bibi1
19.02.05, 09:11
Wczoraj Bibisiowy zadzwonil do logopedy,ktory w szkole badal naszego syna.
Najpierw Bibisiowy zapytal go czy mowi po angielsku,a potem zaczal ,ze syn chodzi do szkoly...
No i w tym momencie pan juz nie dal mu dokonczyc,tylko odpowiedzial-
nie daje zadnych pieniedzy na zadne dzieci i odlozyl sluchawke.
Nawet nie chce mi sie tego komentowac,ale to nie pierwszy taki przypadek.
Mialyscie podobne?