Dodaj do ulubionych

obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii?

19.02.05, 09:11
Wczoraj Bibisiowy zadzwonil do logopedy,ktory w szkole badal naszego syna.
Najpierw Bibisiowy zapytal go czy mowi po angielsku,a potem zaczal ,ze syn chodzi do szkoly...
No i w tym momencie pan juz nie dal mu dokonczyc,tylko odpowiedzial-
nie daje zadnych pieniedzy na zadne dzieci i odlozyl sluchawke.

Nawet nie chce mi sie tego komentowac,ale to nie pierwszy taki przypadek.
Mialyscie podobne?
Obserwuj wątek
    • a.polonia Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 10:26
      nie pierwszy, chyba zartujesz??
      nigdy nic takiego nie przytrafilo mi sie ze strony Holendrow, przynajmniej nie
      w takiej drastycznej formie uncertain
      jeeezuu, ale bym sie wsciekla!!!! oddzwonilabym jeszcze raz i.....ech, zaluje
      sie w takich momentach, ze nie umiem bluzgac po hol.
      Zauwazylam, ze Holendrzy (wiekszosc) zupelnie inaczej podchodza do
      obcokrajowcow, ktorzy mowia po hol., czego wogole nie rozumiem, bo przeciez
      szczyca sie znajomoscia obcych jezykow i chetnie mowia po angielsku.
      Pzdr
      Pola
      • bibi1 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 10:49
        no to przypadek nr2:
        Kiedys pojechalam na szczepienie Kubusia ze znajoma Holenderka.Kiedy ja weszlam do gabinetu,ona zostala w poczekalni.Sekretarka wszystkim proponowala kawe oprocz mojej znajomej.Ale kiedy ona zaczela z kims rozmawiac(wiadomo-po holendersku)pani natychmiast powiedziala,ze myslala ze ona tez jest Polka i oczywiscie ona tez moze napic sie kawy.
        Ta moja znajoma odpowiedziala,ze kawy napije sie w domu.
        Jednak miala okazje przekonac sie jak traktowani sa obcokrajowcy w kraju slynacym z tolerancji.
        • asica74 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 10:52
          bibi, a nie jest troszke tak, ze tolerancja to tylko haslo?
          • cobaea Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 11:23
            Czesto haslo tylko.
            POprawnosc polityczna.
            Moj szef kiedys, Angol, w czasie dyskusji, powiedzial, ze nie dotknal by
            Waljki, nie mowiac juz o Polkach, Wloszkach itd, bo ewentualne dzieci z takich
            zwiazkow, to byloby juz cross breeding. Byl calkowicie trzezwy. Reszta
            towarzystwa, tzw "elyta" brytyjska ochoczo mu przytaknela.

            WIem, ze nie wszyscy tak mysla.
            • gherarddottir Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 13:44
              o rany przeciez to jest obrzydliwe!
              i takie prostackie - jak mozna tak mowic i to wiedzac ze w towarzystwie jest
              cudzoziemka? Wspolczuje. Strasznie nie lubie takie buractwa. Niestety moj tesc
              tez czasami wyjezdza z glupawymi tekstami w tym stylu, a sam jest rybakiem z
              malej osady zza kola poarnego - i nie bylobym w tym nic zlego gdyby mialm
              wiecej pokory, kultury i taktu a nie gadal glupoty.
    • sylwek07 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 13:27
      a no tak jest na tym swiecie ze ty mozesz byc spoko ale sa stereotypy...ja np
      chcialem poznac sobie Kanadyjke ale jak sie dowiadywaly ze nie mam PR card to
      koniec bylo rozmowy.poniewaz krazy stereotyp ze bierze sie slub na papiery a
      nie z milosci ..........
      • dradam1 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 15:41
        sylwek07 napisał:

        > a krazy stereotyp ze bierze sie slub na papiery a
        > nie z milosci ..........

        A nie jest tak w wielu przypadkach ?
        Zreszta odpowiedz sobie szczerze, co mozesz zaofiarowac "kanadolce" obecnie ?
        Dobre checi ?

        Kanadolki , chcacy nie chcacy, zwlaszcza te bardziej "dojrzale" emocjonalnie ,
        25-30 lat - zdaja sobie doskonale sprawe z tego, ze musi byc jakis tam balans
        miedzy tym co sie daje do zwiazku i co sie oczekuje od partnera.

        Mam cala kupe znajomych pan w takim wlasnie wieku, "wolnych" ( i szukajacych) i
        musze Ci powiedziec, ze tak wlasnie one mysla.

        I trudno jest zarzucic im brak rozsadku. Bo kobieta w pewnym wieku zaczyna
        rozrozniac miedzy partnerem do zakochania sie i partnerem do zalozenia i
        utrzymania rodziny.

        Pozdrawiam


        dradam1
        • sylwek07 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 20:18
          dradam1 napisał:

          > sylwek07 napisał:
          >
          > > a krazy stereotyp ze bierze sie slub na papiery a
          > > nie z milosci ..........
          >
          > A nie jest tak w wielu przypadkach ?
          > Zreszta odpowiedz sobie szczerze, co mozesz zaofiarowac "kanadolce" obecnie ?
          > Dobre checi ?
          >
          > Kanadolki , chcacy nie chcacy, zwlaszcza te bardziej "dojrzale"
          emocjonalnie ,
          > 25-30 lat - zdaja sobie doskonale sprawe z tego, ze musi byc jakis tam balans
          > miedzy tym co sie daje do zwiazku i co sie oczekuje od partnera.
          >
          > Mam cala kupe znajomych pan w takim wlasnie wieku, "wolnych" ( i szukajacych)
          i
          >
          > musze Ci powiedziec, ze tak wlasnie one mysla.
          >
          > I trudno jest zarzucic im brak rozsadku. Bo kobieta w pewnym wieku zaczyna
          > rozrozniac miedzy partnerem do zakochania sie i partnerem do zalozenia i
          > utrzymania rodziny.
          >
          > Pozdrawiam
          >
          >
          > dradam1

          ------------------------------------------------------------
          masz racje Dradam1 ,faktycznie co ja moge jej zaoferowac .
      • abere8 Do Sylwka! 19.02.05, 23:59
        sylwek07 napisał:

        > a no tak jest na tym swiecie ze ty mozesz byc spoko ale sa stereotypy...ja np
        > chcialem poznac sobie Kanadyjke ale jak sie dowiadywaly ze nie mam PR card to
        > koniec bylo rozmowy.poniewaz krazy stereotyp ze bierze sie slub na papiery a
        > nie z milosci ..........

        A dlaczego akurat nastawiles sie na Kanadyjke? Jesli bez wyraznego powodu, to
        nie dziw sie, ze podejrzewaja, ze o papiery Ci wlasnie chodzi. Bo niby dlaczego
        nie chcialbys Hiszpanki, Brazylijki czy Rosjanki?

        Ciekawa jestem, jakim stereotypem kierowales sie przy podejmowaniu decyzji, ze
        chcialbys sobie znalezc wlasnie Kanadyjke na zone...

        Nie chcialabym, zebys to odebral jako krytyke Ciebie, ale zebys spojrzal
        obiektywnie na ich reakcje. Bo jakbys Ty poznal w necie Rosjanke, Rumunke czy
        Bialorusinke, ktora bardzo chcialaby poznac Polaka w celach matrymonialnych, to
        co bys sobie pomyslal? A moze ona akurat miala kontakt z Polakami i spodobali
        jej sie jako narod? A fakt, ze jestesmy w Unii nie ma tu nic do rzeczy...?
        • sylwek07 Re: Do Sylwka! 20.02.05, 00:28
          abere8 odpowiedz jest prosta bo chcialem mieszkac w Kanadzie no i miec zone ..
          widzisz nie dawno dostalem propozycje za 10 tys dol can na te tzw malzenstwo na
          papiery ale sie nie zgodzilem a przeciez mialbym prawie wszystko bo pobyt
          i "tzn zone"no ale ja tak nie gram...


          • dradam1 Do Abere 21.02.05, 02:34
            Sylwek07 napisal po prostu tak jak jest. Jak on to widzi.

            Niedawno w kanadyjskiej TV ogladalem dwa programy o ukrainkach, ktore wyjechaly
            do Izraela, aby tam "poslubic" miejscowych 40 latkow, ktorzy maja klopoty ze
            znalezieniem sobie zon.

            Jak mezczyzna w tym wieku nie ma ( nie mial ) partnerki to znaczy, ze ma ON
            problem.

            Wiec z gory cala ta sytuacja byla przechlapana. Zwlaszcza w odniesieniu do
            mlodych ( i atrakcyjnych fizycznie) dziewczat, ktorym , na poczatku, wydawalo
            sie, ze zloty deszcz spadl z nieba.

            Interesujace, jak to podkresla moja SZANOWNA MALZONKA , po roku tylko jeden
            zwiazek przetrwal. Taki, w ktorym zona-ukrainka byla bardzo niezadowolona, ale
            starala sie znalezc jakies wyjscia z sytuacji. Zacinajac zeby uczyla sie
            jezykow, uczyla sie "miejscowego gotowania" i zwyczajow. A takze pomagala
            mezowi w jego businessie (choc byl to tylko stragan na miejscowym targu). I z
            chlopem swoim rozmawiala, choc nie zawsze byla to rozmowa pelna kurtuazji...

            Wszystkie pozostale zwiazki diabli wzieli !

            Jezeli wiec sylwek07 mysli o znalezieniu sobie zony w Kanadzie to on rowniez
            traktuje sprawe instrumentalnie ( sorry, stary, ale musze Ci to powiedziec).

            Bo na prawdziwy zwiazek za 10 tys. dolarow nie ma co liczyc. Te $$ nie
            wystarcza, aby wypelnic ten dolek,ktory bedzie miedzy Toba i zona. Bo 10 tys.
            to jest cena bardzo taniego (choc nowego ) samochodu w Kanzdzie , a nie zadne
            tam cymesy... I miliony... Za 10 tys. $$ to mozna sobie znalezc jedynie
            bardzo przechodzony model zony, a i na dokladke nienajnowszy rocznik.

            Odwroc sobie sytuacje Slawku07 i postaw sie w sytuacji bielorusina, ktory
            bardzo chce wjechac do Polski. On, aby utrzymac zone w Polsce, musi liczyc na
            realna szanse zarabiania dobrych pieniedzy. I chocby nawet mial te $10 tys. na
            poczatek, to na dlugo mu ta forsa nie wystarczy.

            Byc moze jestem obrzydliwy. Ale staram sie patrzec realistycznie.

            Pozdrawiam


            dradam1
            • dradam1 musze dodac 21.02.05, 04:10
              ze w Kanadzie ( a takze w USA) imigranci sa traktowani znacznie lepiej niz na
              przyklad w krajach europejskich.

              Jak to mi powiedzial kolega z Niemiec ( o czysto niemieckim nazwisku) : "tutaj
              zawsze bedziesz obcy ".

              Pozdrawiam


              dradam1


              PS. Mysle, ze tak bylby traktowany w Polsce i wspomniany bialorusin. Mimo, ze
              populacja bialoruska jest w Polsce, od lat, wcale znaczna.
            • abere8 Re: Do Abere 21.02.05, 06:54
              Dradam, ale czytaj uwaznie - Sylwek wlasnie NIE CHCE zony za pieniadze. A mnie
              chodzilo o to, zeby on spojrzal z drugiej strony - skad te Kanadyjki maja
              wiedziec, ze on jest fajny i uczciwy chlopak, ktoremu nie chodzi tylko o
              zielona karte (czy co tam maja w Kanadzie). Z drugiej strony, jesli on wyraznie
              mowi, ze chce Kanadyjke, to one maja prawo pomyslec, ze z ta miloscia to tylko
              takie mydlenie oczu, a tak naprawde on chce zaoszczedzic te $10 tys... Coz,
              stereotypy sa silniejsze od nas sad
              • dradam1 Re: Do Abere 21.02.05, 16:05
                abere8 napisała:

                > Dradam, ale czytaj uwaznie - Sylwek wlasnie NIE CHCE zony za pieniadze.
                > A mnie
                > chodzilo o to, zeby on spojrzal z drugiej strony - skad te Kanadyjki maja
                > wiedziec, ze on jest fajny i uczciwy chlopak, ktoremu nie chodzi tylko o
                > zielona karte (czy co tam maja w Kanadzie).


                Dziekuje za uprecyzyjnienie moich mysli, wlasnie tak myslalem, ale nie bylem
                dosc dokladny w wyrazeniu moich mysli.

                > Z drugiej strony, jesli on wyraznie
                > mowi, ze chce Kanadyjke, to one maja prawo pomyslec,
                > ze z ta miloscia to tylko
                > takie mydlenie oczu, a tak naprawde on chce zaoszczedzic te $10 tys... Coz,
                > stereotypy sa silniejsze od nas sad


                Podziwiam Twoja spostrzegawczosc. Masz 100 % racje.

                A tak w ogole uwazam, ze Sylwek jest fajny chlop, tylko leniwy, choc
                nieslychanie inteligentny (tacy sa najgorsi na mezow) .
                Ale mysle, ze warto by mu bylo pomoc, nie sadzicie drogie Panie ?

                Pozdrawiam


                PS. "Zielona karta" w Kanadzie to nazywa sie "PR Card".
            • asia.sthm do Dradama 21.02.05, 12:27
              > Odwroc sobie sytuacje Slawku07 i postaw sie w sytuacji bielorusina, ktory
              > bardzo chce wjechac do Polski. On, aby utrzymac zone w Polsce, musi liczyc na
              > realna szanse zarabiania dobrych pieniedzy. I chocby nawet mial te $10 tys.
              na
              > poczatek, to na dlugo mu ta forsa nie wystarczy.

              Znowu mam pytanie.
              Czy naprawde uwazasz, ze wszystkie kobiety chca byc utrzymywane przez swojego
              meza ?
              Nie moge uwierzyc w Twoje deklaracje feministyczne, sorry, ale nie trzyma sie
              to kupy.

              Pozdrawiam .
              • dradam1 Do Asi 21.02.05, 16:13
                asia.sthm napisała (cytujac mnie) :

                > > Odwroc sobie sytuacje Slawku07 i postaw sie w sytuacji bielorusina, ktory
                >
                > > bardzo chce wjechac do Polski. On, aby utrzymac zone w Polsce, musi liczy
                > c na
                > > realna szanse zarabiania dobrych pieniedzy. I chocby nawet mial te $10 ty
                > s.
                > na
                > > poczatek, to na dlugo mu ta forsa nie wystarczy.
                >
                > Znowu mam pytanie.
                > Czy naprawde uwazasz, ze wszystkie kobiety chca byc utrzymywane przez swojego
                > meza ?
                > Nie moge uwierzyc w Twoje deklaracje feministyczne, sorry, ale nie trzyma sie
                > to kupy.
                >
                > Pozdrawiam .

                Nie, nie sadze ze 100 %.
                Ale sporo.
                I tak prawde powiedziawszy jeszcze na razie nie wymyslono lepszego modelu. Bo
                choc niektore Panie usiluja byc "breadwinner" i rownoczesnie rodzic dzieci, to
                trzeba powiedziec, ze ponad rok z kariery ( kiedy ten czas najbardziej sie
                liczy) w tej karierze nie pomaga. Zwlaszcza jak Pani postanowi ( i slusznie)
                miec dwojke, raz po razie.

                Ja oczywiscie marze o tym, aby moc sobie urodzic jeszcze dwojke wnukow
                ( przynajmniej).

                Nie macie pojecia Panie jaka to frajda miec wnuki. Obsypuje sie je podarunkami,
                zabawkami, ciagnie na basen , do ZOO i w inne takie fajne miejsca, a jak sie
                juz czlowiek znudzi lub zmeczy to sie wnuki odsyla do rodzicow !!!

                Pozdrawiam serdecznie


                dradam1


                PS. Mowie oczywiscie o tradycyjnym modelu rodziny : tata + mama +dzieci. Jak
                wiadomo sa mozliwe rowniez i inne modele, ale nie o nich mysle.


                • axxolotl Re: Do Asi 21.02.05, 17:58
                  > > Czy naprawde uwazasz, ze wszystkie kobiety chca byc utrzymywane przez swo
                  > jego
                  > > meza ?
                  > > Nie moge uwierzyc w Twoje deklaracje feministyczne, sorry, ale nie trzyma
                  > sie
                  > > to kupy.
                  > >
                  > > Pozdrawiam .
                  >


                  > Nie, nie sadze ze 100 %.
                  > Ale sporo.


                  Ja bym chciala przynajmniej miec taka mozliwosc smile jak mi sie praca znudzi.
                  A "unowoczesniona" jestem i to bardzo nawet. Niestety, zostalo mi juz
                  zapowiedziane, ze dach nad glowa i jedzenie to owszem dostane, ale ubrac to sie
                  juz musze sama. Nie sadze, zeby to wynikalo ze skapstwa, bo na rozne rozrywki
                  mi nie skapi, tylko pewnie z niemozliwosci zrozumienia, ze kobieta po prostu
                  musi miec kilkadziesiat par butow.

                  Wtrace sie jeszcze do tego co dradam gdzies tu juz napisal, a mianowicie co
                  mezczyzna z Polski moze zaoferowac Kanadyjce? Wcale nie powatpiewam, ze sa
                  fajni chlopcy w Polsce ALE (i jak widac jest to duze "ale") ja np od kilkunastu
                  lat mieszkam w Kanadzie, mam 30 lat i bardziej mi w glowie stabilizacja niz
                  romantyczna milosc i nie mam ochoty nikogo sponsorowac chocby nie wiem jak
                  fajny byl. Nie chodzi o to, ze nie chce sie dzielic moimi zarobionymi
                  pieniedzmi ale dla mnie zwiazek polega na braniu i dawaniu i obydwie strony
                  musza sie tego trzymac. Dlatego nigdy nie zwiazalabym sie z kims bez PR card a
                  nawet wiecej, nie zwiazalabym sie z nikim kto nie mieszka w Kanadzie minimum
                  kilkanascie lat i raczej rowniez z nikim, kto jest bardzo silnie zwiazany z
                  Polska i polskimi tradycjami. Ja nie jestem i wiem ze na tym tle wyniknalby
                  konflikt. Tutejsi mezczyzni sa jednak inaczej wychowywani. Ja np nie gotuje i
                  nigdy nie bede gotowac i jakos zadnego Kanadyjczyka to specjalnie nigdy nie
                  zdziwilo, a pojechalam pare lat temu do Polski i wielkie gadanie bylo ze jak to
                  kobieta moze nie umiec gotowac. I bylo to w wojewodzkim miescie a nie gdzies na
                  tradycyjnej wsi. Z moim przyszlym juz sie dogadalismy i on bedzie gotowal, bo
                  umie i lubi a ja bede sprzatac.
                  • dradam1 Do Axolotla 25.02.05, 14:40
                    axxolotl napisała:

                    >
                    >
                    > Ja bym chciala przynajmniej miec taka mozliwosc smile jak mi sie praca znudzi.
                    > A "unowoczesniona" jestem i to bardzo nawet. Niestety, zostalo mi juz
                    > zapowiedziane, ze dach nad glowa i jedzenie to owszem dostane, ale ubrac
                    > to sie juz musze sama. Nie sadze, zeby to wynikalo ze skapstwa,
                    > bo na rozne rozrywki
                    > mi nie skapi,

                    Rozumiem...

                    > tylko pewnie z niemozliwosci zrozumienia, ze kobieta po prostu
                    > musi miec kilkadziesiat par butow.

                    Dla odmiany tego nie rozumiem. To ile wypada par butow na jedna noge ?

                    >
                    > (..) od kilkunastu
                    > lat mieszkam w Kanadzie, mam 30 lat i bardziej mi w glowie stabilizacja niz
                    > romantyczna milosc i nie mam ochoty nikogo sponsorowac chocby nie wiem jak
                    > fajny byl. Nie chodzi o to, ze nie chce sie dzielic moimi zarobionymi
                    > pieniedzmi ale dla mnie zwiazek polega na braniu i dawaniu i obydwie strony
                    > musza sie tego trzymac. Dlatego nigdy nie zwiazalabym sie z kims bez PR card a
                    > nawet wiecej, nie zwiazalabym sie z nikim kto nie mieszka w Kanadzie minimum
                    > kilkanascie lat i raczej rowniez z nikim, kto jest bardzo silnie zwiazany z
                    > Polska i polskimi tradycjami.


                    Mysle, ze nie jestes odosobniona i wiele "europejskich" (zwanych tutaj
                    Caucasian) dziewczat/kobiet tak mysli. Nie maja problemu z wyjsciem za
                    amerykanina (USA) czy australijczyka, ale juz kraje "wschodniej Europy" ( czy
                    nawet kraje Europy w ogole) to juz inna para kaloszy.

                    Wiesz Europe sie lubi, nawet podziwia ( "european style" w modzie kobiecej
                    przemawia jako trick reklamowy wcale nie zle), ale wiele osob twierdzi "fajnie
                    bylo pozwiedzac Europe, ale jak wrocilam/em do Kanady to poczulem sie o wiele
                    lepiej. Nawet biorac pod uwage kwestie "air pollution" w Europie to jest to
                    czego wiele osob z astma nie toleruje. No i to powszechne palenie papierosow w
                    pociagach, na przyklad...

                    Nie mowie i malzenstwach na zasadzie "Hindus sprowadza Hinduske z Indii". Lub
                    odwrotnie ( bo to jest aranzowane przez rodziny ) i czesto sluzy wjazdowi
                    malzonka/ki do Kanady.


                    > Z moim przyszlym juz sie dogadalismy i on bedzie gotowal, bo
                    > umie i lubi a ja bede sprzatac.

                    A umiesz sprzatac ? smile))


                    Pozdrawiam


                    dradam1
                    • dradam1 monogamia=monotonia ? 25.02.05, 14:45
                      Mswati III
                      (21.02.2005)

                      Król Suazi Mswati III dba o swoje małżonki. Władca afrykańskiego mikropaństewka
                      ofiarował każdej z dziesięciu żon nowe bmw serii 5. Wartość aut wynosi łącznie
                      820 tys. dolarów. Prawdopodobnie to nie koniec wydatków, bo 36-letni monarcha
                      ma jeszcze trzy narzeczone… Jakaś hierarchia musi być, więc auta żon nie
                      dorównują limuzynie władcy. W grudniu ub.r. Mswati III dostał od świętego
                      Mikołaja maybacha za 500 tys. dolarów. Wóz jest wyposażony w telewizor,
                      odtwarzacz DVD, 21 głośników, lodówkę, telefon i srebrne kieliszki do szampana.
                      W ostatnich latach władca prosił parlament m.in. o 15 mln dolarów na pałac dla
                      każdej małżonki oraz o 45 mln dolarów na odrzutowiec. Niestety wichrzyciele
                      wszczęli bunt i pod naciskiem ulicy król zrezygnował z samolotu. W Suazi żyje
                      milion ludzi, bezrobocie sięga 40 procent, a 70 proc. mieszkańców egzystuje za
                      mniej niż dolara dziennie.

                      Najbardziej podobal mi sie jeden z komentarzy ( ktory zreszta mi miejscowe
                      panie-muzulmanki przpominaja) :

                      >> Ma chłop problemy

                      Dziesięć żon jak dziesięć żon, ale dziesięć teściowych...<<

                      Pozdrawiam


                      dradam1

                    • axxolotl Re: Do Axolotla 25.02.05, 15:25
                      > > tylko pewnie z niemozliwosci zrozumienia, ze kobieta po prostu
                      > > musi miec kilkadziesiat par butow.
                      >
                      > Dla odmiany tego nie rozumiem. To ile wypada par butow na jedna noge ?

                      Hmm.....dradam! nie stwarzaj sztucznych problemow wink

                      > Nie maja problemu z wyjsciem za
                      > amerykanina (USA) czy australijczyka, ale juz kraje "wschodniej Europy" ( czy
                      > nawet kraje Europy w ogole) to juz inna para kaloszy.

                      Coz, ja na przyklad wiem, ze z Polakiem zwlaszcza takim "swiezym prosto z
                      Polski" to bym sie nie dogadala. Ot blahy na pozor problem: goscie. Pamietam
                      jak to w Polsce bylo i nadal jest: sprzatanie domu od piwnicy do strychu i
                      stanie w kuchni iles tam godzin, zeby cos przygotowac. Na imieninach
                      solenizantka zamiast siasc przy stole i swietowac swoj dzien, to biega tam i z
                      powrotem miedzy kuchnia a pokojem. Birthday party w Kanadzie? Palcem nawet
                      nie rusze, bo inni cale przyjecie dla mnie przygotuja. Albo po prostu robi sie
                      potluck, to moge wtedy w sklepie zamowic jaka salatke smile
                      A moze ja po prostu jestem leniwa?

                      >No i to powszechne palenie papierosow w pociagach, na przyklad...

                      A tego to juz kompletnie nie toleruje. Palacze chyba sobie nie zdaja sprawy z
                      tego jak smierdza. Pare dni temu musialam jechac taksowka i natrafilam
                      na "smoking car". Taksowkarz akurat wtedy nie palil, ale caly samochod
                      smierdzial i ciagu 15 minut ja tez zdazylam tym "zasmierdnac". Ohyda. Od razu
                      wszystkie ciuchy do prania poszly, a plaszcz sie wietrzyl pare godzin.
                      To mi sie chyba najbardziej w Kanadzie podoba - zakaz palenia w barach/klubach.
    • krystyna44 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 13:36
      ja tez kiedys tutaj i na innym forum napisalam o swoich dziwnych wrazeniac z
      Holandii,ale tutaj ktos mi odpisal,ze przesadzam.A moze nie przesadzam skoro
      Bibi 1 ma podobne odczucia i pewnie mieszka w Holandii,a nie tylko tam
      bywa.Krystyna
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24271&w=20272140
    • catwoman Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 15:35
      A wiecie, jestem bardzo ciekawa jak wlasnie z tym jest w innych krajach, ja
      osobiscie nigdy , ani razu od kiedy jestem w Szwecji nie odczulam tego ze
      jestem gorsza czy inna niz oni. od razu mowie z kad jestem, jak poznaje nowych
      ludzi, z duma. Musze powiedziec ze wrecz przeciwnie niz w Szwecji, nie
      spotkalam sie z takim rasizmem jak w Polsce, gdzie ludzie palcami czarnych
      sobie pokazywali, mowili i mowia ze rumuni to smiecie, a zydzi to juz nie
      wspomne..Wiec mozemy nazekac na inne kraje, ale takiego rasizmu jak w POlsce
      nigdzie nie widzialam (takiego chamskiego).Nie wiem czy Asia, albo inne w
      Szwecji mialy jakies takie przezycia jak wy w Holandi?
      • asia.sthm Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 17:31
        > nigdzie nie widzialam (takiego chamskiego).Nie wiem czy Asia, albo inne w
        > Szwecji mialy jakies takie przezycia jak wy w Holandi?

        Nigdy nie spotkalam sie z tak haniebnym zachowaniem, ale pare obrzydliwych
        historii dotarlo do mnie. sad((
        Ludzie potrafia sie zachowac jak ostatni idiota w kazdym kraju i niestety ja
        nie widze wyjatkow.
        Jednak zgodze sie , ze najwiecej obrzydliwych komentarzy na temat "innosci"
        dotarlo do mnie w PL. Wiem od czego to zalezy i nawet niespecjalnie sie temu
        dziwie. Zmienia sie to baaardzo powoli, ale sie zmieni smile))))
        Jesli kazdy najpierw pomysli w czym jestesmy tacy sami, mniej czasu zostanie na
        myslenie czym sie roznimy.
        • ulkaa Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 19:25
          No pewnie, ze w Polsce sie zmieni, masz racje Asiu, bo to juz sie zmienia.
          I ja moge to potwierdzic z autopsji . Nie sugerujcie sie artykulami z gazet,
          bo one pokazuja czesto sytuacje ekstremalne. Podobnie jest z aferami.
          Moge was zapewnic, ze "na dole" jest juz zupelnie inaczej.
          Ja mam kontakt na codzien z wieloma ludzmi z roznorodnych grup spolecznych.
          Zmienia sie mentalnosc przecietnego Polaka, wzrasta tolerancja wraz ze wzrostem
          checi zaspokojenia potrzeb typowo konsumpcyjnych ( niestety, ale tak jest na
          calym swiecie !). Tym bardziej, ze teraz pojawily sie mozliwosci zrealizowania
          roznych planow czy marzen. Ludzie wlasciwie maja coraz mniej czasu na
          zastanawianie sie , czym sie roznimy. Nie ma czasu na marazm i jalowe
          rozmyslania. Troche generalizuje , bo jest ,oczywiscie, tez ta druga strona
          medalu , czyli grupa ludzi zyjaca ponizej ubostwa. Ale to jest temat na inna
          dyskusje.
        • gherarddottir Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 00:34
          No to i ja napisze chociaz w ogole nie chce tego pamietac...Mialam do niedawna
          sasiadow w Norwegii, bylismy zaprzyjaznieni do czasu, az cos koledze odbilo i
          zaczal mi mowic zeby nie liczyla na to, ze jestem kims i ze moge miec taka sama
          pozycje tu jak w Polsce poniewaz "reprezentuje glupie polskie myslenia, a jego
          sasiad z dziecinstwa znal jedna polska ku... pracujaca w Oslo"
          Dowiedzialam sie takze ze jako mieszkankanowego kraju powinnam sie zapoznac z
          obowiazujacymi w Norwegii "janteloven" (teksty typu"pamietaj ze nie bedziesz
          nas niczego uczyl, nie jestes nikim specjalnym itd) Dodam ze krew mnie
          zalala...dowiedzialam sie takze ze takie osoby jak ja, czyli te ktorych rodzice
          mieli lub maja jakas pozycje w Polsce to jest najgroszy miot i ze najlepiej
          zebym wracala do Polski bo Norwegowie nie lubia ludzi z wyzszymi studiami,
          ktorzy moga im robic konkurencje na rynku pracy!

          Normalnie mnie zatkalo i chcialo mi sie plakac. Wszystko w tonie lekkiej ironi
          i niby "w ramach udzielania dobrych rad".
          Wyprosilam kolesia z domu (ta akcja byla w moim domu).
          Nastepnego dnia dzwonil i on i jego zona przepraszajac mnie ze to wszystko bo
          to kompleksy meza bo on przeciez pracuje ciezko i nie moze sobie pozwolic na to
          na co ja moge sobie pozwolic tutaj mimo, ze utrzymujemy sie z moich dochodow z
          Polski i dochodow mojego meza, "ktory przeciez ma tylko polwyzsze
          wyktszalcenie" - jak to mi ow kolezka powiedzial z pogarda. Tak na marginesie
          jakby to w ogole mialo znaczenie w kontaktach miedzyludzkich.

          Gdyby nie to ze po prostu nie cierpie ludzkiej glupoty i zawisci to pewnie bym
          zabrala pupe w troki i wrocila obrazona do Polski.
          Niestety glupich nie sieja sami sie rodza, a zawisc i zazdrosc potrafia zepsuc
          nawet najlepsza wydawaloby sie relacje...
          Ludzie sa rozni, ale na szczescie przyjaciol mozemy sobie wybrac.
          Pozdrawiam
    • bonzee Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 19.02.05, 19:45
      Smutne. Jeden z powodow dla ktorych kocham UK (to nie jest pierwszy kraj w
      ktorym mieszkam, mam jakies tam porownanie). Dwzisiaj, (nie tak dawno) mialam
      mila sytuacje w Sainsburym. Bralam tylko jedna miske slaty z baru slatkowego i
      czailam sie do ktores z kas expresowych, bardzo zatloczonych... Facet z obslugi
      (british accent, typowy anglik) po krotkiej wymianie zdan ze mna (eastern
      eurpean accent, nie da sie ukryc big_grin) skasowal mnie przy stoisku z papierosami w
      minutke. Slicznie podziekowalam..
      • kurczak1976 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 12:02
        Dziewczyny az sie czese po przeczytaniu tego wszystkiego. Szegolnie Bibi i
        Gherarddotthir! Az nie moge w to uwierzyc ze ktos mogl cos takiego powiedziec.

        Bibi a czy lekarz sie dowiedzial co zatrudnil w roli sekretarki?
      • annamaria0 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 21.02.05, 17:46
        Bonzee, wybacz, ale nie ma czegos takiego jak Eastern European accent. Tak jak
        nie ma Eastern Europeans. Wiele razy mialam zamiar napisac do roznych mediow tu
        w UK w tej sprawie. Ciekawe, ze nigdy nie mowi sie o Western Europeans, tylko o
        Szwedach, Francuzach, Holendrach... Uzywanie tego sformulowania w zwykle b.
        poprawnych politycznie brytyjskich mediach (nie mam na mysli brukowcow) jest
        dowodem, jak niewiele (lub zgola nic)Brytyjczycy wiedza o krajach Europy
        Centralnej i Wschodniej. Ilekroc stykam sie z tym okresleniem, czuje sie
        wlasnie jak obywatel klasy C. Przecietny Brytyjczyk nie odroznia Polaka od
        Wegra, nie odroznia akcentu ukrainskiego od chorwackiego, mysli, ze wegierski
        jest jezykiem slowianskim, a w Polsce uzywa sie cyrylicy i ze jest taka
        narodowosc jak Czechoslowacy. Narodowosci tak zroznicowe kulturowo, jezykowo,
        etnicznie i historycznie sa wrzucane do jednego wora, bo tak jest wygodnie, i
        nie trzeba sie wysilac.
        Moj M, ktory jest rodowitym Anglikiem, wini za to lata propagandy, ktora
        pokazywala caly ten wielki i b. zroznicowany obszar jako odizolowana od reszty
        swiata, zunifikowana, czarna dziure. Oczywiscie dochodzi do tego kiepska
        edukacja, jesli chodzi o geografie i historie tej czesci Europy. Na nasza
        wlasna skale mozemy probowac te stereotypy troche zmienic, moze wlasnie
        nastepnym razem korygujac kogos mowiacego cos o "Eastern Europe" i proszac o
        sprecyzowanie, o jaki kraj/narodowosc chodzi.
        • gherarddottir Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 21.02.05, 17:48
          Annamaria!!!! popieram Cie w 100% procentach, co prawda nie mieszkam w Anglii
          ale zuplenie gdzie indziej, jednak z tym o czym piszesz zetknelam sie
          wielokrotnie. Nie wiem jak mi sie "udalo" nie miec tego wlasnie "eastern
          european accemt" bo jestem przeciez Polka. Zgadzam sie ze to glupota i tez mnie
          to denerwuje! Pozdrawiam serdecznie z Norwegii
    • semantics Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 14:08
      ano zdarzaja sie kretyni w roznych krajach...
      mnie tez pare razu dano do zrozumienia ze jestem gorsza albo jak cokolwiek sie
      stalo to pewnie ja jestem winna.

      raz pracowalam w fitnes studio na recepcji, rozdawanie kluczy, sprzedarz napoi,
      jedzonka, jakies reczniki wyporzyczyc itd. Zawsze po skonczonej pracy trzeba
      bylo obliczyc pieniadze z kasy, wlozyc w koperte, podpisac, zakleic i wrzucic do
      takiej metalowej skrzynki przykreconej do sciany pod lada.
      kiedys po zmianie na ktorej pracowalam ja i taka dziewczyna z turcji ale
      mieszkajaca dlugo i mowiaca bez akcentu, "zgubily sie pieniadze" No i ja
      dostalam telefon ze pewnie ukradlam, pozniej slyszalam, no tak to przeciez
      Polka. Plakalam jak bobr, tym bardziej ze do turczynki nie mieli zadnych
      pretensji, po 4 dniach okazalo sie ze wszystko sie zgadza tylko pani w
      rachunkowosci nie zajarzyla...
      Jak zapytalam dlaczegio nikt mnie nie przeprosil to babka z oburuzeniem " nikt
      Cie nie oskarzal przeciez...!"
      drugi raz okazalo sie ze ktos wykonuje dlugie i drogie telefony do Chorwacji (
      w nocy)- jak wynikalo z billingui. Nie musze dodawac ze w nocy nie pracowalysmy,
      tylko przychodzili ludzie do sprzatania. No i pierwsze pytanie- a Ty?.. a nie Ty
      z polski jestes prawda?....

      W czasie praktyki moja szefowa pytala kiedy wracam do ojczyzny...

      patrzac na to z perspekrtywy: nie kloc sie z idiota bo rownasz sie z jego
      poziomem, a on pobije Cie tam doswiadczeniem. a jednoczesnie nie dac gdzies temu
      "splynac" tylko najlepiej napisac list ificjalny. Pisma zawsze sa nieprzyjemne,
      szczegolnie jesli jest to cos oficjalnego, jak gabuinet lekarski, urzad...

      a tak swoja droga:
      ostatnio paniw urzedzie po wyjasnieniu jej ze jestem studentka z zagranicy i mam
      ograniczenia pracy ( niemcy maja okres karencji dla nowych EU) ale chcialabym
      robic praktyke, nawet bez kasy, zeby zdobyc doswiadczenie zawodowe powiedzial do
      mnie " a to nalezy pani do tych sprytnych tak?!" i odlozyla sluchawke....
      Druga powiedziala mi ze jestem tu na "studia a nie do pracy"...
      • elagrubabela Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 15:33
        semantics napisała:

        > ostatnio paniw urzedzie po wyjasnieniu jej ze jestem studentka z zagranicy i ma
        > m
        > ograniczenia pracy ( niemcy maja okres karencji dla nowych EU) ale chcialabym
        > robic praktyke, nawet bez kasy, zeby zdobyc doswiadczenie zawodowe powiedzial d
        > o
        > mnie " a to nalezy pani do tych sprytnych tak?!" i odlozyla sluchawke....
        > Druga powiedziala mi ze jestem tu na "studia a nie do pracy"...

        Czy to znaczy, ze w Niemczech nie ma czegos takiego jak "intership" albo
        "voluntary work"? U mnie wciaz sie przewijaja a to nowi imigranci, ktorzy chca
        zdobyc lokalne doswiadczenie, a to studenci zagraniczni zeby porownac
        doswiadczenia ze swoich krajow, no i nasi wlasni studenci na normalnych
        praktykach. Biuro nie jest jakies specjalnie wielkie ale zatrudniamy osobe do
        zajmowania sie tymi ludzmi, bo to wymaga sporo organizacji zeby praca mogla
        normalnie isc swoim tempem, zeby ci ludzie sie czegos nauczyli no i zeby obie
        strony byly zadowolone. Mamy chyba ze 3 osoby zatrudnione po takim okresie
        voluntary czyli co "byli sprytni"? :} Good for them :}
        Tez sie zgadzam z pisaniem listow. I zadne tam takie "przeciez Cie nie
        obrazilismy" - idzie sie do supervisor i sie tlumaczy, ze nawet jesli intencje
        nie byly zeby obrazic, to przykrosc zostala wyrzadzona i ma sie nadzieje, ze
        jest to lekcja dla obu stron! Z moich doswiadczen - rozmowa z kims "wyzej"
        zawsze sie konczy mniej lub bardziej oficjalnymi przeprosinami a czesto i jakims
        odgornym "sensitivity training" dla zalogi. Niech zyje political correctness :}
        Milej niedzieli zycze, mam nadzieje ze nadchodzacy tydzien bedzie pod znakiem
        zyczliwych ludzi wokol nas smile
        Elka
        • semantics Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 16:32
          sa Elu, te internships Praktika) i Staze, ale liczy sie to do liczby dni w roku,
          ile wolno studentowi zagranicznemu pracowac.
          jest to 90 dni, a ja juz pracuje na uniwerku w bibliotece , zeby chleb sobie moc
          kupic. No i komus sie wydaje ze ja robiac jeszcze praktyke to kokosy zrobie i
          mi nie wolno
    • daisy123 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 16:09
      A czy my (Polacy/Polki zza granica) nie jestesmy przewrazliwieni? No bo jesli
      Bibisiowy zadzownil do pana doktora i ten rzucil mu sluchawka bez wysluchania o
      co chodzi to sie zastanwiam czy 1° rzucilby sluchawka gdyby zadzwonil nie
      cudzoziemiec 2° czy ten telefon nie byl n-tym w ciagu dnia proszacym o wsparcie
      itp itd (nie jest to usprawiedliwieniem dla pana doktora, ale jesli zamiast
      pracowac odbiera telefony nie majace nic wspolnego z jego praca to musze
      przyznac, ze kazdy nastepny telefon moze/chociaz nie powinien/ wywolywac
      reakcje jak wyzej).
      Musze sie przyznac, ze i mnie zdarzalo sie odbierac pewne rzeczy na nie, ale z
      czasem zaczelam sie sama siebie pytac: CZy gdybym byla Wloszka to tez by mnie
      tak potraktowano? No i wychodzi na to, ze i Wlochom zdarza sie cos dwa razy
      powtarzac, bo nie zostali zrozumieni itp.
      • bibi1 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 16:17
        Daisy,chyba nie przeczytalas mojego postu dokladnie.
        Myslisz,ze moj M dzwonil do tego logopedy zeby sobie pogadac o dupie maryniej?
        Nie,kochanie,pan doktor przyslal nam list,w ktorym przedstawil wyniki kontroli mojego syna i po pol roku kazal nam sie skontaktowac,co wlasnie Bibisiowy probowal zrobic.
        A doktorek jak tylko zorientowal sie,ze nie rozmawia z Holendrem odlozyl sluchawke.
        • daisy123 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 16:42
          No to bibi nie wytlumaczylas dokladnie, ze pan doktor prosil o skontaktowanie
          sie itd. Inaczej to wyglada jesli zostaliscie zaproszeni do zadzwonienia do
          pana doktora, ktory powinnien sobie zdawac sprawe, ze wsrod ilus tam
          przebadanych uczniow jest ilus tam cudzoziemcow ktorych rodzice nie mowia
          biegle w miejscowym jezyku.

          Tak na marginesie moj M jest miejscowy, ale o medycznych terminach nie ma
          zielonego pojecia i niech sie przed nim chowaja lekarze, bo prosi o tlumaczenie
          wszystkiego na jezyk "ludowy".
    • a.polonia Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 16:33
      Przypomnialo mi sie cos.
      Kiedys spotkala mnie okropna sytuacja w pracy, zadzwonila klientka i chciala
      zlozyc zamowienie, ale powiedziala, ze nie chce rozmawiac ze mna, tylko z kims
      innym, bo ja mowie zle po holendersku i pewnie jej nie zrozumiem.
      Przekomarzalam sie z nia jeszcze przez jakis czas, zeby jednak podala
      zamowienie, w koncu musialam oddac komus innemu telefon.
      To bylo straszne, a jeszcze straszniejsze bylo to, ze szefostwo wogole nie
      zareagowalo. A najsmiejszniejsze, ze ta baba okazala sie byc Niemka i sama
      kulala z holenderskiego. Za jakis czas pani zadzwonila znowu, bylam sama w
      firmie, costam jej bylo potrzeba pilnie i juz byla milutka i nie przeszkadzalo
      jej to, ze moj holenderski nie jest perfekt. No, ale coz, trzeba bylo zacisnac
      zeby i byc mila, bo przeciez klient nasz pan.
      To byla jej czysta zlosliwosc. Jednak czasem ta "dyskryminacja" wynika z
      ludzkiej glupoty i niewiedzy na temat mojego kraju, a wtedy olewam i nie
      przejmuje sie.
      P.
      • kinky5 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 17:27
        ja mam srednie doswiadczenia z Niemiec- dokladnie z wschodnich niemiec wiec sobie mozecie
        wyobrazic klimaciki- nienawisc do wszystkiego i wszystkich. Wiec raz idac z moim owczesnym
        chlopakiem (malzonek obecnie- kochajacy polske tak na marginesie) spotkalismy znajomego. Moj M.
        sie puszy ze jedzie do Polski w przyszlym tygodniu... Niemiec go gasil: do polski to tego pieprzonego
        kraju? polacy to pieprzony narod...etc.etc....Tu moj ukochany - nie wyprowadzony z rownowagi
        stwierdzil: Ale moja dziewczyna jest z POlski- SZKODA ze nie widzialyscie miny tego niemca- bylo mu
        tak glupio i byl ewidentnie zarzenowany. Ja sie nie odezwalam bo po co mam z matolem dyskutowac.....

        Pozatym dowiedzialam sie w Niemczech ze np. Kislowski nie byl polskim rezyserem (?) byl rezyserem
        international-ym a cale wyobrazenie na temat polski opiera sie na filmie Dlug Krauzego- polacy
        zabijaja sie a prezydent ulaskawia. (to moj asystent z projektowania- zaluje ze nie zlozylam na niego
        doniesienia)

        Mialam jeszcze rasistowka opiekunke studentow miedzynarodowych- nie moglam zmienic akademika
        na lepszy bo ...nie. Ale podejscie sie momentalnie zmienilo kiedy pojechala do Polski- polskie kobiety
        sa takie eleganckie, takie piekne.....taki piekny kraj i...juz nas kochala
        MOj ogolny wniosek: jesli ktos byl w Polsce- mysle o obcokrajowcach- zazwyczaj wszyscy sa
        "zakochani" a ci co nie byli- no niestety- rasisci.
        W Kanadzie- nikt juz polakow palcem nie wytyka bo jest tutaj za duzo nacjii.
        Ale to nie znaczy ze nie ma rasizmu.
        • gherarddottir Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 18:29
          Ja tez jeszcze dorzuce swoje trzy grosze: zanim rodzina mojego meza i norwescy
          znajomi nie byli w Polsce to sie mnie pytali glupawo a skad ja mam takie buty
          (polskie) a skad ja mam mascare Diora (no bo w ich mniemaniu my sie weglem
          smarujemy chyba)
          Po powocie z Polski - byli w ciezkim szoku!!!!!!
          A jak poszlam z jakiejs tam okazji ze swoja tesciowa na policje (zeby zglosic
          okradzenie samochodu nota bene w Norwegii) to tesciowa po norwesku do pani
          policjantki (zaznaczam, ze tesciowa mi sie absolutnie nie podlizuje) " a byla
          Pani w Polsce? o rany to niech pani jedzie, Tak pieny kraj, a Warszawa przy tym
          naszym Oslo to hohoho nawet jednego smiecia nie ma na ulicach, kobiety piekne
          eleganckie a u nas to co w tym Oslo? badziewie" Przyznam, ze chyba lekko
          przesadzila bo w Wawie tez zdarzaja sie smieci na ulicy, ale fakt jest faktem
          ze jak przyjechalam do Oslo pierwszy raz to bylam w szoku, ze tak tu brudno.
          Jak pomalowalam elewacje balkonu to mi sie sasiadka przygladala i zapytala a po
          co? ja jej na to ze przeciez ladniej bedzie wygladac.

          No ale zaczynam juz gadac na Norwegie, co mi zaraz pare osob wypomin wiec sie
          zamykam smile)
          • a.polonia Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 20:25
            no to ja jeszcze dorzuce wink)))
            chociaz powtarzam sie, ale na tym forum jeszcze o tym nie pisalam
            na poczatku mojego pobytu tutaj (jakies 5 lat temu), pewien mlodzieniec byl
            wielce zdziwiony, jak mu powiedzialam skad jestem, no bo jak to:
            "takie fajne masz ciuchy, usmiechasz sie, na pewno jestes z Polski??"
            szeka opadla mi na podloge, a gosc dalej mowi, ze widzial program w TV o Polsce
            i pokazywali dlugie kolejki i w sklepach nic nie bylo wink)
            • cobaea Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 20.02.05, 20:37
              No tak, moj eks mnial taka wlasnei kolejkowa wizje Polski, bo sie jako maly
              chlopiec tv naogladal. I myslal, ze tak dalej tu jestsmile
              Zmienil zdanie, jak najpierw jego qmpla fotografa skierowalam do Krakowa, a
              potem sam mogl sie przekonac, jak to u nas wygladasmile

              Ale fakt, jednej rzeczy nie moze dalej pojac, jak ludzie po studiach czesto nie
              moga znalezc pracy, za jakie marne pieniadze przychodzi nam czasami zyc.
              • a.polonia cobaea 20.02.05, 21:13
                dostalas mojego maila? smile
                przepraszam wszystkich za prywate
                • cobaea Re: cobaea 20.02.05, 21:17
                  Pola, dostalam, ale mam zaleglosci mailowe i cholera, no....
                  Tego dawnego masz na mysli?
                  Odpisze, obiecujesmile
                  Za smiechawki wielkie THX!
                  • a.polonia Re: cobaea 20.02.05, 21:20
                    chyba sprzed dwoch tygodni
                    ok, spoko, chcialam tylko wiedziec, czy dostalas smile
    • zodiakalny_kot Do- Bibi oraz Bibisiowego 21.02.05, 09:55
      Jak juz pewnie wiecie z moich poprzednich wpisow tu - ja Was bardzo lubie - i
      bardzo mnie drazni osobiscie - jesli tak mozna rzec, ze jakies XXX holenderskie
      smia WAS tak traktowac - to wola o pomste do nieba - nikt, nigdzie w zadnym
      cywilizowanym kraju nie ma prawa tak sie odnosic do potencjalnych klientow.
      Koniec kropka. I tu nie ma nic do rzeczy, ze moze ktos tam odebral iles tam
      telefonow z prosbami o wsparcie. Co to Was ma obchodzic do diabla? Wy dzwonicie
      w konkretnej sprawie swojego dziecka - i to nie jest Waszym problemem, jesli
      inni ludzie dzwonia tam po jakies jalmuzmy. Nie wiem, co Bibisiowy zrobil po
      tym fakcie - ale mysle, ze powinien od razu zadzwonic po raz kolejny - i
      opierdolic lub chociaz opieprzyc tego goscia - bo co to ma byc do
      diabla??? "Jestescie w swoim prawie" - jak najbardziej i tak samo ten caly
      logopeda - to jest jego obowiazkiem - przedstawic Wam sytuacje. Do diabla -
      przeciez to jest jego zawod - i tak wlasnie ustawil sobie dalsze relacje z
      rodzicami. No sorry, nie ma przepros - koniec gadki - No wiesz, Bibi - ja to
      mysle, ze taka sytuacja to na pewno nie moglaby zaistniec w tych ochydnych (z
      punktu widzenia Europy) Stanach. Zreszta - tak jak mowi Ela. Tu rzeczywiscie
      nikt niesmialby zrobic cos takiego (za to latwo pozwac do sadu...)
      Mimo wszystko nie dajcie sie - macie takie same prawa jak wszyscy inni - a to
      czy ktos wlada literackim holenderskim czy nie - to jest niewazne - nie zmienia
      waszego statusu- Nie poddawajcie sie - wrecz przeciwnie - walczcie - innymi
      slowy: YOU HAVE TO FIGHT FOR YOUR RIGHTS! no- you know what I mean...
      Jestem z Wami - i absolutnie nie dajcie sie - sila - i moc niech bedzie z
      Wami - no - ale tu dalam do pieca (czy nie?)
      • kurczak1976 Po przeczytaniu wszystkiego zadaje sobie pytanie 21.02.05, 10:13
        skad to sie wszystko wzielo?
        Czy my na prawde wyrobilismy sobie taka "marke" ? Czy to wszyscy obcokrajowcy
        sa tak traktowani? Jak myslicie?
        • gherarddottir Re: Po przeczytaniu wszystkiego zadaje sobie pyta 21.02.05, 12:44
          No wlasnie to jest to pytanie - ja osobiscie uwazam, ze sa pewne "tendencje" ze
          tak je nazwe, mowie o swoim podworku czyli Norwegii. W prasie jak sie pisze o
          Polakach to tylko zle! Moze raz trafilam na artykul na temat polskich
          rzemieslnikow, ktory byl pozytywny w swoim wydzwieku. Gneralnie jesli chodzi o
          stykanie sie w biurach czy urzedach: ja mam i dobre doswiadczenia i bardzo zle.
          Pamietam jak pani doktor (Norwezka) na kazde moje pytanie odpowiadala "niech
          sie nie pyta, po co jej to" - dokladnie w takiej formie. A przy koncu wizyty
          nie odpowiedziala nawet do widzenia, malo tego podczas calej wizyty rozmawialam
          tylko z moim mezem ( a do mnie te madre zwroty - tutaj wazna uwaga rozmowa
          toczyla sie w jezyku angielskim!).
          Jak poprosilam ja zeby mi dala pewna ulotke bo zauwazaylam ze ma po angielsku
          to powiedziala " a po co ci to? " i chyba juz chciala dodac "przeciez nie
          umiesz czytac" - przynajmniej taka mine miala.

          Po takiej wizycie czlowiekowi majtki opadaja bo ona nie dosc ze robi zla
          reklame swojemu krajowi to jeszcze norweskiej sluzbie zdrowia ,a mnie duza
          przykrosc.

          Pozdrawiam


          PS Ten szpital omijam lukiem.
          • kurczak1976 Re: Po przeczytaniu wszystkiego zadaje sobie pyta 21.02.05, 13:30
            Az trudno mi w to wszystko uwierzyc ale wierze!

            Ja jak zaatakowala mnie ospa tez balam sie wizyty lekarskiej ale na szczescie
            lekarz mial korzenie polskie i byl zachwycony:o)

            Co do Norwegii to niestety tez slyszalam wiele opowiesci w podobnym tonie.
            Nawet pewien bardzo znany i ceniony profesor zabral swoje manatki z tego kraju
            bo dla wielu byl nic nieznaczacym smieciem o czym mu bez ogrodek w twarz
            mowiono:o(

            W Szwajcu bywa roznie. Ale tez zdarzaly sie przypadki glosowania czy dzieci
            azylantow moga razem plywac w basenie z dziecmi szwajcarskimi :-o
            Ja dostalam tylko kilka razy w zadek ale jeszcze nie tak mocno. Choc ojciec
            mojego U. tez powiedzial ze moj luby jest glupi ze sie ze mna zwiazal. Ale ja
            mam to gdzies bo ten czlowiek niewiele soba prezentuje i prawie nikt go nie
            szanuje...
            • gherarddottir Re: Po przeczytaniu wszystkiego zadaje sobie pyta 21.02.05, 13:33
              Niestety Norwegowie maja straszne kompleksy... Pozdrawiam kurczaczeksmile
              • elagrubabela Po przeczytaniu wszystkiego tak mi sie nasuwa :) 21.02.05, 13:46
                Dzis poniedzialek a na dodatek zasypalo nas wiec ostrzegam lojalnie - bede
                wredna ;} Czytam sobie watek i sie zlosliwie usmiecham z pewna satysfakcja -
                jestem od wczesnego dziecinstwa takim swoistym "obcokrajowcem" na planecie
                Ziemia - jak wlasciwie wszyscy, ktorzy w jakis tam sposob sa niepelnosprawni
                czy "sprawni inaczej" jak to teraz modnie sie mawia. Wiadomo, znakomita
                wiekszosc Ziemian to ludzie mili, porzadni i przyzwoici ale co jakis czas taki
                obco... jak ja trafia na niemote, chama, prymitywa czy co tam jeszcze sobie
                myslicie o doktorku Bibisiowych i innych ciemniakach. W tym moim prywatnym
                kontekscie, doswiadczenia emigracyjne sa raczej zaskakujaco pozytywne.
                W wiekszosci. Tu, gdzie jestem jako emigrant z akcentem smile jestem wciaz
                traktowana lepiej niz bylam traktowana jako baba na kolkach tam skad jestem.
                I co tu myslec o Ziemianach? Zeby nie wspomniec o ziemniakach-burakach :}
                Nie damy sie ziemniactwu-buractwu - ahoj!!!
                Elka
                • sylwek07 Re: Po przeczytaniu wszystkiego tak mi sie nasuwa 21.02.05, 14:05
                  elagrubabela napisała:

                  > Dzis poniedzialek a na dodatek zasypalo nas wiec ostrzegam lojalnie - bede
                  > wredna ;} Czytam sobie watek i sie zlosliwie usmiecham z pewna satysfakcja -
                  > jestem od wczesnego dziecinstwa takim swoistym "obcokrajowcem" na planecie
                  > Ziemia - jak wlasciwie wszyscy, ktorzy w jakis tam sposob sa niepelnosprawni
                  > czy "sprawni inaczej" jak to teraz modnie sie mawia. Wiadomo, znakomita
                  > wiekszosc Ziemian to ludzie mili, porzadni i przyzwoici ale co jakis czas
                  taki
                  > obco... jak ja trafia na niemote, chama, prymitywa czy co tam jeszcze sobie
                  > myslicie o doktorku Bibisiowych i innych ciemniakach. W tym moim prywatnym
                  > kontekscie, doswiadczenia emigracyjne sa raczej zaskakujaco pozytywne.
                  > W wiekszosci. Tu, gdzie jestem jako emigrant z akcentem smile jestem wciaz
                  > traktowana lepiej niz bylam traktowana jako baba na kolkach tam skad jestem.
                  > I co tu myslec o Ziemianach? Zeby nie wspomniec o ziemniakach-burakach :}
                  > Nie damy sie ziemniactwu-buractwu - ahoj!!!
                  > Elka
                  -------------------------------------------------------------
                  Elka masz racje,
              • kurczak1976 Szwajcarzy chyba tez:o) wyslalam @ nt 21.02.05, 14:05

        • greeneyes27 Re: Po przeczytaniu wszystkiego zadaje sobie pyta 22.02.05, 16:51
          kurczak1976 napisała:

          > skad to sie wszystko wzielo?
          > Czy my na prawde wyrobilismy sobie taka "marke" ?

          Z jednej strony tak...niestety. Przez wiele lat prasa zachodnia przedstawiala
          nas jako zlodziei i kombinatorow - niestety pewna grupa ludzi wyrobila nam taka
          opinie i to odbilo sie na wszystkich Polakach.
          Np. zauwazcie, ze cudzoziemcy pamietaja Polske z telewizji, jak byla
          przedstawiana w latach 80-tych (puste pulki i kolejki), potem przeciez w
          telewizji zachodniej nikt nie pokazywal polskich sklepow z pelnymi pulkami.
          Dlatego wszystkim utrwalil sie taki wlasnie obraz Polski.
          Gdy bylam zeszlego lata u rodziny M w Stanach, pytano sie mnie, czy w Polsce sa
          domy towarowe!
          Wierze, ze aby zmienila sie opinia o Polakach, kazda z nas moze zrobic wiele w
          tym kierunku. Kazda z nas moze byc ambasadorem Polski I swoim zachowaniem
          wplynac na opinie innych o Polsce.
          Przyklad: 3 lata temu poznalam na uropie 2wspaniale dziewczyny z Austrii.
          Nigdy wczesnie nie znalam nikogo z Austrii I wiecie co? Teraz uwielbiam
          Austriakow!

          > Czy to wszyscy obcokrajowcy
          > sa tak traktowani? Jak myslicie?

          Tak, wszyscy! Nie poglebiajmy naszych polskich kompleksow, wielu cudzoziemcomi
          zdarzyly sie przykre sytuacje.
          Np. w zeszlym roku bylam z M w Paryzu I czekalismy na lotnisku w kolejce do
          odprawy, rozmawiajac po angielsku. Jakas Francuzka wepchala sie przed nami,
          pokazujac nam na monitorze, ze ma niedlugo samolot. Wtedy my pokazalismy jej na
          monitorze, ze nasz samolot odlatuje wczesniej niz jej I zeby stanela za nami.
          Ona udawala, ze nie rozumie I jak sie zagapila, to minelismy ja a za plecami
          uslyszelismy “amerykanscy idioci!!!”.
          Potem niestety spotkalam ja w toalecie I ona zaczela na mnie krzyczec (dalej na
          pewno myslala, ze jestem Amerykanka) – tutaj juz nie mialam cierpliwosci na
          dyplomacje I nakrzyczalam na nia po polsku, az pani zrezygnowala z kolejki do
          toalety I wyszla. : )

          • frankie36 Re: Po przeczytaniu wszystkiego zadaje sobie pyta 22.02.05, 17:02
            greeneyes27 napisała:


            Wierze, ze aby zmienila sie opinia o Polakach, kazda z nas moze zrobic wiele w
            >
            > tym kierunku. Kazda z nas moze byc ambasadorem Polski I swoim zachowaniem
            > wplynac na opinie innych o Polsce

            Podpisuje sie za tym recoma i nogami
            • viki2lav Re: Po przeczytaniu wszystkiego zadaje sobie pyta 22.02.05, 17:04
              ja to juz wprowadzilam w czyn, i mozolnie ide do przoduwink)
    • sylwek07 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 21.02.05, 13:52
      Dradam ja widzialem ten film o tych Ukrainkach i faktycznie mialy przerabane..
      a co do innych aspektow to nie moge napisac ze tak wiekszosc Kanadyjek mysli,te
      ktore spotkalem to byl aby jakis procent ,z paroma do tej pory pisze i mam
      kontakt.a od jednej z nich dostalem zaproszenie do Kanady ale nic z tego nie
      wyszlo bo wyjechala do USA...tak wiec warto obalac stereotypy bo tak mozemy
      pomoc sobie i innym smile)a ze czasami to jest ciezko no cos
    • frankie36 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 16:59
      Podlacze sie pod dyskusje z jeszcze swiezym,bo wczorajszym zdarzeniem.
      Urodziny tescia,ktorego bardzo kocham i szanuje,zreszta wzajemnie ,na
      urodzinach jakas dalsza rodzina ktora widuje tylko na weselach czy zjazdach
      rodzinnych.Kupilismy tesciowi dla frajdy piniate(dla tych co nie wiedza co to
      jest,bodajze meksykanski zwyczaj,zawiesza sie toto wypelnione cukierkami,dzieci
      kijem wala w to zeby cukierki sie wysypaly),dla tescia piniata byla w ksztalcie
      pilki bejsbolowej(kiedys sam gral).

      Moj M z bratem probowal przytwierdzic piniate do sufitu,stal na wysokiej
      drabinie,brat trzymal drabine ,troche sie to ruszalo ...i w tym momencie pani
      zasunela:a pamietacie to tak jak w tym polskim kawale o przykrecaniu
      zarowki,cisza zapadla ,a baba dalej,pamietacie ,jak to bylo?Moj stary tylko
      westchnal surprisedo,rodzinka spojrzenia mi rzuca,ja osobiscie mam to w doopie.
      Baba w koncu zajarzyla,rzucila sie do mnie z przeprosinowym
      usciskiem.Powiedzialam jej ze osobiscie nie mam przeciez wplywu na to co ona
      wygaduje,ale jak powie jakas glupote to ja zripostuje tak jak trzeba.
      Moj tesc,czlowiek wielkiej tolerancji i kultury powiedzial jej tak:zawsze
      mozesz zwalic na to ze jestes blondynka(przepraszam wszystkie blondynki).

      Co do traktowania jako czlowiek drugiej kategorii nie mam raczej
      doswiadczenia,malo kto mnie w ten sposob potraktowal.A jesli zdarzaly sie takie
      historie ,to wyjasnialam ludziom ze sa w bledzie i tyle,ja wymagam porzadnego
      traktowania i nie dlatego ,ze jestem z Polski ,tylko dlatego ,ze ja traktuje
      ludzi z szacunkiem i wymagam tego samego i juz.
      • bibi1 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 17:23
        A wiecie,ze ja juz do niektorych dziwnych zachowan to przywyklam.
        Na poczatku mnie to wkurzalo,ale jak sie na codzien ma takie przypadki,
        to sie czlowiek uodparnia.

        Oczywiscie nie uwazam,ze tego pana logopede cokolwiek tlumaczy,zgadzam sie z
        Toba Z.Kocie,ale na wyklucanie sie o swoje,to juz nie mam ochoty.

        Wspomne jeszcze tylko o kilku klinicznych przypadkach.

        1.Wlasciciel domu,ktory wynajmujemy zwykle wchodzi do nas bez pukania,malo
        tego,potrafi isc prosto do sypialni,gdzie zwykle sypia Kuba.Zazwyczaj wtedy
        budzi mi dziecko,ale zadne gadki ani klotnie z nim nie skutkuja.
        On przechodzi przez nasza czesc zeby psu dac jesc.Wejscie na podworko i z
        drugiej strony domu,ma osobne.
        Inni wlasciciele wynajmowanych przez nas domow,mieli ten sam zwyczaj.

        2.Kiedys gdy bylismy w Polsce,wlascicielka domu weszla do pokoju Pawelka i
        zabrala klocki lego,ktore kiedys dala z mezem w prezencie mojemu synowi.

        3.Ta sama osoba gdy nie bylo nikogo w domu zabrala mi garnki,bo stwierdzila,ze
        sa jej.Tymczasem byly to 2 garnki pozyczone od jej niedoszlego tescia,ktory
        mieszkal w drugiej polowie wynajmowanego przez nas jeszcze wtedy od niego domu.

        4.Kierowca autobusu powiedzial mi zebym wracala do Polski jak nie umie mowic po
        holendersku.


        • gherarddottir Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 19:25
          to ja z ostatniej chwili: pewna kobieta w urzedzie zapytala sie mnie z wielkim
          zdziwieniem w oczach, jak to mozliwe, ze mowie biegle dwoma jezykami (oprocz
          native) skoro "jestes z Polski". Wyjasnilam Pani, ze nie trzeba sie urodzic w
          Norwegii zeby zdobyc jakies wyksztalcenie - kopara jej opadla i zaczela sie
          debilnie tlumaczyc! he he he
        • abere8 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 20:34
          bibi1 napisała:

          > 1.Wlasciciel domu,ktory wynajmujemy zwykle wchodzi do nas bez pukania,malo
          > tego,potrafi isc prosto do sypialni,gdzie zwykle sypia Kuba.Zazwyczaj wtedy
          > budzi mi dziecko,ale zadne gadki ani klotnie z nim nie skutkuja.
          > On przechodzi przez nasza czesc zeby psu dac jesc.Wejscie na podworko i z
          > drugiej strony domu,ma osobne.
          > Inni wlasciciele wynajmowanych przez nas domow,mieli ten sam zwyczaj.

          Bibi, a moze oni ogolnie sa po prostu chamscy i nie ma dla nich znaczenia, ze
          jestescie Polakami? Zreszta wynajmowalam kiedys mieszkanie w Warszawie, ktorego
          wlasciciel tez wchodzil bez pukania, a raczej udalo mu sie to tylko raz, po
          potem zawsze pamietalysmy, zeby zamykac drzwi na zamek, zwlaszcza, jak sie
          spodziewalysmy jego wizyty smile

          Frankie poruszyla temat kawalow o Polakach. Wiecie, ze ja sama czasami
          opowiadam kawal o reklamie biur podrozy w Niemczech "Przyjedz do Polski, twoj
          samochod juz tam jest!", bo on mnie bardzo smieszy, jako kawal. Ale opowiadam
          go zawsze w kontekscie rozmowy o Polsce i stwierdzenia, ze niestety istnieja
          stereotypy, przez ktore czasami Polacy traktowani sa zle itp. Trzeba pokazac
          troche poczucia humoru - mysle, ze to tez pojdze dla nas na plus w oczach
          innych.
          • jan.kran Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 23:36
            Ja po wielu latach emigracji i zyciu w trzecim z kolei kraju mam dokladnie w
            nosie co kto mysli na temet Polakow czy Niemcow.
            Moje dzieci mowia bez akcentu po niemiecku a w Norge moj akcent nie podpada za
            bardzo.
            Zdarzaly mi sie zaciekawione spojrzenia w autobusie czy innym tramwaju jak
            rozmawialismy po niemiecku a nawet komentarze po norwesku na temat Niemcowsmile))
            Tak ze nie zawsze tylko Polacy sa na tapecie.
            Zgadzam sie z tym ze jezeli ktos mial kontakt z Polska i Polakami kompletnie
            inaczej do naszej nacji podchodzi.
            Ja natomiast zawsze mialam na wzgledzie to kim ja jestem , co soba reprezentuja
            i ile umiem.
            Spotkaly mnie zachowania rasistowskie ale stosunkowo rzadko.
            Natomiast o wiele czesciej mile uwagi na temat Polski.
            Nie wiem czy moja norweska fabryka jest wyjatkiem , ale naprawde znakomicie sie
            tam czuje. Zawsze moge poprosic o pomoc w norweskim , natomiast moi koledzy
            korzystaja z mozliwosci konmwersacji ze mna po francusku i niemiecku.
            Kran.
            • mulinka Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 23.02.05, 00:07
              "Ja natomiast zawsze mialam na wzgledzie to kim ja jestem , co soba
              reprezentuja
              i ile umiem."

              to napisala jan.kran
              ale...ja tez sie pod tym podpisuje
              smile
              Mulinka (sciagawka)
              • gherarddottir Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 23.02.05, 00:14
                ja tak jak pisalam spotkalam mase baranow i debili..fakt ze akurat tutaj gdzie
                mieszkam...ale wielu z nich jest takze niestety w naszym ojczystym kraju...
                jednak - cale szczescie nikt mi nie kazala sie z nimi bratac - a wiec i sie nie
                bratam.
                stereotypy byly sa i beda - niestety.
          • a.polonia Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 25.02.05, 18:12
            Bibi, a moze oni ogolnie sa po prostu chamscy i nie ma dla nich znaczenia, ze
            > jestescie Polakami?

            o tym samym pomyslalam!
    • sylwek07 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 19:03
      A jesli zdarzaly sie takie
      historie ,to wyjasnialam ludziom ze sa w bledzie i tyle,ja wymagam porzadnego
      traktowania i nie dlatego ,ze jestem z Polski ,tylko dlatego ,ze ja traktuje
      ludzi z szacunkiem i wymagam tego samego i juz.

      Kazda z nas moze byc ambasadorem Polski I swoim zachowaniem
      wplynac na opinie innych o Polsce
      ----------------------------------------------------------------------
      ja tez sie pod tym podpisuje ,moge dodac do tego co Frankie no i ze jestem
      takim samym czlowiekiem bo tak faktycznie niczym sie nie roznimy ...
    • sylwek07 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 19:04
      Bibi1 teraz wiem dlaczego chcesz sie przeprowadzic do jakiegos kraju w
      Skandynawii...
      • gherarddottir Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 22.02.05, 19:25
        sylwek07 napisał:

        > Bibi1 teraz wiem dlaczego chcesz sie przeprowadzic do jakiegos kraju w
        > Skandynawii...

        Kochana wiesz ze ja bym cie tu chetnie widzialasmile))) ale tu jest tez masa
        debili niestety sad
    • asia.sthm Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 25.02.05, 21:42
      A ja z okazji tego watku weszlam sobie na forum "cudzoziemcy w Polsce" i
      poczytalam.
      Ojojojojoj!!!!!!!
      Wcale im nie lekko, wrecz odwrotnie calkiem.
      Potrzeba wzbudzic jakos ogolnoswiatowa swiadomosc, ze jednak kazdy pragnie
      szczescia i uniknac cierpienia, gdziekolwiek by go los nie zaniosl.
      W sumie wszyscy jestesmy tacy sami.
      • sylwek07 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 26.02.05, 08:47
        asia.sthm swieta racja..wiec co mozemy w tym kierunku zrobic?
        • bietka1 Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 26.02.05, 15:57
          Sylwek, z tym nic nie mozna zrobic na drodze rewolucji, to moze sie tylko zmienic ewolucyjnie.
          A moim skromnym zdaniem troche to potrwa...
          • mulinka Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 26.02.05, 16:08
            a zmieniac mozemy tylko siebie
            i..stereotypy w swoich glowach
            smile)
            buziak!
            • asia.sthm Re: obcokrajowiec=czlowiek drugiej kategorii? 26.02.05, 16:51
              Mulinko bede cie cytowac smile)
              Wszystkie zmiany zaczynamy od siebie.
              Sylwek , ty juz wywierasz pozytywny wplyw na swoje otoczenie, dobrze bedzie ,
              zobaczysz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka