agnieszka35
23.07.06, 14:23
Dziewczyny dobija mnie upał i powoli ale skutecznie łapię doła.Po pierwsze
dobija mnie dosłownie bo moje nadciśnienie upałów nie lubi a po drugie nie
mogę się zmusić do jakiejkolwiek aktywności.Dom kurzem zarasta przedmioty się
rozłażą a ja nie mam siły palcem ruszyć.W zasadzie najchętniej to czytam albo
siedzę przy kompie w zasięgu wiatraczka.Jedyne do czego się zmuszam to
gotowanie(pomimo upałów jeść chcą)i obsługa zmywarki.No i tu jest problem
ponieważ jak patrzę wokół siebie to przygnębia mnie ten widok i czuję się
winna.Taka lekka depresyjka.A z drugiej strony naprawdę nie mam siły.A i z
reakcjami też jakby gorzej i dzieci też robią co chcą.Chłopców już od dwu dni
proszę o przyniesienie z ich pokoju brudnych naczyń i ubrań i oczywiście
bezskutecznie.A dzisiaj zamiast wreszcie posprzątać wzięli rowery i
zniknęli.Podobno im pozwoliłam(zadzwoniłam do starszego z pretensjami)ale ja
sobie tego nie przypominam.Pewnie pytali tak żebym czasem nie usłyszała i
milczenie uznali za zgodę.Jak tak dalej pójdzie to oszaleję.No ale jak się
wyżaliłam to mi jakby lepiej.Oby do zimy?