Dodaj do ulubionych

Podtrzymajcie mnie na duchu

30.01.05, 22:50
Ide dzis na rozmowe do agencji posredniczacej w znajdowaniu pracy biurowej
(nie, nie mam jeszcze pozwolenia, ale niedlugo powinno byc, wiec chce, zeby
mnie juz mieli w swoich dokumentach, zebym mogla zaczac jak tylko dostaniemy.
Wiecie, ze ja nigdy nie bylam na rozmowie o prace? Brzuch mnie juz strasznie
boli ze strachu i w ogole jest okropnie. Wmawiam sobie, ze to tylko agencja,
a ich jest wiele, wiec moge to traktowac jak rozmowe "szkoleniowa", zeby
zobaczyc, jak to jest. Jednak nie bardzo sobie wierze i to wmawianie dziala
na jakies 10-15 sekund smile

Trzymajcie kciuki, please! Nie za powodzenie samej rozmowy, tylko zebym ja
przezyla bez trzesacego sie glosu, spoconych dloni i gaf.
Obserwuj wątek
    • datlik Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 22:54
      No to ja trzymam kciuki. Bedzie dobrzesmile))
      • blue_jay Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 22:56
        juz trzymamwink i posylam 3 tony dobrej energii w Twoja stronewink
      • mulinka Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 22:57
        Abere,
        jestes silna, madra i dasz rade
        zawsze dawalas sobie rade, wiec i teraz bedzie dobrze
        juz jest dobrze, bo madrze dzialasz
        smile))
        a kciuki potrzymam, czemu nie(?)
        powodzenia!
    • tamsin Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 22:57
      Abere ja mocno trzymam!! ale wykorzystaj ta sytuacje w agencji, wypytuj co i
      jak o interview z pracodawca, bo przeciez kazdy kraj to moze byc inny obyczaj,
      jezeli zabierasz ze sobie swoje resume, to pytaj ich czy ono dobrze sie
      prezentuje, czy jest dla nich jasne, czy maja jakies uwagi. Mozesz dostac duzo
      podpowiedzi jak sie zachowac/jak rozmawiac o prace z pracodawca.
      • aneta05 Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 22:58
        bedzie dobrze, nie denerwuj sie, na pewno wypadniesz swietnie
      • abere8 Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 23:08
        Wlsanie tak mam zamiar zrobic, zreszta CV juz im mailem wyslalam i napisalam,
        ze bede wdzieczna za uwagi itp. Najsmieszniejesze jest to, ze na tego maila nie
        mialam zadnego odzewu przez prawie dwa tygodnie i poszlam tam w czwartek, zeby
        zapytac, co i jak i recepcjonistka przepraszala, potem ktos do mnie oddzwonil
        tego samego dnia i zaprosil na ta rozmowe, tez przepraszajac. Tak wiec,
        mam "przewage" moralna, bo oni na poczatku zawiedli smile

        Dzieki dziewczyny za dobre slowa, juz mi sie lepiej troche robi smile Zeby
        jeszcze udalo mi sie cos wiecej zjesc, bo na razie wmusilam w siebie tylko pol
        kanapki z dzemem, a rozmowa jest o 1, a potem o 2 mam lekcje z dwoma uczniami w
        szkole jezykowej, wiec bede mogla cos zjesc dopiero po 3.
    • asia.sthm Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 23:03
      Przezyjesz! Ja kciuki dla pewnosci potrzymam, nie martw sie.
      Przed wejsciem wyobraz sobie np. krowe zapraszajaca cie na lody:
      - Malinowe czy czekoladowe ??
      Mysl po chmielewsku, otrzepnij sie jak z piesek z wody (tylko tak ,zeby nikt
      nie widzial) i pruj do celu.
      Sciskam i kciuki i ciebie.
      smile)))))))))
      • abere8 Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 23:14
        Wlasnie! Chmielewska to jest to! Bede sobie przypominac co lepsze kawalki w
        drodze do tego miejsca tortur smile I jeszcze chyba lody sobie obiecam za dzielne
        przetrwanie tej rozmowy smile

        Najgorsze jest to, ze lato jest tu cala geba, moje jedyne eleganckie spodnie sa
        grube i welniane, a czlowiek i tak sie ze strachu poci, jak mysz pod miotla, a
        tu do tego ten upal...
        • kash0303 Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 31.01.05, 01:11
          > I jeszcze chyba lody sobie obiecam za dzielne
          > przetrwanie tej rozmowy smile

          Na pewno dobrze wypadniesz (potraktuj to jako lekcje z uczniem, zeby sie tak
          bardzo nie stresowac), a pozniej fundnij sobie najwieksza porcje lodow Tip Top
          jaka dasz rade zjesc (mniam!!! mniam!!! za te lody to sama bym poszla za Ciebie
          na ta rozmowe).

          Daj znac jak Ci poszlo, bo mi te kciuki odpadna z trzymaniawink))

          pzdrfka

          Kasia
    • ulkaa Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 23:22
      Abere , dostalas tyle dobrych rad , wiec ja dorzucam tylko moje pozytywne
      mysli i wiare w Ciebie.
      Agencja to pierwszy krok.
      Dlatego wykorzystaj to do max. i zaprezentuj wszystkie swoje mocne strony.
      Na pewno wiesz, co musisz miec w CV. Wpisz wszystko, co sie da.
      Wszystkie swoje kwalifikacje i umiejetnosci. Nigdy nie wiadomo, co sie moze
      przydac. Ja tez na to zwracam uwage. I tak jak Tamsin napisala - pytaj
      o konkrety. Przezyjesz i poradzisz sobie , co na pewno pomoze w dalszych
      rozmowach z pracodawca.
      Pozdrawiam cie cieplutkosmile))
      Z ta krowa - tez niezly pomyslwink
    • sylwek07 Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 23:47
      trzymam kciuki za powodzenie smile)
      • cobaea Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 30.01.05, 23:51
        Abere, no co Ty, dobrze bedziesmile
        Kciuki trzymamsmile
    • abere8 Juz po... 31.01.05, 04:56
      No to przezylam i teraz czuje sie glupio, bo nie bylo czego sie bac (co nie
      znaczy, ze przed kolejna taka rozmowa nie bede sie czuc tak samo).

      Pani nie byla super mila. Stwierdzila, ze super, ze mam magistra, ale
      doswiadczenia w pracy biurowej zadnego i raczej nie miewaja ofert dla takich
      poczatkujacych osob. No coz, musze sobie troche przerobic CV i troche inne
      punkty popodkreslac i inaczej niektore rzeczy sformulowac. Przynajmniej
      pierwsze koty za ploty i wiem jak to wyglada.

      Ale w koncu sie zastanawiam, czy by moze jednak nie zostac przy uczeniu
      angielskiego? W Polsce mi sie to troche bardziej podobalo niz tutaj, nie wiem
      czemu. Najgorzej to nie wiedziec, czego sie chce w zyciu sad

      Dzieki za trzymanie kciukow! smile)
      • kash0303 Re: Juz po... 31.01.05, 13:38
        > No to przezylam i teraz czuje sie glupio, bo nie bylo czego sie bac (co nie
        > znaczy, ze przed kolejna taka rozmowa nie bede sie czuc tak samo).

        No to super!!! Nie martw sie, przejdziesz kilka takich rozmow i nabierzesz
        wprawywink))

        > Pani nie byla super mila. Stwierdzila, ze super, ze mam magistra, ale
        > doswiadczenia w pracy biurowej zadnego i raczej nie miewaja ofert dla takich
        > poczatkujacych osob. No coz, musze sobie troche przerobic CV i troche inne
        > punkty popodkreslac i inaczej niektore rzeczy sformulowac. Przynajmniej
        > pierwsze koty za ploty i wiem jak to wyglada.

        Otoz to!!! A moze udaloby Ci sie zrobic jakis maly kurs dla sekretarek albo
        podlapac prace w jakiejs organizacji charytatywnej (pomoc biurowa). A jak nie
        to poszperaj w pamieci, co w zyciu robilas co sie podciaga pod prace biurowa
        (kserowanie, telefony, kontakt z klientem/uczniem) i odpowiednio przeredaguj
        CV. Ja Ci tam w kazdym razie gratuluje odwagi i zycze wszelkich sukcesow.

        > Ale w koncu sie zastanawiam, czy by moze jednak nie zostac przy uczeniu
        > angielskiego?

        A moge zapytac na jakiej zasadzie uczysz (1. skoro nie masz pozwolenia na
        prace; 2. wymagali od Ciebie jakiegos TEFLa/CELTy czy innych ang. dyplomow
        oprocz polskiego magistra?)

        Ja jak tutaj w Anglii chcialam uczyc to musialam zrobic ten ichny kurs (nawet
        calkiem fajnie bylo - o niebo lepiej niz na glottodydaktycewink)). Tylko niestety
        na pierwszy sezon letni po kursie zaciazylam i oprocz paru tygodni uczenia tuz
        po ukonczeniu kursu nie mam wiecej doswiadczenia w zawodzie (tutaj w Anglii
        oczywiscie).

        > W Polsce mi sie to troche bardziej podobalo niz tutaj, nie wiem
        > czemu.

        A tez masz duza rotacje sluchaczy? Mnie to najbardziej meczyly poniedzialki,
        kiedy przychodzilam do pracy, a tam juz inny sklad grupy (choc uczylam akurat
        jesienia, a podobno najwieksze rotacje sa latem). W Polsce to jednak
        wiedzialam, ze jesli zaczynam kurs z dana grupa to (z malymi wyjatkami)
        skonczymy rowniez w tym samym skladzie. Nie wiem gdzie uczylas w Warszawie (ja
        ostatnie 3 lata przed wyjazdem w Archibaldzie). W kazdym razie tez mi sie
        bardziej podobalo uczenie w Polsce, ale moze za malo mam doswiadczenia w
        uczeniu tutaj.

        > Najgorzej to nie wiedziec, czego sie chce w zyciu sad

        No wlasnie. Tez mam ten problem. Tzn. chcialabym sie tak przekwalifikowac, zeby
        moc pracowac bez problemu w UK, NZ i w Polsce (jesli przyjdzie taka potrzeba),
        ale jeszcze nie wpadlam co by to moglo bycwink)) Any ideas welcome.

        Milego redagowania CV i trzymaj sie cieplutko.

        pzdrfka

        Kasia

        P.S. A jak tam ostatnio z trzesieniami ziemi w Wellington? Niedawno rozmawialam
        z bratowa i mowi do mnie 'O kurcze, ziemia sie trzesie'. Silne to takie
        trzesienie?
        • abere8 Re: Juz po... 31.01.05, 21:06
          kash0303 napisała:

          > > Ale w koncu sie zastanawiam, czy by moze jednak nie zostac przy uczeniu
          > > angielskiego?
          >
          > A moge zapytac na jakiej zasadzie uczysz (1. skoro nie masz pozwolenia na
          > prace; 2. wymagali od Ciebie jakiegos TEFLa/CELTy czy innych ang. dyplomow
          > oprocz polskiego magistra?)

          CELTE zrobilam zaraz po przyjezdzie tutaj, ale bez pozwolenia nic mi ona i tak
          nie dala, w sensie znalezienia pracy. Polecam ten kurs jednak, mimo ze drogie
          cholerstwo, bo duuuzo wiecej sie nauczylam na nim, niz w ciagu trzech lat
          glottodydaktyki na studiach.

          A ucze na zasadzie takiej, ze jak sie zorientowalam, ze nie mam szans na
          zatrudnienie, to wybralam sie do jednej takiej malej szkoly jezykowej i
          powiedzialam "to ja moge za darmo"... smile Ciesze sie, ze to zrobilam, bo w tej
          szkole jest fajna atmosfera, pocwiczylam swoje umiejetnosci w uczeniu Azjatow,
          no i mam teraz kogo wpisac do CV do referencji, a to wazne, zeby miec kogos
          stad. Nie prowadzilam jednak kursu, tylko takie jakby popoludniowe korepetycje,
          z jedna lub dwoma osobami naraz.

          > > W Polsce mi sie to troche bardziej podobalo niz tutaj, nie wiem czemu.
          >
          > A tez masz duza rotacje sluchaczy?

          W sumie dosc czesto sie nowe twarze pojawiaja, ale wiele osob tez przyjezdza co
          najmniej na jeden semestr - jak juz sie ktos wybiera do NZ, to raczej na dluzej
          niz dwa tygodnie smile Nie wiem w sumie, z czego to wynika, ze mi sie tu az tak
          uczenie nie podoba. W Polsce tylko dwa razy prowadzilam kurs w firmach, a tutaj
          jest bardziej mlodziez, okolo 20-letnia. Moze "przeszkadza" mi roznica
          kulturowa? Nie w sensie, ze jestem uprzedzona, bo bardzo mnie interesuja inne
          zwyczaje, zawsze rozmawiam sobie z nimi o ich robaczkach (chodzi mi o alfabet)
          i jest ciekawie. Tyle ze jakos caly czas podswiadomie mysle, ze moze strzalam
          jakas gafe, zwlaszcza przy Japonkach tak mam smile W Polsce odpowiednie
          zachowanie to nie jest cos, o czym musze specjalnie myslec. No i tu wszystko
          musze tlumaczyc po angielsku, a tam mialam ta ostatnia deske ratunku, jaka jest
          polski. Poza tym, komu w Polsce trzeba tlumaczyc np. slowo "geography"? A
          mialam uczennice z Chin, ktora go nie znala, no i mialam problem, bo to niby
          takie oczywiste smile

          > P.S. A jak tam ostatnio z trzesieniami ziemi w Wellington? Niedawno
          rozmawialam z bratowa i mowi do mnie 'O kurcze, ziemia sie trzesie'. Silne to
          takie trzesienie?

          Ha, niedawno nawet o tym watek zalozylam, szukaj takiego o tytule "Obudzilo
          mnie dzis..." smile A dzis o 6.30 bylo nastepne - ok. 5 stopni, dosc dlugo
          trwalo. Oboje z mezem myslelismy "Kurcze, jak sie pogorszy, to trzeba bedzie
          wstac z lozka" smile

          Pozdrawiam i przepraszam, ze sie tak rozpisalam.
          • kash0303 Do abere8 03.02.05, 16:40
            Witaj abere8!!!

            Dzieki za wyczerpujaca odp. Fajnie, ze Ci sie udalo chociaz tak zalatwic
            uczenie. Zawsze to lepsze niz siedzenie w domu + mozesz wpisac do CV, no i
            chyba dadza Ci referencje. Od uczenia do pracy biurowej wcale nie tak daleka
            droga (nikt chyba wiecej nie kseruje niz nauczyciele), wiec jesli bys chciala
            zmienic kariere na pewno Ci sie uda (just keep tryingwink))

            > CELTE zrobilam zaraz po przyjezdzie tutaj, ale bez pozwolenia nic mi ona i
            tak
            > nie dala, w sensie znalezienia pracy. Polecam ten kurs jednak, mimo ze drogie
            > cholerstwo, bo duuuzo wiecej sie nauczylam na nim, niz w ciagu trzech lat
            > glottodydaktyki na studiach.

            Ja tez robilam CELTE (w UK). Nawet mielismy jednego Kiwi na kursie. Super bylo
            zaginac native'ow z gramatyki, ale oczywiscie jesli chodzi o slownictwo to oni
            gora. Szkoda, ze takiego czegos nie mozna doswiadczyc na studiach tylko to
            durne teoryzowanie z referatami, ktorych i tak nikt nie sluchal.

            > Nie wiem w sumie, z czego to wynika, ze mi sie tu az tak
            > uczenie nie podoba. W Polsce tylko dwa razy prowadzilam kurs w firmach, a
            > tutaj jest bardziej mlodziez, okolo 20-letnia. Moze "przeszkadza" mi roznica
            > kulturowa? Nie w sensie, ze jestem uprzedzona, bo bardzo mnie interesuja inne
            > zwyczaje, zawsze rozmawiam sobie z nimi o ich robaczkach (chodzi mi o
            alfabet)
            > i jest ciekawie. Tyle ze jakos caly czas podswiadomie mysle, ze moze strzalam
            > jakas gafe, zwlaszcza przy Japonkach tak mam smile

            No tak Azjaci sa trudni pod tym wzgledem. Na wszystko odpowiadaja twierdzaco,
            usmiechaja sie, ze wszystko jasne, a jak przychodzilo do wykonania cwiczenia to
            zielonego pojecia nie mieli o czym mowa. Ale do tego chyba mozna sie po jakims
            czasie przyzwyczaic i wypracowac odpowiednie strategie. A ze roznice kulturowe
            sa to wiadomo i warto od nich wyciagac (np. w ramach konwersacji nt. What
            shocked you most on arriving in NZ). Moze od razu wszystkiego nie powiedza, ale
            takie zasiedziale (u mnie w szkole byly takie co i na rok przyjechaly do UK) to
            juz sa bardziej smiale.


            > No i tu wszystko
            > musze tlumaczyc po angielsku, a tam mialam ta ostatnia deske ratunku, jaka
            > jest polski.

            A to mi sie akurat bardzo podobalo, bo w Polsce na kursach tez mielismy
            obowiazek tlumaczyc wszystko po ang. Najbardziej nie cierpialam jednej
            sluchaczki, ktora po moich usilnych wywodach zawsze konczyla: 'No dobra, ale
            jak to bedzie po polsku?' Od tego jest slownik!!!!!! Czasami zdarzalo mi sie
            miec na kursie obcokrajowca (Wietnamke, Szwedke) i zawsze te grupy jakos lepiej
            mi sie uczylo, przez to ze i oni i ja zmuszeni bylismy do uzywania prawie
            wylacznie ang.

            > Poza tym, komu w Polsce trzeba tlumaczyc np. slowo "geography"? A
            > mialam uczennice z Chin, ktora go nie znala, no i mialam problem, bo to niby
            > takie oczywiste smile

            A co slownika nie miala??? Bo wszystkie moje Japonki/Koreanki/Chinki zawsze
            przychodzily na zajecia ze swoimi slownikami i w razie czego z nich korzystaly.

            pzdrfka

            Kasia


    • spongia Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 31.01.05, 20:18
      abere8 jezeli nie masz doswiadczenia biurowego i pozwolenia na prace jeszcze tez
      nie, to moze pomysl o poszukaniu sobie miejsca gdzie mozesz byc wolontariuszka
      z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wiele miejsc przyjmnie chetnie na parenascie
      godzin w tygodniu kogos do pomocy (szukaj w szpitalach, szkolach, schroniskach
      dla zwierzat, organizacjach charytatywnych etc) do wstukiwania dokumentow do
      komputera, odpowiadania na korespondencje, odpowiadania na telefony, zostawiania
      wiadomosci, kontaktow roznych, czy bardziej wyspecjalizowanych rzeczy typowych
      dla okreslonego miejsca
      to moze byc dobre doswiadczenie o ktore pytaja a ktorego mowisz nie masz
      w koncu praca biurowa i to jeszcze 'bezinteresownie' nie dla pieniedzy etc. to
      sie liczy
      pomysl czy nie warto
      karolek
      • spongia Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 31.01.05, 20:22
        jeszcze cos o tych agencjach posredniczacych, dokladniej o tych w usa, takich co
        znajduja ci prace ale przyjmuja cie na okres probny, bez zadnych socjalnych
        pakietow ktore naleza sie pracownikom z juz podpisana umowa - staraj sie po tym
        czasie porownywalnym do sredniego okresu probnego w danej firmie rozmawiac i
        dopominac sie zatrudnienia i umowy
        czesto pracodawcy nie zdaja sobie sprawy ze te firmy posredniczace tak duzo
        zabieraja procent z zarobkow (mojemu narzeczonemu zabierali ok 20%) przy
        zredukowanym do minimum pakiecie ktory sie nalezy stalemu pracownikowi
        to tyle - upominac sie grzecznie i nie dac sobie mowic ze za tydz czy dwa
        dokoncza papierkowa robote, bo to ciagle wszystko wydluza smile
        (on juz jest szczesliwie na stale)
        papa
        karolek
      • abere8 Re: Podtrzymajcie mnie na duchu 31.01.05, 21:12
        Wiesz, Spongia, ja sobie pluje w brode, ze tego nie zrobilam zaraz po
        przyjezdzie, tego wolontariatu biurowego. Zamiast tego udzielalam sie w szkole
        jezykowej, bo bylam nastawiona, ze bede uczyc. Pozostaje mi przeredagowanie CV
        i podkreslenie rzeczy zwiazanych z praca biurowa, ktore mi sie trafily (chyba
        kazdy nauczyciel angielskiego jest ekspertem od kserowania) smile)) Albo jednak
        moze bede uczyc? Pojde w tym tygodniu chyba do tej szkoly, w ktorej robilam
        CELTE i zapytam, czy bylaby szansa na jakies godziny dla mnie, jak dostaniemy
        pozwolenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka