Dodaj do ulubionych

Prowadzenie samochodu

07.12.07, 10:55
witam mam 28 lat, miałem ostatnio wypadek samochodem, po badaniach
stwierdzono u mnie epilepsję, miewałem wczesniej srednio od 3 lat
jeden atak do roku lecz nie byłem tego swiadom, tym razem jednak
mogło sie skonczyc tragicznie gdyz prowadziłem auto,
Lekarze przepisali mi depakine jednak nie chciałbym sie truć mając
srednio 1-2 ataki na rok, zalezy mi jednak na prowadzeniu samochodu
czasem, czy jest mozliwosc brania dorywczo np lamitrinu który ma
ponoć mniejsze skutki uboczne ?
Obserwuj wątek
    • ania_1609 Re: Prowadzenie samochodu 07.12.07, 12:01
      Witaj.
      Po pierwsze: z własnego doświadczenia wiem, że roszady w lekach,
      mieszanie na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem może się
      dramatycznie skończyć ( w moim przypadku ciężkim stanem padaczkowym
      zakończonym na intensywnej terapii). Nie kombinuj więc, czy coś brać
      doraźnie, czy nie, poza tym lamitrin i depakine (biorę oba), to są
      zupełnie inne substancje, nie stosuje się ich "wymiennie", ani
      też "dorywczo". Terapia polega na stałym przyjmowaniu tych leków.

      Po drugie: to nie skutki uboczne leków, ale fakt, że występują u
      Ciebie napady powinien być głównym przeciwskazaniem do siadania za
      kółkiem, bo zagrażasz nie tylko sobie, ale też innym.

      Czasem ciężko sie z tym pogodzić, ale moim zdaniem, ponieważ masz
      ataki (nieważne, czy raz na pół roku czy raz na rok), powinieneś
      zrezygnować z samochodu.

      Zresztą w poniższym wątku była na ten temat bardzo ciekawa i
      zagorzała dyskusja:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16674&w=67827239&v=2&s=0
      Pozdrawiam, Ania
      • lednet Re: Prowadzenie samochodu 07.12.07, 22:40
        bardzo dziekuje za pomoc, bo niektóre osoby tylko wysmiewają sie
        albo obrażają na tym forum
      • lednet Re: Prowadzenie samochodu 07.01.08, 22:04
        dziekuje za szczerą wypowiedz :)
    • justyna302 Re: Prowadzenie samochodu 07.12.07, 13:04
      Hej,
      Nie chce Cie denerwować, ale to co napisałeś świadczy o tym, że
      jeszcze nie za bardzo wiesz czym jest epilepsja. Nie bede za wiele
      pisać, tylko najważniejsze:
      Jeśli nie zaczniesz się "truć" Twoje ataki będą coraz częstsze i
      cięższe. To Ci zrujnuje zdrowie dopiero.
      W tej chorobie nie ma czegoś takiego jak sporadyczne branie leku. To
      jest ciężka choroba przewlekła i tylko systematyczne, sumienne
      przyjmowanie leków prowadzi do sukcesu. A juz czymś najgorszym co
      sie może zdarzyć, jest kombinowanie na własną rękę.
      Ja nie miałam napadu od lutego 2004 i dopiero teraz, po 25 latach
      leczenia lekarz powiedział że można myśleć o odstawianiu leków.
      Co do samochodu to nie chce nic wyrokować, ale miałes wypadek
      spowodowany atakiem za kierownicą, prawda? Chyba po czymś takim
      dalsze prowadzenie stoi pod znakiem zapytania. Przynajmniej tak mi
      sie wydaje. Najlepiej jednak wszystko wyjaśni Ci dobry epileptolog.
      Wybierz się.
      • weronika08 Re: Prowadzenie samochodu 07.12.07, 16:10
        Następna niedojrzała osoba. Określ tylko obszar gdzie najczęściej
        prowadzisz samochód, będę omijać to miejsce z moją córeczką szerokim
        łukiem. Obie chcemy żyć.
        • michailm Re: Prowadzenie samochodu 11.12.07, 23:01
          Widzę,że masz krótki horyznot chłopak jeździ autem bo lubi i stanowi
          dla Ciebie i twojej córeczki mniejsze zło i zagrożenie niż pijani i
          młodociani kierowcy na polskich drogach!!! Jeżdzę autami i mimo epi
          nie robię z tego problemu i widzę co młodzi robią nie wspomnę o
          pijanych kierowcach którzy na swoim sumieniu mają inne ludzkie życie.
      • lednet Re: Prowadzenie samochodu 07.12.07, 21:54
        bardzo dziekuję za pomoc :)
      • lednet Re: Prowadzenie samochodu 07.01.08, 22:07
        jestem w trakcie badan dziekuje za pomoc justynko :)
    • very.martini Re: Prowadzenie samochodu 07.12.07, 19:25
      juz sobie w głowie ułożyłam całą tyradę, ale mi się odechciało
      pisać. Szkoda mojego cennego czasu, nie sądzę, żeby moja
      argumentacja Cię poruszyła. W telegraficznym skrócie: nie
      zachowujesz się, jak byś miał 28 lat, tylko 2,8 toku - a to
      zasadnicza różnica:)

      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
    • gosiash Re: Prowadzenie samochodu 11.12.07, 23:20
      Co do lekow to mysle, ze nie ma co kombinowac, tylko jednak je brac.
      Jak sie nie ma pewnosci, czy sa wlasciwe, to trzeba by sprobowac
      znalezc polecanego, dobrego lekarza, ktoremu sie zaufa.
      Co do prowadzenia samochodu, to uwazam ze osoby oburzajace sie i
      rzucajace okresleniami 'nieodpowiedzialny', 'zachowuje sie jak
      gowniarz' powinny sie jednak zastanowic, czy do konca maja racje. Wg
      mnie epileptych bioracy leki jest znacznie bezpieczniejszy na drodze
      niz:
      - osoba, ktora nigdy nie miala ataku - bo przeciez w kazdej chwili
      moze go dostac - lendet napisal przeciez, ze niezdawal sobie sprawy,
      ze mial epilepsje od 3 lat. Wiec pytanie ilu takich kierowcow jezdzi
      po ulicach
      - osoby, ktore sa chore na serce lub nie, ale przeciez sa przypadki -
      atakow serca, udarow, zaslabniec
      - osoby, ktore jezdza w dlugie trasy lub krotko spia i zasypiaja za
      kierownica
      - nie mowiac juz o pijanych i jezdzacych pod dzialaniem narkotykow
      - no i oczywiscie jezdzacy na granicy ryzyka, popisujacy sie kierowcy
      Generalnie najlepiej by bylo, zeby nikt nie siadal za kolkiem, bo
      kazdemu moze sie cos z nienacka przydazyc!
      Zaraz pojawia sie glosy, 'ale przeciez epileptyk wie, ze ma
      napady' 'ryzykuje zycie swoje i innych'. No i wlasnie, epileptych
      wie i bierze leki, wiec jest b.duza szansa, ze nie bedzie mial
      napadu. A jest wielu ludzi, ktorzy nie wiedza, ze epilepsje maja,
      lub moga miec napad, bo przeciez epilepsja zdarza sie w roznym
      wieku. Jesli ktos wiec jezdzic musi, badz chce to powinien po prostu
      brac leki i moze czesciej odbywac wizyty/badania kontrolne.
      • michailm Re: Prowadzenie samochodu 12.12.07, 11:23
        gosiash napisała:

        > Co do lekow to mysle, ze nie ma co kombinowac, tylko jednak je
        brac.
        > Jak sie nie ma pewnosci, czy sa wlasciwe, to trzeba by sprobowac
        > znalezc polecanego, dobrego lekarza, ktoremu sie zaufa.
        > Co do prowadzenia samochodu, to uwazam ze osoby oburzajace sie i
        > rzucajace okresleniami 'nieodpowiedzialny', 'zachowuje sie jak
        > gowniarz' powinny sie jednak zastanowic, czy do konca maja racje.
        Wg
        > mnie epileptych bioracy leki jest znacznie bezpieczniejszy na
        drodze
        > niz:
        > - osoba, ktora nigdy nie miala ataku - bo przeciez w kazdej chwili
        > moze go dostac - lendet napisal przeciez, ze niezdawal sobie
        sprawy,
        > ze mial epilepsje od 3 lat. Wiec pytanie ilu takich kierowcow
        jezdzi
        > po ulicach
        > - osoby, ktore sa chore na serce lub nie, ale przeciez sa
        przypadki -
        > atakow serca, udarow, zaslabniec
        > - osoby, ktore jezdza w dlugie trasy lub krotko spia i zasypiaja
        za
        > kierownica
        > - nie mowiac juz o pijanych i jezdzacych pod dzialaniem narkotykow
        > - no i oczywiscie jezdzacy na granicy ryzyka, popisujacy sie
        kierowcy
        > Generalnie najlepiej by bylo, zeby nikt nie siadal za kolkiem, bo
        > kazdemu moze sie cos z nienacka przydazyc!
        > Zaraz pojawia sie glosy, 'ale przeciez epileptyk wie, ze ma
        > napady' 'ryzykuje zycie swoje i innych'. No i wlasnie, epileptych
        > wie i bierze leki, wiec jest b.duza szansa, ze nie bedzie mial
        > napadu. A jest wielu ludzi, ktorzy nie wiedza, ze epilepsje maja,
        > lub moga miec napad, bo przeciez epilepsja zdarza sie w roznym
        > wieku. Jesli ktos wiec jezdzic musi, badz chce to powinien po
        prostu
        > brac leki i moze czesciej odbywac wizyty/badania kontrolne.

        Zgadzam się z Tobą jak najbardziej:) To nie my Epileptycy
        stanowimy zagrożenie tylko pijani kierowcy!!! i młodociani którym
        wydaje się że mając koło wszystko im wolno!!! , więc wszyscy
        kierowcy epi łączmy swoje koła i szczęsliwej drogi:))
    • julia999 Re: Prowadzenie samochodu 12.12.07, 13:31
      A ja wlasnie wybieram sie na prawo jazdy, zastanawialam sie 7 lat
      pozdrawiam i zdrowia zycze
    • qbishtal Re: Prowadzenie samochodu 13.12.07, 14:09
      Co do prowadzenia samochodu - jezdze od 5 lat i to czesto, nie wiem
      dlaczego (wiekszosc pewnie bedzie sie smiala) ale mi to w jakis
      sposob pomaga :) wiec jestem za rozsadna jazda bez przeginania. Ale
      co do terapii typu: raz wezme sobie to a w przyszlym tygodniu moze
      cos innego to chlopie naprawde nie wiesz co robisz. Teraz jest ok
      ale za rok mozesz miec wieksze klopoty niz ci sie wydaje. Musisz
      troche rzeczy pozmieniac w zyciu, przyzwyczaic sie do ochydnego
      bezalkoholowego piwa, na sylwestra szampan dla dzieciakow :)
      • very.martini Re: Prowadzenie samochodu 16.12.07, 16:57
        wiesz co, ja też byłam, dopóki kilka tygodni temu nie zaczęłam mieć
        napadów zupełnie, zupełnie znikąd. Słowo "zupełnie" umieszczam tu z
        pełną świadomością. Mam za sobą kurs prawa jazdy, zrobiony kilka lat
        temu, gdyby czyjeś życie od tego zależało, byłabym w stanie
        przejechać jakąś trasę, ale dopóki nie będzie do bezwzględna
        konieczność, za kółko nie wsiądę. Czy Wy wszyscy, którzy jeździcie,
        naprawdę uważacie, że jeśli nie będziecie przekraczać 50 km/h nie
        stanowicie zagrożenia dla innych? A co, jeśli akurat macie napad i
        sztywniejecie tak pechowo, że noga wciska się Wam w pedał gazu, a
        koła skierowane są akurat w przystanek autobusowy pełen ludzi?
        Naprawdę uważacie, że taka sytuacja jest nieprawdopodobna? Bo mnie
        zastanawia, do jakiego stopnia trzeba nie mieć wyobraźni, żeby tak
        uważać:)

        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... forum homeopatia
        • michailm Re: Prowadzenie samochodu 17.12.07, 17:46
          very.martini napisała:

          > wiesz co, ja też byłam, dopóki kilka tygodni temu nie zaczęłam
          mieć
          > napadów zupełnie, zupełnie znikąd. Słowo "zupełnie" umieszczam tu
          z
          > pełną świadomością. Mam za sobą kurs prawa jazdy, zrobiony kilka
          lat
          > temu, gdyby czyjeś życie od tego zależało, byłabym w stanie
          > przejechać jakąś trasę, ale dopóki nie będzie do bezwzględna
          > konieczność, za kółko nie wsiądę. Czy Wy wszyscy, którzy
          jeździcie,
          > naprawdę uważacie, że jeśli nie będziecie przekraczać 50 km/h nie
          > stanowicie zagrożenia dla innych? A co, jeśli akurat macie napad
          i
          > sztywniejecie tak pechowo, że noga wciska się Wam w pedał gazu, a
          > koła skierowane są akurat w przystanek autobusowy pełen ludzi?
          > Naprawdę uważacie, że taka sytuacja jest nieprawdopodobna? Bo mnie
          > zastanawia, do jakiego stopnia trzeba nie mieć wyobraźni, żeby tak
          > uważać:)
          >
          > 16%VOL
          > 22%VAT

          Jaki jest procent ludzi z epilepsją,którzy spowodowali wypadek?Można
          polemizować...Każdy z nas kto posiada prawo jazdy stanowi zagrożenie
          dla innych i siebie.Tak zakładamy.Posiadamy wyobraźnię!Jeżdzę bardzo
          dużo i często.
          Widzę co antykierowcy robią na drogach.Zgroza!!
          Ciarki przechodzą kiedy małolat chwyta prawko gablote 20letnią i
          popisy przed kolesiami.Nie wspomnę słowem o PIJANYCH Kierowcach.
          To Oni stanowią największe zagrożenie na drogach!!! Non stop się o
          tym mówi i piszę ale do ludzi to nie dociera.
          Na koniec czy osoby niepełnosprawne które straciły lub nie mają
          kończyny dolnej lub górnej też nie powinny prowadzić aut?
          Z tego co mi wiadomo mają specjalnie przygotowane auto i nie
          stanowią zagrożenia na drogach:)
          Pozdrawiam wszystkich kierowców z epi
          "z kierownicą przez świat:)
    • ania_1609 Re: Prowadzenie samochodu 17.12.07, 19:31
      Dopóki ludzie słyszą, że czegoś nie wolno, dopóty będą się buntować
      i udowadniać sobie i całemu światu, że jednak jest inaczej.
      Ale tu nie chodzi o wolno czy nie wolno.
      Napiszę o sobie: bardzo chciałam mieć prawo jazdy, nawet chodziłam
      na kurs. Ale napady mam co kilka miesięcy, jak na mnie to dobrze,
      ale nie jak na kierowcę. Mogłabym sobie powiedzieć: czuję się coraz
      lepiej, to może jednak będę jeździć. Nie. Nie będę, choć bardzo bym
      chciała. Napady łapią mnie za szybko, nie zdążę zareagować. Uważam
      też, że są często, mimo, że rzadziej, niż kiedyś.
      Nie oburzam się na te fakty. Godzę się z moim ograniczeniem. Nie
      wymyślam sobie, że zawał, wylew, że cukrzycy, udarowcy itp, itd.
      Zresztą jest wiele innych rzeczy, których nie mogę robić, a
      chciałabym, ale nie mam na to wpływu, nie dopóki mam niekontrolowane
      napady.

      Nie jest najważniejsze, żeby ustalić, czy możemy jeździć, czy nie,
      bo zdania są tak podzielone, że trudno by było dojść do
      jakiegokolwiek porozumienia. Najważniejsze jest, żebyś Ty,
      epileptyku, siadając za kółko miał świadomość swojej choroby. Zdał
      sobie z niej sprawę i nie jechał na przekór wszystkim i wszystkiemu,
      żeby coś udowodnić. Może faktycznie, jak nie masz napadów 10 lat, od
      ośmiu nie bierzesz leków, to jesteś w zupełnie innej sytuacji, niż
      ktoś, kto dopiero zachorował.
      Ja nikomu nie napiszę: nie wolno Ci jeździć. Ja napiszę: zastanów
      się pięćset razy, zanim pojedziesz. Ta choroba u każdego inaczej
      wygląda, więc nie nawołujmy się do spontanicznego i masowego
      robienia prawka, nie mówmy: ja jeżdżę i nic, więc i Ty możesz.
      Każdy powinien to sam rozważyć, bo nawet jeśli kogoś zniechęcę, to
      on za jakiś czas może do tego auta jednak wsiąść. Ale jak się kogoś
      zachęci za bardzo, nie będzie namawiało do rozwagi, do refleksji, to
      skutek może być tragiczny.
      Dlatego przede wszystkim niech każdy pomyśli, zanim wyjedzie na
      nasze drogi.
      Pozdrawiam, Ania.
    • wega1975 Re: Prowadzenie samochodu 18.12.07, 08:56
      Witaj! Postanowiłam zbulwersować kilka osób- ja jeżdżę samochodem.
      Po zdiagnizowaniu padaczki sprzedałam auto i nie jeżdziłam. Lecz od
      czasu gdy biorę leki wyniki EEG mam idealne i nie miałam ataku-
      prowadzę samochód. W ogóle w swoim całym życiu to miałam 2 ataki i
      przed nimi aurę więc gdybm czuła się żle to na pewno nie wsiadła bym
      za kółko. Lekarze, z którymi miałam kontakt mieli na ten temat różne
      opinie: jedni byli przeciw, jedni uważali, że można prowadzić. Ci
      drudzy argumentowali, że osoby chorujące na padaczkę są
      uważniejszymi kierowcami niż osoby zdrowe i że przeważnie chorujący
      czują, że zbliża się atak. Statystyki też pokazują, że osoby chore
      powodują dużo miniej wypadków niż zdrowe. Ja sobie nie wyobrażam
      życia bez auta i nie mam żadnych obaw, że spowoduję wypadek.
      Szczerze mówiąc, w ogóle nie pamiętam już o swojej chorobie i
      przypominają mi o niej dwie tabletki, które muszę połknąć codzienne
      i to forum. Żyję i funkcjonuję zupełnie normalnie. Jeżdżę autem,
      wypiję lampkę wina, noszę na rękach mojego 5-miesięcznego synka i
      nie dosypiam bo mały budzi się w nocy. I mam wewnętrzne
      przekononie,że już wkrótce odstawię leki i będę całkowicie zdrowa-
      czego z całego serca życzę wszystkim. Pozdrawiam Ewa.
      • julia999 Re: Prowadzenie samochodu 18.12.07, 13:34
        U mnie jest podobnie czasami nawet godzine wczesniej mam aure, wiec
        do samochodu nie wsiade albo zatrzymam sie i zadzwonie po kogos,
        ale, ale wszystko przede mna, jeszcze w trakcie kursu, jazd moge
        zmienic zdanie:), bez sensu jest tutaj polemizowanie na ten temat,
        mozna przeczytac informacje na temat prawa jazdy i padaczki,
        porozmawiac z lekarzem, zapytac kogos na forum kto ma jak daje sobie
        rade, ale nie besztac i walic argumentow typu "zabijesz siebie,
        innych na przystanku", ludzie opanujcie sie, (chore czy zdrowe?,
        gdzie przeczytalas wega o tych statystykach?), kazdy organizm jest
        inny i kazdy ma swoj rozum - nie nam o tym decydowac
        z wyrazami szacunku;)
        pozdrawiam
        • gosiash Re: Prowadzenie samochodu 20.12.07, 00:12
          W Anglii jest taki przepis, ze mozna prowadzic samochod jezeli przez
          rok nie mialo sie napadu. Moja argumentacja nie jest taka 'masz
          ataki co drugi dzien, ale nie lam sie tylko prowadz samochod'. Moja
          argumentacja jest taka, ze osoba ze zdiagnozowana padaczka, bioraca
          leki, nie majaca napadow juz od dluzszego czasu (moze wlasnie od
          roku, nie wiem jakie jest prawo w Polsce), jest mniejszym
          zagrozeniem niz kazdy inny przecietny czlowiek. Bo atak padaczkowy
          moze sie przytrafic kazdemu. Sa pewnie grupy ryzyka, ale generalnie
          do poki sie nam atak nie przytrafi to skad mamy wiedziec, ze to
          padaczka. Tak wiec nikt nie powinien prowadzic samochodu, bo akurat
          jakis atak utraty swiadomosci moze mu sie przydarzyc.
          Ja mialam 3 ataki utraty swiadomosci rano. Przy jednym byl obecny
          moj maz i na podstawie jego opisu lekarz wywnioskowal, ze to
          epilepsja. Moja mama ma ciagle nadzieje, ze to nie to. Twierdzi, ze
          moze to nerwica, albo cos w tym rodzaju. Dla mnie osobiscie
          najwazniejsze jest to ze stracilam przytomnosc trzy razy. Nie wazne
          czy to epilepsja, czy nie. Moglam wtedy prowadzic samochod wiozac
          dzieci do szkoly... Jezeli, wiec wiemy ze mamy epilepsje, bierzemy
          leki i mamy ataki pod kontrola, to jestesmy duzo mniejszym
          zagrozeniem jako kierowcy, niz czlowiek ktory teoretycznie jest
          zdrowy, bo przeciez przy badaniu na kierowce lekarz nie robi EEG,
          wiec nie wiadomo co tam w glowie 'siedzi'. A palcem na czubka nosa,
          to ja sie dotykam bez problemu.
        • lednet Re: Prowadzenie samochodu 08.01.08, 21:16
          dziekuje za miłe słowa w tej kwestii :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka