Dodaj do ulubionych

Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polski?

31.05.04, 17:51
widze na innych forumach jak to ludzie pytaja sie o prace (szczegolnie na
forum Holandii), widac ze bezrobocie hula w PL. Czy czujecie sie w obowiazku
jakos pomoc rodakom lub rodzinie z Polski? Jezeli tak, jaka forme pomocy
okazujecie? Czy w zwiazku z wejsciem Polski do Unii pomoc jest jeszcze
bardziej potrzebna/nasilona czy ludzie juz sobie bardziej radza poprzez
wyjazdy na tzw. roboty?
Obserwuj wątek
    • asica74 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 31.05.04, 19:10
      ojejku jaki temat rzeka!
      wiesz co , ja obserwuje co sie dzieje w uk. a nie dzieje sie dobrze.
      na pocztku co rusz komus szukalam prace etc. Ale bardzo czesto konczylo sie to
      dla mnie zle: ktos sie nie wykazywal, etc... no i ja zbieralam cegi. A jeszcze
      do tego pare razy okazalo sie, ze to ja jestem winna porazkom etc, to
      wymieklam...
      I w zwiazku z tym, juz wcale nie jestem taka skora do pomocy. Al esa wyjatki.
      Jezli sa to jacys starzy znajomi, tacy "z ktorymi wodke pilam" to zawsze sie
      cos w tym kierunkiu robi. Jednak obecnie stawiam sprawe jasno: ja ci daje jakis
      cynk, telefon, etc, a ty radz sobie sam. Jezli chodzi o nocleg, to oferuje
      kilka dni na podlodze (odzielnego lozka niestety nie mam).
      W przypadku, gdy odzywaja sie do mnie znajomi , moich znajomych , ktorych w
      zyicu nie widzialam, to nie zawracam sobie glowy. Chyba jednak jestem egoistka.
      Ale wtedy przypomina mi sie pierwszy moj dzien tutaj: z plecakiem na dworcu
      Victoria, nie znajaca zywej duszy, z ulanska fantazja na ramieniu. I jakos
      sobie poradzilamm a nikogo nie prosilam o pomoc.
      pozdrawiam
    • daisy123 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 01.06.04, 00:22
      Nikt nigdy wprost nie spytal mnie o pomoc czy tez o znalezienie pracy.

      Mòj niezyjacy juz tesc przed laty czul w sobie powolanie sprowadzania do pomocy
      w domu dziewczyn z Polski, aby mi zrobic przyjemnosc. Ja mieszkalam wòwczas 400
      km od niego wiec i tak nie mialam mozliwosci osobistego poznania osoby, ktòra
      przyjechala. Dziewczyn przez dom mojego tescia przewinelo sie wiele. Czesc z
      nich przyjezdzala i zostawala na 1-2 robiac sobie przystanek w podròzy, czesc z
      nich odczekiwala, az dostawala do reki pozwolenie na pobyt i... bye-bye. Te,
      ktòre zostawaly to .... ròznie z nimi bylo. Pewne dziewczyny nie godzily sie
      np. miec wychodne w inny dzien niz niedziela a na sobote i niedziele moi
      tesciowie wyjezdzali do domu na wsi i nie pasowalo im takie rozwiazanie.
      Ogòlnie mòwiac dziewczyny maksymalnie wykorzystywaly moich tesciòw. Bylo np.
      zwyczjem, ze robiac zakupy tesc zostawial wolna reke w kupowaniu tego co
      chcialy, potrzebowaly itd. One kupowaly najròzniejsze rzeczy mòwiac, ze w
      Polsce tego nie ma. Robily z siebie takie biedne sierotki i z czasem i moja
      tesciowa interweniowala i mòwila jak to, to w tej Polsce nic nie ma, to taka
      tam bieda. Mnie sie dziwnie robilo, gdy przyjezdzalam i widzialam takie
      zachowanie i z czasem zaczelam nalegac, aby tesc nie sprowadzal z Polski
      nikogo, ze lepiej bedzie jesli przyjedzie ktos z innego kraju znajacy jezyk.
      Zapomnialam napisac, ze przychodzily do mojego tescia listy. Czesc bylo z
      prosba o pomoc pieniezna (w wielu takich listach osoba piszaca nawet nie
      fatygowala sie napisac, ze w zamian za pomoc chetnie przyjedzie do pracy),
      czesc listòw byla pisana piekna wloszczyzna , ale okazywalo sie po przyjezdzie
      osoby,ze po wlosku nie umie slowa wypowiedziec, czesc to byly najzwyklejsze
      oferty matrymonialne.
      Aby Wam uzmyslowic jaka osoba wspanialoduszna byl mòj tesc to musze napisac, ze
      do wielu osòb wyslal pieniadze i oczywiscie nigdy nawet nie otrzymal
      podziekowania. Zdarzylo mu sie tylko jeden raz, ale byla to Rosjanka, ktòra
      napisala, ze za te sto dolaròw to kupila sobie z bratem tyle czekolady,ze w
      zyciu tyle nie miala.
      I jeszcze jedna historia. Pewego wieczoru dzwoni telefon. Mòj tesc mial w
      zwyczju codziennie wieczorem do mnie dzwonic i ucinac pogaduchy. Tego wieczoru
      czekala mnie niespodzianka. otòz tego dnia mòj tesc sprowadzil do domu Polaka,
      ktòry koczowal pod dworcem w Mediolanie. Nie wiem dokladnie jak go znalazl, ale
      wiem , ze po 2 dniach Polak zniknal.
      Uogònilam ta moja wypowiedz. Bylo kilka dziewczyn, ktòre byly przede wszystkim
      mile, ktòre potrafily sie zachowywac normalnie i naturalnie, bo czesto byly to
      dziewczyny, ktòre pierwszy raz byly zza granica i oczywiscie,ze widzac "inne"
      rzeczy czlowiek czuje sie zagubiony, a one potrafily sie wprost spytac o to co
      je interesowalo.

      Czy czujecie sie w obowiazku
      > jakos pomoc rodakom lub rodzinie z Polski?

      Jest we mnie jakas chec pomocy rodakom, ale gdybym miala wybierac czy wziasc
      np. do sprztania domu Polke czy Rosjanke to wybralabym Rosjanke. Polka juz na
      wstepie czulaby sie wykorzystana, ze pracuje u innej Polki. Rosjanke interesuje
      to, ze ma okazje zarobic, a Polka potrafi powiedziec, ze za taka stawke to jej
      sie nie oplaca chociaz stawka placona za godzine sprzatania jest zwyczjowo
      ustalona.

      • rozpacz5 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 02.06.04, 23:23

        " Jest we mnie jakas chec pomocy rodakom, ale gdybym miala wybierac czy wziasc
        > np. do sprztania domu Polke czy Rosjanke to wybralabym Rosjanke. Polka juz na
        > wstepie czulaby sie wykorzystana, ze pracuje u innej Polki. Rosjanke
        interesuje
        >
        > to, ze ma okazje zarobic, a Polka potrafi powiedziec, ze za taka stawke to
        jej
        > sie nie oplaca chociaz stawka placona za godzine sprzatania jest zwyczjowo
        > ustalona. "

        Przecież nie wszystkie takie są.....(bez obrazy)wiem z doświadczenia,że
        za granicą czasami traktują Polaków jak zbędne "ogniwo",własciwie to wszystkich
        "zagraniczniaków" i stawki jakie oferują są naprawde rzenujące.....
        są naprawde rzenujące(
    • doota Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 01.06.04, 01:53
      dosc duzo osob zaczepia mnie na gg i pyta o konkretne, praktyczne wskazowki
      przy szukaniu pracy/ mieszkania na wyspach. Info jak najbardziej udzielam, po
      Edynburgu moge tez oprowadzic... Co do praktycznych dzialan, to ograniczam sie
      jednak do znajomych i rodziny.
    • krolewna.sniezka Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 01.06.04, 19:56
      czasami mysle ze PRL zupelnie zdemoralizowal czesc spoleczenstwa. to co daisy
      wspomina o zatrudnieniu pomocy domowej, widzialam gdzies ogloszenie i
      odpowiedzi typu "sam myj swoje zasrane kible", z jednej strony pelno ogloszen
      typu "poszukuje jakiejkolwiek pracy" z drugiej strony jakas taka mentalnosc ze
      na pewno nie zacheca do pomocy.
      • rozpacz5 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 01.06.04, 23:11
        A ja mam pytanie: czy trudno znaleźć prace nie znając języka?

        Czy pomagałyście kiedyś komuś kto nie zna języka? Czy taka osoba z góry jest
        na "spalonym stanowisku"?
        Teraz owszem jest dużo ofert w Polsce w UP,ale...no właśnie TYLKO dla znających
        bardzo dobrze język.Znam realia statusu bezrobotnego i wiem ,że większość
        bezrobotnych pochodzących ze wsi nie zna języka obcego i trudno im też
        skorzystać z ofert UP ze wzgl. na koszta jakie trzeba ponieść(bo są to oferty
        pośredników!).Czy takim ludziom pomogłybyście?
        • alex113 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 02.06.04, 00:20
          rozpacz5 napisał:

          > A ja mam pytanie: czy trudno znaleźć prace nie znając języka?
          > Czy pomagałyście kiedyś komuś kto nie zna języka? Czy taka osoba z góry jest
          > na "spalonym stanowisku"?
          > Teraz owszem jest dużo ofert w Polsce w UP,ale...no właśnie TYLKO dla
          > znających bardzo dobrze język.

          W moich rejonach (centralne USA)zeby pracowac trzeba znac jezyk, a ze wzgledu
          na odleglosci posiadac samochod i prawo jazdy, zeby dojechac.
          Kilka lat temu kuzynka mojej kolezanki wygrala "zielona karte". Przyjechala i
          bedac tu i mogac pracowac w 100% legalnie nie mogla nic znalezc. Wszelkie
          proste prace nie wymagajace jezyka sa obstawione przez Meksykan, ktorych jest
          tu ok 20% calej populacji.
          Pytanie bylo:
          czy mowisz po angielsku ?
          NIE
          a po hiszpansku ?
          NIE
          no to good bye

          z tego co wiem w okolicach Chicago i Nowego Yorku jest latwiej bo jest duzo
          Polakow.

          • rozpacz5 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 02.06.04, 23:24
            A czy miałyście doczynienia z facetami...? Czy im też nie mozna ufać?
            • krolewna.sniezka Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 03.06.04, 00:15
              a ty rozpacz5 jestes facet?
              dam ci przyklad pomocy z strony mojego wujka z kanady, niezmiernie
              patriotycznego, ktory zawsze ubolewal nad kazdym rodakiem ktory musial zyc w
              komunistycznej polsce. dla rodakow, on by zrobil wszystko! no wiec wzial sobie
              do domu pare ktora przebywala "na czarno" w kanadzie, ona z wyksztalcenia
              farmaceutka, on taksowkarz z warszawy. Uwaga moze byc przydlugie!!!
              Wujek nabiegal sie, zalatwil im winobranie, poszli z checia do pracy, a
              wieczorem zaraz na zakupy, no wiadomo w prl-u nic nie bylo. Ona sobie perfumy
              za $100, wujek troche zdebial bo myslal ze oni tam w polsce glodem przymierali.
              Ale pracy bylo duzo, wiec wujek cieszyl sie nawet bardziej niz rodacy. W
              nastepnym tygodniu wujek jak zwykle budzi (!) faceta ze pora wstawac do
              winogron, a on mu na to ze jest NIEDYSPONOWANY, wiec prace on sobie dzisiaj
              odpusci. No a ona tez nie bedzie szla do pracy, bo razem razniej! Powtorzylo
              sie to przez nastepne pare dni, wiec wujek troche niecierpliwy sie zrobil, a w
              dodatku kibel sie zatkal, wiec wujek sie skoncentrowal na wolaniu hydraulika.
              Hydraulik przyszedl i kibel odetkal, ale wujkowi powiedzial zeby nie spuszczac
              wiecej gaci przez kibel, bo na 100% znowu sie zatka. Wujek zdebial!!!
              Przegladnal swoje szafki i znalazl swoja wlasna bielizne pocieta na kawalki, bo
              rodaczka uzywala tego zamiast podpasek jak miesiaczke miala. Wujek na zbity
              pysk wywalil rodakow i wyleczyl sie momentalnie ze swojego patriotyzmu.
        • daisy123 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 02.06.04, 23:34
          rozpacz5 napisał:

          > A ja mam pytanie: czy trudno znaleźć prace nie znając języka?

          RAczej trudno chociaz sa sytuacje, ze np. do pomocy u kogos w domu przyjmuja
          osobe nie znajaca jezyka, liczac oczywiscie, ze z czsem taka osoba sie
          podszkoli. Pryjezdzalo i chyba nadal przyjezdza do Wloch wielu Polakòw nie
          znajacych jezyka, chociaz coraz czesciej slyszy sie o Ukrainkach czy osobach z
          Moldawii. We Wloszech jest dosyc duze zapotrzebowanie do pomocy w domu, zajeciu
          sie starsza osoba itp. Nie ma co marzyc aby zglosila sie Wloszka/Wloch wiec
          sciaga sie takie osoby skad sie da. Czesto nawet z Amerki Poludniowej. Wiele
          lat temu byl boom na Filipiny, a pòzniej przekonano sie, ze lepiej z krajòw
          Europy Wschodniej sciagac ludzi bo i blizej i kulturowo jestesmy blizsi.
          >
          Znam realia statusu bezrobotnego i wiem ,że większość
          > bezrobotnych pochodzących ze wsi nie zna języka obcego i trudno im też
          > skorzystać z ofert UP ze wzgl. na koszta jakie trzeba ponieść(bo są to oferty
          > pośredników!).Czy takim ludziom pomogłybyście?
          Mysle, ze pomoglabym. Wiedzac np. ze ktos szuka kogos do pracy zgadzajac sie i
          na to, ze przyjezdzajaca osoba nie musi znac jezyka dalabym cynk do Polski do
          znajomych, aby znalezli kogos kto jest potrzebujacy i moze przyjechac.
          • liloom Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 03.06.04, 12:37
            Uwazam, ze przyjecie kogos u siebie w domu to juz jest pomoc, bo przeciez
            nikomu pieniadze nie rosna na drzewie. Jak myslicie?
            W tej formie pomagam tylko najblizszym, w koncu gdy ktos nie rusza swoich
            wplywow w Polsce i siedzi u mnie a ja za wszystko place to przeciez jest duza
            pomoc.
            Rzeczy wywoze zawsze do Polski, nie oddaje ich tutaj - ciuchy, zabawki, buty,
            ksiazki. Sa wyjatki, jasne.

            Praca BEZ jezyka? Polacy tak tutaj funkcjonuja - sprzataja w polskich domach,
            moze i na jakichs budowac, ale nie wiem. Widywalam tabuny Polakow pod
            kosciolem, szukajacych pracy - slyszalam o ludziach, ktorzy siedza w Austrii 25
            lat nie znajac jezyka. Jak mozna funkcjonowac i co robic gdy sie nie zna
            jezyka?
            A co mozna robic w Polsce nie znajac polskiego????????
            • daisy123 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 03.06.04, 14:38
              Dla wielu Polakòw wyobrazenie zycia poza granicami Polski jest wziete zywcem z
              filmòw amerykanskich o bogatych milionerach. Nikt nic nie robi a pieniadze sa.

              Kilka lat temu moja kolezanka mieszkajaca na stale w Niemczech pojechala do
              Polski. Odwiedzila swoje kolezanki i dzieciom dala po 10 marek. I kolezanki i
              dzieci uwazaly, ze to za malo. A dla niej, ktòra w rezultacie wydala ponad 100
              marek to bylo sporo.

              Jezdzac do Polski wozilam w prezentach dla dzieci znajomych drobiazgi. Byly to
              drobiazgi dobrane dosyc starannie i jakoze dosyc czesto jezdzilam do kraju
              orientowalam sie co mozna tam kupic a co nie. I tak np. dziecku idacemu do
              szkoly podarowalam zestaw gumek do mazania takie, ktòre sie stopniowo odwija
              uzywajac, strugawke na baterie itp. Dzieci byly zadowolone a i kolezanki nie
              zazenowane co mogloby sie zdarzyc gdybym wyskoczyla z kosztownym prezentem.
              Musze zaznaczyc, ze moje kolezanki nie maja problemòw finansowych i dlatego tez
              bardziej cenia prezenty dosyc proste i orginalne.

              > Uwazam, ze przyjecie kogos u siebie w domu to juz jest pomoc, bo przeciez
              > nikomu pieniadze nie rosna na drzewie. Jak myslicie?

              Tez tak uwazam.

              > A co mozna robic w Polsce nie znajac polskiego????????

              Mozna tak jak Rosjanie pracowac na budowach, w rolnictwie itd. Bo niestety i
              Polacy do wielu prac sie nie garna i gdyby nie emigranci z Rosji to byloby zle.

              Tak jak wspomnialam w poprzednim poscie i we Wloszech jest sytuacja taka, ze do
              wielu prac nie mozna znalezc chetnych osòb. Chodzi przede wszystkim o opieke
              nad ludzmi chorymi. Wloch/Wloszka nie zgodzi sie na prace wymagajaca gortowosci
              24 godz. na dobe. Znajoma Rosjanka pracowala na stale zajmujac sie pania chora
              na raka. Oplacalo sie rodzinie ja sprowadzic legalnie, wystarac sie o prawo do
              pracy, placic ubezpieczenie itd. Po smierci owej pani po 2 tygodniach Tania
              znalazla nowa prace - przy rodzinie zajmuje sie opieka nad starsza osoba.
              Oczywiscie, ze w ciagu 1,5 roku nauczyla sie mòwic po wlosku na tyle, ze moze
              samodzielnie zrobic zakupy, porozmawiac na ròzne tematy itd.
              • krolewna.sniezka Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 03.06.04, 16:11
                z tym sprzataniem domow przez polakow u polakow za granica to tez troche
                trudno, bo przeciez zwykle ludzie potrzebuja pani do sprzatania raz na tydzien,
                wiec tylko i wylacznie zalezy od rodaka czy poznajduje sobie wystarczajaca
                ilosc domow na tydzien aby z tego wyzyc, rowniez w usa zaleznosc od samochodu
                jest tak wielka ze jak najpierw rodak nie zaiwestuje w srodek transportu, to i
                pracy nie znajdzie.
                zostaje opieka nad dziecmi, czy osobami starszymi - jest to opanowane
                przez "nowych" immigrantow, ale podstawy jezykowe musza byc, no bo jak
                naprzyklad zadzwoni po karetke pogotowia w razie czego??
                • rozpacz5 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 04.06.04, 01:19
                  Właśnie pojawiły sie ogłoszenia do pracy ...na Cyprze.Owszem były już one
                  kilka miesięcy temu,ale wtedy nie było zbyt wielu chętnych...teraz zrezygnowali
                  z punktu o znajomości języka obcego...dlaczego? Czy juz języka nie trzeba znać?
                  A może warunki jakie oferują są takie a nie inne?
                  Są to oferty dla bezrobotnych....ale ,że trzeba "wytrzasnąć" kase na przelot,
                  na dalszy dojazd,potem na początkowe jedzenie to nic nie wspominąją.A to, jak
                  później informują,są niestety niezłe koszty!
                  A jak Wy myślicie ,dlaczego tam Polacy nie bardzo chcą jechać?
                  Czy Wy doradzałybyście tam jechać czy raczej byście odradzały?
                  • krolewna.sniezka Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 04.06.04, 02:25
                    pomysl rozpacz5, czy stac cie zainwestowac w potencjane wakacje na Cyprze? Nie
                    znasz jezyka wiec jestes potencjalna ofiara polskich oszustow
                    i "kombinujacych". Przegladnelam jakie sa oferty "international jobs" na cyprze
                    i sa oferty na prace, ale wyglada na to ze jezyk angielski bedzie niezbedny,
                    szczegolnie w pracach w hotelu, czy restauracjach, czy fast food stoiskach,
                    czesto zaznaczaja: "Your ability to speak fluent English is essential." Duzo
                    ofert dla kobiet w klubach nocnych, itp. Szczerze radze zainwestwac czas i
                    energie w nauke jezyka angielskiego, przeciez nie musisz byc za granica aby sie
                    nuczyc mowic.
                    • asia.sthm Na Cyprze.. 04.06.04, 07:45
                      Podejrzewam, ze chodzi o sprzatanie ulic i plaz po nocnych balangach w Aya
                      Napa np.i innych kurortach .Bylam i widzialam jak tam wyglada.Co noc wszystko
                      zasmiecone, co rano znowu czysto.Wlasciwie, to jedyna praca, gdzie nie wymaga
                      sie jezyka,bo caly hotelowo - knajpiany biznes jest straszliwie nastawiony na
                      wieloczynnosc, nawet naganiaczy z reklamami do klubow "testuja" z minimum dwoch
                      jez.No moze jeszcze gdzies w rolnictwie np,ale o tym nic nie wiem.
                      Zycze rozpaczy powodzenia i ostroznie..
                      • krolewna.sniezka Re: Na Cyprze.. 04.06.04, 17:53
                        slyszalam od znajomego Fina, ze jego rodaczki namietnie jezdza na Cypr po
                        skonczeniu szkoly aby sie troche "wyszumiec". Podoba im sie bardzo uroda
                        Cypryjczykow (?), bo jest dla nich bardzo egzotyczna. Nie wiem czy to prawda,
                        ale poznalam przez niego dwoch chlopakow z Cypru ktorzy studiowali w usa,
                        wiecie co sobie dali na tabliczke rejestracyjna samochodu? "eros" wink))
                        • daisy123 Re: Na Cyprze.. 04.06.04, 23:22
                          W pewnych miejscach na Cyprze wystarczy znac rosyjski.
    • alex113 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 04.06.04, 23:33
      Wlasnie pomoglam. Kilka dni temu dostalam zupelnie niespodziewany telefon od
      chlopaka krewnej, ze z kolega utkneli w moim miescie bo przesiadka nawalila.
      Przygarnelam, nakarmilam, zaoferowalam nocleg, odwiozlam na dworzec autobusowy
      i co, nic nawet nie zadzwonili ze dojechali i zyja sad
      • rozpacz5 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 05.06.04, 01:18
        Podobno od czerwca złagodzono warunki przyjęć do pracy na Cyprze dla stolarzy.
        Nie wiem dlaczego,ale tak zrobiono...i właśnie teraz nie konieczne jest
        znanie języka obcego....na jakiej zasadzie to ma być? Kiedyś wymagana była
        znajomość języka a teraz nie?
        • alex113 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 05.06.04, 03:49
          rozpacz5 napisał:
          > Nie wiem dlaczego,ale tak zrobiono...i właśnie teraz nie konieczne jest
          > znanie języka obcego....na jakiej zasadzie to ma być? Kiedyś wymagana była
          > znajomość języka a teraz nie?

          Slyszalam ze kiedys Turcy na bazarach uczyli sie mowic po polsku bo Polacy
          przyjezdzali na zakupy. Byc moze teraz Cypryjczycy ucza sie polskiego zeby sie
          dogadac z naplywajaca sila robocza wink Albo jakis "obrotny" rodak ten caly
          biznes na Cyprze prowadzi i sie dogaduje. A taki pracownik bez jezyka ma mniej
          opcji wiec mozna mu mniej placic.
      • rozpacz5 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 05.06.04, 01:21
        alex113 napisała:

        > Wlasnie pomoglam. Kilka dni temu dostalam zupelnie niespodziewany telefon od
        > chlopaka krewnej, ze z kolega utkneli w moim miescie bo przesiadka nawalila.
        > Przygarnelam, nakarmilam, zaoferowalam nocleg, odwiozlam na dworzec
        autobusowy
        > i co, nic nawet nie zadzwonili ze dojechali i zyja sad


        Gdybym ja to był to napewno bym tak nie postąpił.
        Macie racje,nam Polakom przypięto "etykietke".....ale tak naprawde jest!
        Czasami wstydziłem się za Polaków ,za to jak sie zachowywali za granicą,
        jak chcieli pokazać kim oni to nie są......i szczerze mówiąc to jest tak
        do dzisiajsad
        • rozpacz5 Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 07.06.04, 18:26

          Jednak są też ci drudzy ,którzy chcą pracować i nie dają złego przykładu,
          aby potem tak o nas mówiono.Ja też do nich należe,kiedyś pracowałem
          w Niemczech i mimo, iż mówiono,że jestem "nienormalny" to jednak z pracy mojej
          byli zadowoleni i ja też zbytnio nie narzekałem...chociaż....mogło by być lepiej
          Teraz także szukam pracy za granicą,bo tu w Polsce niestety to co się dzieje
          to jest.......właściwie to szukam pracy,przyjaźni,ale nie stałego pobytu,
          sądze ,że kiedyś się w Polsce zmieni na lepszebig_grin
          • liloom Re: Czy pomagacie / pomoglibyscie rodakom z Polsk 08.06.04, 09:13
            No wlasnie Alex. Ja w czasie mojego wieloletniego pobytu w Austrii mialam juz
            tyle negatwynych doswiadczen z pomoca "znajomym", ze naprawde w tej chwili
            podchodze do tego bardzo ostroznie. Byly momenty, ze ludzie obrazali sie, gdy
            nie chcialam ich przenocowac, a tak naprawde nie byli to ani bliscy znajomi,
            ani nawet nie byli zaproszeni, tylko po prostu bylo im wygodnie ze znajomy
            znajomych ma znajomego w Wiedniu bo "to jest po drodze". Jeden z takich
            znajomych koczowal u nas na samym poczatku naszego pobytu i gdy wyrazil sie ze
            za malo mu dajemy (nie tymi slowami ale taki byl sens) stwierdzilam, ze dosyc
            tego. Mam wrazenie, ze wielu ludzi wykorzystuje innych, jezeli chce sie komus
            pomoc, to chyba trzeba byc przygotowanym na brak dozgonnej wdziecznosci z
            drugiej strony. Pisze to z przekasem, ale po prostu jest to chyba u mnie brak
            zgody na takie zachowanie o jakim wspominala Alex, bo przez to ze ktos nawet
            sie nie odezwal byc moze zniecheci ja do dalszych takich gestow. Przynajmniej u
            mnie sa takie reakcje. Dlatego jak nie moge kogos przyjac to mowie wprost i
            uprzedzam znajomych, zeby jak chca przenocowac to niech uzgadniaja ze mna
            wczesniej, bo u nas jest prawie "grafik". Nie uznaje odwiedzin z Polski
            typu "jestem. cieszysz sie?", a WY?
            A co do pracy za granica uwazam, ze Polakom brak jest oprocz jezyka takze
            inicjatywy i umiejetnosci ocenienia wlasnych szans.
            Nie wyobrazam sobie spakowac plecaka i pojechac w nieznane bez jakiegokolwiek
            punktu zaczepienia. Od czegos przeciez trzeba zaczac: mieszkanie? praca? jezyk?
            Podrzucam taki link:
            praca.gazeta.pl/praca/0,47367.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka