Dodaj do ulubionych

mamy pracujace

12.07.12, 18:10
jak radzicie sobie, gdy dzieci choruja? Z kim je zostawiacie? Korzystacie ze zwolnien lekarskich? ja dopiero zaczelam pracowac (bo dzieci chorowaly dotychczas sporadycznie) a juz niedawno musialam sie troche zwolnic z pracy, bo syn mial maly wypadek i opiekunka wezwala pogotowie (okazalo sie nic groznego), potem za dwa dni corka dusila sie w nocy-krtan i maz musial wziac wolne, a na drugi dzien opiekunka zadzwonila ze lezy w szpitalu (wyrostek robaczkoay), nie mamy zadnej rodziny ani znajomych ktorzy mogliby sie w takich syt zajac dziecmi? jak Wy to robicie? ja juz mialam mysli ze nie da sie pracowac, ze, choc prace mam super, to musze z niej zrezygnowac...sama nie wiem. Pracuje w prawdzie 3 dni w tyg, w tym czasem w soboty (wtedy z dziecmi jest maz), ale dzieci prawie choruja w te dni, gdy ja mam isc do pracy. Poza tym jeszcze dowozenie dzieci na zajecia dodatkowe.... No nie, logistyka mnie przerasta, a jednoczesnie b mi odpowiada ten styl ze ja mam cos swojego, ehhhhh.
Obserwuj wątek
    • delfinela Re: mamy pracujace 12.07.12, 19:35
      Jestem mamą pracującą, ale mam babcię która na stałe jest z najmłodszym w domu. Jeśli starsi chorują to zostają z babcią. Wróciłam do pracy rok temu i dopiero raz byłam na zwolnieniu lekarskim na dzieci, gdy wysoko gorączkowały i babcia bała się z nimi zostać. Po raz pierwszy miałam w miarę spokojny rok, bo poza ospą i jednym mocniejszym przeziębieniem to praktycznie nie chorowały. Najstarszy miał w tym roku operację, to wzięłam urlop wypoczynkowy na kilka dni. Może u Ciebie to taki zbieg wypadków i teraz już się poukłada. A może potrzebujesz zatrudnić opiekunkę, nie koniecznie na pełny etat.
    • elgosia Re: mamy pracujace 12.07.12, 20:54
      Jak Tomek poszedł do przedszkola, a Marta do żłobka, to non stop chorowali. Brałam zwolnienie za zwolnieniem sad W końcu przychodziły opiekunki - studentki, bo dyrekcja wezwała mnie na dywanik dając wybór: praca czy dzieci sad Było ciężko do wiosny. Potem przestali chorować. Odkąd wróciłam do pracy po macierzyńskim na Agnieszkę mam opiekunkę, która zostaje z chorymi w domu Ale rzadko chorują, bo nie chodzą do przedszkoli jeszcze, a starsi m ają odporność. Jednak jak trzeba biorę wolne, ale sporadycznie.
      • luxnordynka Re: mamy pracujace 12.07.12, 22:28
        przepraszam za oplakany styl tego postu, pisalam szybko w asyscie wszystkich dzieci. Zatem errata rzeczy najwazniejszychsmile. mailo byc wprawdzie (przerwa zrobila mi sie przypadkowo), a zamiast "prawie" to" akurat.... Wstyd mi za bledy, hehe
    • gosia.w40 Re: mamy pracujace 12.07.12, 22:35
      Jestem mamą czwóreczki pracującą, w przypadku chorób domowych, jest babcia, ciocie itp., gorzej z wizytami u lekarzy. Z córka trzeba jeździć na odczulanie co 4 tygodnie, a w papierach jest wyraźnie napisane, że dziecko musi byc z rodzicem, do tego ortodonta, nefrolog, dobrze, że mąż pracuje na zmiany. Chirurga i alergologa zaliczał, ale nie wyobrażam sobie, aby wysłac go z sześcioletną dziewczynką do ginekologa, a taka wizytę też mieliśmy. większośc specjalistów przyjmuje przed południem, a ja pracując w szkole nie mogę sobie wziąć wolnego np. 10 maja.
      • elgosia Re: mamy pracujace 13.07.12, 11:27
        Gosia, a zastępstwo koleżeńskie nie wchodzi w grę? Do tego są dwa dni w roku urlopu pełnopłatnego na dziecko. No i jeszcze można spróbować dogadać się z dyrekcją. Odrobisz, np na zastępstwach.
        • gosia.w40 Re: mamy pracujace 13.07.12, 18:04
          tak tez robiłam, ale od września zmienia sie dyrekcja i nie wiem jak to będzie, dni wolne są tylko 2, a wyjazdów w roku kilkanaście
    • mruwa9 Re: mamy pracujace 12.07.12, 23:40
      kiedys z chorymi dziecmi zostawala niania (chyba, ze dziecko ladowalo w szpitalu, wtedy, oczywiscie, praca nie byla priorytetem), wiec przez pewien okres placilismy i za przedszkole, i pensje opiekunce. Od wyjazdu z Polski nie mamy niani, wiec sila rzeczy, ktores z nas musialo zostac z chorym dzieckiem, czasem ja, czasem maz. Na szczescie dzieci choruja coraz mniej , sa tez corz starsze, wiec i problem jest coraz mniej dotkliwy.
      Nic nie trwa wiecznie.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: mamy pracujace 13.07.12, 08:50
      Czyli najczęściej pracują te mamy, które mają w odwodzie babcię? Wtedy to faktycznie nie problem.
      Ja kilkakrotnie podejmowałam pracę, zwykle po jakimś czasie rezygnowałam, bo nie byłam w stanie ogarnąć opieki nad trójką, w tym jednym niepełnosprawnym, który w przedszkolu mógł przebywać tylko do 13.00 a potem miał wszelakie terapie, z dowożeniem. Wspierałam się nianiami ale znaleźć osobę, która daje radę z autystą było niełatwo. W tym roku udało się przekonać dyrekcję, by zostawał dłużej w placówce. I kolejny raz podejdę do pracy a czy wyjdzie, to się okaże...
      Życzę, by Wam udało się z nianią. To, że miała operację na wyrostek, to zdarzenie losowe i pewnie się już nie powtórzy. Dzieci są coraz starsze i coraz mniej będą chorować. Powodzenia!
      • verdana Re: mamy pracujace 13.07.12, 08:54
        My mieliśmy luksusowo, bo specyfika pracy pozwalała nam wymieniać się godzinami. Miało to i złe strony - praktycznie w ogóle się nie widywaliśmy z mężem - jak jedno przychodziło do domu, to drugie wychodziło.
    • maly_ksiaze Re: mamy pracujace 13.07.12, 15:29
      Co prawda nie jestem mama pracującąsmile ale głos zabioręsmile
      U nas jest tak, że żona pracuje 8:30 - 15.00 a ja 19.00-3.00 i jakoś dajemy radęsmile Gdy któreś jest chore to po prostu nie idziemy do pracysmile

      Piszesz także, że dzieci akurat chorują w te dni, w które masz iść do pracy...Niestety to oznacza, że one nie chcą abyś je zostawiała i niejako "przywołują"(podświadomie) choroby.
    • elle-joan Re: mamy pracujace 14.07.12, 16:44
      Pracowałam zawsze w nienormowanym czasie pracy tak, że nie tylko podczas choroby radziliśmy sobie, ale i mogliśmy uczestniczyć w imprezkach przedszkolnych, szkolnych, wyjściach z klasą na basen itp. Ale jednak nawet w takiej pracy jest czas, że trzeba gdzieś być w okreslonym czasie i to nie zawsze w typowych roboczych godzinach i dniach, kiedy czynne są przedszkola czy świetlice. Pomimo tego, że zwalnialiśmy się z mężem na zmianę, dzieci mało chorowały, to jednak i tak było trudno. Lepiej było widziane miganie się singli, którzy nabrali po kilka etatów i nie wyrabiali niż moja czasowa niedyspozycyjność z powodu dzieci. A nawet zazwyczaj nie chodziło o to, że chcę kompletnie zwolnić się na kilka dni, ale o taka organizację pracy, abym zdążyła odebrać dziecko z przedszkola. Ale cóź, dzieci rosną i problem z czasem znika.
    • dzieciata.renata Re: mamy pracujace 14.07.12, 19:46
      Ja też dopiero zaczęłam pracować, dwa tygodnie minęło. Mam takie szczęście, że jak starsze poszły do przedszkola to teściowa była już na emeryturze, więc w chorobach pomagała, później też teść przeszedł, a teraz od września W. idzie do przedszkola a mama od lipca na emeryturze. Jak będą choroby z dużą gorączką, nie daj Boże rota to mąż bedzie brał L4 albo urlop wypoczynkowy. Pracuje w budżetówce, więc problemów nie ma, a ostatnie 3,5 roku ani razu nie był na zwolnieniu, bo ja byłam w domu, a poza tym dzieci nie chorowały, wcześniej też już rzadko chodził, bo jak dzieci wyszły z przedszkola to przestały zupełnie chorować. Ja na razie urlopu nie mam, a L4 nie wchodzi w grę, bo jak mnie nie ma w pracy to musi przyjść ktoś inny kto tego dnia ma wolne albo szefowa zastępuje albo tracimy klientów czyli kasę.
      U Ciebie jak choroba niegroźna to może opiekunka taka z agencji na godziny, jeśli opiekunka stała nie może czy nie chce? A tak na dłuższą metę L4 i urlop na zmianę, tzn. mąż urlop, następnym razym ty L4, później mąż L4, później ty urlop i tak w kółko i liczyć, że dzieci przestaną chorować, dawać tran, zdrowo odżywiać i tyle. A z dowożenie na zającia nie pomogę, bo moje miały tylko w przedszkolu, a później w szkole w czasie świetlicy, a później to już same jeździły.
    • karola1601 Re: mamy pracujace 16.07.12, 16:59
      a ja właśnie sobie uświadomiłam, że nie wiem, co zrobić, kiedy dzieci chorują, a właśnie intensywnie myślę o podjęciu jakiejś pracy, jako że najmłodsza od września idzie do przedszkola. Babcie/ ciocie czy inne potencjalne opiekunki za daleko, więc nie mam komu podrzucić chorowitka...
      • luxnordynka Re: mamy pracujace 17.07.12, 19:41
        Dzieki dziewczyny. Karola, moze nie beda chorowac a od czasu do czasu w koncu mozesz isc na L4, takie jest swiete prawo pracownikasmile), mi jest tez trudno zostawic takie chore dziecko z kimkolwiek, bo wiem, ze ono wlasnie w takich momentach mamy potrzebuje. To sa wlasnie "problemy" mamy pracujacej. Nie wiem jak dlugo wytrzymam w tej pracy, szarpaninie i pospiechu...no coz, temat na inny wateksmile
        • dzieciata.renata Re: mamy pracujace 22.07.12, 20:59
          luxnordynka napisała:

          To sa wlasnie "problemy" mamy pracujacej. Nie wiem jak dlug
          > o wytrzymam w tej pracy, szarpaninie i pospiechu...no coz, temat na inny watek:
          > )
          Wiem coś o tym. Od trzych tygodni pracuję codziennie od 12 do 20 i w soboty od 9 do 17, tyle dobrego że za trzy na cztery soboty mam zawsze wolny poniedziałek. Szefowa uznała, że po ponad trzyletniej przerwie muszę się intensywnie wdrożyć, dlatego mam pracować zawsze w godzinach, kiedy jest najwięcej klientów, poza tym sezon urlopowy i cały czas którejś pracownicy nie masad Też nie wiem jak długo wytrzymam, zwłaszcza że mąż nie chce zrezygnować z dodatkowej pracy i nie ma go całymi dniami w domu, a wszystko spada na moja mamę, która zajmuje sie dziećmisad Odliczam tylko dni do września, wtedy mam wrócić do normalnych godzin, które i tak nie są standardowesad Ale wyjścia nie mam, taki zawód, innej miejsca pracy znaleźć się nie udało, wychowawczy się skończył, a nie chcę robić sobie większej przerwy, bo później już nikt mnie nie przyjmiesad Wszystko drożeje, potrzeby dzieci rosną i kasa potrzebna. Dzięki Bogu mam wspaniałą mamę i teścia do pomocy, tylko to mi pozwala zagłuszyć wyrzuty sumienia.
    • zebra12 Re: mamy pracujace 20.07.12, 09:21
      Ja mam do pomocy mojego tatę, który nie pracuje i zostaje z dzieckiem, gdy jest chore. Jednak, gdy choroba jest poważniejsza niż przeziębienie to biorę wolne. Do ortodonty z małą też chodzi mój tata. Specjalistów staram się umawiać na popołudniu lub w wakacje. Najmłodsza zostaje też czasem ze starszymi w domu, gdy muszę iść coś załatwić bez niej. ale najstarsza ma już 15 lat i bawi dzieci w rodzinie od 2 lat. Trzeba przyznać, że zna się na rzeczy i powierzają jej nawet najmłodsze maluchy.
      • ada16 Re: mamy pracujace 21.07.12, 20:13
        Do 4 lat była niania.
        Pózniej brałam zwolnienia i trochę , ale niewiele łatalismy dorazną pomocą starszych dzieci - studenci smile, babci staruszki , a nawet dawnej niani.
        no i my z męzem na ile sie dało - wymiennie.
        teraz młode ma 9 lat i problem z wakacjami sad
        • luxnordynka Re: mamy pracujace 23.07.12, 21:52
          Renata, niezla jestes, ufff-zycze wiele sily!
          A nam wlasnie z dnia na dzien opiekunka zrezygnowala, nie mozemy znalezc teraz odpowiedzniej, no masakra, mam dylemat-przetrzymac czy zrezygnowac z pracy? I wiem, ze nikt za mnie decyzji nie podejmie, buuu
          • ninkacelinka Re: mamy pracujace 24.07.12, 16:50
            wytrzymaj...
            poczatki zawsze sa trudne ale z czasem bedzie latwiej. Dzieci z wiekiem choruja coraz mniej.
            U mnie choruja na ogol jak mamy z mezem bardziej intensywny okres w pracy wiec choruja kiedy czuja sie niewystarczajaco zaopiekowane.

            Nie wiem jak jest w Luxemburgu ale moze sprawdzcie, czy jest mozliwa opiekunka zalatwiana przez ubezpieczenie zdrowotne (ktora przyjezdza, kiedy to jest konieczne).
            Innym pomyslem jest takze zatrudnienie au-pair.
            Od czasu do czasu mozna brac dzien urlopu, czasami bierzemy po pol dnia ja i maz: dziecko zaopiekowane a my jakos tam wyrabiamy przynajmniej czesc zadanej pracy.

            Okresowe wizyty lekarskie planujemy nawet z kilkumiesiecznym wyprzedzeniem, ma sie wtedy troche wiekszy wybor co do godziny konsultacji.
            Ogolnie rzecz biorac kilkoro dzieci i dwoje pracujacych rodzicow oznacza zycie z kalendarzem w reku.
    • stefania1939 Re: mamy pracujace 24.07.12, 22:06
      Ja mam łatwiej, są dziadkowie. Ja mam nienormowany czas pracy, z mężem czasem się mogę wymieniać. Ale raz było tak, że musiałam zrezygnować z pracy. Łączyła się ona z męczącymi dojazdami, i to już po prostu nie dało rady. Decyzję podjęłam po pół roku.
      Tak że ja bym jeszcze poczekała. Myślę,że wakacje to nie jest w ogóle łatwy czas dla pracujących mam. Ja trzymam za Ciebie kciuki, żebyś jednak została.
      • luxnordynka Re: mamy pracujace 25.07.12, 12:27
        dzieki dziewczyny, jeszcze walczymy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka