Dodaj do ulubionych

menu - czyli co jadamy

05.10.12, 15:28
Hej smile
zaglądam od jakiegoś czasu na Wasze forum - sama mam 3 dzieci (18, 12 i 5 lat) - ale nie czułam się wielodzietną z wyboru .

Czytam ostatnio rozważania ile kosztują dzieci , dlaczego wielodzietność ... a ja chciałam zapytać jak i co jadacie ? (pomijając aspekt finansowy a zwracając uwagę na upodobania rodziny czy Wasze czasowe możliwości przygotowania posiłku )
Bardziej chodzi mi o proporcje :
np . "smażę placki ziemniaczane z kg ? 2 kg ziemniaków dla 3-4-5- osób - najadamy się na 2-3-4 godziny "

Poczytałam trochę w wątku o forumowych wegetarianach i weganach - no ale właśnie brakuje mi takiego "ilościowego" rozjaśnienia w głowie- jak kanapka z pomidorem to jedna ?.

No i jeszcze tzw "podjadanie" pomiędzy - codziennie ciasto , desery czy coś innego ? a może nic ? a może raz w tygodniu ?

Moje towarzystwo niestety jak nie dostanie mięsnego obiadu to tak jakby go nie było wcale
(chłopaki 18 i 12 lat - bez problemów z masą ciała , z przeciętną aktywnością fizyczną typu godzinka kopania piłki ) - po plackach , kopytkach czy naleśnikach lodówka jest okupowana po mniej więcej godzinie ; zupy też ich nie zadowalają - owszem , jadamy je, ale chłopaki jednak bez przyjemności.

Przykłady z mojej kuchni :
dla 5 osób przeciętnie obieram ok 1 kg ziemniaków (ciut mniej ) , potrzebuję 40-50 dkg mięsa lub koło 60 dkg ryby , 1 kg ogórków na mizerię lub sałatę lodową , 2-3 ogórki na dodatek , jak gotuję makaron - idzie paczka 0,5 kg...

Dzięki za wypowiedzi smile
Obserwuj wątek
    • dzieciata.renata Re: menu - czyli co jadamy 06.10.12, 21:21
      bea.mal napisała:

      > No i jeszcze tzw "podjadanie" pomiędzy - codziennie ciasto , desery czy coś in
      > nego ? a może nic ? a może raz w tygodniu ?
      Ja piekę ciasto (jedna duża prostokątna blacha i jedna wąska długa, taka do babki) dwa razy w tygodniu i raz w sobotę. Nie kupuję słodyczy ani innych przegryzek. Czasami piekę zamiast ciasta drożdżówki, amerykanki lub babeczki, ale odkąd wróciłam do pracy rzadko, bo jest z tym za dużo roboty. Deserów nie jemy. Czasami w lecie lody (opakowanie 1 l na naszą szóstkę na raz). Na podwieczorek w weekendy tylko kisiel lub budyń (z 2 l wody/mleka na raz).
      >
      > Moje towarzystwo niestety jak nie dostanie mięsnego obiadu to tak jakby go nie
      > było wcale
      > (chłopaki 18 i 12 lat - bez problemów z masą ciała , z przeciętną aktywnością f
      > izyczną typu godzinka kopania piłki ) - po plackach , kopytkach czy naleśnikach
      > lodówka jest okupowana po mniej więcej godzinie ; zupy też ich nie zadowalają
      > - owszem , jadamy je, ale chłopaki jednak bez przyjemności.
      Zupy jemy jak jest do tego coś na drugie danie typu placki ziemniaczane, z jabłkiem, kasza manna, ryż z jabłkiem zapiekany, makaron z twarogiem. Zupy robię wszelakie sezonowe: kapuściana, kalafiorowa, buraczkowa, brukwiowa, szczawiowa, dyniowa, ogórkowa, jarzynowa, krupnik, fasolowa, oczywiście pomidorowa i rosół. Jedynie żurek, barszcz biały, grochową i zupę z kiszonej kapusty jako samodzielny obiad traktuję, bo z kiełbasą robię. Barszcz czerwony z jajkiem również. Do tego chleb. Inne obiady: fasolka po bretońsku z kiełbaską, leczo, omlety (nie z samych jajek tylko z maka jeszcze), spagetti, również kaszę z sosem i buraczkami zasmażanymi bez mięsa jadamy, leniwe, kopytka, naleśniki z farszem (z cukini, papryki, cebulki, pieczarków), krokiety z podsmażoną kapusta kiszoną, domowa pizza, ziemniaki, jajko sachone i surówka. Z takich obiadów drugodaniowych tanio wychodzi wątróbka z cebulką i jabłkiem, ćwiartki lub kurczak pieczony, schab pieczony, schabowe, mielone, pulpety, karkówka pieczona, szynka, pieczeń rzymska. Na surówkę mizeria, buraczki, marchewka z groszkiem, marchew surowa utarta z jabłkiem, seler, kapusta gotowana i surowa.

      >
      > Przykłady z mojej kuchni :
      > dla 5 osób przeciętnie obieram ok 1 kg ziemniaków (ciut mniej ) , potrzebuję 40
      > -50 dkg mięsa lub koło 60 dkg ryby , 1 kg ogórków na mizerię lub sałatę lodową
      > , 2-3 ogórki na dodatek , jak gotuję makaron - idzie paczka 0,5 kg...
      Ziemniaki tak samo u mnie, mięso też (na jeden obiad potrzebuję 5 ćwiartek z kurczaka), ogórki na mizerę biorę dwa długie, makron tak samo jak u Ciebie. Z ryb jemy tylko paluszki z Biedronkismile oraz śledzie w śmietanie z ogórkiem kiszonym lub burakami i do tego ziemniaki.

      Obiady mięsne jemy w weekend, wtorek i czwartek, w poniedziałek, środę i piątek bezmięsne.
      )
      >
      > Dzięki za wypowiedzi smile
      • jolusia77 Re: menu - czyli co jadamy 06.10.12, 21:43
        My jadamy wegańsko. Jest nas jeszcze pięcioro, a od stycznia przybędzie kolejnesmile
        [dwulatek, pięciolatka, nastolatka i dwie osoby dorosłe].
        Przykładowe dwa-trzy obiady:
        1. kasza (np. jaglana, quinoa itp.) z jakąś potrawką na bazie fasoli/soczewicy/ciecierzycy, do tego kilka kolorowych warzyw bardzo krótko parowanych (na przykład marchewka, brokuły, szparagi, kukurydza...), surówka (jak najbardziej kolorowa) z "dobrym olejem" (np. lnianym, oliwą z oliwek...), pół godziny po obiedzie jakieś owoce i woda do picia.
        2. ryż pełnoziarnisty z curry na bazie warzyw strączkowych (np. ciecierzyca) z parowanymi warzywkami, do tego chleb typu pita (po jednym na każdego), jakieś warzywko do przegryzania (na. ogórek), około pół godziny po obiedzie orzechy (dowolne) i woda do picia
        3. makaron spaghetti pełnoziarniste z sosem pomidorowym z "mielonką" sojową, posypane świerzymi ziołami, kopa sałat mieszanych i świeżego szpinaku polane oliwą z oliwek), pół godziny po obiedzie- owoce/owoce suszone i woda do picia.

        Ciasto góra raz w tygodniu- w sumie dla czystej przyjemności podniebiena, bo wartości, oprócz kalorii, ciasta większej nie mają.
        Do podjadania, ale wyłącznie około pół godziny po obiedzie- owoce, owoce suszone, wafle nori, orzechy, batony typu "surowego" z mielonych owoców suszonych z orzechami i ziarnami, ziarna wszelkiej maści.

        Ilościowo- na pięć osób schodzi nam całe opakowanie makaronu spaghetti, pół kilograma ryżu, dwie korony brokułów, dwie główki sałat itd.

        Do picia woda jako podstawa, raz dziennie trochę domowo wyciskanego soku w cytrusów rozcieńczonego solidnie wodą, herbatki czasem niesłodzone, ziołowe no i mleka (kokosowe/sojowe/migdałowe...).

    • guderianka Re: menu - czyli co jadamy 07.10.12, 08:14
      4 osoby-2 dorosłe + 12 latka + 6latka-dzieci nie mające problemów z jedzeniem

      Jeśli są ziemniaki to ok.600-700g, mięsa staram się na jede posiłek dawać każdemu po ok. 100g, sporo surówki/warzyw różnego rodzaju np. 500g kapusty kiszonej +mizeria z 1 ogórka
      Jeśli zaś jest kasza gryczana to gotuję ok.200 g ale z tego zostaje jeszcze dla mnie na dwa obiady (lubię kasze wszelkiego rodzaju)
      Makaron-najczęściej w formie zapiekanki makaronej -np. 200g makaronu penne, ok. 400g szpinaku, 1 śmietana ok.400g mięsa-jeden syty obiad +zostaje albo na kolację dla Męża albo na obiad dla jednego dorosłego na drugi dzień

      Chleb-robimy sami-z chleba 700g jem codziennie na śniadanie z miodem 1,5 kromki , Mąż je dwie kromki, Starsza 1 kromkę a Młodsza 0,5 kromki. Chleb taki starcza na jedno śniadanie, śniadaie Męża do pracy i kolację.Co 2 dzień kupuje chleb ciemny.

      Dziewczyny codziennie jedzą jogurt. Moja Młodsza do szkoły zabiera własnie jogurt-150g, 4 kromki ciemnego chleba-ok 150g (z serem, pasztetową którą uwielbia,wędliną),owoce : nie powiem Ci ile ale np. 2 garście borówek, garść winogron, pół banana + 0,5 l wody
      • mama.rozy Re: menu - czyli co jadamy 07.10.12, 11:27
        a u nas okresowo schodzi wszystko.a czasem jemy raz dziennie.zgrozasmile
        planuję jedzenie z dnia na dzień,kiedyś robiłam zapasy słodkiego i obrabiałam szafki w nocywink
        • andaba Re: menu - czyli co jadamy 07.10.12, 16:33
          Ja nie zawsze gotuje dwa dania, jak jest konkretne "drugie" to nie robię pierwszego, z kolei jak robię sycącą zupę (ukochana przez wszystkich ziemniaczaną, w której łyżka stoi, lub krupnik) to niekoniecznie gotuję drugie danie, jedza zupę z chlebem.
          Dwa dania są gdy drugie jest jarskie - kasza gryczana czy ziemniaki z jajkiem, naleśniki, placki, racuchy, pierogi, zwłaszcza te na słodko - wtedy jest tez zupa, ale cieńsza, pomidorowa, ogórkowa, barszcz.

          Na śniadanie plus kanapki do szkoły idą dwa chleby kupne lub półtora domowego, podobnie na kolację. Czasem gotuję owsianke lub grysik.
          Jajecznice robię z dwudziestu jaj.

          Pomiędzy posiłkami dzieciaki jedzą ciasto (piekę prawie codziennie, ucierane lub drożdżowe), jogurty, owoce.

          Piją głownie mleko, herbatę z cytryna i miodem i kompoty dopóki są owoce, potem wodę z sokiem robionym w domu.
          • marina2 Re: menu - czyli co jadamy 07.10.12, 18:45
            nasza rodzina jest mięsożerna.trzy osoby dorosłe ,2 nastolatki /chłopcy 16 -190cm plus 14 -180cm/ i 8 latek.16 latek ostatnio przystopował z ilością chyba przestał rosnąć,za to niegdysiejszy niejadek od dwóch lat pożera wszystko co stanie na jego drodze jak termit.
            na obiad "schodzi" 1,2kg mięsa do tego ziemniaki ok.1kg/córka nie je/ kasze lub ryż.
            zupy rzadko ,wegetariańskie potrawy raz w tygodniu typu ryż plus warzywa duszone z curry albo spagetti z mięsem w różnych odmianach,ryby raz -dwa razy w tygodniu 1,5kg na posiedzeniewink
            do śniadań ,kolacji zawsze sałatki duża micha .
            na dobę schodzą dwa chleby lub chleb i 15 bułek.
            słodycze limitowane.za to duzo schodzi owoców.
            • cytrusowa Re: menu - czyli co jadamy 07.10.12, 22:17
              O matko
              Przyznaje, ze jestem porazona ilosciami.....

              Jakos tego nie widze u nas choc wiem, ze to nieuniknione ale poki co ciesze sie apetytem moich dzieci (5,5 biznieta i rodzynek 2,5 ) w weekendy;
              • marina2 Re: menu - czyli co jadamy 08.10.12, 09:25
                w sumie ja też.raźniej by mi się zrobiło gdyby odezwała się jakaś wielodzietna z nastolatkami.
                u nas naprawdę dużo pieniędzy schodzi na jedzenie.
                jak robię ciasto to jedna blacha drożdżówki jest jak kłapnięcie na jedno posiedzenie.lepiej z innymi ciastamiwink)
                • luxnordynka Re: menu - czyli co jadamy 08.10.12, 10:50
                  te ilosci jedzenia to prawie jak w przedszkolu dla kilku grupsmile
                  U nas jest 6 osob, dzieci-4- od 4 do 13 lat,. nie mamy problemow z iloscia jedzenia, bo wszyscy niejadki (porownujac z Wami), ale tez wszyscy mamy bardzo drobna budowe ciala, cienkie kosci wiec chyba organizm nie potrzebuje tak wiele. czekam na czasy, kiedy to dziecko samo powie ze jest glodne albo ze chce dokladke. jak moja kolezanka, tez z 4 dzieci alke troche mlodszych, zobaczyla w jakim garnku zupe gotuje, to myslala ze to tylko dla męża, a to bylo dla calej naszej rodziny i to na 2 dnismile. Jesli chodzi o chleb to na dzien przypada 15 kromek z malego chleba, na sniadanie polowa z naszej rodziny zjada owsianke, do szkoly chleb (3 dzieci bo nastolatka nie chce-dba o liniesmile), a na kolacje salatka lub zupa (okres zimowy).
                  • marina2 Re: menu - czyli co jadamy 08.10.12, 12:17
                    ech no fakt tylko 14 latek i ja jesteśmy drobniej kości reszta mocnej budowy.
                    16 latek miał tendencję do nadwagi teraz jak urósł jest szczupły ,ale przy wzroście 190 waży 92, 14 latek 180 /70 - w maju miał 169 ,ale termituje od dwóch lat.
                    • miwah Re: menu - czyli co jadamy 08.10.12, 17:19
                      marina2 napisała:

                      > ech no fakt tylko 14 latek i ja jesteśmy drobniej kości reszta mocnej budowy.

                      raczej watpie ze to sie przeklada na ilosc jedzenia smile
                      U nas wrecz przeciwnie
                      Maz i wiekszosc dzieci tzw drobnej kosci i budowy, a przynajmniej dwojka z nich ( M i 7 latek) to rekordzisci jesli o apetyt i mozliwosci chodzi ( co sie nic a nic na wage nie przeklada smile )
                      Dopiero po zmianie diety ( m in ze wzgledu na ww 7latka u ktorego zaczellismy podejrzewac wrazliwosc na pszenice) okazalo sie ze porcje jednak moga byc mniejsze i ze nie sa glodni po godzinie smile
                      Wszystkim nam na zdrowie wyszlo i ilosciowo tez mniej schodzi. Za to na korzysc jakosci.
    • kwietniowka2011 Re: menu - czyli co jadamy 08.10.12, 10:47
      jeśli chodzi o ilości, to powiem Ci że wcale tak dużo nie zjadacie
      moi też mięsożerni, ale ja mam dzieci w wieku 5,5, mało jedząca prawie-3-latka, oraz 1,5 roczniak - najstarszy i najmłodsza jedzą naprawdę sporo + mąż słusznego wzrostu i wagi (nie nadwagi), który pochłania chyba tyle co wszyscy pozostali razem wink
      ja ziemniaków prawie nie jem, a też nam idzie prawie kilogram, pół 0,5 kg mięsa może nawet nie starczyć, wczoraj poszło 8 kotletów schabowych (jakieś 0,7kg) + mała główka kapusty czerwonej
      strach się bać co będzie dalej, dobrze że nie mam trzech synów wink
      • w_iika Na dietę ich wyślę!!! 08.10.12, 14:21
        Jestem zaskoczona jak mało jedzą wasze dzieci! Ja mam tylko 3: 5 lat, 4 lata, prawie 3 lata. Mąż prawie nic nie je, ja teoretycznie na diecie. Właśnie skończyłam obierac 1.5kg ziemniaków na puree, mięso juz zrobione : 500 g, do tego wrzuciłam z 1 kg warzyw i jeszcze musze zrobic wielka mise surówki. Juz dawno przestałam mieć nadzieję, że to wystarczy na 2 obiady... sad
        Rano : śniadanie, w szkole owoce i obiad, po szkole musze mieć dla dzieci kanapki i owoce, bo do domu nei dojdą, w domu obiad (o 17.30), i potem to już raczej nic, ewentualnie jogurt - na ich 3 czesto ida 2 półlitrowe, ew płatki z mlekiem (w zależności ile dzieci na obiad zjadły, dzis kolacji juz nie będzie) - mleka dziennie idzie 2 litry.
        Mogę zapomniec o zupach, bo za pół godz musiałabym znowu sterczeć w kuchni i robić naleśniki. .
        Makaron na obiad - staram sie gotować opakowanie 500g, ale wtedy ja jestem głodna, mimo że do tego zawsze mamy mnóswto warzyw.
        Cieakwe, że jesteśmy rodziną szczupłą, ruszamy sie więcej niz przecietnie, bo oboje lubimy ruch, a ja uwielbiam siłownię.
        Słodyczy nie jadamy, desery tylko w weekend.
        Ja już kiedyś się zastanawiałam, jak to bedzie, gdy dzieci dorosną... smile
    • miwah Re: menu - czyli co jadamy 08.10.12, 16:55
      nie bardzo wiem z ktorej strony temat ugryzc bo nasz sposob zywienia troche nietypowy i mysle ze dlatego tez mniej schodzi niz przecietnie /czy u nas przed zmianami.
      Trzymamy diete niskoweglowa wiec zadnych zboz, ziemniakow, ryzu.
      Nas dwoje doroslych, nastolatki plci zenskiej w wieku 15, 14, 13 i 12l i panowie mlodsi 7 i 10 lat wiec w sumie 8 osob, aktywnych i ze zdrowym apetytem ( w sensie ze nie wybrednych)
      Na obiad jesli zupa, to zwykle jakas pozywniejsza typu krem + salatka tez pozywniejsza ( np z jajkiem czy serem feta, oliwkami czy cos w stylu nicejskiej)
      Albo mniej zawiesista salatka ( miska z zielskiem i dressingiem + mieso/ryba/owoce morza/gulasz/curry itp)
      Dzis np gulasz segetynski z wolnowaru z 2 sloikow kapusty + ok 1 kg miesa+ pol kubka smietany.
      Do tego po malej bulce bezzbozowej i miska salaty z dressingiem
      I wszyscy najedzeni.
      Jesli zdarzy sie ze nadal glodni to sery, warzywa w slupki, oliwki, orzechy
      Desery rzadko. Tzn owoce jako deser ew.
      Ciasta domowe (na bezzbozowa modle) raczej w ramach podwieczorku/kolacji czy muffiny, slodkie bulki, gofry na sniadanie ale poniewaz bezmaczne ( tzn na bazie maki orzechowej czy kokosowej)to po 1 sztuce z dodatkami/na osobnika zdecydowanie wystarcza- macznych schodzilo o wiele wiecej wink )
      Uwazam ze apetyty wszystkim dopisuja acz nie sa to kosmiczne ilosci smile
      Mysle ze pochlaniane ilosci zaleza tez od wartosci odzywczych.
      Np bialko czy tluszcze lepiej i na dluzej zaspokajaja apetyt.
      Weglowodany, zwlaszcza te o wyzszym IG, wrecz przeciwnie i trzeba ich wiecej. A po nich najpierw poziom cukru we krwi idzie szybko w gora, a nastepnie rownie szybko spada, wiec stad po plackach, kopytkach czy nalesnikach ten ped do lodowki smile
      Na dluzsza mete wiec bardziej oplaca sie karmic miesem czy ryba i warzywami niz chlebem, makaronem i ziemniakami.
      No i zdrowiej tez w sumie.

      • mali-nki miwah 08.10.12, 19:42
        czesc Mama5plus! Kiedys sie zastanawialam dlaczego zniknelas! Znamy sie z Matki Polki w UK aczkolwiek ja juz nie w UK sad
        Byslimy wtedy w Kent i bylo pieknie!
        Pamietam ze swego czasu tez pisalas ze nie jadacie masla - nadal?
        • miwah Re: miwah 08.10.12, 22:19
          mali-nki :o)
          No posialam haslo niestety i gazeta nie zechciala oddac.
          A ze zawsze mialam ochote na zmiane nicka i jakos nigdy sie nie zebralam, to postanowilam wykorzystac okazje.
          Jak na nowej ziemii?
          I czy udalo Wam sie znalezc przyjemne B&B w Kent wtedy?
          Haha, maslo tez pamietasz smile
          Nie jadamy specjalnie (mniej wiecej jak poprzednio)
          Sporadycznie sie zdarza do celow kulinarnych.
          Za to inne tluszcze owszem i sporo. Oliwe, olej kokosowy, inne takie dla odmiany
          • mali-nki Re: miwah 09.10.12, 10:22
            tak mielismy bardzo przytulny i milo polozony cottage w Sandwichu obok Szynki wiec smiesznie bylo! Sliczne okolice i jak tylko sie nadarzy okazja to bedziemy tam wracac, ale w UK jest jeszcze tyle do odkrycia...
            Na nowej ziemi oki, na poczatku jak wiadomo ciezko ale teraz ja juz znowu zintegrowana jestem. Ale Anglia to nadal nasza trzecia ojczyzna....
      • niecierpliwa3 Re: menu - czyli co jadamy 09.10.12, 10:36
        zainteresował mnie Twój sposób odżywiania.
        A co sądzisz o piramidzie żywienia, której podstawę stanowią pełnoziarniste produkty zbożowe, a więc o niższym IG? Przecież jest w nich wiele niezbędnych składników i też sycą na długo, zwłaszcza kasze, ryż niełuskany...
        Rozumiem uczulenie na pszenicę, też mieliśmy ten problem. Jest jednak tyle produktów bezglutenowych, i nie mówię nawet o specjalnych wyrobach dla bezglutenowców, ale o zbożach naturalnie pozbawionych glutenu, jak proso, quinoa...
        • miwah Re: menu - czyli co jadamy 09.10.12, 15:08
          sadze ze w tej piramidzie zboza nie sa niezastapione smile natomiast jest ona niezmiernie wygodna dla ekonomii gdzie koronnym produktem sa mega uprawy pszenicy ( czy kukurydzy)
          I akurat zboza, zwlaszcza wspolczesne odmiany, maja stosunkowo wysoki IG, ergo duzy wplyw na poziom cukru we krwi
          W przypadku syna ( i meza rowniez)nie jest to uczulenie na gluten a wrazliwosc na zboza w caloksztalcie ( niestety wpadlismy w te slepa uliczke najpierw usprawiedliwiajac genami ( bo szczuply jak tato), nastepnie rozgrzeszajac sie brakiej poprawy przy odstawieniu glutenu.
          A widze duzo zalet wynikajacych z odstawienia ww ( nie tylko u syna i meza ale i reszta rodziny skorzystala)

          Jesli Cie temat interesuje, polecam, niestety anglojezyczne, www.wheatbellyblog.com/

        • miwah Re: menu - czyli co jadamy 09.10.12, 15:16

          A co sądzisz o piramidzie żywienia, której podstawę stanowią pełnoziarniste pro
          > dukty zbożowe

          sadze ze w tej piramidzie zboza nie sa niezastapione smile natomiast jest ona niezmiernie wygodna dla ekonomii gdzie koronnym produktem sa mega uprawy pszenicy ( czy kukurydzy)
          To tylko w naszej kulturze zboza/chleb kroluje, a tymczasem sa narody ktore obecnie czy historycznie ani chlebem ani ryzem i tez maja sie swietnie ( jesli nie lepiej )

          I akurat zboza, zwlaszcza wspolczesne odmiany, maja stosunkowo wysoki IG, ergo duzy wplyw na poziom cukru we krwi.
          Oczywiscie przy wykluczeniu nalezy uzupelnic innymi pokarmami zaspokajajacymi potrzeby zywieniowe/energetyczne no ale to oczywiste.

          W przypadku syna ( i meza rowniez) nie jest to uczulenie na gluten a wrazliwosc na zboza w caloksztalcie wiec tu nie chodzi o produkty bezglutenowe smile . Niestety wpadlismy na poczatku w te slepa uliczke najpierw usprawiedliwiajac genami ( bo szczuply jak tato i przypadlosci jak tato), nastepnie rozgrzeszajac sie brakiej poprawy przy odstawieniu glutenu ( rzeczywiscie nie mial wszystkich objawow charakterystycznych dla uczulenia na gluten)
          A widze duzo zalet wynikajacych z odstawienia ww ( nie tylko u syna i meza ale i reszta rodziny skorzystala)

          Jesli Cie temat interesuje, polecam, niestety anglojezyczne
          www.wheatbellyblog.com/
          co nieco po polsku, rowniez o tej nieszczesnej piramidzie wink
          nowadebata.pl/2011/10/13/buszujacy-w-pszenicy/
      • maman3 Re: menu - czyli co jadamy 09.10.12, 22:09
        Ha, właśnie dziś złapałam się na tym, ze od kilku tygodni całe dni stoję przy piecu/stole! Gimnazjalista, dwójka x podstawówka, przedszkolak i roczniak. Śniadanie, kanapki, obiad w szkole/przedszkolu, obiad w domu , za chwilę-mamo, jestem głodny, płatki z mlekiem, kolacja. Baaaardzo chętnie widziane byłyby codziennie ciasta mamusine-ale wyrabiam tylko na weekend, i to nie co tydzień. Owoce codziennie. Kwestia obiadów-podobnie-zupa, gdy lżejsze drugie danie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka