe, żeby człowiek w tym wieku sam sobie coś takiego wymyślił i się nakręcał.
      A jakie testy robisz?

      16%VOL
      22%VAT
      • aneczka16199 Re: Dlaczego... 23.11.10, 17:22
        W jej szkole nie ma dziecka chorego na epi i są raczej zdrowe dzieci,myślę ,że to wynika z jej obserwacji a testy takie zwykłe związane z problemami z nauką,która idzie jej dość opornie,być może jest to wina leków i ich skutków ubocznych(brak koncentracji,niepamięć)
        • very.martini Re: Dlaczego... 23.11.10, 20:02
          > W jej szkole nie ma dziecka chorego na epi i są raczej zdrowe dziec

          Połowa ma pewnie alergię na coś tam, 1/4 astmę, 1/3 zaleczony AZS, jakoś funkcjonują;)
          No i co zrobisz, jak wyjdzie, że faktycznie pamięta mniej niż powinna?
          Sorry, że tak wypytuję, ale pamiętam, jak mojej matce strzeliło do głowy, żeby mi coś takiego zrobić, celem zwolnienia mnie z egzaminu do liceum, wyszło, że jestem normalna, hehe, ale efekt uboczny był taki, że wzięłam udział w dwóch konkursach przedmiotowych, w jednym dość daleko zaszłam, a w drugim byłam w ścisłym finale, ale za te testy obraziłam się w kwestiach edukacyjnych na rodziców na długie lata i w ogóle ich nie informowałam o swoich sukcesach edukacyjnych. Na kolejne studia się podostawałam, w ogóle nic nie mówiłam, że będę próbować, zawsze po fakcie, a o jednych miałam w ogóle nie mówić, dowiedzieli się przez przypadek... Teraz myślę, że podświadomie to chowałam, myślałam, że we mnie nie wierzą, chociaż w liceum na bieżąco przecież obserwowali, że aż taka głupia nie jestem...

          16%VOL
          22%VAT
          • aneczka16199 Re: very.martini 24.11.10, 09:17
            No i co zrobisz, jak wyjdzie, że faktycznie pamięta mniej niż powinna?

            Co zrobię? Pewnie niewiele.To nie jest tak,że ja nie wierzę w dziecko i jego możliwości ale widzę,że zbytnio sobie nie radzi z nauką,nie wiem czy jest słaba sama od siebie ,czy to z powodu choroby i leków.Córka choruje już od 5-tego roku życia a więc przed pójściem do zerówki.Myślę,że marzeniem każdego rodzica jest aby dziecko się dobrze uczyło i nie miało problemów.Do tej pory jakoś szło ale pojawił się problem z angielskim z którym sobie zupełnie nie radzi,mówiąc szczerze to właśnie ten angielski pchnął mnie do zrobienia tych testów,nie chciałabym aby z jego powodu moje dziecko repetowało,co byłoby dla niej krzywdzące,bierze korepetycje ale idzie to opornie bez większych rezultatów.Z resztą przedmiotów też różnie,wszystkie możliwe oceny i brak chęci do nauki,tłumaczenie od nowa tego co nauczyła się w szkole,wkładanie na siłe do głowy,a nuż zapamięta lub wyleci,a poświęcam jej dużo czasu aby w miarę na swoje możliwości coś umiała.
            Myślę,że Twoi rodzice też mieli dobre intencje robiąc te testy co do dalszej Twojej edukacji i moje gratulacje,że Ci dobrze szło z nauką ja też bym chciała aby coś drgnęło i ruszyło w lepszym kierunku,bo czasami to brakuje mi cierpliwości i siły,może odmieni się coś na lepsze,bo na razie prośby,argumenty i tłumaczenia nie pomagają.Ja nie chcę z niej zrobić geniusza ,choć każdy wobec swego dziecka jakieś ambitne plany ma ale żeby było tak normalnie a jak będzie pewnie czas pokaże:)
            • qbishtal Re: very.martini 24.11.10, 12:34
              Aneczka, z tym angielskim to chyba wszystkie dzieciaki mają problemy na początku, więc się zbytnio nie przejmuj. Niech się osłucha na początku. U nas jest taki paradoks w szkole, że dzieciaki po polsku uczą się pisać pierwsze litery, nie poznały jeszcze wszystkich, a na angielskim nauczycielka każe im pisać całe wyrazy z literami, których jeszcze nie znają. Też zainwestowaliśmy w korepetycje a mimo to nauka idzie opornie.
              Jeżeli chodzi o Karę Boską... może rzeczywiście w poradni dowiesz się jak to rozwiązać i tłumaczyć, nie mam w tej chwili pomysłu. Ja pewnie bym często rozmawiał i tłumaczył, bo tak przeważnie robię we wszystkich trudnych sprawach. Wtedy pojawia się milion dodatkowych pytań i trzeba na to poświęcić duuuuużo czasu ale przeważnie skutkuje. Przy okazji musi być trochę zabawnych rzeczy, wtedy dzieciaki lubią rozmawiać, poznawać, dowiadywać się, zwłaszcza jak już mają zamknąć oczy przed zaśnięciem.
              Moja choroba pojawiła się dosyć późno więc nie wiem jak to jest mieć padaczkę jako dziecko i tylko w ogólniaku miałem podobną sytuację. Nie chodziłem na religię i to się mocno na mojej psychice odbiło. Normalnie czułem się jak wyrzutek. Tylko że wtedy już nie byłem dzieckiem (to chyba 13-18 lat?).
              • very.martini Re: very.martini 25.11.10, 01:41
                > Tylko że wtedy już nie byłem dzieckiem (to chyba 13-18 lat?).

                Hahaha, powiedz osiemnastolatkowi, że jest dzieckiem;)

                16%VOL
                22%VAT
                • qbishtal Re: very.martini 25.11.10, 11:33
                  no fakt - to wiek, gdzie przeważnie są glany, skóra, kolczyk w nosie i tatoo na ramieniu --> dziecko :)
            • very.martini Re: very.martini 25.11.10, 01:39
              Pewnie, że wszyscy by chcieli, żeby wchodziło jak najszybciej i najlepiej, hehe. Ja też bym chciała, żeby mi włoski wchodził:)

              Kochana - uczę języków obcych, od lat. Różnych ludzi, mój nastarszy uczeń miał niemal 80 lat:) Nie ma czegoś takiego, jak tempo, w którym "powinno się" przyswajać język - bardzo dużo zależy od indywidualnych zdolności, niezależnie od tego, czy ktoś na coś choruje, czy nie. Program programem, jest to jakaś średnia, którą urzędnicy musieli wymyślić, bo by poszli do piekła. Znam takiego delikwenta, na baaaardzo wysokim stanowisku w międzynarodowej firmie, który biegle opanował jeden obcy język, a drugiego od ponad 5 lat nie może się nauczyć, mimo kolejnych podejść, zmian nauczycieli, zmian metod, podręczników, samodzielnej pracy - a jest zawzięty i ambitny i stara się dalej. ale mu nie wchodzi i sam się z tego śmieje.
              Nie miej wobec niej ambitnych planów. Miej plany na jej miarę. Rozumiem, że to niezbyt przyjemne, że chcesz, żeby ćwierkała po angielsku z cholernym akcentem Rene Zellweger z Bridger jones, a tu sukcesem będzie promocja do następnej klasy, ale jedną z cech dobrego celu jest jego realność i osiągalność. Nie idzie jej z angielskim teraz, może pójdzie kiedy indziej - a może pójdzie kiedy indziej z jakimś innym językiem? Ja się kiedyś zapisałam na włoski, ponoć taki łatwy, dotrwałam do końca kursu z obłędem w oczach tylko dlatego, że musiałam, bo inaczej bym lektoratu nie zaliczyła, a z języków generalnie jestem mocna.
              A na korepetycjach jak pracuje? Wybadali w poradni, jaką dziecko ma lateralizację (chociaż w sumie powinno wyjść już wcześniej)? Wiele osób się średnio nadaje do uczenia szkolnego, bo ich mózg nie odbiera na szkolnych falach - muszą mieć piosenki albo wycinanki, domina, układanki. Nie wiem, oczywiście, jak się uczy w szkole Twojej córki, ale bardzo często nauczyciel nie ma fizycznej możliwości, żeby się w to bawić, bo ma dwadzieścioro dzieci w grupie - no i weź tu tnij dla każdej pary domino i pilnuj, żeby dobrze układali... Zwłaszcza jak mają 10 lat. Cała lekcja schodzi, a program goni, tfu!
              OMG, sorry, że Cię tak publicznie wypytuję, jak chcesz, to pisz na prv, ale to moja robota i pasja, w zasadzie taki mam charakter pracy, że bezproblemowych uczniów, co się grzecznie z lekcji na lekcje wyuczą i ciach! do następnego rozdziału, to ja nie miewam za często:)

              16%VOL
              22%VAT
            • sysa26374 Re: aneczka16199 25.11.10, 21:34
              Mi się wydaje, że to nie bezpośrednio przez epilepsję ma problemy z nauką, lecz przez takie nastawienie psychiczne. Również zdziwiło mnie dlaczego w takim wieku już takie myśli ma w głowie... miałam epi od najmłodszych lat, praktycznie od urodzenia dziwnie się zachowywalam, z tym że nikt tego nie dostrzegał i nie było wiadomo że jestem z epi. dopiero w 8 roku życia choroba się pogłębiła poprzez zatrucie pokarmowe. I w klasach podstawowych miałam silne ataki dosyć często, mimo to nie załamywałam się, a tym bardziej nie znosiłam słów "biedna niunia, ciągle musi sie faszerować lekami, a one i tak nie pomagaja... niech Bozia da ci zdrówka"! Jakbym tego użalania słuchała, to może i sama zaczęłabym się nad soba litować i rozmyślać: "Czemuś Ty mi taką krzywdę zrobił?" Pogodzilam się z chorobą w szybkim czasie, nie wstydziłam się i nie bałam... choć nie raz napad chwytał mnie, gdy chodizłam po miejskich ulicach. Może mam słabą wiarę w jakieś siły niebianskie, ale myślę: tak miało być, chyba takie moje powołanie! mogę to potwierdzić, bo gdy sama przed niespełna dwoma laty wyszłam z epilepsji, wraz powiązalam się z mężczyzną, który mało że ma epi, to jeszcze artrogrypozę stóp i trochę niewyraźną wymowę. Oczywiscie w domu marudzili: z choroby wyszłaś i w chorobę się wpędzasz, po co Ci to?! On również mimo padaczki, jest optymistą i to jeszcze wiekszym niż ja.
              Marzenia rodzica? moi lubili chodzić na wywiadówki, ale nie wymagali bym była prymuską itp, ciągle wmawiali bym odpoczywała, darowala sobie kucie, a ja wraz swoje.
              Zastanawia mnie skąd Córka nabrała takiego nastawienia, gdzie leży źródło jej problemów...
              • very.martini Re: aneczka16199 25.11.10, 22:47
                > ez zatrucie pokarmowe. I w klasach podstawowych miałam silne ataki dosyć często
                > , mimo to nie załamywałam się, a tym bardziej nie znosiłam słów "biedna niunia,
                > ciągle musi sie faszerować lekami, a one i tak nie pomagaja... niech Bozia da
                > ci zdrówka"! Jakbym tego użalania słuchała, to może i sama zaczęłabym się nad s
                > oba litować i rozmyślać: "Czemuś Ty mi taką krzywdę zrobił?" Pogodzilam się z c
                > horobą w szybkim czasie, nie wstydziłam się i nie bałam...

                Ja zachorowałam dopiero mając 14 lat, więc już w sumie duża pannica byłam, ale w domu specjalnie nikt się nade mną nie użalał, choć na początku wszyscy byli w szoku i przejęci chyba nawet większym niż ja sama - co rozumiem, bo w końcu chodziło o układ rodzice - dziecko, i ten układ do dzisiaj pozostał. Jak długo potem wyprowadziłam się z domu do innego miasta i parę razy mnie karetka zgarnęła z ulicy, to najgorszym momentem było zadzwonienie do Mamy i powiedzenie jej, że jestem w szpitalu, zawsze poprzedzone nieśmiertelnym "tylko się nie denerwuj":). O sobie jakoś nie myślałam, zawsze chciałam się jak najszybciej zwijać z izby przyjęć, bo to paskudne miejsce. Bardziej się ostatnio przejmuję tym, co wkładam do ust niż swoją epi - pewnie dlatego odpuściła.

                > Zastanawia mnie skąd Córka nabrała takiego nastawienia, gdzie leży źródło jej p
                > roblemów...
                No właśnie, może oprócz wizyty w poradni przydałaby się wizyta u psychologa? Żeby córka jakiegoś doła nie załapała - cholera wie, może bez większego zrozumienia powtarza jak papużka dramatycznie brzmiące teksty, które gdzieś zasłyszała, a może coś ją porządnie gryzie?

                16%VOL
                22%VAT
                • aneczka16199 Re: aneczka16199 26.11.10, 10:36
                  I już po badaniach,nie było tak zle. Nie ukrywam,że córka nie bardzo chciała tych badań ale po wszystkim widzę ,że jest zadowolona nie poszło zle.W testach na inteligencję 110pkt.na 115,duży zasób słów,wiedzy ,problemy z ortografią,z zad. tekst.,ze słuchem fonemowym.Co do nauki to może mieć problemy z racji choroby jako ,że choruje od 5-tego r.życia i zmiany ogniskowe jakieś tam w mózgu są.Zalecone są dłuższe przerwy między nauką-szybko się męczy co widać,po szkole nieraz pada i prześpi ze dwie godziny.Myślę,że te myśli mojej córki związane są z tym ,że zupełnie niedawno ją uświadomiłam na co choruje(taka moja przezorność od chorego rozgłosu wśród rówieśników).Pomału wprowadzam ją w temat epi,w którym sama się rozczytuję,chwilami mnie samą przeraża ta choroba,oby gorzej nie było.Z tego co widzę to jest to choroba na całe życie ,chyba ,że się mylę bo czytając o epi po odstawieniu leków lubi wszystko nawrócić.Zastanawiam się nad tym,bo jest szansa po następnym eeg (styczeń)jeśli wyjdzie dobre na odstawianie leków,teraz wycofujemy stopniowo neurotop-do końca roku a keppra dalej do użytku.A co do korepetycji ,z tego co wiem nie idzie jej żle,jest to nauka na bieżaco ale w szkole nie rewelacja pod wpływem stresu,gubi się.Może faktycznie z czasem coś naskoczy.
    • ania_1609 Re: Dlaczego... 23.11.10, 13:19
      U mojego męża był to efekt przebywania głównie wśród dorosłych (w szczególności z babcią) i podsłuchiwanie ich rozmów.
      • very.martini Re: Dlaczego... 23.11.10, 19:53
        To albo z nią pogadaj raz a dobrze i trzepnij ręką w stół, albo - co będzie przykre dla dziecka, bo to w końcu babcia - odizoluj. Gada jakieś głupoty, gdyby jej tak naprawdę do Boga było, to by się w język ugryzła. Wypędź ją do dzieci, dzieci nie mają głupich myśli, na pianie w stylu Mickiewicza i Kochanowskiego jeszcze przyjdzie czas. Może hodujesz jakiś talent smętno-poetycki w domu, ale chyba szkoda dzieciństwa na takie teksty, jak Ci poleci z takim czymś, to najpierw każ jej się nie garbić albo nie wiem co. Żadnej kary tu nie ma - kara jest za coś, a Twoje dziecko jest chore, bo niektórzy ludzie są chorzy i tyle. Większej filozofii tu nie ma i się jej nie doszukasz. Chcecie się dopatrywać jakichś grzechów rodziny do piątego pokolenia wstecz, żeby mała miała za co odpokutować swoją chorobą? Chyba nie?
        Wygoń ją do dzieci, mówię Ci. Na zajęcia plastyczne, nie wiem, lepienie z gliny, cokolwiek, może w jakiejś orkiestrze by chciała grać (to upierdliwe dla uszu, wiem;))

        16%VOL
        22%VAT
    • ania_1609 Re: Martini :-) 23.11.10, 20:41
      U mojego męża tak było, jak był dzieckiem :-)

      Pytałaś, skąd może dziesięciolatkowi przyjść do głowy określenie "kara boska", więc odpisałam, że w przypadku mojego męża (który miał wtedy mniej niż 10 lat) przyczyna była taka właśnie.

      Nie wiem, jak z córką autorki wątku, ale generalnie świadomość cierpienia i rozumienie go, jako "Bóg mnie ukarał" dla mnie ewidentnie podpatrzone/podsłuchane ze świata dorosłych.
      Ale nie wiem na 100%, dlatego napisałam tylko, jak było, kiedy był dzieckiem mój mąż.

      Teraz mój syn ma astmę i na razie nic o karze od Boga nie mówi...
      • very.martini Re: Martini :-) 25.11.10, 01:40
        Dwie aAnie jesteście, to mie się rypło;)

        16%VOL
        22%VAT

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka