Dodaj do ulubionych

witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:)

01.02.10, 15:48
Witajcie,
mam na imię Małgosia, jestem w czwartym miesiącu ciąży. Razem z
mężem jestesmy nastawieni pro dzieciom. Tylko niestety dopada mnie
lęk przed porodem..
Najchętniej rodziłabym w domu, strasznie nie lubie szpitali, gdy tam
wchodze na chwilke to mam zupełnie wysokie ciśnienie i strach w
oczach.
Jednocześnie boje się czy wytrzymam poród bez znieczulenia.
Będę bardzo wdzięczna za wasze wspomnienia z porodów. Czy któreś z
Was rodziła w domu??
Pewnie nie powinnam pisac na tym forum bo nie jestem "wielodzietna",
ale aspirująca jesli uda mi się pokona te lęki i o ile Bóg da nam
kolejne dziecismile
Pozdrawiam Was Wszystkie i łącze wyrazy uznania dla Wassmile
Obserwuj wątek
    • nata76 Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 15:57
      Witaj!!!

      po pierwsze,skąd jestes? tzn. jesli z duzego miasta, to fajnie,bo
      jest mozliwosc porodu w domu z doswiadczona połozna. jest tez
      instytucja tzw. "douli", to taka pomocniczka-przyjaciólka rodzacej,
      która słuzy pomoca i rada przed w trakcie i po porodzie.

      To chyba tak jest, pierwszy poród przed Toba i wszystko nieznane....

      Ja tam moge pisac,jesli chcesz, jak mnie donkaczka nie zabijewink ,bo
      ja miałam porody przecudowne, uwazam je prawie za MISTYCZNE
      przezycia, rodziłam w szpitalu, do wanny. I kocham moje porody i
      PIERWSZE NIEZAPOMNIANE CHWILE, zapach noworodka i w ogole KOSMOS.
      Wiec w razie czego pisz do mnie, jak Cie jakas ciotka nakreci opisem
      porodu gdzie krew sie leje 24 godziny i reka noga mozg na scianie. A
      wiem, ze niektóre ciotki to potrafiąsmile Chetnie rodziłabym w domu,ale
      na tym zadupiu nie znalazłam zadnej połoznej, która by sie zgodziła
      asystowac.
      Jestes w 4. mies. masz duzo czasu aby przygotowac swoj umysł i ciało
      do porodu. powodzenia!!!
      • mama.rozy Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 16:24
        jest takie forum-poród domowy,tam możesz sobie poczytać jak i z czym "to się
        je".ja mogę powiedzieć/napisać,że -mając trójkę-dopiero trzeci poród przeżywałam
        tak na mistycznie,poprzednie skopałamsmilei jeśli dane mi będzie mieć jeszcze
        dziecinkę,to będę bardzo na ten poród czekać.teraz miej dużo cierpliwości dla
        siebie,kobiety w ciąży czasem naprawdę są dla siebie nieznośnesmile
        pozdrawiam serdecznie,miłej ciążysmile
      • neozona83 Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 16:24
        dziękuje bardzo za wsparciesmile
        Jestem z bliskich okolic Warszawy, więc problemu ze znalezieniem
        połoznej chyba nie będzie, już musze zacząc szukac.

        Ciesze się, że Tobie było tak fajniesmile

        Najgorsze jest to, że nie tylko ciotki tak opowiadają ale dziewczyny
        w moim wieku sieją taką straszną grozę. A ja mam od tego np. weekend
        spędzony i przezyty tak jakbym 2 dni rodziła, chociaż nie wiem jak
        to jest, słabo się trzymam psychicznie..
    • cicuta Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 16:29
      ja urodzilam czworke sn i wspominam to cudownie... No, mzoe poza
      trzecim porodem - ale to jzu wina lekarza, mojej gin nie bylo a
      koles na dyzurze spanikowal i za bardzo przyspieszyl - w rezultacie
      rodzilam tylko poltorej godziny, ale to za szybko dla mnie.
      Jak jestes z Warszawy to ja jestem wieeeelka fanka szpiatal sw.
      Zofii i polecam goraco.
      natomiast na porod domowy nie namowilby mnie nikt. Moj Leon urodzls
      ie z wrodzonym zapaleniem pluc i niewydolnoscia oddecjowa, czegos ie
      nikt nie spodziewal - dziecie 3150g a natychmiast na wspomaganiu
      oddechowym wyladowal, 5 dni pod cepapem, dwa antybiotyki... Gdybys
      ie urodzil w domu mial duza szanse sie udusic, albo przynajmniej
      niedotlenic przed dotarciem do szpitala.
      takze - rodzic tylko z zapleczem, naparwde sie da po ludzku. Na
      Zelaznej na przyklad...
      wiece dzieci nie planuje, ale wlasnie porod jest tym, czego m.in.
      najbardziej zaluje - bo to jest wspaniale przezycie...
      • verdana Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 16:55
        Cudownie nie wspominam, ale tez nie jako horror. Boli - no tak,
        boli, ale da sie przezyć. A jak się bardzo boisz bólu, to możesz
        poprosic - czasem niestety odpłatnie - o znieczulenie.
        Natomiast nie jestem zwolenniczka porodów domowych. Dlaczego?
        Dlatego, ze trzeba mieć do tego warunki, o sprzataniu po porodzie
        nie wspomnę. Poza tym wiele badań, robionych w szpitalu, będziesz
        musiała zalatwić sama. Nie mowiac już o kilku akcjach, ktore
        widziałam - zdrowa matka zaczęła krwawić 24 godziny po porodzie,
        noworodek zaczął wymiotowac krwią (akurat tu był happy end - po
        parogodzinnycvh badaniach okazało sie, ze matka miała poranione
        brodawki). Mnie sama po jednym z porodów musiano uspić, bo łozysko
        nie odeszło - w szpitalu żaden problem, gdybym rodziła w domu -
        poważny.
    • sophie2202 Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 17:05
      Urodziłam trójke bez znieczulenia, drugie dziecko rodziłam w domu,
      chciałam rodzic i trzecie ale dopadła mnie silna anemia. Rodziłam w
      UK tutaj łatwo o domowe porody. Ogólnie bardzo polecam. Pozdrawiam.
    • anna335 Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 17:38
      smilewitaj MAlgosiusmile

      urodzilam trojke i wszystkie sn i bez znieczulenia, owszem rowniez balam sie
      rodzic ale tylko przy pierwszej corce a potem juz wiedzialam co mnie czeka i
      bylo oksmile
      zgadzam sie, jest bol ale jest to bol do zniesienia a sam porod jako taki jest
      niezapomnianym przezyciem i zgadzam sie z dziewczynami, ze KOSMOSsmile przychodzi
      na swiat Twoje Dziecko i z niczym tego sie nie da porownac, a poczucie szczescia
      jakie ogarnia tuz po jest wszechogarniajace. Przynajmniej dla mnie takie bylo
      czego Ci takze zyczesmile
    • maly_ksiaze Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 17:48
      Hejkasmile
      Co prawda pytasz o poradę doświadczone mamy, którą nie jestem ale...
      polecam do porodu użycie czegoś co się nazywa Tens - moja żona
      bardzo sobie to chwaliła. Jest to niedrogie, małe urządzenie, które
      masuje miejsca gdzie najbardziej boli przy użyciu mikroproądów,
      dodatkowo masz przycisk, który przyciskasz gdy nadchodzi skurcz i
      masaż jest intensywniejszy(do tego mąż masujący Cie dodatkowo też
      może być przydatnywink- w naszym przypadku tak było.).
    • hyris Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 19:42
      właśnie czekam na trzeci poród
      ma być domowy
      poprzedni był w domu narodzin\
      pierwszy w szpitalu

      wszystkie siłami natury; bez znieczulenia
      wspominam cudownie, mistycznie właśnie

      jeśli będziesz miała potrzebę porozmawiać, to możemy się umówić -
      tylko niech urodzę i trochę się ogarnę

      a opowieście ciotek nie słuchaj... nikt tak nie potrafi zaszkodzić
      kobiecie jak inna kobieta
      siebie słuchaj, swojego ciała i serca
      • luxnordynka Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 20:41
        witaj, ja też uwielbiam porod, kazdy przezywalam swiadomoie,
        wszystkie silami natury, czwarty ze znieczuleniem i byl naprawde
        spoko, prawie bezbolesny, ja wyluzowana, mąż też...
        Jednak najpiekniejszy byl ten pierwszy, najdluzszy i najbolesniejszy
        chyba, mistyczny wlasnie. Nie boj sie, Ewa
        • verdana Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 20:48
          Z drugiej strony, ja bym az tak entuzjastyczna nie była. Jeśli
          zaczniesz oczekiwać wspaniałego, mistycznego przezycia, a okaże się,
          ze dla Ciebie poród to nieprzyjemne, bolesne przeżycie, to możesz
          być bardziej zdolowana, niż gdyby Twoje oczekiwania byly bardziej
          realistyczne.
          Cóż, dla mnie nic mistycznego w porodach nie było. Nic okropnego -
          także nie. Jeden z porodów za to okazał się praktycznie bezbolesny i
          to bez znieczulenia. Owszem, gdy urodziło się dziecko czułam radiość
          i ulge, ale nic "wspaniałego", "jedynego', "mistycznego". Ja bym się
          nastawiała raczej na ciężką - i raczej nieprzyjemna- pracę ze
          wspaniałą nagrodą, a nie na wspaniałe przezycie.
    • donkaczka Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 21:29
      naty nie sluchaj, bo ona do 8 centymetrow skurczy nie czuje ;P piate przez sen
      urodzi hehe


      ja mam troje po sn, trzecie w domu, tylko pierwsze ze znieczuleniem

      porody wspominam super, to jest mistyczne przezycie, ale patrzac wstecz
      w trakcie mam ochote zgryzac tynk ze sciany, zawsze obiecuje sobie, ze to
      ostatnie dziecko, po co mi to bylo, jak moglam zapomniec ze to TAK boli,
      przeklinam tez niestety

      poczytaj forum porod domowy, tam dowiesz sie z czym sie wiaze porod w domu
      (uwaga o sprzataniu dosc zabawna wink) a na pewno dobrze sie nastawisz do
      przezycia porodu silami natury, znajdziesz troche literatury do poczytania
      (polecam ksiazke ireny chołuj)
    • bibba Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 22:06
      witaj. nie boj sie porodu. nie boj sie bolu. masz jeszcze duzo czasu
      by rozwazyc wszystko, wiec polecane forum porod domowy polecam
      goraco rowniez.

      moje pierwsze dziecko, i czwarte, urodzilam w domu. pierwsze
      rodzilam w domu z tych powodow co ty - niechec do szpitali - plus
      ogromna chec kierowania moim osobistym doswiadczeniem.
      nastepna dwojak rodzilam w szpitalu, bo mialam ochote na chwile
      samotnosci z nowonarodzonymi, i nie zaluje tego (rodzilam moje
      dzieci w uk, i szpital w ktorym rodzilam dwojke byl super)
      ostatni porod planowany byl na domowy, bo wiadomo bylo ze i tak nie
      zdaze do szpitala. mialam racje, polozna ze szpitala nie zdazyla do
      mnie smile

      wszystkiego dobrego, zbieraj informacje, zbieraj wiedze, nie sluchaj
      horrorow.
      • mamaanieli Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 22:16
        ja porodu domowego mocno nie popieram. ale za to polecam wycieczkę
        krajoznawcza po szpitalach położniczych. na spokojnie, masz czas. z
        mężem. jesli jestes z warszawy moge polecić konkretne miejsca i
        konkretne wspaniałe położne, które pomogą. bac sie nie ma czego, bo
        strach to zły doradca. oswój szpital, a potem - jesli nawet
        zdecydujesz sie na poród w domu, bedzie to bardziej swiadoma
        decyzja.
        w warszawie jest tez opcja porodu w domu porodowym - opieka medyczna
        jest, atmosfera domu również.
        masz sporo czasu, głowa do góry. nie ty pierwsza sie boisz, nie ty
        pierwsza urodziszwink)) pozdrawiam ciepło. A.
        ps która gdyby miała rodzic piąte, to ze strachem (zawsze sie
        człowiek boi). ale i tak w szpitalu.
        • mamaanieli Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 22:18
          ps. pierwszy poród w domu to wg mnie spora nieodpowiedzialność. a
          niech tam, dziewczyny, bijciesmile))))
          • hyris Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 22:42
            ja tylko sprostuję, że domu narodzin teraz w Warszawie nie ma
            był i pewnie wkrótce będzie
    • bibba Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 01.02.10, 22:25
      co do porodow - przed pierwszym poszlam na calodzienny warsztat
      przygotowujacy do porodu aktywnego. to i kilka cwiczen
      mentalnych/wizualizacji bardzo mi pomoglo w radzeniu sobie z bolem.
      wiec rodzilam bez znieczulenia. pierwszy porod byl super. bol byl,
      ale nie bylo leku, nie balam sie. przy drugim balam sie nieco, bo
      wiedzialam jak boli i wcale mnie nie cieszyla perspektywa, a
      wiedzialam, ze nic nie bede na bol brala. na szczescie byl jeszcze
      krotszy niz pierwszy. trzeci podobnie - jesli chodzi o lek i reszte,
      no i czwarty - jak juz sie zaczal, to nie mialam czasu nawet myslec
      o tym czy mnie boli, a tylko o tym gdzie przescieradlo na podloge, i
      dlaczego ten maz tak powoli mowi przez telefon, i niech dzwoni
      jeszcze raz bo ja juz rodze itp.

      wspomnienia mam CUDOWNE. kazdej kobiecie zyczylabym moich porodow,
      byly IDEALNE.
      • sophie2202 Bibba 01.02.10, 23:15
        Hej Bibba, ja nie wiem czy ty mnie jescze pamietasz ale to ty byłas
        dla mnie zachetą do domowego porodu za co ci bardzo dziekuje smile Po
        Michalinie urodzonej w domu stwierdziłam, że trzecie tez musi sie w
        domu urodzic niestety dopadła mnie anemia i połozne mnie
        zdyskwalifikowały.
        • bibba Re: Bibba 02.02.10, 09:07
          oczywiscie ze cie pamietam smile
          marcoweczki 2006 i ty pierwsza zaszlas w ciaze po naszych marcowych
          dzieciaczkach big_grin
          • modrooczka Re: Bibba 02.02.10, 13:30
            Bibba, a skad wiedzialas ze z czwartym nie zdazysz? Byly jakies
            symptomy czy po prostu zalozylas ze z czwartym idzie szybciej? Ja
            sie najbardziej tego boje: ze urodze w autobusie czy gdzies to
            czwarte dziecko...
            • bibba Re: Bibba 02.02.10, 13:54
              zakladalam, ze rodzac dzieci w tak krotkich odstepach mam 'otwarte'
              cialo, i musze od razu dodac, ze pierwszy porod trwal 4 h, dwa
              nastepne juz tylko 2 h, wiec zakladalam, ze tym razem pojdzie
              szybciej. to po pierwsze.
              po drugie bylam 'przeterminowana' w dniu kiedy przypadal termin
              poprosilam polozna o masaz szyjki (nie mialam sily czekac), a ona
              powiedziala ze mam rozwarcie na 4 cm i blony plodowe napelnione
              wodami tworza w tym rozwarciu maly balonik. szyjka plaska.
              wiec wiedzialam ze to ostanie 6 cm to bedzie chwila i tak bylo.

              nie boj sie. na ogol cialo jednak czeka na dogodny psychice moment smile
              • modrooczka Re: Bibba 02.02.10, 15:46
                Jak sie nie bac kiedy drugi poród trwał godzinę (oczywiście czułam
                skurcze wczesniej, ale nie silne, zlekcewazylam i prawie urodzilam w
                taksówce), a trzeci tez króciutko (2 faza całe 8 minut - 2 skurcze
                parte). To teraz w 10 min urodze, pytanie gdzie? Bo z moją anemią
                wolałabym w szpitalu...
    • modrooczka Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 13:33
      A co do postu głównego to jedno co mogę doradzic to NIE siedz na
      forach internetowych smile Wszystko pójdzie normalnie, jak będzie
      bolało to ci dadzą znieczulenie i tyle. Ja przy pierwszym dziecku
      sie pocieszalam ze jakby porod byl naprawde taki straszny, to
      wszystkie kobiety mialyby po 1 dziecku, bo by sie na wiecej nie
      zdecydowaly.
    • bess Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 14:47
      Czesć, jestem mamą trójeczki, które rodziłam w szpitalu (Madalińskiego, msw).
      wydaje mi się, że w szpitalu jednak jest bezpieczniej- zawsze jest możliwośc
      podania tlenu, przetoczenia krwi w razie krwotoku, szybkiego cięcia, równiez
      pomocy pediatrycznej- a w domu- jakby co czekanie na karetkę i przedzieranie sie
      przez miasto do tego szpitala, gdzie mają miejsca, a nie gdzie jest najbliżej.
      raczej nie odważyłabym się rodzić w domu. Warto zrobić wczesniej wywiad wśród
      koleżanek, obejrzeć porodówki, można wynając prywatnie położną, która sie będzie
      tylko Tobą zajmowała, wziać znieczulenie zewnatrzoponowe ( choć tutaj warto brać
      pod uwage szpitale, gdzie nie ma niedoboru anestezjologów). Z mojego
      doswiadczenia poród nie należy do przyjemnosci i boli, ale po pierwsze jest to
      do zniesienia, a po drugie już chwile po jest poczucie ulgi i ogromna radosc.
      serdecznie pozdrawiam/
      • donkaczka Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 16:22
        ja bardzo bym prosila nie pisac banalow i komunalow o porodach domowych przez
        osoby niezaznajomione z tematem
        nie kazdy moze w domu rodzic, a dla zdrowych ciaz, dla ktorych porod w domu jest
        dopuszczony, rodzenie w szpitalu oznacza PODWYZSZONE ryzyko powiklan i interwencji

        zainteresowanych odsylam na forum porod domowy

        forum.gazeta.pl/forum/f,45447,porod_domowy.html
        • mamaanieli Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 17:33
          oświadczam uroczyscie ze jestem mocno zaznajomiona z tematem. i
          wlasnie dlatego - szczególnie że mieszkamy w kraju nad Wisłą -
          odradzam poród domowy. szczególnie pierwszy. potem - wybór jest
          bardziej świadomy. zbyt dużo i widziałam, i doświadczyłam. i ciesze
          sie oczywiście, że wam się udało urodzić szcześliwie w domusmile
        • cicuta Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 20:26
          donkaczka napisała:

          > ja bardzo bym prosila nie pisac banalow i komunalow o porodach
          domowych przez
          > osoby niezaznajomione z tematem

          niezaznajomione to znaczy ze nie rodzily w domu?
          a nie mozna sie zaznajomic i uznac, ze nie?

          > nie kazdy moze w domu rodzic, a dla zdrowych ciaz, dla ktorych
          porod w domu jes
          > t
          > dopuszczony, rodzenie w szpitalu oznacza PODWYZSZONE ryzyko
          powiklan i interwen
          > cji

          ni a jak to sie ma np. do mojego przypadku? Dziecko 3150, 53 cm,
          prawidlowe badania, prawidlowe ktg i usg a urodzil sie z ostra
          niewydolnoscia oddechowa z powodu wrodzonego zapalenia pluc?
          • donkaczka Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 21:13
            oczywiscie, ze mozna byc zaznajomionym i nadal nie chciec, z roznych powodow
            i naprawde moge zrozumiec, ze to co przezylas obarczylo cie lekiem na tyle, ze
            na porod w domu bys sie nie zdecydowala
            ale to co sie przydarzylo twojemu dziecku jest ryzykiem takim samym, jak to, ze
            zdrowe niemowle urodzone w domu w szpitalu umarloby z powodu zakazenia lub zle
            poprowadzonego porodu, co jest czeste niestety

            polozne maja tlen, wiec sa zabezpieczone na wypadek problemow z oddychaniem,
            generalnie sa w stanie zrobic tyle, by porod w domu byl bezpieczny, a biorac pod
            uwage realia polskich porodowek, nawet tych najlepszych, nawet czasem wiecej

            podobnie moglaby napisac niejedna kobieta, ktora w yniku bledow lekarskich i
            zakazen wewnetrzszpitalnych stracila dziecko
            ryzyko jest po kazdej stronie, a porody domowe nie sa obarczone nim w wiekszym
            stopniu, statystycznie sa bezpieczniejsze, choc wydaje sie to niewiarygodne
            • verdana Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 22:41
              W domu nie istnieje ryzyko xle przeprowadzonego porodu????
              Zlituj sie, po co straszysz dziewczyne - tak jakby smierć dzieci w
              szpitalu byla codziennością. Nic nie wiesz o jej warunkach domowych,
              namawiasz ją na porod w domu straszac mozliwoscia smierci dziecka -
              bierzesz na siebie odpowiedzialność za to, co moze sie stać?
              To , co prezentujesz to juz nie porady, a fanatyzm.
              Cóż, moja znajoma zaostala kaleką rodząc w domu - nie zdążono do
              szpitala. A macica nie wytrzymała porodu, nieoczekiwanie.
              • donkaczka Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 23:01
                verdana ochlon i nie dorabiaj tresci, masz wyjatkowy talent do przeinaczania
                cudzych wypowiedzi, fanatyczny wrecz

                nikogo nie namawiam
                nie strasze smiercia dziecka

                zwracam uwage, ze ryzyko jest porownywalne, jak sie ktos wglebial w temat, to
                moze sie zdziwic, ze te mrozace opowiesci o porodach domowych niewiele maja
                wspolnego z rzeczywistoscia

                a mojego synka rowiesniczka umarla w szpitalu, zakazenie wewnatrzszpitalne, nie
                do opanowania
                i co z tego wynika?
    • lodziazero Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 02.02.10, 23:23
      trojke dzieci rodzilam w szpitalu - w sw. Zofii na żelaznej. nie
      wyobrazam sobie porodu gdzieś indziej.... domowy mnie przeraza
      brakiem zaplecza w razie ....zagrozenia życia "tfu tfu odpukać"

      przy ostatnim dziecku po urodzeniu główki okazało sie ze widoczna
      jest pepowina. sytuacja nerwowa dla poloznej i rodziców. na
      szczescie Mała miala szelki z pepowiny i nie bylo problemu.
      zastanawiam sie co by bylo jakby jednak taka pepowina byla na szyi
      dziecka... w szpitalu polozna trzyma pepowinę palcem w rodzącej i
      natychmiast przejezdza sie na blok operacyjny i robi cesarke.
      nie wiem co robi sie w domu - ale wole o tym nie myslec
      • fizula Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 03.02.10, 01:02
        Najstarszą córcią urodziłam w szpitalu, dwoje młodszych w domu.
        Szpitale w moim mieście uważam za tak beznadziejne, że robiłabym wszystko albo
        przynajmniej bardzo wiele, żeby ich uniknąć.
        Nie patrz też na sam tylko poród, patrz też na te kolejne dni, które
        prawdopodobnie spędziłabyś w szpitalu po porodzie. A więc nie tylko: jaka jest
        porodówka? Ale też: jak wygląda położnictwo? Czy bez wiedzy mamy nie ma
        dokarmiania itp.?
        Z wypowiedzi i jednej , i drugiej strony możesz sobie wyłowić "Twoje" plusy i
        minusy dla każdej z opcji. A i tak decydującą sprawą będzie stan zdrowia Twój i
        dziecka.
        Jest jeszcze jedna opcja: poród ambulatoryjny tzn. w szpitalu i tego samego dnia
        (po zaledwie kilku godzinach) do domu na własne żądanie.

        > przy ostatnim dziecku po urodzeniu główki okazało sie ze widoczna
        > jest pepowina. sytuacja nerwowa dla poloznej i rodziców. na
        > szczescie Mała miala szelki z pepowiny i nie bylo problemu.
        > zastanawiam sie co by bylo jakby jednak taka pepowina byla na szyi
        > dziecka... w szpitalu polozna trzyma pepowinę palcem w rodzącej i
        > natychmiast przejezdza sie na blok operacyjny i robi cesarke.
        > nie wiem co robi sie w domu - ale wole o tym nie myslec

        Rzeczywiście dobrze, że się zastanawiasz, bo nie wiesz wiele na ten temat. I mam
        wrażenie, że nie do końca wiesz, o czym piszesz.
        Szybko się jedzie na blok operacyjny prędzej np. przy wypadnięciu pępowiny, co
        jednak chyba najczęściej jest powikłaniem po przebiciu pęcherza płodowego- a ten
        zabieg stosuje się właśnie w szpitalu, a w domu nie powinno. Najczęściej chyba-
        w sytuacji niemiarowego tętna, zaniku tętna dziecka.
        Zazwyczaj mamy jednak do czynienia z opętleniem np. wokół szyjki dziecka.
        Zazwyczaj wcale się wtedy nie jedzie szybko ani nawet wolno na blok operacyjny,
        tylko kończy się poród siłami natury dopóki dziecko jest w dobrej kondycji.
        Położna może albo rozluźnić pępowinę albo odpępić w kroczu (w zależności od
        długości pępowiny, sytuacji). Dzieci opętlone mają zazwyczaj możliwość urodzić
        się dotlenione naturalnie, gdy nie przyśpiesza się porodu kroplówką z
        oksytocyną. Naturalna oksytocyna jest wtedy zwykle wydzielana wolniej- poród
        jest dłuższy- ale to ma sens, bo pępowina nie jest tak mocno i często uciskana.
        W szpitalu po podaniu kroplówki scenariusz jest nierzadko taki: że nagle okazuje
        się, że tętno dziecka spada jakiś czas po podaniu oksytocyny dożylnie. Ale
        dlaczego spada? Właśnie dzięki tejże kroplówce, bo pępowina zaciska się zbyt
        mocno- skurcze stały się dzięki niej zbyt mocne. No i co wtedy?- oczywiście
        cesarka "ratuje" życie, którego można by wcale nie ratować, gdyby pozwolić mu
        się rodzić w swoim tempie.
        Może być też bardzo rzadko występująca sytuacja: węzeł na pępowinie.
        Mam zaprzyjaźnioną mamę, która szczęśliwie urodziła siłami natury mimo tego
        węzła (nie wiedziała o nim). Dzielna dziewczyna miała na tyle śmiałości, by
        podziękować za sztuczną oksytocynkę- bo p. doktorowi się śpieszyło. Dzięki temu
        prawdopodobnie węzeł się nie zacisnął- poród był dłuższy naturalniejszy, ale
        bezpieczniejszy.

        >w szpitalu polozna trzyma pepowinę palcem w rodzącej i
        > natychmiast przejezdza sie na blok operacyjny i robi cesarke.

        Ale jak już główka jest na wychodzie, a zwłaszcza na zewnątrz, to cesarki zrobić
        się nie da już. O wiele za późno.

        W domu na 100% uniknie się jednaj sytuacji: znieczulicy. W szpitalu z mojego
        doświadczenia o nią nietrudno. No chyba, że wynajmowane położne- nie w każdym
        mieście, miejscu jest to możliwe.
        • mamaanieli Re: witajcie, prosze o poradę doświadczone mamy:) 03.02.10, 08:38
          sposób na znieczulicę: prywatna klinika lub chociaż położna plus
          wykupienie prywatnej dwudniowej opieki.
          może to brzmi wulgarnie, ale tak jest.
    • nata76 podsumowując 03.02.10, 08:55
      moje drogie, niniejszym prosze,abysmy W TYM WATKU zakończyły
      dyskusje o wyzszosci swiat bozego narodzenia nad wielkanoca,
      poniewaz neozona83 i tak ma pewnie kwadratowa głowe jak sobie o tych
      pepowinach i zakazeniach poczytała. Jesli macie
      niedosyt,prosze,załózcie osobny watek,za który byłabym bardzo
      wdzieczna, poniewaz temat sie bardzo ciekawie rozwinał, dziekuje Wam
      za wypowiedzi,zwlaszcza fizuli.

      Z porodem domowym jest tak jak ze wszystkim, to nie jedna
      odosobniona decyzja. Na porod domowy decyduja sie kobiety, ktore to
      czuja, porod taki jest jakby kontinuumi ich ogolnego spojrzenia na
      zycie. I to chyba nie jest tak,ze decyduje,ze rodze w domu. Do
      porodu domowego SIE PRZYGOTOWYJE i rodzaca,a polozna decydujaca sie
      na ten porod GŁUPIA NIE JEST i na pewno jest tez przygotowana.

      Niektore kobiety nie wyobrazaja sobie NIE RODZIC W SZPITALU. czuja
      komfort psychiczny,ze sa pod opieka, tak jak niektóre tego komfortu
      w szpitalu nie czuja.

      Jak ktos ma mozliwosci a nie che porodow domowych, kase,znajomych-
      porod w klinice prywatenj, domu porodowym wydaje sie fasjnym
      kompromisem.

      JA bardzo chciałm rodzic w domu. Nie znalazlam poloznej.Mieszkam na
      zadupiu. Nie rodzilam w miom miescie,jechałam 40 km, bo chciałm
      rodzic we wodzie. Wiekszosc uwaza to za fanaberie i mozna sobie
      poczytac o zachłysnieciach, czym mnie niejedna ciotka straszyła...ja
      TAK chciałam rodzic.
      W szpitalu traktowano mnie inaczej niz inne pacjentki. TO tez byl
      szpital na zadupiu, tyle,ze wanne mieli.
      Widziłam,ze dziewczyny, ktore rodziły zostawione były same sobie,
      bez opieki,przypiete do lozej lub ktg cała noc.
      Ja po prostu po pierwsze nie miałam kiedy protestowac, bo wesżłam na
      izne przyjec ,napuscili wody i rodziłam, najdłuzej mi to pewnie z
      godzine zajeło, a po drugie nie dałam sie ZNIEWOLIC/ZLAGROWAC, co
      czesto ma miejsce. Wiec porod szpitalny tez pieknie wspominam.

      jeszcze raz chce dodac,ze do kazdego porodu dobrze jest przygotowac
      cialo i dusze.
      • donkaczka Re: podsumowując 03.02.10, 09:12
        ladne okreslenie "zlagrowane" smile
        totez zapraszalam na forum domowe, bo tak to sobie mozna strzepic jezyki do
        upojenia, a po co


        nata a jak w wannie urodzilas?
        ja weszlam i przyznam ze strumien wody na plecy na skurczu fantastycznie
        lagodzila bol, ale nogi mi sie tak zajebiscie rozjezdzaly, ze na koncowke
        wyskoczylam, bo tylko na kleczkach w lekkim pochyleniu do przodu bylam w stanie
        znosic skurcze

        ja przyznam, ze lubie rodzic, jakkolwiek masochistycznie to zabrzmi
        ten moment kiedy sie dziecko pojawia i nagle znika caly bol i ma sie wrazenie,
        ze dokonalo sie cos niemozliwego, kiedy chwile wczesniej czlowiek myslal, ze
        kolejny skurcz nie da sie przezyc, ze bede pierwsza kobieta ktora nie urodzi smile
        ten koktajl endorfin ehhh
        ja po porodach fruwam, roznosi mnie energia i adrenalina
        to jest piekny proces, taki rytual przejscia od dziewczyny do kobiety,
        zmierzenie sie z wlasna niemoznoscia, lekiem, slaboscia
        jakos mi przykro jak czytam, ze dla wielu kobiet porod to strach, medyczna
        koniecznosc itp


        ja ci jeszcze raz polecam ksiazke ireny choluj, naprawde pieknie przygotowuje do
        proodu naturlanego, wiele wyjasnia i ustawia psychike w pozytywny sposob

        milego dnia smile ide po kawe
        • nata76 Re: podsumowując 03.02.10, 09:48
          donka, to polej mi tez filizankę.

          rodziłam w jakies takiej naroznej, z hydromasazem. nawet jak ktos
          nie chce do wody urodzic, to polecam w ogole samo wejscie. naprawde
          koi i mozna sobie fajne pozycje pozajmowac.

          ale ja tez lubie rodzic,bardzo,bardzo, no a sam moment narodzin-dla
          mnie to po prostu ODLOT, mysle,ze tak heroina działa, i to
          najczystsza wink

          • donkaczka Re: podsumowując 03.02.10, 10:33
            mam tylko rozpuszczalna, ekspres sie zepsul sad

            tez mam odloty zaraz po urodzeniu malucha, jak mnie polozna probowala odsunac,
            bo chciala mlodego obejrzec, to ja odepchnelam, w takim transie bylam
            hele jak rodzilam, to odjechalam tak, ze mowili do mnie cos maz i polozne, a ja
            sie zastanwialam gdzie jestem, przyszlo mi do glowy ze ten halas glosow to
            jakies odglosy dworca, ze sie budze gdzies w terenie smile i w ogole co oni do mnie
            mowia smile


            a widzisz, to hydromasaz pewnie dziala tak jak mi strumien wody puszczony na
            plecy, potwierdzam ze rewelacja, dojechalam tak do 9 centymetrow w miare bez masakry
            tylko kleczy sie kiepsko w wannie, musialam wyjsc w koncu
            • hyris Re: podsumowując 03.02.10, 11:27
              Donka, a ja właśnie na klęczkach w wannie z tyłkiem w wodzie
              urodziłam Staszka
              długo się w tej wannie wcześniej nie nasiedziałam, bo już z 7 cm
              wchodziłam

              teraz chyba też w wannie będę rodzić - najwyżej antypoślizgową matę
              do kąpieli dzieciom zakoszę

              nie wchodzę już w ten wątek, bo mi przypominacie o "momencie
              śmierci",a ja muszę teraz tylko myśleć o "cudzie i mistyce narodzin"

              idę odśnieżyć podjazd, bo inaczej położna nie dotrze w godzinie 0
              • nata76 Re: podsumowując 03.02.10, 13:58
                hyris, odsniezaj i sola posyp, ja z czwartym od
                pierwszego "pseudoskurczu" do urodzenia sie uwinełam w 45 min.
                dobrze,ze zdazyłam do szpitala dojechac. na izbie przyjec babka
                patrzała na mnie jak na debilke,bo ja mowie ,ze chyba rodze,
                dobrze,ze wode zdazyli napuscic, bo im kazałam. chociaz....w sumie
                nieekologiczne to było, bo weszła i urodziłam...tyle litrów sie
                zmarnowałowink

                donka, miałam tak samo, jak mi chcieli wziasc dzieciaka z piersi to
                im powiediałam podobno,ze maja sie odpierdolić.
                a przy kolejnych to juz wiedzieli,ze mi maja przescieradło podac i
                owinac mnie i dziecko, bo ja sobie posiedze.
                ale i mezowi sie udzieliło. bo jak juz nam dziecko wzieli do tych
                wszystkich szpitalnych ceregieli, to maz tylko mi rzucił,ze bez
                niego to dziecko nigdzie nie idzie.
                • donkaczka Re: podsumowując 03.02.10, 14:40
                  hehe ja tez ciezkim slowem rzucalam, lacznie z "pierdole nie rodze" big_grin

                  na szczescie niemki nie rozumialy hehe

                  hyris, nie nakrecaj sie, bedzie szybko i fajnie, z potem zapomnisz big_grinbig_grin
                  • gersomina Hanka 05.02.10, 11:26
                    Jak miło to wszystko poczytać w tydzień po porodzie! Niesamowita
                    jest różnorodność Waszych doświadczeń.
                    Urodziłam Hankę w nocy z piątku na sobotę. Był to najlepszy mój
                    poród, "zaledwie" cztery godziny, żadnych szwów - mała ważyła 4560.
                    Pewnie za pare miesiecy powiem, że był mistyczny, dziś ciągle
                    pamiętam ból. Mięchem nie rzucałam, raczej w ostatnich dniach przed,
                    kiedy pojawiające się i zanikające dosyć silne skurcze powodowały
                    całkowitą dezorientację i zniecierpliwienie.
                    Teraz rozkoszuję się zapachem małej. No i karmienie piersią - czysta
                    poezja! Pozdr.
                    • bibba Re: Hanka 05.02.10, 13:26
                      a co ty sie tak chowasz, mamy dochodzenie prowadzic czeby wiedziec
                      czy urodzilas czy nie? sama ci zaloze watek, skoro sie nie kwapisz i
                      rozglosnimy Hanke wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka