Witam. Nie pisałam ale podczytuję Was od jakiegoś czasu-trzy miesiące temu z rodziców z jednym dzieckiem staliśmy się rodziną wielodzietną-pojawiły się bliźnięta. Jakoś to ogarnęliśmy, mimo ze maluchy muszą być rehabilitowane, wszystko zaczęło się układać a tu nowy szok-mąż dostał delegację 300 kilometrów od domu

Szuka tu pracy ale nic nie ma wiec musi jechać

Zostaję sama z trójką dzieci i zaczynam się załamywać. Przeraża mnie odprowadzanie starszej rano do przedszkola z bliźniakami - nie mamy windy - znoszenie maluchów z 3 piętra już jest masakrą. teściowie pomagają ale mogą dopiero po pracy -do 17tej muszę sobie radzić sama - nie wiem skąd znajdę siłę