Dodaj do ulubionych

samotność i nie tylko

14.01.05, 11:45
zla jestem, bo mi wykasowało i musze pisać od nowa.

Dziwczynki, czy są tu takie, które wyjechaly za granicę nie tyle dobrowolnie,
co niez własnych chęci?
już mówię o co chodzi - po prostu wyjazd był wyjsciem z naszych problemów. To
mąż tu wrócil do starej pracy, to z jego pieniażków będziemy odkładać na
nasze zobowiązania, a ja dla niego poniekąd nie przyjęłam prpozycji pracy i
to w Warszawie - a jestem z Gdańska, to dla niego wszystko rzuciałam by być z
Nim.
A on mi mówi, że jestem nieznośna, zła i niemiła już od momentu gdy
zdecydowaliśmy o wyjezdzie. A sam obrósł jakby w siłę i piórka jak tylko
przekonał się, że wyrażam zgodę na wyjazd z nim, i jak tylk o w Wigilię z
bólem zerca odmówiłam pracę po to, by być z Nim, bo małżeństwo na odległość???
Ciągle się kłócimy, jesteśmy poirytowani, ale mi jest naprawdę cieżko,a on
tego nie potrafi lub nie chce zrozumieć. Sam jest nie lepszy - czuje sie tu
jak u siebie, więc jest silny. Ale nikt nie dał mu prawa mie ranic.
A ja sie czuję samotna, tęsknię do domu i on sie z tego smieje. Afera była,
jak powiedziałam, że chce na kilka dni jechać do gdańska, zresztątak się
umowiliśmy, ze jade z nim pod warunkiem czestych przyjazdow do gdanska. mial
jechac ze mna, a na miejscu okazalo sie, ze nie pojedzie. i nie hcial bym ja
jechala.
Lepiej zebym siedziala w domu!!!
Co prawda zaczynam szkole, ale reszta dnia i tak jest wolna!!!
Przeciez nie znma jezyka, wiec jak moge pracowac?
Nasz wyjazd poniekad podyktowany byl nasza sytuacją finansową, trzeba to
uregulowac stąd decyzja o wyjezdzie takim do dwoch lat. Ja się panicznie
boję, ze bedzie chciał zostać dluzej, a nie daj Boże na zawsze.
Wyjechalam tu pod warunkiem powrotu do Gdańska i częstych odwiedzin.
On w niemczech już był, mieszkał sam przez dwa lata, wcześniej były to
krótsze okresy, ale zawsze.
I on nie potrafi lub nie chce zrozumieć jak mi cieżko.
Najbardziej boli, ze widze ze jest silniejszy, pewniejszy siebie od kiedy tu
jestesmy, a ja jestem na niego zdana calkowicie!
No nie moge juz, musze se poryczec. idę.
Sorry ze wam tak tu kadzę,ale musze komuś...
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 12:03
      O matko, dziewczyno, az serce mi sie kraje, poplacz jak musisz ale na litosc
      boska sie nie zalamuj.
      Ta poczatkowa tesknota jest straszna, pamietam nadal jak pakowalam walizki
      codziennie, potem raz na tydzien, potem czasami. Juz od wielu wielu lat nie
      pakuje smile))
      U was to niby dwuletnia prowizorka, ale moze sie zmienic i twoje nastawienie.
      Naucz sie jezyka, jezdzij do Gdanska bez wzgledu czy mezowi sie to podoba i czy
      pojedzie z toba. I nie licz na to ze ktos czy cos raptem cie uszczesliwi.
      Pogodz sie z sytuacja i odczekaj. Sytuacja sie napewno poprawi jesli maz ma
      prace i dobrze sie czuje.
      Bardzo ale to bardzo ci wspolczuje, ale trzymaj sie i jakos na trzezwo pomysl,
      ze jest to okresowe. Po dwoch latach na nowo sie zastanowisz smile))
      Usmiechnij sie, jutro bedzie lepiej !
      Sciskam
      • cytrusowa Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 12:09
        dzięki za slowa otuchy, widzisz to nawet nie jest tak tęsknota, ze pakuję
        walizki. nie, nic z tych rzeczy. Ja po prostu nie mogę się przekonać do tego
        pobytu, do tej sytuacji.
        Musialas kiedys dokonać takiego wyboru: wyjazd z mężem lub praca w Polsce, i
        bez męża, ewentualnie dojeżdżając do siebie wzajemnie?
        • asia.sthm Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 12:26
          Nie, w takiej sytuacji nie bylam. Wyjechalam na dwa lata na kontrakt.
          Kiedy sie o ten kontrakt staralam, to byl to dla mnie ratunek i w kwestii
          zawodowej i finansowej. W miedzyczasie udalo mi sie dostac prace-marzenie w PL
          i wtedy ten kontrakt do Libii dostalam . Musialam wybierac, i bylam w takiej
          rozterce jak cholera. Popchnela mnie ciekawosc swiata i znakomitej posadzie z
          perspektywami powiedzialam, ze wroce za 2 lata i jesli nadal bede mnie chcieli,
          a oni ha ha : pani juz nie wroci, ale zawsze bedzie pani u nas mile widziana.
          No i pojechalam do tej Afryki wiedzac, ze przeciez mialabym w Pl duuuzo lepiej.
          Dzis nie zaluje wcale,ze mi sie tak potoczylo, ale wtedy przeciez nie mialam
          zielonego pojecia jak to sie ulozy.
          Gdybysmy mieli gwarancje na zycie byloby latwiej, nie ?
          Ja uwazam, ze zawsze trzeba sprobowac, zeby potem nie zalowac ,ze sie nie
          wykorzystalo okazji.
          Zawsze da sie odkrecic.Nie jestes sama, nie jestes na koncu swiata, daj sobie
          szanse. Czy ta praca w Polsce juz ci na amen przepadla? Moze warto utrzymywac z
          nimi jakies kontakty ?
          • cytrusowa Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 12:35
            no mam nadzieję, że po powrocie uda mi sie coś znalezc.
            Jak rozmawiałam z facetem, ktory proponowal przenosiny i prace w Wwie to
            zapytalam sie czy po powrocie moge sie dalej u nich starac, bo wiem, ze szkają
            na rozne stanowiska.
            Powiedzial ze jak najbardziej i ze wtedt odpadnie juz rozmowa kwalifikacyjna,
            takze to jest to, co mnie ewentualnie jakos trzyma...
            Libia...Afryka...to pamietam z dzieciństwa. Za to dzięk itemu niezbyt pamietam
            swojego tatęwink. Ale za to mamy mnóstwo zdjęć z jego pobytu tamsmile

            > Ja uwazam, ze zawsze trzeba sprobowac, zeby potem nie zalowac ,ze sie nie
            > wykorzystalo okazji.
            Pewnie, że trzeba. Tylko, ze w tym wypadku to mój maż próbuje po raz kolejny,
            ja mu towarzyszę co najwyżej, hihi.
            Powiem Ci, że przez to, że to nie ja byłam inicjatorką tego wyjazdu i to nie ja
            tu pracuję, myślę ze nie zalowalabym tegowyjazdu.
            Ale to wszystko pewnie dlatego, że nigdy nie przepadalam za Nimcami jako krajem
            i jako ludzmi.
            Anglia...to coś innego. Mam tam kochaną siostrę, znam język, pracowałam,
            uwielbiam tamten kilmat między ludzki, zwyczaje i inne.
            A tu są zimni ludzie niestetysad
            • asia.sthm Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 12:55
              > Powiem Ci, że przez to, że to nie ja byłam inicjatorką tego wyjazdu i to nie
              > ja tu pracuję, myślę ze nie zalowalabym tegowyjazdu.
              Rozumiem, kazdy chce byc panem swojego losu smile) ale to sie tez rzadko zdarza.
              Zawsze sa inne rzeczy, z ktorymi trzeba sie liczyc, brac pod rozwage i
              gimnastykowac umysl. Jak juz sie tego meza ma to sie go ma. Jesli trzeba to sie
              przy nim stoi jak mur, ale bez przesady w jednostronnym poswiecaniu. Moze
              tymczasowa sytuacja jest konieczna, a niebawem bedzie mozliwosc spelnienia
              twoich ambicjii. Moze jak sie podreperujecie finansowo w DE bedzie kolej na
              Anglie albo jeszcze cos innego.
              Tego wam z calego serca zycze !
              Ps Moze ja z twoim tata razem kraj Kadafiego na nogi stawialismy, kto wie ?
              smile)) Sama widzisz jak to ludzie rodziny zostawiali, zeby sie czegos dorobic.
              Lepiej byc razem,chociaz tez nie latwo
        • st0krotka Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 12:29

          Czesc Cytrusowa, ciezkie sa takie wybory i nie da sie odpowiedziec, ktory wybor
          wlasciwy. Rozumiem, ze jest ci bardzo ciezko. Wydaje mi sie, ze moze powinnas
          pomyslec, co jest dla ciebie najwazniejsze, co Ty bys chciala. Z twojego postu
          wydaje mi sie, ze sprawy meza stoja na pierwszym planie, bo on utrzymuje
          rodzine. Ale co z twoimi potrzebami? To dobrze, ze zaczynasz szkole, poznasz
          innych ludzi, moze inaczej spojrzysz na zycie na obczyznie. Do Gdanska jedz,
          czy z mezem, czy sama, na pewno taki wyjazd duzo ci pomoze, zobaczysz sie z
          rodzina, przyjaciolmi, zastanowisz raz jeszcze, na spokojnie, nad swoim pobytem
          na obczyznie.
          trzymaj sie dzielnie, pozdrawiam cie cieplutko!
          • tintaja Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 13:26
            Tak mi przykro sad

            Nauczona moimi poczatkami (dlugo by opowiadac...) dalabym Ci rade podobna do st0krotki – nie pozwol sobie myslec w tych kategoriach, ze poniewaz nie pracujesz, nie znasz kraju w ktorym teraz zyjecie tak dobrze jak Twoj maz, Twoje zdanie i samopoczucie sie nie liczy. Ja na twoim miejscu pojechalaby do Gdanska tlumaczac mu dlatego to dla Ciebie wazne. Tak sobie mysle ze Twoj wyjazd ma na pewno zwiazek tez z odetchnieciem Twoim prawdziwym zyciem, przypomnieniem sobie jaka jestes – silna, kompetentna, pelna oczekiwan na przyszlosc. On musi sobie zdac sprawe ze dla Ciebie rzeczywistosc w Niemczech okazala sie bardziej przerazajaca I ze musi Cie wspierac, abys sobie na miejscu tez cos fajnego zbudowala. Bo jezeli Ty masz byc przez 2 lata nieszczesliwa, to lepiej zmienic plany… kosztem Was obojga, a nie tylko Twoim.

            Powalcz, naprawde warto. Dla Ciebie, dla Twojego meza, dla Waszego zwiazku.
            Pozdrawiam serdecznie
    • komajto daj szanse swojemu losowi..... 14.01.05, 13:46
      Czesc.Ja wyjechalam nie z wlasnej checi.Po kilku latach zycia na odleglosc
      dostalam ultimatum albo przyjazd albo koniec zwiazku.¨Powiem Ci,ze dlugo sie
      nie wahalam. Zostawilam prace,znajomych i rodzine.Ciezko mi bylo i jest
      nadal.Nie znalam jezyka kompletnie , zapisalam sie na kurs , dawalam
      korepepetycje dzieciom z niemca winki jakos lecialo.Tesknilam strasznie ,tym
      bardziej , ze do Polski moglam jechac dopiero jak skoncze kurs i ta swiadomosc
      mnie dobijala.Po 9 miesiacach pojechalam .Po tygodniu zaczelam sie zastanawiac
      czy moja chlopa pamieta o podlaniu kwiatkow,czy ma co jesc itp.Wytrzymalam
      jeszcze tydzien i wrocilam.Zrozumialm,ze nie wazne gdzie ale z kim.Zawsze mowie
      mojemu M ze jestem we Francji tylko ze wzgledu na niego.Jednoczesnie wiem,ze
      jesli postanowie wrocic do Polski on pojedzie ze mna.Codziennie czytam te
      forum ,przegladam informacje z kraju,utrzymuje kontakt ze znajomymi,czytam
      polskie ksiazki i to pomaga ,tesknie ale juz mniej gwaltownie.Przestalam
      rozmyslac ,ze zostawilam tam cale swoje zycie a tutaj nic pozytecznego nie
      robie.Jestem z facetem ktory z milosci do mnie nauczyl sie polskiego. A jak na
      Francuza jest to prawdziwy wyczyn!!!
    • pulzara Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 14:01
      Nie daj sie zwatpieniu i zlym myslom, cytrusowa. Tak jest w zyciu, ze zawsze
      trzeba wybierac. Ja tez zostawilam w Polsce prace, by wyjechac do mezczyzny i
      teraz nie zaluje. Nauczylam sie jezyka i znalazlam zajecie. Tyle, ze moj M jest
      tubylcem i raczej nie bede wracac do Polski. Wykorzystaj ten czas na nauke
      jezyka, nawet jezeli na poczatku wydaje sie, ze go nie lubisz, a ludzie dookola
      wydaja Ci sie zimni i nieprzystepni. To ty wyjdz do nich z usmiechem, Twoj gest
      na pewno zostanie odwzajemniony. Jezeli w ciagu tych dwoch lat pobytu za
      granica nauczysz sie jezyka, to bedzie to ogromny dodatkowy atut przy szukaniu
      nastepnej pracy i najlepszy dowod dla przyszlego pracodawcy, ze nie zmarnowalas
      tego czasu. Mozesz zajac sie tez jakas dzialalnoscia np. dobroczynna. W ten
      sposob mozna poznac wiele osob. W jakim rejonie Niemiec mieszkasz? Nie wszyscy
      Niemcy sa zimni i nieprzystepni...
      Uszy do gory.
      Pozdrawiam serdecznie

      pul
      • cytrusowa Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 14:16
        Kolonia - tu jestem, tu sie urządzam, tu się wściekam i raduję. Kurcze, tylko
        jeszcze raczej się wkurzam, powodów do radości raczej niewiele. Ale pewnie z
        czasem przyjdą
        • pulzara Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 14:54
          Kolonia jest cool wink) To piekne i tetniace zyciem miasto!
          Jest tam tez wiele obcokrajowcow, ktorzy maja pewnie podobne problemy do
          twoich, takze angielsko-jezycznych. Poszukaj sobie jakis znajomych, bedzie Ci
          lepiej. Zycze powodzenia. Radosci przyjda na pewno z czasem, musisz im troche
          pomoc smile)
          • kurczak1976 Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 15:00
            Tak to w zyciu bywa ale nie mozna sie dac terroryzowac! Pamietaj o tym! Masz
            takie same prawa w zwiazku jak twoj partner!!!

            A z wyborami tak juz jest. ja tez wyjechalam w nieznane, przerywajac doktorat,
            prace, zostawiajac rodzicow i przyjaciol. Mecze tu sie okrutnie ale gdy wracam
            do PL to juz mnie znowu gdzies ciagnie.
        • mulinka Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 15:02
          jest takie stare brzydkie powiedzenie :
          nie ogladaj sie za siebie, bo Cie z przodu ktos uderzy...
          Kochana, dokonalas wyboru!
          dokonalas - kropka
          Jestes tam, bo chcialas byc z Mezem, ktorego kochasz
          a jesli wciaz mu bedziesz narzekac i wpuszczac go w poczucie winy,
          to...bedziesz niszczyc Wasz zwiazek
          rok - nie wyrok
          dwa lata - jak dla brata
          to nie cale zycie
          a Ty sie ciesz, ze pracowac nie musisz
          ze zycie daje Ci mozliwosc poznania innej kultury, jezyka, ludzi
          i bierz garsciami, bo masz co brac
          do Gdanska, to masz jak kamieniem dorzucic (to nie wyprawa za ocean), wiec
          jedz, chocby na 2-3 dni
          nie jestes mala Dziewczynka i maz nie musi Ci towarzyszyc
          zreszta nie madrze sie, bo Dziewczyny juz wszystko napisaly
          smile
          • nadia331 Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 15:34
            Cytrusko nie pozwol sie niszczyc! Meza kochasz i chcesz z nim byc, ale on mysli
            tylko o sobie, co to za zwiazek? Zeby awanturowal sie ze chcesz wyhechac do
            polski to raczej on niszczy ten zwiazek, nie ty.
        • dede1 Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 15:11
          Jezeli masz zamiar przez caly wasz pobyt w Niemczech cierpiec to lepiej moze
          abys zdecydowala si jednak na malzenstwo na odleglosc(osobiscie nie popieram).
          A jezeli jednak bycie razem z mezem jest dla ciebie wazniejsze to staraj sie
          wyciagnac z tego pobytu to co najlepsze dla ciebie. Wloz energie w nauke jezyka
          na poczatku. Znajdz sobie jakiesc zajecia dodatkowe - np. basen czy
          fitnessclub. Tak abys miala duzy kontakt z ludzmi. Umiesz angielski - tu jest
          dosc ludzi znajacych angielski oraz z rejonow angielskojezycznych. Zmien
          nastawienie z "aby wytrzymac" na "wykorzystam ten moment w moim zyciu jak
          najlepiej".
          Jestem w NIemczech (Frankfurt nad Menem) od ponad 4 lat. Tu wyszlam za maz. Z
          mezem rozmawialismy 2 lata po angielsku gdyz niemieckiego nie umialam.

          Poczatki nie sa latwie. Mi tez bylo ciezko ze swiadomoscia´, ze zostawilam
          rodzine, znajomych. Na dodatek ten cholerny jezyk. Od lat z pasja uczylam sie
          angielskiego. W Polsce pracowalam jako lektor jez. angielskiego. Nagle
          przestalo to miec taka wartosc bo znalazlam sie w innym kraju. Wyjechalam 2
          miesiace po obronie dyplomu. Dzis moj dyplom lezy w szufladzie i watpie aby mi
          sie przydal. Ale! Mam kochanego meza, wygodne zycie, nauczylam sie nowego jezyka
          (obecnie na bardzo dobrym poziomie). Przed 4 laty, w ramach zaczynania nowego
          zycia tutaj zaczelam biegac. Wiekszosc naszych znajomych znam wlasnie z parku.
          Pierwsza poznana kolezanka (Niemka) spowodowala, ze zaczelismy rozmawiac z
          mezem w domu po niemiecku (poczatkowo musialam czasem pomagac sobie angielskimi
          slowkami). Byly chwile gdy wszystko mialo dla mnie czarne barwy. Czulam sie
          samotna i niepewna podjetej decyzji. Takie chwile zawsze przychodza na
          poczatku. Do dzis uwazam, ze byloby o wiele fajniej gdyby moja rodzina byla
          tutaj. Ale tak nie jest. W zyciu nie mozna miec wszystkiego. Trzeba sie cieszyc
          tym co sie ma i starac sie pozytywnie oceniac kazde polozenie w jakim sie
          znajdujemy. Przeszkadza ci, ze maz czuje sie tu taki pewny siebie? A dlaczego
          ci to przeszkadza?
    • ponponka1 jak sie nie ma co sie lubi 14.01.05, 15:41
      .....to sie lubi co sie ma.....i zobaczysz, ze swiat sie stanie piekniejszy!
      Rozstan nie polecam bo sama to przezywam teraz - nie zycze najwiekszemu wrogowi
      takich katusz duszy (i ciala...hehehhee)!
      Trzymaj sie, nosek do gory
      Trzymam za Ciebie kciuki

      Pozdrawiam z Polski
      • jan.kran Re: jak sie nie ma co sie lubi 14.01.05, 19:37
        Bardzo nie wiem co Tobie doradzic sad(
        Zeby mnie mial kto doradzic jak byl czas cholera.

        Naucz sie jezyka , bo to podstawa , zastanow sie nad Twoim zyciem a nie nad
        Jego. Jak masz szanse na prace w PL to moze wroc?

        Ja mialam takiego typka jak Twoj M 20 lat na karku. Moze Twoj da sie jeszcze
        wychowac?
        Wyjechalam za Nim do Francji bez perspektywy powrotu do PL i rezygnujac z
        ukonczenia studiow ( mam absolutorium ). Znalam franacuski bbd , On ani w zab.
        Po dwoch latach stwierdzil , ze Francja jest beeee , DE to Ziemia Obiecana.

        Spedzilismy w DE 12lat , urodzilam dwoje dzieci , On zrobil doktorat ,
        specjalizacje a ja bylam Hausfrau und Mutter .
        Fakt, ze sie doskolnale wpasowalam w niemieckie srodowisko, duzo lepiej mowialm
        od Niego w miejscowym narzeczu nie mialo znaczenia.

        W koncu stwierdzil , ze DE jest bbee i tylko Norge jest Ziemia Obiecana.
        Ciezka idiotka liczac na uratowanie malzenstwa spakowalam dzieci , lary i
        penaty i wyruszylam.

        Mowie po norwesku znacznie lepiej od Niego, po ciezkich trudach znalazlam
        prace i sie zintegrowalam w kraju Wikinga a On po 3,5 roku w Norge wrocil do
        DE. Tym razem sam smile))

        Nie warto sie poswiecac dla faceta... K.
        • mulinka Re: jak sie nie ma co sie lubi 14.01.05, 19:44
          Nie warto sie poswiecac dla faceta... K.


          swiete slowa
          i jeszcze dodam
          nie warto poswiecac sie dla nikogo
          poswiecanie sie, to bzdura jakas i tyle
          zyjac dla siebie zyjemy radoscia, ktora mozemy dzielic sie z innymi

          ale sie znow zamadrzylam
          smile
          • cytrusowa Re: jak sie nie ma co sie lubi 14.01.05, 20:06
            oj dziewczyny, pewnie, ze nie watro, ale też nie można przekreślać zwiazku czy
            małżeństwa. a małżeństwem jesteśmy dopiero od wrzesnia 2004.
            Trzyma mnie to, że powiedziane było że zostajemy tu do 2 lat. i choćby się
            waliło i paliło, to po tym czasie jak będę chciała wrócić, to wrócę!
            A szansa na pracę w Polsce jest, przynajmniej nie spaliłam za sobą mostów w tej
            firmie, w której zaproponowali mi pracę w Wigilnię, a musiałam odrzucić.
            Chyba ze przez te dwa lata poski rynek pracy się zmieni na gorsze.
            • jan.kran Re: jak sie nie ma co sie lubi 14.01.05, 20:17
              Nie chodzi o przekreslanie zwiazku. Chodzi o to , zeby ten zwiazek mial
              rownowage.
              Zaczyna sie od malych ustepstw, a potem nie widomo kiedy jedna strona dominuje.
              I to jest niedobrze.
              Nie upieraj sie przy okreslaniu daty powrotu. To bardzo doluje.
              Wracam za dwa lata wiec po co sie integrowac, uczyc jezyka...

              Korzystaj z tego co Ci ten pobyt daje, Kolonia jest pieknym miastem. Chodz do
              muzeow, kup sobie przewodnik (po niemiecku !) i probuj polubic to miasto.

              Jezeli dla Twojego zdrowia psychicznego jest potrzebny wyjazd do PL to
              wyjezdzaj.
              Zycze Ci powodzenia. Kran.
              • kurczak1976 Re: jak sie nie ma co sie lubi 21.01.05, 09:51
                Kranie swiete slowa ale my kobiety madrzejemy chyba dopiero kolo 40+:o(
    • monie_pl Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 22:12
      Cytrusowa,

      1. Masz zly dzien i musisz sie wyryczec i uspokoic nerwy....
      2. Zrob cos co sprawia ci przyjemnosc - godzina lezenia w wannie w pachnacej
      piance, pochloniecie 4 porcji ciacha, ugotowanie czegos, pojscie na spacer do
      parku, poczytanie gazet w Internecie....SAMA WIESZ
      3. Pomysl o podjectej decyzji jako twojej, bo tak na prawde gdybys powiedziala
      NIE to nie wyjechalabys, wiec nie patrz na to wszystko ja na przymus.
      4. Fakt, ze nie znasz jezyka nie oznacza, ze nic nie mozesz zrobic... moi
      rodzice wizytujacy nas w Stanach sa tego najlepszym przykladem, bo nie znajc
      jezyka jezdza i ogladaja rozne miejsca....
      5. Odpocznij sobie i poleniuchuj, a wtedy bedziesz juz tak znudzona, ze
      znajdziesz sobie jakies zajecie
      6. Maz - moze obrosl w piorka, a moze nie... prawdopodobnie czuje sie lepiej bo
      ma prace i zna jezyk, ale z powodu swojego stanu emocjonalnego widzisz jego
      zachowanie inaczej....
      7. "Afera" o twoj wyjazd byla, bo prawdopodobnie poczul sie zagrozony, ze nie
      wrocisz, bo jednak w Gdansku lub w Warszawie czulabys sie lepiej.... a ze
      zareagowal smiechem to juz inna sprawa
      8. Wyszlam zamaz w czerwcu 2004 wiec takze jestem mezatka z malym stazem i
      musimy sie docierac.... troche to potrwa i jest trudne, bo kazde z nas bylo
      samodzielne i samowystarczalne, a teraz jestesmy we dwoje - TYLKO ROZMAWIANIE
      moze wam pomoc.... w koncu chocby o jego rapcy mozecie rozmawiac, mozecie
      rozmawiac o tym co dzisiaj zrobilas (my to robilismy w zeszlym roku gdy
      przyjechalam na 6 miesiecy na "okres probny", i musialam siedziec w domu bez
      rpacy, bo bylam na turystycznej)...ale tez pomyslcie RAZEM co moglabys robic
      oprocz szkoly zeby wyjsc do ludzi, zeby nie siedziec w czterech
      scianach....moze jego znajomosc jezyka moglaby byc narzedziem dla ciebie....
      chlopy uwielbiaja byc potrzebni i na tym zawsze da sie daleko zajechac...

      Podsumowujac:
      Nie jest zle, bo go masz.
      Pisz do nas codziennie tak jak inne to robia.
      Podejmuj decyzje i nie ogladaj sie za siebie, bo gdybanie nigdy nie bylo, nie
      ejst i nie bedzie dobre dla ciebie!

      Pogody ducha i usmiechu
      Pozdrowionka
      MOnia

      • ponponka1 Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 22:38
        monie_pl napisała:


        > 2. Zrob cos co sprawia ci przyjemnosc - godzina lezenia w wannie w pachnacej
        > piance,

        Dzieki za podpowiedz - podjelam decyzje smile

        Pozdrawiam z Polski
    • bietka1 Re: samotność i nie tylko 14.01.05, 23:28
      Cytrusowa, nie nastawiaj sie tak zle do tego dwuletniego pobytu, bo bedzie ci sie czas dluzyl, a
      pomysl lepiej, ze niewielu ma to szczescie pozyc sobie w obcym kraju. A podroze bardzo
      ksztalca. Postaraj sie nauczyc jezyka, a czas nie bedzie stracony. Na kursach jezykowych
      poznaje sie czesto dosc ciekawych ambitnych ludzi. Pomysl tez co zyskujesz, a nie co tracisz,
      tym bardziej, ze masz do czego wracac, a nie musisz z niczego rezygnowac.
      Jesli znasz angielski to poradzisz sobie np. u lekarza. Poza tym nie ma co ukrywac, biorac pod
      uwage, ze polska slozba zdrowia aktualnie lezy to tez zyskujesz. A chwala ja i Grecy i Hiszpanie
      wiec i my mozemy.
      I nie pozwol sie wkrasc w wasze malzenstwo konkurencji, bo to moze je zniszczyc. Badz madra
      i pozwol twojemu mezowi poczuc sie facetem.
      Wiem, ze dla wiekszosci Polakow Niemcy to kraj, do ktorego jedzie sie tylko po to, zeby
      zarabiac pieniadze, ale uwierz, jest w nim co ogladac i ludzie zdazaja sie interesujacy. Tylko nie
      mozna sie przed tym zamknac.
      Zycze ci zmiany nastroju, bo masz duzo szczescia smile
      • cytrusowa Dziękuję 15.01.05, 15:24
        dziewczynki, dziękuję Wam bardzo za słowa i otuchy i przygonienia mnie do
        porządku.
        To wszystko co piszecie to święta prawda, a nie eukrywam że wczoraj miałam
        wyjątkowo zły dzień.
        Nie ukrywam też że należę do tych słabszych psychicznie - mamusia mnie
        rozpusciła, hihi. Po prostu nie jestem zbyt odporna na stres i do tego brak
        wiary w siebie. I z tego się biorą te niesczęsne problemy, które wciąż sie
        wałkuje na kobiecy sposób
        Jeszcze raz dziekuję i na prewno będę pisać
    • dede1 Re: samotność i nie tylko 15.01.05, 20:54
      Przyszla mi do glowy pewna porada praktyczna. Powyzej jest moj post, z ktorego
      mozesz sie dowiedziec, ze po przyjezdzie do Niemiec nie mowilam po niemiecku i
      rozmawialam z mezem po angielsku (maz jest Niemcem). Jestem z Frankfurtu nad
      Menem i jest tutaj kino, w ktorym mozna obejrzec filmy w wersji oryginalnej.
      Kino to odwiedzalismy regularnie do poki nie nauczylam sie jezyka. Jestem
      pewna, ze w Koloni tez masz taka mozliwosc. zaczeli juz grac
      film "Hautnah"(ang. tytul "Close"). Widzielismy go w piatek. Fajny i bardzo
      prawdziwy. O milosci, zdradzie, zazdrosci. Wybierz sie jak nie z mezem to sama.
      Ja pierwszy raz poszlam tu do kina calkiem sama. Bylo super. Film nazywal
      sie "Autumn in New York" i bylo we wrzesniu 2000. Poza tym w ksiegarniach
      tutejszych znajdziesz ksiazki po angielsku. Nie musisz kupowac ale samo
      buszowanie w ksiazkach to frajda. Tym bardziej, ze tu sa w duzych ksiegarniach
      (Hugendubel) kanapy, na ktorych mozna caly dzien przesiedziec i czytac ksiazki.
      to takie opcje spedzania czasu. Ja staralam sie tutaj to robic co zawsze
      lubilam: kino, czytanie, sport. A skoro to drugie bylo ze wzgledu na jezyk na
      poczatku ograniczone poszukalam sobie ksiazek w jez.angieskim. Teraz czytam juz
      po niemiecku wiec jest jeszcze lepiej. Nosek do gory. Bedzie dobrze.
      • cytrusowa Re: samotność i nie tylko 21.01.05, 09:05
        chciałam tylko - w ramach kontynuacji tematu napisać, ze od wtorku jestem w
        Gdańsku. Czuję się zupełnie inaczej, o niebo lepiej, bo nareszcie mam do kogo
        usta otworzyc i mogę se przez cały dzień pogadać. I nie muszę się wstrzymywaćsmile
        A poza tym są obok rodzice, no i dziadek...
        To miłesmile
        Ale moja druga połówka, która została w Kolonii, jest niestety z lekka urażona
        czy obrażona...

        Jutro już powrót do zimnej niemieckiej rzeczywistości...

        Czy wiecie ile można mieć bbagażu na samolot tanich linii? Pytam, bo oczywiście
        kupę rzeczy biorę ze sobą i nie wiem, ile mogę.
        Lecę Wizzairem
        • ulkaa Re: samotność i nie tylko 21.01.05, 09:16
          Witaj,ja tez lece linia Wizz Air z Gdanska, podam ci link
          odnosnie bagazu :wizzair.com/pl/gcc.shtml#15.
          Pozdrawiam i nie martw sie,
        • ponponka1 bagaz 21.01.05, 09:20
          zagladnij tu:

          wizzair.com/pl/gcc.shtml#15

          Zycze milej podrozy i przyjemnego pobytu

          Pozdrawiam z Polski
          • cytrusowa Re: bagaz 21.01.05, 10:41
            o kurcze, no to lipa, bo myślałam, że mogę 15kg. Na pewno będę miała wiecej niż
            te przepisowe 10 kg.
            Liczę na to, że nie będzie kompletu - jak było w stronę do Gdańska, i będę
            mogła to wziąćsmile
            Pozdrawiam i dzięki
        • st0krotka Re: samotność i nie tylko 21.01.05, 14:52
          Cytrusowa, to dobrze, ze pojechalas! a druga polowka pewnie tez zrozumie, ze
          potrzebowalas tego wyjazdu! wrocisz do meza pelna radosci i energii i na pewno
          bedzie dobrze! pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka