Dodaj do ulubionych

Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-(

02.08.07, 16:19
Cześć dziewczyny. Pisałam tu już kilkukrotnie. Najpierw o tym, że chcę mieć
trzecie dziecko a mąż nie bardzo, później dopisałam się w wątku "chciałabym i
boję się", że oczekuję własnie trzeciego. Jestem w ciąży tak jak chciałam,
mąż też tę sytuację zaakceptował prawie bez stresu smile. Ale problem dotyczy
mojej mamy, która na wieść, że będzie babcią trójki nie chce ze mną na ten
temat rozmawiać. Powiedziała, że komplikuję sobie życie i w ogóle, że nie śpi
po nocach przeze mnie i moją ciążę, czym mnie zdenerwowała. Bardzo zależy mi
na tej akceptacji, nie mówię o obcych bo ich opinia mnie raczej mało
obchodzi, ale nie lubię takich sytuacji. Znając moją mamę wiedziałam, że tak
będzie i że tak zareaguje. Ale przykro mi, że nie mogę liczyć na dobre słowo
od niej na ten temat. Chcę dodać, że mama nie mieszka w moim mieście i
zajmuje się wnukami "z doskoku" tzn. co 2-3 miesiące przez 1 dzień lub tak
jak teraz przez tydzień chłopcy są u dziadków. Mam nadzieję, że w końcu jakoś
zaakceptuje myśl o trzecim wnuku. Chciałabym Was zapytać czy też miałyście
takie problemy czy tylko ja mam taką mamę i czy jej to minie?
Obserwuj wątek
    • hedonka Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 02.08.07, 18:00
      Miniesmile
      Iwonko, na wieść o naszym trzecim obie mamy prawie zasłabły - w ich pokoleniu
      dwójka (a jeszcze chłopiec i dziewczynka, jak u nas) to ideał, wszystko inne
      jest nadmiarem i oczywiście nieodpowiedzialnością. Przeszło im. Moja mama
      rozczulała się nade mną w tej ciąży bardziej, niż wcześniej,
      ale...telefonicznie. Małej (dziś rok i dwa miesiące) nie widziała do dziś -
      dzieli nas 600 km, ale ten sam kraj, więc żadne usprawiedliwienie. Więc może
      jednak trochę jej nie przeszło. Ale nie zdziwię się, jeśli Twoje trzecie
      zostanie ukochanym wnuczątkiem.
      A moją czeka jeszcze wiadomość o czwartm, mam nadzieję za niedługo, hehe.
      Iwonko, nie zawsze mi tak wesoło apropo mojej mamy, niełatwej kobiety, ale
      bardzo pamiętam, że jestem już całkiem duża, mam swoje dzieci i prawo do swoich
      decyzji, za które biorę pełną odpowiedzialność. Mamie mogą się one podobać lub
      nie i tyle. Trzymaj się ciepło i ciesz się ciążą, której szczerze zazdroszczęsmile))
    • werbena11 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 02.08.07, 21:18
      bedzie dobrze, to tylko poczatkowy szok, na pewno
    • asik_cz Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 03.08.07, 10:41
      Z mama nie było problemu, za to teściowa skomentowała, że jak chciałam w domu z
      dziećmi siedzieć, to po co studia kończyłam. O czwartm, na które czekamy (trwa
      15 tydzień) nic nie wie jeszcze i jakoś sie nie spieszę jej donieść. mama to
      mama, pewnie sie oswoi, choć sie pewnie nasłuchasz, że sie poświęcasz,
      wykańczasz i marnie wyglądasz. Na razie dla niej Ty jesteś ważna, dziecko to
      abstrakcja, ale to pewnie minie.
      U mnie tata marudzi, że nie dam rady i sie wykończę smile
      • kajka271 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 03.08.07, 13:55
        Hmmm, moja mama sama miała czwórkę, pomimo skończonych wczesniej studiów smile,
        realizuje sie przy tym zawodowo... my pokończylismy studia (tzn. najmłodszy
        jeszcze w Liceum) i co ciekawe też chcemy mieć kilkoro dzieci. Ja nie planuje
        czwórki, ale zakładamy, ze trójka napewno, a czwarte to juz nie bedzie starane,
        ale jakby co to mile widziane smile
        A mam kuzynki, też z czwórki, i jedna ma juz trójkę i mówi, ze marzy jej sie
        czwarte... zobaczymy... pozostałe dopireo zaczynają...
        Myślę, że twojej mamie przejdzie, smama zobaczy, że wam zależy na tym dziecku,
        ze to ne jest krzywda dla pozostałych, ale wręcz kolejny przyjaciel na całe
        zycie... ja nie wyobrażam sobie zycia bez moich braci i siostry smile
    • michatka Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 03.08.07, 14:42
      trochę się obawiałam reakcji rodziców (mimo, że wcześniej nie kryliśmy się z
      planami) ale było ok
      powodzenia wink
    • bibba Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 03.08.07, 17:18
      moja mama tez uwazala ze trojka to przesada, po urodzinach trzeciego pierwszym
      komentarzem bylo - twardym glowem - no to jestescie juz spelnieni (dziewczynka
      po dwu chlopcach), teraz za miesiac urodzi sie czwarte i teraz to juz rzuca
      takie teksty, ze mozna sie psychicznie wykonczyc - np. ze najstarszemu
      zabralismy dziecinstwo, bo ma tyle mlodszego rodzenstwa, ze moje dzieci to beda
      mialy ciezkie dziecinstwo (dlaczego?!), niby mnie zaluje (ty to sie nameczysz)
      i wspiera, ale generalnie zjezdza i meczy negatywizmem. mieszkamy o 2000km od
      niej, nie pomaga mi w zaden sposob, wiec z pewnoscia nie polegam na niej (nawet
      emocjonalnie nie, bo sie nie da), bylismy u nich w czerwcu po poltorarocznej
      przerwie - wiec zycia mojego nie zna w ogole, ale czuje, ze ma prawo oceniac i
      krytykowac. taki typ. jej juz nie przejdzie, to wiem.

      swojej mamie daj szanse sie oswoic, czego ci serdecznie zycze. a jak jej tez
      nie przejdzie, to zachowaj dystans.

      trzymaj sie cieplo, nie jestes sama wink
      • 1978k4 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 03.08.07, 19:30
        Kurcze wiecie co ja też bardzo bym chciała 3 dziecko.To też aktualnie moje
        (nasze)marzenie,ale równiez boję się reakcji i mamy i teściowej!(mama mieszka
        kilka kilometrów ode mnie ,a teściowa w tym samym domu co jasad)Wiem że jakby co
        to będą kochały kolejnego wnuka ,ale co się nasłucham to mojesmileJuz nie raz
        słyszłam że po co Wam 3 ,macie chłopca i dziewczynke to co jeszcze chcecie?I
        jak narazie to właśnie "one" powstrzymuja mnie przed decyzja o 3 dziecku!Ale po
        mału dojrzewam do tego żeby sie poprostu nie przejmowac ich gadaniem ,bo
        pogadaja i im przejdzie jestem pewna!Myśle że wszystkie babcie poprostu musza
        pomarudzić ,taka ich rola!smile))pozdrawiam wszystkie mamysmile)) Kasia
        • ankas70 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 03.08.07, 22:47
          Też się bałam reakcji rodziców na trzecie, bo w domu mam wszystko jak twierdzi
          większosc swiata , czyli chłopca i dziewczynkę. MAma jedynie po chiwli
          milczenia powiedziała ze teraz to mała hania- moja córka nie będzie
          najważniejsza. Teściowadowiedziała się dopierao w 5 miesiacu gdy i ja oswoiłam
          się z myslą o kolejnym dziecku, niezbyt zreszta planowanym jej reakcja to:
          pewnie się martwisz co? A teraz jak jestem prawie w 7 miesiacu to zlewam
          wszystkie głupie gadki, których jest zewsząd od groma. Bo pomysl dziewczyno że
          to Twoje życie, a matki owszem potrafią zdołować nieraz bez słów, ale na stare
          lata to Ty nie będziesz żałować- jak większosć kobiet, że nie miałaś więcej
          dzieci.A za parę tygodni nie bedziesz sie mogła juz doczekać tego trzeciego i
          udpornisz się na wszelkie gadanie...CZego Ci szczerze życzę
    • iwonka50 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 04.08.07, 15:59
      Dziewczyny, serdeczne dzięki za podtrzymanie mnie na duchu. Asik_cz u mnie też
      15 tydzień smile. Już mi trochę przeszedł ten żal od ostatniej z Nią rozmowy a
      teraz to się z kolei zastanawiam co będzie jak po dwóch chłopcach będzie trzeci
      co jest prawdopodobne bo ja chyba stworzona do chłopaków jestem, lubię ich,
      zawsze lepiej mi się dogadywało z moim tatą i ogólnie z facetami. Po cichu
      oczywiście myślę o córeczce ale decydowałam się na trzecie ze świadomością, że
      jak będzie 3 chłopczyk zaakceptuję na równi z ewentualną dziewczynką. Ale moja
      mama to już pewnie mysli o wnuczce i trochę boję się ją rozczarować. No ale to
      na razie takie gdybanie. Może za miesiąc coś się wyjasni. Jeszcze raz dziękuję
      za wsparcie. Pozdrawiam. Iwona
      • housewife1 do Kajka 271 04.08.07, 22:22
        czy mozesz napisać, jaka jest róznica między tobą i twoim rodzeństwem??
        dzięki.
        • nordynka Re: do Kajka 271 04.08.07, 22:50
          Iwonko, gratuluje Ci trzeciego dzidziusia. U mnie mama zareagowala podobnie,
          zachowywala sie skandalicznie, mowiac roznym ludziom, jaki ja spotkal pech w
          tym roku-zmarla jej przyjaciolka i corka jest trzeci raz w ciazy... Teraz sie z
          tego smiejemy, ale przykro bylo nam strasznie. Mama teraz kocha wojteczka (ma
          juz roczek) ale u mnie bol w sercu pozostal niestety. Pozdrawiam, Ewa
          • bazylia_am Re: do Kajka 271 05.08.07, 21:58
            Ja też się zawiodłam na reakcji mojej mamy, ale niczego innego się nie
            spodziewałam. Tak było przy pierwszym (bo za wcześnie), przy drugim
            (dopytywanie czy to aby nie wpadka) i przy trzecim - wielkie zadziwienie. Od
            razu ucięłam wszelkie dysputy mówiąc, że dziecko jest planowane i chciane.
            Moja mama zaakceptowała i tę ciążę ale przestałam liczyć na jakąś szczególną
            troskę, teraz zresztą wydawałaby mi się ona nienaturalna wink
            Kolejną ingerencją były fochy na wieść o planowanym imieniu dla córki.
            Powiedziałam w końcu, że udzieliłam informacji bo pytała, ale ja wcale nie
            pytam o radę.
            Mam nadzieję, że gdy moje dziewczyny będą dorosłe będę potrafiła być zawsze dla
            nich wsparciem. Nawet gdy ich decyzje nie będą zgodne z tym co sobie
            wymarzyłam...
            • hedonka do bazylii 06.08.07, 10:45
              pięknie to napisałaś na końcu, też bym tak chciała...
    • poleczka2 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 05.08.07, 23:52
      Moja na wieść o czwartym myślała, że żartuję. Od dwóch tygodni wie i ignoruje
      temat. Gadamy o pierdołach a nie o tym. Olewam to, wiedziałam że tak będzie.
      Ale ja mieszkam daleko od mamy i dlatego jakoś mnie to nie rusza. Akceptacji
      jej nie potrzebuję, nic już nie da się zrobić.
    • trimama Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 06.08.07, 22:39
      Moja mama nie chciała dopuścić do siebie że "ma tak głupią córkę, która w
      dzisiejszych czasach, zdecydowała sie na trzecie dziecko". Rozpowiadała że to
      wpadka co było totalna bzdurą!
      Przez całą ciążę "zamartwiała" się jak ja sobie poradzę. Na czas porodu
      pojechała w góry na narty (chcąc mi tym sprawić przykrość - zabolało
      strasznie!). Ale teraz baardzo kocha swoją wnuczkę, nawet mówi otwarcie znajomym
      (podsłuchane!) że cieszy się że ona jest.

      Tak więc może i Twoja mama przez okres ciąży nie okaże Ci zrozumienia czy
      radości. Ale wieżę że jak zobaczy maleństwo pokocha je całym sercem - i to
      będzie najważniejsze.

      A TY teraz się nie stresuj tylko kochaj.....
      • housewife1 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 07.08.07, 16:31
        poleczka2 ja też mam Nataszę smile)) z 19.11.2002 pozdrawiam
        • poleczka2 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 18.08.07, 21:14
          Natasza to fajowe imię, no nie? Moja rodzina na wieść, że takie imię
          daliśmy od razu skomentowała, że "ruskie" i nie był to komplement.
          Natasza o wiele ładniejsze od Natalii ale to moja osobista opinia.
          Pozdrawiamsmile
    • rycerzowa Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 08.08.07, 17:59
      Oj znamy to , znamy.
      Pamiętam moją mamę , wzdychającą na wieść, że będzie kolejny wnuk.
      Pamiętam moją teściową, gorliwie modlącą się, żeby jej córka nie miała już
      więcej dzieci (miała dwoje).
      Ale też pamiętam swoje wewnętrzne przerażenie, gdy moje obie córki
      powiedziały,że chcą mieć po troje dzieci.(Synowi ma ponoć wystarczyć dwoje).

      Gdy widzę swojego rozkwitającego wnuczka, i swoją coraz bardziej mizerną córkę,
      nie opuszcza mnie owo dawne przerażenie - jeszcze jeden taki wisus i
      "wykończą" mi m o j e dziecko.
      (Oczywiście, za wnusiem przepadam).

      Najpierw trzeba spróbować zrozumieć matkę.
      Każda matka pragnie dla swego dziecka dobra. Na pierwszy rzut oka "dobro" to
      życie łatwe, bez mordęgi, zbyt wielu kłopotów, zbyt wielu poświęceń.
      Wychowanie gromadki dzieci to trud, "krew, pot i łzy".
      A potem dzieci opuszczają dom - i tyle z nich pożytku.
      Własnej córce życzy się lepszego losu.

      Ale - jak mówił poeta - "dobrze widzi się tylko sercem, najważniejsze jest
      niewidoczne dla oczu".

      Starsza pani nie jest w stanie zrozumieć młodej matki, jeśli ta jej nie pomoże.

      Kiedy moja córka rodziła, była to chyba najstraszniejsza noc mego życia; jak to
      się mówi, chodziłam po ścianach, tak bardzo się bałam, tak bardzo jej
      współczułam. Rano przyszła na komputer fotka wymęczonej dziewczyny z maleństwem
      w ramionach.
      Głośno płakałam nad tym zdjęciem, nad cierpieniem mojego dziecka.
      A potem przyszedł sms od córki,że to była najpiękniejsza noc jej życia! Że to
      było wspanialsze, niż koncert w Filharmonii z burzą braw i koszami kwiatów
      (córka jest pianistką).

      "Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu", choćby to były moje, matczyne oczy.

      Ale mamy jeszcze serce. Dla babci ukojeniem serca jest nie tylko realny wnuk,
      którego przecież trudno nie pokochać, ale przede wszystkim szczęście jej córki.
      Gdy moja córka tuli swego malca i mówi,że jest on ważniejszy, niż wszelkie laury
      i sukcesy, to wtedy akceptuję swoje babciostwo i ucieszę się następnym, gdyż da
      to szczęście mojemu dziecku.

      Teraz przypominam sobie,że ja robiłam tak samo. Zachwycałam się swoim
      macierzyństwem, moje dzieci uważałam za cudowne i wydawało mi się, że cała
      rodzina powinna się zachwycać samym faktem, że one są.
      Nie było wyjścia, wszyscy musieli uwierzyć,że moje dzieci są tak śliczne i
      mądre, że wielkim przywilejem jest opiekować się nimi.
      Dyplom dobrej uczelni w szufladzie? No, przecież inni powinni mi zazdrościć,że
      mnie stać, aby nie pracować.
      Jednym słowem, mocno przesadzałam, ale sposób był dobry.

      Zatem radzę przede wszystkim wiadomość o kolejnym wnuku podawać babci jako
      radosny news,i w ogóle chwalić sobie swój los, a najbardziej swoje dzieci.
      • pacynka27 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 08.08.07, 21:05
        Rycerzowa pięknie napisałaś aż się wzruszyłam.
      • trimama Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 08.08.07, 21:50
        Dużo mądrości....warte przemyśleń....
      • magduniar3 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 09.08.07, 15:19
        Rycerzowa, popłakałam się.
        Masz bardzo dużo racji, tylko ciężko młodej mamie spojrzeć na to w
        ten sposób.
        Dziękuję Ci bardzo za tę wypowiedź.
        Nie mam ze swoją mamą zbyt ciepłych kontaktów, więc nigdy o tym nie
        rozmawiałyśmy, ale ty uświadomiłaś mi jak to wygląda z tej drugiej
        strony.
        Jednyny problem w tym, że mama martwi się i robi cały czas wyrzuty.
        I to jest przykre, bo dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane.
        • anita.anita80 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 10.08.07, 08:07
          moja teściowa tez by się załamała jej teoria zyciowa to tylko jedno
          dziecko ( sama miała jedynaka przez 11 lat ,a pózniej wpadeczki
          jedna po drugiej)jej najstarszy syn ma troje dzieci ,a ona ooo u
          Andrzeja tyle dzieci) mój mąż to sredni syn jak
          tesciówkadowiedziała się o pierszej ciązy po pary latach po slubie
          to widac było zadowolenie ,a jak dowiedziałasię o drugiej ciązy to
          była zła i mówiła ,że sobie nie poradze
          a my myslimy o trzecim (mąż mnie namawia ,ja jeszcze nie wiem)
          dopiero wtedy tesciówka padnie trupem haaaahaa
          pozdrawiam
        • zuzanna56 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 10.08.07, 09:44
          Rycerzowa, dobrze, że napisałaś, co czuje matka dorosłej córki, jak
          bardzo cieszy sie z wnuka ale jednocześnie boi o swoje dorosłe juz
          dziecko.
          Daleko mi jeszcze do zostania babcią ale wiele rozmawiam z moją mamą
          o jej obawach. To jest własnie tak, jak pisze Rycerzowa. Moja mama
          martwi się, że ja za dużo pracuję. Nieraz martwi się o moją siostrę,
          która od wielu już lat mieszka za granicą z mężem o innej
          narodowości i innym kolorze skóry. Jej mąz jest mądrym,
          wykształconym i sympatycznym człowiekiem, wszyscy go sznaują i lubią
          ale na początku tej znajomości był ogromny strach ze strony
          rodziców, że ktoś obcy, z innego świata zrobi krzywdę ich córce.

          Spróbujmy zrozumieć nasze matki, może one inaczej wyobrażały sobie
          życie swoich dzieci. Róbmy swoje, bo to nasze życie i nasze wybory,
          ale spróbujmy je zrozumieć. One chcą dobrze.

          Nie mam na myśli tu żadnej z forumowiczek, ale na pewno w niektórych
          przypadkach matka ma prawo załamać się. Może ona widzi, że córka
          jest słabego zdrowia albo ma kłopoty finansowe lub bardzo małe
          mieszkanie, i - zdaniem matki - nie powinna mieć kolejnego dziecka.
          • iwonka50 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 12.08.07, 15:54
            Dziękuje za Twoją wypowiedź. Widzisz, akurat żaden z tych 3
            problemów przez Ciebie wymienionych raczej nie ma u mnie miejsca, no
            może finanse nie są jakieś rewelacyjne ale pracujemy dwoje mamy
            umowy na czas nieokreślony i jako takie poczucie bezpieczeństwa o
            ile w tych czasach można je mieć. Największym w moim mniemaniu
            problemem, którego moja mama za bardzo nie rozumie jest właśnie brak
            wsparcia i pomocy (nie finansowej) ze strony zarówno jej jak i
            teściowej. Obie mieszkają godzinę jazdy samochodem od mojego miasta
            ale odwiedzają raczej "od wielkiego dzwonu" i tylko na kilka godzin.
            Oczywiście bywają sytuacje, że mamy jakieś wesele lub inne większe
            wyjście, tak jak pisałam 2-3 razy w roku i wtedy na nasze prośby
            któraś się zjawi, raczej moja mama. Nie wiem, może za bardzo
            wyolbrzymiam problem ale gdy słyszę jak to jest u moich koleżanek to
            robi mi się trochę przykro gdy teściowa jednej umyła okna gdy ta
            była w ciąży a to przygotowała jakąś imprezę gdy dziecko było
            jeszcze malutkie a to zaproponowała, że posiedzi z wnukami żeby
            rodzice mogli tochę odpocząć. Tego właśnie mi brakuje. I pomimo to
            zdecydowałam się na to dziecko i obiecuję sobię, że nie będę
            wyganiać moich wnuków po tygodniowym pobycie u mnie w domu a mój dom
            to nie będzie muzeum z nietykalnymi przedmiotami. Pozdrawiam. Iwona
            • zuzanna56 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 13.08.07, 11:13
              Iwonka, ale ja tylko dałam takie przykłady. Absolutnie nie miałam na
              myśli ciebie.
              • iwonka50 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 13.08.07, 13:08
                Niby tak ale to ja zapoczątkowałam ten wątek i opisałam swój
                problem. Poza tym chciałam jeszcze kilka słów dodać i dopisałam się
                po Twoim, ostatnim poście. Myślę, że moja mama musi ten problem
                przetrawić i teraz trwa właśnie faza, którą opisała któraś z
                poprzedniczek czyli ignorowanie tego tematu w rozmowach, tak jakby
                go nie było. Zresztą ja podzieliłabym babcie na 2 grupy: takie dla
                których wnuczki to głównie radość i nie zrażają się pewnymi
                problemami i na takie, dla których wnuczki to głównie utrapienie i
                najchętniej ominęłyby etap dzieciństwa tak do 7 roku życia. Niestety
                obie babcie moich dzieci należą do tej 2 grupy.
                • natalia433 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 13.08.07, 20:56
                  Iwonko współczuję, wyobrażam sobie jak Ci przykro , ja nie mam
                  wogóle kontaktu ze swoją mamą, moje dzieci widziała tylko jeden
                  jednyny raz w życiu i wiecej się nie zjawiłasad ale właściwie
                  chciałam napisac o mojej teściowej, miała tylko jedno dziecko bo jak
                  stwierdziła na więcej nie miała ani siły ani ochoty, zresztą ponoć
                  tak jest najlepiej. W ciąży z pierwszym dzieckiem nie była zbytnio
                  zadowolona bo według niej trochę za wcześnie, trza jeszcze pożyć,
                  poszaleć nie rozumiała że my właśnie teraz chcemy a nie później,
                  przy drugiej ciąży trochę się skrzywiła ale niestety poroniłam,
                  kiedy wyszlam ze szpitala nawet nie poruszyła tematu, było mi
                  przykro bo hormony szalały mi starsznie miałam mega doła. Doć szybko
                  zaszłam znów w ciązę i nie powiedziała nic, potem twierdziła tylko
                  ze będzie mi bardzo cięzko z dwojgiem małych dzieci itp. Ale po
                  narodzinach drugiego dziecka zmieniła się strasznie, jest wspaniała
                  teściową własnie taką co przyjdzie i okna pomyje bo ja mam
                  odpoczywać, ale ogólnie jest w 100% dla wnuków, kocha je całym
                  sercem i zawsze moge na nią liczyć.
                  Niedawno poinformowałam ją o trzecim dziecku, byłam pewna że nie
                  będzie zadowolona a ona zareagowała wspaniale. Niewiem skad u niej
                  taka przemiana, może musiala dojrzeć do roli babci, może wkońcu
                  zaakceptowała fakt że my właśnie pragniemy takiego zycia a nie
                  innego.
                  • gimel4 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 13.08.07, 22:05
                    u mnie było to samo. Zresztą ja też byłam załamana - bo wtedy ja pracowałam na
                    tzw. krzywy ryj (bez papieru), a mąż nie miał pracy, widziałam się już jako
                    klienta pomocy społecznej. Gdy powiedziałam mamie (przez tel., ona mieszka
                    daleko), pierwsza reakcja była straszna.
                    potem się oswoiła, bardzo przejmowała się chorobami małego. A przy czwartym z
                    dużymi wątpliwościami przyznała mi rację, że w końcu to Boże błogoslawieństwo...
                    Będzie dobrze, każda mama musi trochę pomarudzić, jeśli jest ogólnie "w
                    porządku", to tylko daj jej trochę czasusmile
                    • loko1977 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 13.08.07, 22:38
                      Dziewczyny ja uważam że najważniejsze są nasze marzenia.Mój mąż był
                      pierwszym moim mężczyzną.Razem planowaliśmy nasze życie oczywiście z
                      czwóreczką brzdąców.Jeszcze przed ślubem teściowa krzyczała że go
                      wyrzuci z domu jak mi dziecko zrobi itd...Dziecko było po ślubie i
                      też im niepasowało bo my bez pracy i kątem u moich rodziców.Ich
                      problem rozwiązał się sam - poroniłam.Po wielu latach prób, leczenia
                      i walki mamy parkę, dwoje wspaniałych urwisów. Mamy też marzenie -
                      kolejne dziecko.Nie boję się tego co powie rodzina itd...boję się
                      spróbować bo nadal nie mam gwarancji jak zakończy się ciąża.Moi
                      rodzice napewno by się cieszyli ale teściowie wątpię.
                      Powodzenia! Spełniajcie swoje marzenia!
            • sumatra1 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 27.08.07, 16:32
              ...ale gdy słyszę jak to jest u moich koleżanek to
              > robi mi się trochę przykro gdy teściowa jednej umyła okna gdy ta
              > była w ciąży a to przygotowała jakąś imprezę gdy dziecko było
              > jeszcze malutkie...

              Oj nie zazdrość, nie zazdrość! Każdy ma swoje życie i swoje plusy i minusy.
              Zazwyczaj, gdy spojrzeć na cudze życie z bliska przestaje być tak różowe jak się
              zdawało na pierwszy rzut oka.
              Jak mój młodszy miał 9mcy poszłam do pracy. Z chłopakami została babcia.
              Siedziała z nimi, przywoziła zupy, zawsze coś sprzątnęła. I też słyszałam ciągle
              ale masz fajnie! masz na kogo liczyć! I rzeczywiście babcia dużo mi pomagała, ale...
              No właśnie, na początku było super. A potem zaczął się hardcore tongue_out Babcia po
              prostu najchętniej przejęłaby dowodzenie nad moim życiem i domem. Robiła mi
              wymówki, że bez jej zgody zmieniłam dywanik w łązience, miała pretensje, że
              zawiesiłam lustro w pokoju, bo przecież lustro jak wiadomo wisi tylko po to,
              żeby spaść komuś na głowę. Najlepiej dziecku. Jak zrobiłam sobie przemeblowanie
              po powrocie do domu zastawałam wszystko tak jak było - bo było lepiej.
              Przeglądała nam szafy - sprzątała w nich. Nigdy nie uszanowała moich próśb co do
              ubrania chłopców - nawet jak naszykowałam ubranka, ubierała inaczej smile Wierzcie
              lub nie, to był dla mnie bardzo trudny rok. Nie dlatego, że praca/małe
              dzieci/zakupy/spacerki/pranie/gotowanie/staż i cała masa pierdół. Tylko właśnie
              dlatego, że babcia mnie sponiewierała psychicznie. Jak mi ktoś mówił, że jestem
              szczęściarą to mi się chciało płakać. Tak więc rzeczy nie zawsze są takie na
              jakie wyglądają. Trzeba się cieszyć tym, co się ma a nie oglądać się na innych,
              którzy pozornie maja lepiej. Heheheh do takich oto wniosków doszłam zupełnie
              niedawno smile
      • sumatra1 Rycerzowa! 29.08.07, 15:51
        Dziekuje za ten post, jeszcze nigdy nie natrafiłam na coś takiego. Mam prośbę
        czy mogłabym wkleić jego treść na swoim forum rówieśniczym (styczeń 2008) ?
        • rycerzowa Re: Rycerzowa! 29.08.07, 23:01
          Oczywiście! smile
    • grochalcia ach, ta mamy... 14.08.07, 08:21
      kochana, ja jestem w ciąży z drugim i moja mama na wiesc o ciazy powiedziala z
      oburzeniem"chyba żartujesz???"
      nadmienie, ze mieszka 500 km ode mnie, widzimy sie kilka razy w roku, wiec za
      bardzo nie rozumiem?????
      czasem sie sporo łez wylewa przez kochane mamusie...
      • zuzanna56 Zrozumcie własne matki 14.08.07, 14:03
        Piszę znowu ogólnie, bo przecież nie znam dokładnie waszego życia.

        Zrozumcie własną matkę. Ona chce dla was jak najlepiej. Dla was jak
        najlepiej byłoby mieć to trzecie dziecko ale ona tego nie rozumie.
        Ona czuje że bedzie wam ciężko, że się nie wyśpicie, że zabraknie
        wam czasu dla starszych dzieci itd. Ma prawo tak czuć.

        Może matka chce, żeby jej córce było lepiej niż jej, żeby tak się
        nie męczyła, miała więcej pieniędzy na przyjemności. Córka uważa, że
        tak jej dobrze, ze jest szczęśliwa, że niczego więcej do szczęścia
        nie potrzebuje.

        Daleko mi do bycia babcią ale czasami te babcie rozumiem. Ktoś mówi
        (znana mi osoba nie z forum), że chce mieć trzecie dziecko a tylko
        mąż pracuje,i zarabia niewiele (chyba 2 tysiące), mieszkanie co
        prawda trzypokojowe (rodzice kupili) ale małe, niecałe 50 metrów.
        Może jestem materialistką, ale warunki materialne są ważne. Może u
        was jest inaczej i wasze mamy naprawdę nie mają podstaw, aby się
        martwić. Nie znam was. Nikogo nie osądzam. Tak sobie rozważam,
        dlaczego te matki tak się martwią.
    • mika_007 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 17.08.07, 23:15
      nie ukrywam,że to moja babcia była załamana (mieszkamy kilka ulic od
      siebie)mama przyjęła to dzielnie-nie komentowała
      za to babcia mało zawału nie dostała big_grin
      jęczała,kwęczała,że sobie nie poradzimy itp
      sytuacja się zmieniła kiedy urodziłam Smerfiaka
      to najbardziej rozpieszczone przez nich dziecko
      nie wyobrażają sobie życia bez niego smile
      Mam nadzieję,że i Twoja mama się tak rozkocha kiedy będzie mogła już
      namacalnie maluszka przytulić smile
      Dodam,że wcześniej mama przyjeżdżała raz na jakiś czas i nie
      zostawała z dwójką,teraz przyjeżdża prawie co tydzień i uwielbia
      zostawać z cała trójką,bo może ich rozpieszczać pod moją nieobecność
    • rycerzowa Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 18.08.07, 09:13
      To jeszcze raz ja - matka - czyli ktoś z drugiej strony barykady.

      Myślę, że matki - w zależności od reakcji na pojawienie się "nadprogramowych"
      wnuków - można podzielić na grupy.

      1. Matki zatroskane, współczujące, co to boją się, aby córce, młodej rodzinie
      nie było za ciężko, za trudno.
      Poznaje się je po tym, że pomagają jak mogą, przysłowiowe okna umyją,
      dzieciaczkami się zajmą, ostatni grosz wyciągną.
      Czasem pomagają aż za bardzo.

      2. Matki przestraszone,że się od nich będzie wymagać pomocy, i w zakresie opieki
      nad wnukami , i finansowej.
      Taka starsza pani po odchowaniu swoich dzieci jest już zmęczona, tymczasem w
      jej mniemaniu wszystko zaczyna się od nowa.
      Poznaje sie taką po tym, że ogranicza kontakt z wnukiem (również rozmowy o nim)
      z obawy,że go pokocha.
      (Najczęściej jej się to nie udaje, he he).

      3. Matki ambitne, więc rozczarowane. Te chciałyby się chwalić swoim potomstwem,
      ich sukcesami zawodowymi i finansowymi, tymczasem córka zamyka się w kręgu
      pieluch i garów. A one się wstydzą.
      Poznaje się je po marudzeniu "I po co ci był ten dyplom?", " A młoda Kowalska
      doktorat robi", etc.
      Najcięższy przypadek.

      Są też typy mieszane, jak wiecie.

      Najważniejsze, jak sobie radzić.
      Typ pierwszy - pokazać, że wszystko jest OK.
      Typ drugi - jak wyżej i przeczekać.
      Typ trzeci - olać.
      • iwonka50 Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 18.08.07, 18:01
        Moja mama i teściowa to zdecydowanie typ 2, no może z lekkimi
        naleciałościami pozostałych dwóch smile
        • mamaanieli Re: Moja mama na wieść o trzecim załamała się :-( 19.08.07, 09:51
          Do tych 3 "typów" doliczyłabym jeszcze typ "a co ludzie powiedzą"...
          Mam troje dzieci, oczekuję czwartego. Jestem wykształcona, mam
          fajną pracę i cały czas rozwijam sie zawodowo. do tego jesteśmy
          całkowicie niezależni finansowo, powodzi nam się całkiem nieźle.
          Moja rodzina w żadnen sposób nie odczuwa mojej "uciążliwej"
          wilodzietności. I co? i moja ukochana (naprawdę ukochana) Babcia
          jeszcze nic nie wie. Bo, jak piszecie - "załamie się". No bo "co
          ludzie powiedzą". Babcia jest starsza, prosta kobieta, ale jej
          opinia i akceptacja jest dla mnie najwazniejsza. Innych mam w nosie.
          I jest mi przykro (pamiętam jej reakcję na trzecie dziecko...sad((
          I jeszcze jedno. To do "obrończyń załamanych mamuś": matki- babki
          mają prawo czuć wszystko, o czym piszecie. Ale nie mają prawa
          uprzykrzać życia, w jakiś sposób poniżać (bo to jednak jest
          poniżające). czasem jeden "komentarz" pozostaje w nas do końca życia
          i burzy późniejsze relacje! nie mają prawa swoimi niesympatycznymi
          minami brudzić czasu, który powinien być piękny i radosny. takie
          jest moje zdanie. pomijając, że przeciez ten czas, jest dla
          niektórych trudny i bez ich "minek". piszę nieskładnie, ale
          pozdrawiam.
          • zuzanna56 Mamoanieli, gratulacje! 19.08.07, 21:12
            Nic nie wiedziałam, że spodziewasz się czwartego dziecka. Serdeczne
            gratulacje!!!
            • mamaanieli Re: Mamoanieli, gratulacje! 19.08.07, 21:24
              a dziękujębig_grin no bo ja ostatnio to głównie na "wiele dzieci i inni"
              sie udzielam. tutaj tyle nowych twarzy - tam stara wiarasmile a termin
              mam na luty.
              • housewife1 Re: Mamoanieli, gratulacje! 26.08.07, 12:48
                moja mama typ 1 ale na szczęście bez przesady, raczej delikatne sugestie, że
                będzie ci cięzko...
                moja teściowa typ 2 udający typ 1 ( jak trzeba zeby nam pomogła to trzeba
                prosic, sama z siebie nie przyjedzie)
                • czesiula Re: Mamoanieli, gratulacje! 01.09.07, 10:56
                  Czytając Wasze wypowiedzi, odbieram je różnie...Wyczuwam, niestety, masę komleksów również...Skoro Mamaanieli tak ceni swoja babcię, to dlaczego nie powie jej o ciąży...Babcia Mamyanieli nie jest przeciwna rodzeniu się dzieci w rodzinach, a to , że martwi się o stan zdrowia Mamyanieli, o jej zmęczenie, to nic takiego...Każdy ma swój sposób wyrażania emocji i nie zawsze musi się nam to podobać...Ale nie widzę powodu ukrywania kolejnej ciąży wśród najbliższej w końcu rodziny...Zgadzam się natomiast ze stwierdzeniem, że czasmi nieprzemyslany ton, czy komentarz burzy relacje rodzinne...czasem na zawsze...Ja też jestem wielodzietna, ale o koich ciążach wiedzieli wszyscy...Niedawno doszło do mnie i to, że w mojej rodzinie i każdej wielodzietnej jest coś z patologii...Nie mam na myśli patologii związanej z alkoholizmem, czy brakiem opieki nad dziećmi, ale np. z tym, że nie mogłam dać swoim dzieciom tego, o czym być może marzyły...Ale bardzo je kocham i jeżeli patologia ma się objawiać zaburzonymi relacjami wśród rodzeństwa wielodzietnego, to dopiero jest powód do zmarwienia...Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie mamuśki, nie tylko wielodzietne...
                  • czesiula Re: Mamoanieli, gratulacje! 01.09.07, 11:51
                    Mam na myśli, że często w tzw. niepatologicznych rodzinach wielodzietnych są niestety zaburzone relacje miedzy dziećmi...i to też jest patologia...Niezamierzona i trudna do przeżycia dla rodziców....
                    • housewife1 Re: Mamoanieli, gratulacje! 05.09.07, 03:01
                      jak to czesiula, zaburzone, nie rozumiem???, (mam dopiero 2 dzieci)
                      • housewife1 Re: Mamoanieli, gratulacje! 05.09.07, 03:04
                        ale przeczytajcie tylko apel bielanskiego stowarzyszenia wielodzietnych o dary
                        na 1 wrzesnia, czy można się dziwić, że rodzina i obcy ludzie patrzą ze
                        współczuciem na kolejne ciąże? dla nich każde następne dziecko to potencjalny
                        "klient" takich akcji...
                      • czesiula Re: Mamoanieli, gratulacje! 05.09.07, 16:29
                        Chodzi mi o to, że nie zawsze potrafią się porozumieć, kochać
                        bezwarunkowo tylko dlatego,że są rodzeństwem...
                        • mika_007 Re: Mamoanieli, gratulacje! 06.09.07, 17:58
                          czesiula napisała:

                          > Chodzi mi o to, że nie zawsze potrafią się porozumieć, kochać
                          > bezwarunkowo tylko dlatego,że są rodzeństwem...

                          to się tyczy nie tylko wielorodzeństwa smile
                          podwójni też mogą się nie kochać

                          poza tym bezwarunkowo kocha raczej mama-dzieci
                          rodzeństwo się po prostu kocha-jedne bardziej drugie mniej

                          moje dzieci lubią sobie wykrzykiwać,że się nie trawią,nie lubią,że
                          drugie jest okropne
                          a to tylko po to żeby za moment powiedzieć "jesteś moją najlepszą
                          przyjaciółką: smile

                          nienawidziłam swoją siostrę przez 15 lat -tak mi się wtedy wydwało
                          może nie kocham jej nad życie,ale w końcu to moja siostra-dużo dla
                          niej zrobię
                          nie jesteśmy z wielodzietnej rodziny
                          i nie uważam tego za patologię
                          • czesiula Re: Mamoanieli, gratulacje! 07.09.07, 16:42
                            Mika_007! To wspaniale, co napisaLaś. Życzę Ci wszystkiego
                            najpiękniejszego.
      • echtom Moja mama jakoś łatwiej się pogodziła 06.09.07, 23:20
        tata zdecydowanie reprezentował typ 3. W ogóle moi rodzice byli
        bardzo do przodu jak na tamte czasy i uważali, że wykształcona
        kobieta powinna robić karierę zawodową i mieć tylko jedno dziecko.
        Tata prześladował mnie do końca życia, przy każdym problemie z
        dziećmi rzucał kąśliwą uwagę typu: "Z jednym wszędzie byś zdążyła."
        Generalnie rodzice zaplanowali, że zaopiekuję się nimi na starość i
        moje liczne potomstwo potraktowali jak niepożądaną konkurencje, choć
        zapewniali, że wnuki kochają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka