Dodaj do ulubionych

Umarłam ze smiechu... :)

08.11.05, 10:07
Znalezione wprawdzie na innym forum, ale:
1)jak w ttytule i postanowiłam sie podzielić smile
2) podobne obrazki są w końcu naszą codziennoscią
3) autorką jest nasza zaprzyjaźniona Wielodzietna
Pozdrawiam smile

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=31347540&a=31353124/
Obserwuj wątek
    • atta Re: Poprawka ;) 08.11.05, 10:09
      Cały wątek niezły, ale chodziło mi o post Andaby, tylko ja w linkowaniu jestem
      kiepska...
    • kasiask Re: Umarłam ze smiechu... :) 08.11.05, 10:57
      Cały wątek jest nie zły, a post andaby bije wszelkie rekordy. CUDO!! Humor
      poprawia i wyrzuty sumienia zmniejsza! smile))
      • rhynox Re: Umarłam ze smiechu... :) 08.11.05, 11:41
        no i kochane narazacie sie. Bo co wolno innym mamom nie przystoi mamie
        wielodzietnej bo juz sie robi patologiczny klimacik. Andabo, Twoje dzieci
        powinny RAZEM w czworke, GLOSNO czytac Muminki. wink))
    • marzek2 Re: Umarłam ze smiechu... :) 08.11.05, 22:54
      Dzięki Atta za miłe zakończenie dnia... Jestem właśnie po wieczornej bitwie z
      moją upartą średnią córką, która była dziś ogólnie niegrzeczna, a po
      przeproszeniu za wszystko wieczorem rodziców i Pana Boga wlazła do pokoju, gdzie
      spał Samuel i głośnym gadaniem go obudziła sad(( Następnie została wywleczona z
      łóżka przez wściekłego tatę, zdyscyplinowana i postawiona w przedpokoju, żeby
      "się zastanowiła nad sobą". Zastanawiała się długo... na leżąco u wejścia do
      łazienki. Po długiej rozmowie z mamą, którą ruszyło sumienie - Mikę sumienie nie
      chciało ruszyć, żeby przeprosić tatę.... pomogło w tym siedzenie na krześle w
      kuchni i perspektywa spędzenia tam nocy ("Mika, mama z tatą idą zaraz spać, jak
      chcesz, możesz zostać tutaj na krześle całą noc"). W końcu spokorniała i w
      nagrodę została położona i utulona do snu przez mamusię... Oj działo się działo...

      A wracając do tematu smile)) - posty super, zresztą samo forum też wygląda
      zachęcająco, ale my chyba wszystkie musiałabyśmy się tam przepisać, bo
      "wyrodności" nabyłyśmy już chyba dawno wraz z kolejnymi dziećmi smile)))
    • kalpa Do Marzka... 09.11.05, 06:12
      Hm....
      Zabrzmiało intrygujaco i groźnie:"..została wywleczona przez wściekłego tatę i
      zdyscyplinowana"....moja wyobraźnia ruszyla galopem.
      Potem "mamusie ruszyło sumienie"...
      Marzku, myślę, że dla nas obu nowe forum o wyrodnych jest miejscem właściwym.
      pozdro
      kalpa
      • kasiask Re: Do Marzka... 09.11.05, 08:45
        Myślę, że nie musimy zmieniać forum. Wystarczy zmienić tytuł naszego. I tak
        jesteśmy same wredoty. smile))

        Ja wczoraj poinformowałam Mateusza, że próbuję z nim załatwić pewne sprawy po
        dobroci i dobrze by było, żeby z tego skorzystał, bo w przeciwnym razie życie
        mu zamienię w piekło. Mam nadzieję, że uwierzył, bo nie mam na razie pomysłu na
        to piekło. smile
        • atta Re: Do Marzka... 09.11.05, 12:33
          smile))
          Ja też miałam stałą odzywkę: "proszę to natychmiast zrobić (bądź przestać wink
          robić). Jak nie, to zobaczysz!!!". Ale zaczęły się dociekliwe pytania - a co
          zobaczę? smile)) I też nie miałam pomysłu smile))
          • anima10 atta napisała: 09.11.05, 14:11
            >"proszę to natychmiast zrobić (bądź przestać wink robić)
            Dokładnie moje słowa.Reakcja dzieci - zazwyczaj na "nie". Aż pewnego razu mój M
            stwierdził, że o pewne podstawy nie należy prosić. Prośba, to możliwość wyboru.
            I kiedy ja oddałam się przemyśleniom na ten temat, On swoje słowa wcielił w czyn, w tonacji zdecydowanej,ale bez podniesionego głosu, bez gróźb. O dziwo - poskutkowało! Tylko zastanawiam się, czy nie dyskutowały już więcej ze wzgl. na osobę TATUSIA????
            Pożyjemy, poobserwujemy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka