Dodaj do ulubionych

A tak bylo wczoraj

20.01.05, 18:30
Dzien zaczal sie niezle,po dwoch nocach spedzonych w pociagu wrocil do domu
moj maz,wprawdzie zmeczony,ale zdolny zajac sie dziecmi.To oznaczalo,ze nie
bede musiala malego wszedzie ze soba zabierac.Sniadanie tez przeszlo
ulgowo,chociaz Pawelek postanowil sam sie obsluzyc i zjesc jogurt.Po chwili
zawolal do mnie “mamo,czy to wyschnie?” i juz wiedzialam,ze musze udac sie do
pralni po czyste ubranie.Poniewaz odbywa sie to kilka razy dziennie,to robie
to juz automatycznie i nie ma sprawy.Atmosfera nieco sie zagescila,kiedy
Kuba,uprzedzony,ze za pol godziny wychodzimy do szkoly,postanowil wczesniej
zalatwic sprawy w ubikacji.Po 10 minutach,nieco zaniepokojona zaczelam go
poganiac,na co on z niezmaconym spokojem odkrzykiwal “zalatwiam sie!”.Kiedy
do rozpoczecia lekcji pozostalo jeszcze 10 minut,wtargnelam do
lazienki.Oczywiscie,znowu to robil!Siedzial na ustepie i czytal.Ksiazke
skonfiskowalam, wywloklam go z lazienki, pomoglam sie przebrac no i
oczywiscie w szkole zjawilismy sie po dzwonku.Potem tylko szybka wizyta na
poczcie i w sklepie i powrot do domku,zeby odwiezc babcie na pociag
(przyjechala na 2 dni).Z dworca niewielka wycieczka do szkoly corki, zeby
odwiezc skrzydla aniolka (wybrala najbardziej pracochlonna technike wykonania
i dzien wczesniej cala obecna rodzina spedzila upojny wieczor na przyklejaniu
bibulek) i znow powrot do domu.Szybki obiad, wyjazd po syna do szkoly i
wizyta pani logopedy.Napiecie znowu jakby troche wzroslo,bo Kuba odmowil
wspolpracy twierdzac,ze cwiczenia sa glupie, nudne i nieprzyjemne. Kiedy pani
miala juz wychodzic, zdecydowal, ze jednak zalezy mu na dobrej wymowie i
podjal heroiczny wysilek cwieczenia przez cale 15 minut.Pani wyszla,a ja
zaczelam szykowac sie do wyjscia na wywiadowke do Asi. Po chwili pani
wrocila,mowiac,ze autobus nie jechal.Wsiadlysmy do samochodu,dojechalam do
zjazdu z gorki...i wtedy moj samochod postanowil,ze bedzie jechal sam.I
pojechal,bo okazalo sie,ze na drodze jest lod,przysypany z lekka sniegiem.Po
chwili udalo mi sie przekonac autko,ze lepiej jezdzi sie przodem niz bokiem i
jakos,dwoma kolami po poboczu zjechalismy na dol.Z predkoscia 15km/h
ruszylismy w strone Krakowa.Zaraz na wjezdzie utknelismy w korku na
oblodzonej jezdni,dowiadujac sie z radia,ze caly Krakow stoi.Po godzinie
bylam jakies 2 km dalej,bez szans na dotarcie na wywiadowke i z malymi
szansami na dotarcie z powrotem do domu (pod gorke).Pani wysiadla
postanawiajac isc na piechote,a ja zawrocilam.Po godzinie bylam pod
gorka.Stanelam na poboczu i zadzwonilam po meza,zeby zaprowadzil Pawla do
sasiadow i przyniosl lancuchy.Czekalam,ale cos mnie korcilo.Moze by
tak...tylko kawalek...Sprobowalam wyjechac na droge...poslizgiem, ale jakos
idzie...jeszcze kawalek...troche bokiem i zygzakiem,ale udalo sie!Poradzilam
sobie!Dojechalam do domu,jak maz wlasnie wychodzil.Dostalam goracej herbatki
i malutkiego drinka....tak milo...Wprawdzie zamiast obiadu moj maz dal
dzieciom na obiad chipsy ,paczke zelek i czekolade,ale to w koncu
drobiazg,nie ma sie co czepiac.
Dzisiaj rano Asia obudzila mnie mowiac,ze kot zwymiotowal jej na koldre, a
jak poszlam z posciela do pralni odkrylam,ze nikt nie powiesil wczorajszego
prania,za to ktos wylal na nie pol butelki plynu do prania..I znow bylo
normalnie.Kuba,uprzedzony,ze za pol godziny wychodzimy do szkoly,postanowil
wczesniej zalatwic sprawy w ubikacji...
Pozdrawiam
Kasia
Obserwuj wątek
    • jola.wie Re: A tak bylo wczoraj 04.02.05, 09:41
      Nie ma co! Trafiłaś kumulacje! smile))
    • barbamama Re: A tak bylo wczoraj 04.02.05, 10:05
      hihihihiii ! Bardzo fajnie piszesz ! Może jednak z anabą stworzycie jakis
      scenariusz z życia wielodzietnych smile
      • eleanorrigby Re: A tak bylo wczoraj 04.02.05, 20:31
        Bardzo chętnie,gdyby tylko ktoś chciał to kupić...Pawełek dostarczy materiału
        na wiele odcinków wink
        • agnieszka35 Re: A tak bylo wczoraj 05.02.05, 19:19
          Cześć dziewczyny.Prawie popłakałam się ze śmiechu czytając ten
          tekscik.Przypomniało mi się jak to jest mieć gromadkę maluchów.Moje maluchy już
          już nieco wyrośnięte 16,14 i 13 lat ale tak zwane maleństwo 6 lat dzielnie
          walczy o to żeby mamie się za spokojnie nie zrobiło.Moja najmłodsza wzorem
          Pawełka załatwia sprawy związane z toaletą tuż przed wyjsciem z domu,kiedy już
          jest ubrama opatulona i dopięta na ostatni guzik.Kiedy już zasiądzie na tronie
          to trwa i trwa,a jak ją proszę żeby się pospieszyła to patrzy na mnie jak na
          wariata i tłumaczy,zeprzecież się nie da.Ja to przeciez wiem ale zawsze mam
          nadzieję,że może...Pomimo,że moje dzieci niby duże i samodzielne to takie
          kumulacje zdarzają mi się nagminnie.Ostatnio na przykład w dniu kiedy miałam po
          południu wazne zaliczenie(studiuję - studia są z nazwy dzienne,ale niestety
          całodzienne AM - Warszawa)dowiedziałam się po powrocie z wykładów,że:muszę
          odebrać małą z przedszkola bo mąż ma w pracy niespodziewane zebranie,młodszy
          syn ma gorączkę i muszę iść z nim do lekarza.(miał 39,6-samego puscić nie
          mogłam),a starszemu się przypomniało,że w szkole jest zebranie tylko on
          zapomniał mi powiedzieć że pani zmieniła termin.No cóż było różowo,ale i tak z
          zaliczenia mam 4,5.Jak się musi to się potrafi,nawet
          rozdwoić.Prawda,wielodzietne mamusie?Pozdrawiam
          • jol5.po Re: A tak bylo wczoraj 07.02.05, 13:13
            No, Kasia ma silną i pomysłową ekipę, ale przecież pomysłowość dzieci nie zna granic. Agnieszko gratuluję, ze wiedząc o tym wszystkim, wyprowadziwszy swoją czwórkę na łono gimnazjów, liceów i zerówek zabrałas się za studia. I do tego taka srednia i do tego na AM, ło rany
            pozdrawiam, dalszych sukcesów Jola
            • agnieszka35 Re: A tak bylo wczoraj 07.02.05, 15:03
              Jolu dzięki.Ja niby wiem,że jestem taka mądra i wspaniała(powtaram to sobie co
              jakiś cas żeby nie oszaleć)ale usłyszeć to od kogoś innego to naprawdę dodaje
              sił i daje takiego pozytywnego kopa do życia.Pozdrawiam i jeszcze raz
              dzięki.Agnieszka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka