cytrusowa
14.01.05, 11:45
zla jestem, bo mi wykasowało i musze pisać od nowa.
Dziwczynki, czy są tu takie, które wyjechaly za granicę nie tyle dobrowolnie,
co niez własnych chęci?
już mówię o co chodzi - po prostu wyjazd był wyjsciem z naszych problemów. To
mąż tu wrócil do starej pracy, to z jego pieniażków będziemy odkładać na
nasze zobowiązania, a ja dla niego poniekąd nie przyjęłam prpozycji pracy i
to w Warszawie - a jestem z Gdańska, to dla niego wszystko rzuciałam by być z
Nim.
A on mi mówi, że jestem nieznośna, zła i niemiła już od momentu gdy
zdecydowaliśmy o wyjezdzie. A sam obrósł jakby w siłę i piórka jak tylko
przekonał się, że wyrażam zgodę na wyjazd z nim, i jak tylk o w Wigilię z
bólem zerca odmówiłam pracę po to, by być z Nim, bo małżeństwo na odległość???
Ciągle się kłócimy, jesteśmy poirytowani, ale mi jest naprawdę cieżko,a on
tego nie potrafi lub nie chce zrozumieć. Sam jest nie lepszy - czuje sie tu
jak u siebie, więc jest silny. Ale nikt nie dał mu prawa mie ranic.
A ja sie czuję samotna, tęsknię do domu i on sie z tego smieje. Afera była,
jak powiedziałam, że chce na kilka dni jechać do gdańska, zresztątak się
umowiliśmy, ze jade z nim pod warunkiem czestych przyjazdow do gdanska. mial
jechac ze mna, a na miejscu okazalo sie, ze nie pojedzie. i nie hcial bym ja
jechala.
Lepiej zebym siedziala w domu!!!
Co prawda zaczynam szkole, ale reszta dnia i tak jest wolna!!!
Przeciez nie znma jezyka, wiec jak moge pracowac?
Nasz wyjazd poniekad podyktowany byl nasza sytuacją finansową, trzeba to
uregulowac stąd decyzja o wyjezdzie takim do dwoch lat. Ja się panicznie
boję, ze bedzie chciał zostać dluzej, a nie daj Boże na zawsze.
Wyjechalam tu pod warunkiem powrotu do Gdańska i częstych odwiedzin.
On w niemczech już był, mieszkał sam przez dwa lata, wcześniej były to
krótsze okresy, ale zawsze.
I on nie potrafi lub nie chce zrozumieć jak mi cieżko.
Najbardziej boli, ze widze ze jest silniejszy, pewniejszy siebie od kiedy tu
jestesmy, a ja jestem na niego zdana calkowicie!
No nie moge juz, musze se poryczec. idę.
Sorry ze wam tak tu kadzę,ale musze komuś...