syswia
05.04.05, 04:13
dzisiaj przezylam. Wracalismy z mezem i moja mama z wycieczki i uderzylismy w
drugi samochod. Nic nikomu sie nie stalo. Jechalismy bardzo wolno - 20 km/h.
Nasz samochod pojdzie na zlom, bo nie oplaca sie go naprawiac, ten drugi - ma
tylko zadrapany blotnik. Martwi mnie reakcja jednej z pasazerek z drugiego
samochodu - zachowywala sie jakby chciala naciagnac ubezpieczenie na
"uszkodzenie szyi". To jeden z bardziej tu popularnych szwindli.
Martwie sie, bo z jednej strony wiem, ze moj maz sobie czyni okropne wyrzuty
sumienia - zupelnie nieproporcjonalne do wydarzenia, a z drugiej strony
stresuje mnie "sliskie" zachowanie tej kobiety...