Dodaj do ulubionych

Czy praca jest najwazniejsza? :o)

23.04.05, 23:28
Wlasnie sobie czytam nasze posty i wszystko co wpada mi w oko dotyczy pracy. Wiem, ze
praca jest bardzo wazna, ale czy nie liczy sie juz nic innego?
Dlaczego najczesciej stawianym pytaniem jest co robisz? gdzie pracujesz? Dlaczego nikt nie
zapyta co wlasnie przeczytalam? co obejrzalam? czy podoba mi sie to i tamto? Dlaczego?
Dlaczego? Dlaczego?
Dla mnie rowniez wazne jest, aby pracowac, ale nie chce zeby tylko to sie liczylo, nie chce
oceniac innych przez pryzmat ich zatrudnienia i nie chce byc tak oceniana.
Czy jest ktos na swiecie dla kogo praca nie jest wazna?

A moze ja bredze?
smile))

Obserwuj wątek
    • triskell Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 23.04.05, 23:40
      Hej Bietko,

      Ja na razie nie pracuję nigdzie (bo podroż do Polski w przyszłym miesiącu była
      ważniejsza niż coś, co by mnie uwiązało i ową podróż uniemożliwiło), ale jak już
      pracę znajdę, to zupełnie nie mam w tej dziedzinie ambicji ani ochoty na
      robienie kariery. Może to być cokolowiek, bylebym po powrocie do domu mogła o
      tym zapomnieć i zająć się moim _prawdziwym_ życiem, tzn. spotkaniami z
      przyjaciółmi, tworzeniem, podróżami i wewnętrznym rozwojem. Tak więc
      zdecydowanie nie jesteś w swoich poglądach osamotniona smile
    • frankie36 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 23.04.05, 23:40
      Dla mnie jest najwazniejsza rodzina,Bietko wlasnie sie przed chwila
      zastanawialam nad tym wszystkim.W domu cichutko ,dzieciaki na
      wyjezdzie ,sprzatam sobie ,Cohen saczy z glosnikow i sie tak zastanawiam nad
      soba,nad zyciem.Przede wszystkim rodzina,gdybym byla sama pewnie poswiecialbym
      sie karierze,miala na to czas i sily.Praca jest w tej chwili dla mnie glownie
      zrodlem zarobku,moje godziny podporzadkowane sa rodzinie,chociaz nie
      powiem ,jestem z mojej pracy zadowolona,daje mi rowniez zrodlo satysfakcji,ale
      nie jest najwazniejsza.

      A co do ksiazek,czytam duzo,ostatnio przepadlam w Kodzie Da Vinci.
      • foxie777 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 00:06

        praca jest bardzo wazna, ale jako temat do rozmowy nudna.
        rodzina,moje dwa koty,przyjaciele to jest podstawa.
        jest mi bardzo milo jako nowej forumowiczce rozmawiac
        z dziewczynami tak jak ja na tzw.obczyznie.
        co tutaj sie dzieje co w Kraju co lubimy co czytamy
        mam nawet kilka pomyslow na nowy watek

        pozdrawiam
    • jennifer_e Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 00:11
      ja mysle, ze to jest taki dorosly odpowiednik mlodzienczego pytania "Czego
      sluchsz?" "Czym sie interesujesz?" Jest to jakis tam sposob definiowania i
      okreslania ludzi, z ktorymi sie stykamy. Nie twierdze wcale, ze
      najszczesliwszy.
      Ja na to pytanie zawsze odpowiadam "Robie zdjecia". Mimo iz moja praca
      zabierala mi tyle czasu i energii, ze na zdjecia praktycznie nie zostawalo
      czasu. Dlatego w koncu ja rzucilam! smile
      I rzeczwiscie, odkad nie pracuje i musze odpowiadac na to pytanie czuje sie
      niesowjo. Czuje, ze moje: "Pisze, fotografuje, lepie dzbanki z gliny" nie jest
      traktowane powaznie. Jakby czlowiek, ktory nie zajmuje sie kariera, nie pracuje
      byl jakis wybrakowany.
      Ale ja prawde mowiac mam to gdzies. Mam za soba zadze kariery, prestiz i podziw
      znajomych, ped, notoryczny brak czasu, zarobki wiecej niz mialam czas wydac,
      zero urlopow i potworny stres. Przyplacilam to utrata przyjaciol (nigdy nie
      mialam czasu na spotkania sie z nimi, az w koncu przestali dzwonic), brakiem
      faceta (zero czasu i sily na rankowanie i pielegnowanie zwiazku) i potwornym
      zmeczeniem zarowno fizycznym jak i psychicznym.
      Teraz zajmuje sie tym, co sprawia mi przyjemnosc, daje autentyczna satysfakcje.
      I to jest dla mnie najwazniejsze.
      • ania_2000 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 02:15
        ..Czy jest ktos na swiecie dla kogo praca nie jest wazna?
        ______________________________________________________________________________

        niestety, nie kazdy jest w tak komfortowej sytuacji, ze go stac na to aby
        zajmowac sie tylko przyjemnosciami...

        ja uwazam moja prace za najwazniejsza. podchodze do niej bardzo obowiazkowo i
        powaznie. bez niej nie byloby mojego bytusmiledzieki mojej pracy mam srodki
        finansowe na rozne przyjemnosci i zainteresowania, ktore sa dla mnie wazne. np.
        podrozowanie, zwiedzanie nowych miejsc, itp.

        moja praca nie jest stresujaca, jest fajna, lubie to co robie, mam fajnych
        wspolpracownikow...

        nie wiem, ale nie wyobrazam sobie siedzenia w domu. nie umiem gotowac, nie znam
        sie na robotkach recznych (wszystkie te rzeczy doceniami i podziwiam) ale
        uwazam ze to nie dla mnie.

        uwielbiam czytac ksiazki, chodzic do kina - jezdzic rowerem, opalac sie na
        tarasiesmile) moja praca nie jest moim zyciem! - ale jest podstawowym srodkiem aby
        bylo ono w miare wygodne i bezproblemowe.

        najlepszym rozwiazaniem by bylo aby praca dostarczala tyle samozadowolenia i
        samorealizacji, zeby pracowac w tym zawodzie ktory sie absolutnie uwielbia
        robic..

        no ale takich szczescliwcow nie jest za duzo.
        przewaznie kazdy musi pracowac. i jest to dla niego wazne.

        • jennifer_e Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 03:23
          ania_2000 napisała:

          > ..Czy jest ktos na swiecie dla kogo praca nie jest wazna?
          > ______________________________________________________________________________
          >
          > niestety, nie kazdy jest w tak komfortowej sytuacji, ze go stac na to aby
          > zajmowac sie tylko przyjemnosciami...
          >
          jesli to bylo odnosnie mojej wypowiedzi to chyba aniu troche splycilas to co
          chcialam powiedziec. Nie zajmuje sie tylko przyjemnosciami. Robie to co dla
          mnie wazne i potrzebne. Rzeczywiscie, jestem w o tyle szczesliwej sytuacji, ze
          moge sobie na taka kilkumiesieczna przerwe pozwolic. Ale to tylko dzieki temu,
          ze przez ostatnie lata ciezko pracowalam. Uwazam, ze mi sie to nalezy.
          Uwazam tez, ze szkoda iz wiekszosc z nas niestety jest zmuszona wybierac prace
          w kategoriach ekonomicznych a nie w kategoriach tego co pragniemy robic.
          Kiedys moja praca dawala mi satysfakcje, pozniej od poniedzialku rano
          odliczalam juz dni do weekendu. A ja tak nie chce zyc. Nigdy nie chcialam.
          Wierze, moze ciagle dosc naiwnie, ze warto walczyc o to, aby robic w zyciu to
          co sie lubi. Wierze, ze szkoda mojego zycia aby marnowac je w pracy, gdzie bede
          tylko czekac na weekendy i urlop, ktorego i tak nigdy nie moglam wyrwac!
          Jakze czesto tkwimy w czyms co nam w miare odpowiada, bo nie mamy odwagi podjac
          ryzyka zmiany. Bo boimy sie, ze sie nie uda.
          Ja tez sie cholernie boje, ze mi sie nie uda. Boje sie, bo komu w Londynie
          potrzebny jeszcze jeden fotograf? Jeszcze z tak trudnym do wymowienia
          nazwiskiem.
          Ale nie chce sie obudzic za nastepne piec lat i stwierdzic, ze zmarnowalam
          najlepsze lata swojego zycia tkwiac w jakims bezsensownym biurze od dziewiatej
          do siedemnastej szarpiac swoje nerwy dla ilustam funtow.
          Chce przynajmniej wiedziec, ze sprobowalam cos zmienic.

          Uff... strasznie powaznie to wszystko zabrzmialo...
          Wybaczcie, ale to akurat moje biezace dylematy i samo sie jakos tak napisalo...
          • ania_2000 jenni.. 24.04.05, 05:12
            jenni -moja uwaga absolutnie nie odnosila sie do twojej wypowiedzi!!
            byl to cytat ostatniego zdania bietki.

            - uwazam, ze szczesliwcami sa ci, ktorzy moga robic to co chca i jeszcze
            dostawac za to pieniadzesmile ech - tez w skrocie mi to wyszlo, ale chyba wiesz o
            co mi chodzi...ty masz wlasnie taka mozliwosc!! przeciez to jest wspaniale =
            wspaniale jest urodzic sie tak zdolnym, z taka pasja, ktora moze byc ..fachem.
            ja nie mowie tutaj o pieniadzach - mowie o samym fakcie "pracowania" i robienia
            w zyciu tego co sie lubi.

            ja nie mam takich mozliwosci - jestem przecietna.
            jestem przecietna i musze dlatego pracowac zeby zyc. ale nie narzekam,bo lubie
            to co robie, a jeszcze oprocz pracy znajduje czas na inne rzeczy - czytanie
            ksiazek, spacery, itp.

            jennifer - gratuluje ci przede wszystkim odwagi!
            porzucenie stalej "normalnej" pracy wymagalo na pewno sporo "balls"smile z twojej
            strony...i wierze ze na pewno ci sie udasmile robienie tego co sie kocha i sprawia
            przyjemnosc nigdy nie jest naiwne - przeciez w zyciu staramy sie zeby bylo nam
            najlepiej... prawda?

            • jennifer_e Re: jenni.. 24.04.05, 16:59
              aniu...
              dzieki za odpowiedz, czasem latwo ze slowa pisanego cos pochopnie wywnioskowac
              lub zrozumiec inaczej niz to bylo zamierzone. W koncu w tej rozmowie mamy tylko
              literki, nie slyszymy tonu glosy, nie widzimy gestow, mimiki, stad takie
              niedopowiedzenia. Bo zgadzam sie w zupelnosci z tym co piszesz. No moze mam
              pewne watpliwosci co do tego wyjatkowego talentu wink
    • izabelski Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 02:32
      wydaje mi sie,ze nie mozna powiedziec,ze cos jest w zyciu najwazniejsze a inne
      czesci zycia sa mniej wazne

      bo gdyby tak bylo, to po co marnowac energie na te niewazne rzeczy

      wzgledem ponoszenia odpowiedzialnosci - bo to kryterium w moim wypadku jest
      sensowne, to rodzina, a zwalszczadzieci
      skoro je powolalismy do zycia to nie ma odwrotu, bo nikt mojego obowiazku nie
      przejmie ode mnie

      nastepnie praca - bo podpisalam umowe, spodziewam sie comiesiecznej wyplaty i
      nie wyobrazam sobie, zebym nie pracowala - bo w mojej rodzinie zawsze wszystkie
      kobiey pracowaly
      oprocz tego stymulacja jaka mi daje i satysfakcja sprawia mi duza przyjemnosc

      niestety dopiero na trzecim miejscu jestem ja sama - moje hobby,
      zainteresowania i potrzeby

      siebie mialam na pierwszym miejscu bedac na studiach - wiem, jakie to przyjemne
      i zniewalajace uczucie, ale teraz nie moglabym wejsc do tej samej rzeki
      • elagrubabela Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 03:26
        Dla mnie jest. Praca daje mi wolnosc. I absolutne poczucie rownosci z reszta
        spoleczenstwa. Jedyne na kajaku czuje sie tak sama rowna innym jak w pracy. We
        wszystkich innych sytuacjach nie jestem taka jak reszta. Od ponad 10 lat jestem
        z kims dla kogo podobno ja jestem najwazniejsza na swiecie i to mnie czasami
        przeraza, bo nie jestem w stanie tego NAJ odwzajemnic w takim samym stopniu.
        Ale On chyba tak lubi - masochista przebrzydly wink
        Macie fajna wiosne tam, gdzie jestescie?
        Elka
        • frankie36 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 08:35
          Ela wiosne mamy sliczna,dzisiaj 20 stopni,sloneczko grzeje,moje tulipany
          wychylily sie duzo za wczesnie i juz przekwitaja.
          A co do kajaka to ci nie dorownuje,boje sie cholerstwa,lodki tak ale kajak nie
          bardzo.
          • jan.kran Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 29.04.05, 23:40
            Dla mnie akurat w tej chwili praca jest najwazniejsza.
            Musze pracowac.
            I lubie.
            Tak mi sie szczesliwie ulozylo ze pracujac zarabiam na mieszkanie i chleb dla
            moich dzieci. Praca postawila mnie psychicznie na nogi.
            Zobaczymy co dalejsmile))
            Kran.
            • sylwek07 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 30.04.05, 12:34
              przyjemne z pozytecznym smile)
    • a.polonia Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 10:30
      Pracuje, zeby zyc. Od ukonczenia L.O. pracowalam, pracuje i pracowac bede smile,
      chyba mam to we krwi smile. W tej chwili praca pozwala mi robic to, co lubie, nie
      praca sama w sobie (bo ta jest kiepska i tymczasowa), ale pieniadze, ktore
      zarabiam, moge wydac na studia, ktore lubie, tym samym pracujac na lepsza
      przyszlosc smile
      Czasem jest ciezko i mowie mojemu M., ze chcialabym siedziec w domu i gotowac
      mu codziennie 2daniowe obiadki, zeby tylko nie moc tak harowac. A guzik! Jak
      juz zdarzy mi sie calusienki dzien w domu, to nie wiem co ze soba zrobic, nie
      umiem sobie zorganizowac czasu i dzien uplywa mi na niczym...Praca sprawia, ze
      czuje sie przydatna, samodzielna, niezalezna. To chyba tez mam we krwi. Od
      wielu lat jestem niezalezna finansowo, rodzice nigdy mi nie pomagali, wiec
      musialam sobie radzic sama. A teraz z M. nie wyobrazam sobie, zebym mogla byc
      od Niego zalezna finansowo. Lubie siebie czasem "rozpieszczac" np. kupujac
      sobie to, na co mam ochote, a moge, dzieki pracy.
      Probuje w tym kolowrotku znalezc siebie i udaje mi sie, zwalniam tempo, jesli
      trzeba, i znajduje kilka chwil na cos innego - zdjecia czy decoupage.
      Jesli chodzi o hierarchie, to teraz dla mnie najwazniejsze sa studia, ale gdyby
      nie praca, to by mnie nie bylo na nie stac. I tak kolko sie zamyka smile
      Pola_Kobieta_Pracujaca smile
      • daisy123 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 15:52
        Nie pracuje zawodowo, ale byl to moj wybor i mojego partnera, gdyz... tutaj
        moglabym wymieniac. Jednymi z wazniejszych powodow byl fakt, ze finansowo
        stoimy dobrze i, ze nie majac rodziny nie mozemy liczyc na pomoc w wychowaniu
        dziecka. Dlatego jestem do dyspozycji corki jesli chodzi o odprowadzanie-
        pryzprowdzanie jej do przedszkola, wozenie na basen, balet itd.
        Jesli chodzi o watek pracy pojawiajacy sie na forum - mysle, ze kobiety
        pracujace i spedzajace 1/3 czasu w pracy sila rzeczy pisza o niej.

        Ela: wiosna tutaj taka,ze kaloryfery mi chodza na fullasad
    • nataasza Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 18:26
      A mi sie wydaje, ze tamat pracy pojawia sie na tym forum z jeszcze innego
      powodu. Nie oszukujmy sie, bycie obcokrajowcem nie zawsze bywa kolorowe. Wiele
      z nas musialo przejsc dluga droge, by tam gdzie mieszkamy, moc pracowac,a co
      wazniejsze pracowac w zawodzie. Dlatego mysle, ze satysfakcja i radosc bywa
      duzo wieksza, niz mialo to by miejsce w Polsce.
      natasza( przed ktora jeszcze dluga droga do zawodowej satysfakcji)
      • semantics Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 18:43
        Nataasza, bardzo trafne stwierdzenie.
      • elagrubabela Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 19:20
        nataasza napisała:

        > A mi sie wydaje, ze tamat pracy pojawia sie na tym forum z jeszcze innego
        > powodu. Nie oszukujmy sie, bycie obcokrajowcem nie zawsze bywa kolorowe.
        Wiele
        > z nas musialo przejsc dluga droge, by tam gdzie mieszkamy, moc pracowac,a co
        > wazniejsze pracowac w zawodzie. Dlatego mysle, ze satysfakcja i radosc bywa
        > duzo wieksza, niz mialo to by miejsce w Polsce.
        > natasza( przed ktora jeszcze dluga droga do zawodowej satysfakcji)

        Oczywiscie, masz racje Natasza z tym, ze np. wielu moich kolegow i kolezanek ze
        studiow w Polsce tez albo nie pracuje w naszym zawodzie, albo ma mnostwo
        klopotow zeby sie utrzymac i robic cos sensownego. Gdy wyjezdzalam z Polski,
        slyszalam od wielu osob, ze "bede musiala sie przekwalifikowac" albo "pracowac
        ponizej moich kwalifikacji". To bylo mowione z pewnym politowaniem i z
        zalozeniem, ze ci pozostajacy w Polsce nie beda miec takich problemow. Czasy
        sie zmienily - ja pracuje w swoim wyuczonym zawodzie, wielu moich kolegow w
        Polsce - nie. Kosztowalo mnie to i wciaz kosztuje mnostwo wysilku ale tak samo
        kosztuje to tubylcow. Nie oszukujmy sie, takie zawody jak lekarz, prawnik,
        architekt, ksiegowy, wykladowca na uniwersytecie, naukowiec czy ostatnio nawet
        i specjalista IT (to tylko tak dla przykladu) wszedzie sa profesjami z ogromna
        konkurencja, dla wszystkich jest to walka "na noze" choc najczesciej odbywana w
        jedwabnych rekawiczkach. Nie przestaje sie uczyc, nie przestaje powiekszac
        sieci znajomych, jest to dla mnie koniecznoscia, bo kto stoi w miejscu, ten sie
        cofa smile Ale przeciez dokladnie tak samo dzieje sie z moimi wspolpracownikami,
        ktorzy nie sa imigrantami. Wiekszosc z Nich weszla w zycie zawodowe z dlugami
        za studia, wielu buntuje sie wewnetrznie gdy musza konkurowac z kims takim jak
        ja i na pewno dla Nich jest to jeszcze bardziej bolesne gdy np. to imigrant
        jest promowany - to jest na pewno okropny prztyczek dla ambicji ambitnego
        tubylca. Ja sie uparlam i dopinam powoli swego. W Polsce na pewno tyle bym nie
        osiagnela. Z wielu wzgledow, glownie poza-zawodowych. Mnie sie zdaje, ze
        imigrant to specjalny gatunek czlowieka wink Gdy sie porownuje z kolegami, ktorzy
        zostali w Polsce, mam niezmierna satysfakcje i nadymam sie z dumy jak wielki
        balonik (to tak tutaj - miedzy nami, w rzeczywistosci udaje "skromnisie"). Ale
        to wlasnie dlatego, ze dla mnie praca jest taka wazna. Dla Nich moze nie az
        tak...
        Zycze Ci jak najwiecej radosci i satysfakcji w pracy,
        Elka
        • nataasza Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 24.04.05, 19:42
          Ela, ja sie w zupelnosci zgadzam z tym co piszesz. Jestem z wyksztalcenia
          pedagogiem i moim marzeniem jest praca w zawodzie. Wiem, ze prawdopodobnie tu
          mam wieksze szanse na realizacje marzen niz mialo by to miejsce w Polsce. Z
          tym, ze czeka mnie dluga droga, wiele samozaparcia i wysilku. Moja droge bedzie
          dluzsza i barciej kreta, niz gdybym urodzila sie w Holandii. Ja na starcie, mam
          do pokonania takie przeszkody jak jezyk, odpowiednie pozwolenie na
          prace,uznawanie dyplomu itd. Wiec i moja satysfakcje bedzie innego rodzaju. A
          wtedy bede Wam tu glosno krzyczec " Hura, robie, to co zawsze chciala robic". I
          bede czekac na gratulacje smile
          pozdrawiam cieplo
          natasza
    • mon101 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 25.04.05, 21:24
      Moze nie najwazniejsza, ale wazna. Trudno sie czuc dowartosciowana matka i
      partnerka jesli jest sie tylko matka i partnerka, dowartosciowanie w pracy ma
      niestety duze znaczenie .Nie twierdze ze to jest dobrze ale niestety tak
      funkcjonuje dzisiaj spoleczenstwo. Walczylysmy o rownouprawnienie, to mamy smile))
      • bietka1 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 26.04.05, 10:25
        Trudno sie czuc dowartosciowana matka i
        > partnerka jesli jest sie tylko matka i partnerka

        I to mnie wlasnie przeraza, ze jest to juz ogolnie przyjeta norma spoleczna i glownie nia nalezy
        sie kierowac. Tylko jako zrealizowana zawodowo osoba mozna innym spojrzec prosto w oczy.
        Tylko wtedy mozemy miec racje i prawo do zabierania glosu w waznych sprawach. A
        szczegolnie wazne jest to na naszej emigracji.
        Niestety tez wiem jak wazna jest praca, pomijajac nawet to, ze jest naszym zrodlem utrzymania,
        chce znow moc pracowac. Bede sie na pewno o to starac. Rowniez ciesze sie razem z wami, gdy
        udaje wam sie ja zdobyc i piszecie o tym, bo wiem, ze nie tylko zalezy to od szczescia.
        Jednak jest mi naprawde przykro, ze tak trudno bylo mi sie przystosowac do roli mamy i
        zmienic swoj styl zycia, od kiedy nie pracuje. Nie wyobrazam sobie nie byc mama, a jednak
        stalam sie ofiara najczesciej przyjetego sposobu myslenia.
        Stad moj post i dziekuje wszystkim za odpowiedzi, ktore czyta sie z wielkim zainteresowaniem
        smile

        Triskall, podziwiam cie za niekonwencjonalne podejscie.
        Tez jestem z Wroclawia, szkoda, ze wczesniej cie nie spotkalam smile
    • gherarddottir Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 01.05.05, 16:24
      Mysle, ze bardzo trudno jest dla mnie powiedziec czy praca jest najwazniejsza w
      moim zyciu czy wazna a moze niewazna w ogole?
      Rozpatruje to raczej w kategoriach celowosci- bo jak ktos madry powiedzial "
      nie ma takiej rzeczy na swiecie ktorej by czlowiek nie zrobil probujac nadac
      zyciu jakis sens"...
      • mulinka Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 01.05.05, 17:36
        Bietus, nie przeczytalam calego watku, bo...cholernie jeszcze jestem zmeczona,
        ale rzucilam okiem na ponizszy tekst

        "Tylko jako zrealizowana zawodowo osoba mozna innym spojrzec prosto w oczy.
        Tylko wtedy mozemy miec racje i prawo do zabierania glosu w waznych sprawach."

        (wybaczcie, jesli chrzanie, bo wszystkiego nie czytalam)
        ale...

        g...prawda!
        liczy sie to, co TY czujesz, to , co TY o sobie sadzisz i czy Ty masz do siebie
        szacunek czy nie
        wiesz, majac troche lat, mozna dojsc do wniosku, ze najwazniejsze, to
        realizacja SIEBIE (mozna sie czuc doskonale realizujac sie jako matka!)
        a to, co mysla inni, to...ich problem
        wiesz ile kobiet pluje sobie w brode, ze nie mialy czasu dla dziecka,
        bo...realizowaly sie zawodowo, co na starosc i tak nie mialo znaczenia, ale
        czasu sie nie cofnie i za bledy w stosunku do dziecka placi sie do konca
        swojego zycia, a co gorsza, za te bledy placi tez nasze dziecko

        no dobra, jak sie juz wczytam, to moze napisze bardziej rzeczowo
        smile
        • bietka1 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 07.05.05, 23:47
          Mulinko,
          wiem, ze masz racje. Wiem, ze owy 'feedback' dostaniemy po latach. Wiem, ze dzieci cierpia za
          bledy rodzicow. I wiem, jak zalosne jest czesto zycie osob, ktore nie maja dzieci. (Przepraszam,
          ze to napisalam, ale naprawde, czesto to widze. Szczegolnie tutaj, gdzie przyklady mozna
          mnozyc.) A jednak widze, ze uznanie mozna dostec glownie za prace zawodowa. I tak po prostu
          jest...
          Ale mowiac szczerze, to wcale mi to nie przeszkadza, bo lubie moja nowa role. A moje
          dziecko..., czy to mozliwe, ze w ogole kiedykolwiek go nie bylo? smile))

          Mulinko, ciesze sie, ze znowu jestes i pozdrawiam smile
          • triskell Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 00:11
            bietka1 napisała:
            > I wiem, jak zalosne jest czesto zycie osob, ktore nie maja dzie
            > ci.

            No dobrze, że napisałaś "często", bo chyba bym oczka wydrapała ;-P. Moim zdaniem
            i życie osób, które mają dzieci i tych, które ich nie mają, _może_ być żałosne,
            a zależy to od tego, jaką osobą się jest, jakie ma się priorytety w życiu i jak
            dziecko, które się ma lub nie, ma się do wyżej wymienionych. Jest wiele
            sposobów, na jakie kobieta może się realizować. Dziecko jest jednym z nich i
            podziwiam kobiety, które owe dzieci mają smile. Ale moje, bezdzietne z wyboru,
            życie również uważam za ciekawe, satysfakcjonujące i naprawdę fajne smile.
            • asia9111 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 00:27
              no wlasnie, a co dopiero ma powiedziec ktos taki jak ja, bezdzietny z wyboru, a
              na dodatek bez ani minuty czasu na kultywowanie wlasnych hobby czy
              zainteresowan-w pracy po 60 godz w tygodniu- i serdecznie tym znuzony? Praca
              nie jest najwazniejsza, jest czescia tego co nas w zyciu cieszy, czasami jest
              po prostu po to aby jesc, i wcale nie musi byc az taka wazna. Ja wiem, ze
              bardzo czesto wlasnie jako imigrant pokazujemy ze Polak potrafi, robimy
              wszystko (kariery tez) 2 razy predzej niz tubylce, ale nadal uwazam ze to nie
              powinno stanowic centrum naszego jestestwa.
              • triskell Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 00:44
                asia9111 napisała:
                > no wlasnie, a co dopiero ma powiedziec ktos taki jak ja, bezdzietny z wyboru,

                Zawsze możesz przytulić krokodylka ;-P
                • asia9111 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 01:11
                  eeeee.wole koty, na posiadamiu 2, z krokodylem najlepiej na zdjeciu w zoo sie
                  wychodzi smile
                  • gherarddottir Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 01:18
                    Mnie strasznie denerwuje jak ktos mow, ze kobieta musi zostac matka bo to jej
                    przeznaczenie....Ja nie mam wlasnych dzieci, byc moze kiedys bede je miala, ale
                    nie uwazam np ze brak checi posiadania dziecka z wyboru jest dziwny czy chory...
                    W koncu kazdy ma prawo decydowac o swoim zyciu. Dlatego nawet nie staram sie
                    czytac forow zdominowanych przez "wszystkowiedzace" specjalistki ludzkej
                    psychiki, analizatorki zycia innych itd.
                    Nie przejmujcie sie dziewczyny (te atakowane na innych forach). Po prostu nie
                    dawajcie sie prowokowac i nie odpisujcie na zaczepne posty. Pozdrawiam
                    wszystkiesmile
            • bietka1 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 00:29
              Udez w stol, a nozyce sie odezwa wink

              Ale moje, bezdzietne z wyboru,
              > życie również uważam za ciekawe, satysfakcjonujące i naprawdę fajne smile.
              Wierze ci i wcale nie uwazam, ze bez dzieci nie mozna byc szczesliwym, ale zyjac tutaj
              spotykam niezwykle wiele kobiet w wieku, w ktorym juz na pewno nie beda mialy dzieci i tak
              naprawde nic z tego nie wynika. Tylko jakby czegos brakuje, a w ich dokonaniach na pewno
              dziecko nie byloby przeszkoda, a wrecz przeciwnie, bo wlasnie mialyby 'cos'.
              Nie chce cie jednak do niczego przekonywac, bo jest to zbyt osobiste, dlatego szanuje twoje
              zdanie.
              smile

              • triskell Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 00:36
                bietka1 napisała:
                > Udez w stol, a nozyce sie odezwa wink

                Odezwały się owe nożyce dlatego, że wiele razy były wręcz _atakowane_ przez
                matki, które mówiły mi, że moje życie nie ma sensu i że ja nie jestem w pełni
                kobietą. Ale wiem, że z Twojej strony ataku nie było, stąd ";-P" w mojej
                poprzedniej wypowiedzi.

                Po prostu jest wiele dróg i każda jest inna. I jeśli przynosi satysfakcję i
                samospełnienie, to jest OK smile.
                • jennifer_e Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 01:43
                  wiec i ja sie wtrace do dzieciowego tematu, mam nadzieje, ze nozyce spia wink

                  pamietam z mojego dziecinstwa taki szczegolny obrazek, ktory bardzo teraz
                  rzutuje na moja decyzje odnosnie dzieci.
                  Mam dwoch mlodszych braci wiec praktycznie od urodzenia mnie az do czasu gdy
                  najmlodszy brat poszedl do przedszkola moja mama byla w domu z nami.
                  Tego czasu nic nigdy mi nie zastapi. Pamietam jak w pierwszych latach
                  podstawowki moje kolezanki z klasy, z kluczami na szyi, nie chcialy zostawac w
                  szkolnej swietlicy, baly sie siedziec same w domu, wiec przychodzily do mnie.
                  Czasem ciagnelam za soba taki sznur z 4 czy 5 dziewczynek! Moja mama robila nam
                  nalesniki. Wracaly do siebie dopiero jak ich rodzice przychodzili z pracy.
                  Zawsze tak strasznie bylo mi ich szkoda.
                  Mam mnostwo wspomnien z dziecinstwa gdy mama wymyslala nam coraz to nowe
                  zabawy, czytala, gotowala. Nie bylo komputerow, nie sadzala nas przed
                  telewizorem, tylko na przyklad robilismy rysunki z nitek, kalki i zelazka.

                  Nie wyobrazam sobie, zebym mogla nie dac swojemu dziecku takiego dziecinstwa.
                  Nie wyobrazam sobie, zeby moje dziecko bylo bardziej zwiazane emocjonalnie z
                  niania niz ze mna. Nie wyobrazam sobie, zeby moje dziecko wloczylo sie po
                  dzielnicy i dreczylo koty, jak robilo to wielu moich rowiesnikow z podstawowki.

                  Wiem, ze to wymaga niesamowitej odwagi i determinacji ze strony matki.
                  Dojrzalosci i milosci. Wiem, ze czasem nie ma po prostu innego wyjscia niz
                  pojscie matki do pracy i oddanie dziecka do zlobka czy przedszkola. Wiem, ze
                  nie kazdy potrafi sie tak calkowicie oddac dziecku.
                  Ja nie potrafie. W kazdym razie jeszcze nie teraz. Dlatego nie mam dzieci.
                  Wiem, ze za bardzo jeszcze neci i kusi mnie tyle innych rzeczy.
                  Ale naprawde bardzo podziwiam i szanuje kobiety, ktore zostaja w domu z
                  dziecmi, bo naprawde daja im cos wspanialego.

                  Czasem tylko przykro mi sie robi kiedy slysze od dzieciatych kolezanek
                  poblazliwe "moze jak bedziesz miala wlasne dziecko to zrozumiesz" albo "co ty
                  wiesz o zyciu skoro nie masz dziecka". Chcialabym aby one tez potrafily
                  uszanowac moja decyzje i moj sposob na zycie.
                • macsue Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 01:49
                  Witam Dziewczyny: podczytuje Was od jakiegos czasu i po raz pierwszy sie
                  wreszcie zdecydowalam dopisac bo akurat te rozwazania na temat imigrantow
                  starajacych sie osiagnac pozycje zawodowa sa na czasie w stosunku do tego co
                  dzieje sie w moim zyciu.
                  Ja wlasnie jestem w trakcie robienia "imigranckiej kariery" raczej "drogi do",
                  z dyplomem prawnika UW opuscilam Polske a teraz jestem w trakcie pierwszej
                  prawdziwej sesji egzaminacyjnej w amerykanskiej "law school". Musialam duzo
                  przejsc zeby sie tu dostac (TOEFL, program LLM, LSAT)a teraz moim glownym
                  strachem jest to jak wypadne w porownaniu do "tubylcow", boje sie ze tak bedzie
                  zawsze, nigdy nie pozbede sie stygmatu "tej innej, gorszej" i kompleksow na tym
                  punkcie, sczegolnie w swiecie zawodowym, czy ktos mnie kiedys zatrudni do
                  powaznej prawniczej pracy (bo sekretarka w kancelariach to sie juz nabylam)z
                  moim akcentem? Stresuje sie tym wszystkim ogormnie. Oczywiscie w gre wchodza
                  powazne dlugi za studia w ktore sie pakuje. Podzielcie sie doswidaczeniami, jak
                  bylo na drodze do kariery, czy w pelni teraz sie realizujecie zawodowo i wasze
                  pochodzenie i akcent nie ma znaczenia, jak to jest z tymi ktore mowia ze
                  pracuja w wyuczonym zawodzie?

                  Z jednej strony czuje ze sporo tu juz osiagnelam(chociaz nigdy pod wzgledem
                  finansowym) a z drugiej czesto miewam ogromne doly i obawy o to jak sobie
                  poradze. Co do mojej motywacji to sa to wlasnie takie obawy o to ze cale zycie
                  tu spedze jako sekretarka dla ludzi od ktorych wyksztalceniem i zdolnosciami
                  wcale nie odbiegam(bardzo szanuje ten zawod ale sama nie chce go wykonywac, czy
                  ambicje to cos zlego?) Swiezo po przyjedzie tutaj z dyplomem z UW w kieszeni
                  pracowalam tu jako "pomoc" dla osoby z wyksztalceniem srednim, otwieralam dla
                  niej poczte, pomagalam jej w roznych "waznych sprawach", dziewczyna byla
                  zwykla, wychowana w trailer parku, ale traktowala mnie jak smiec lacznie z
                  krytykowaniem mojej niezwykle gustownej torebki z Polski, i na dodatek placili
                  mi najmniej w calej firmie, powiem wam ze bylo to dla mnie bolesne i powaznie
                  mnie zmotywowalo do pojscia na studia od poczatku tutaj. Czy tez macie takie
                  doswiadczenia?Czy miewacie problemy z tym pracujecie ponizej kwalifikacji i was
                  szef ma polowe waszego wyksztalcenia i zdolnosci?
                  Nie chce tu uchodzic za chora na ambicje harpie, szanuje wszystkie wybory
                  zyciowe, tych pracujacych i nie. Oprocz tego uwielbiam czytac, ogladac dobre
                  filmy (troche trudne w malym college town w Illinois), rowniez robie zdjecia
                  (chociaz ostatnio moje hobby zabija "instant gratification" aparatu cyfrowego)
                  i planuje dzieci w przyszlosci. A w czerwcu jade do Polski czego sie nie moge
                  doczekac.

                  Pozdrawiam wszystkie Polki na obczyznie i nie tylko.

                  • asia9111 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 13:35
                    Hey:
                    co do uczuc, ze pracujesz dla osoby o nizszych mozliwosciach, to mialam na
                    poczatku takie same przezycia, az pewnego razu moj szef, ktorego bardzo
                    szanowalam, posadzil mnie na krzesle i powiedzial "look around, see where you
                    are, and you can either accept it, or be unhappy for the rest or your life, but
                    you cannot change the world, or teach a pig to sing." I troche mi przeszlo, ale
                    nadal mialam te "Polak potrafi" zapatrywania, i denerwowala mnie ta 'glupota'
                    tubylcow, ale mniej.
                    Mysle, ze o ile masz takie mozliwosci, to inwestuj nadal w siebie. Od znajomych
                    prawnikow wiem, ze im wiekszy akcent, tym mniejsza np. mozliwosc chodzenia na
                    rozprawy aby walczyc o klienta (chyba ze walczysz z INS-tam kazdy prawie
                    prawnik jest sam imigrantem). Ale nie wiem jakie prawo bedziesz chciala
                    praktykowac, moze wolisz pracowac w mniejszej spokojniejszej firmie? Znajoma z
                    duzej firmy ma w pracy i silownie i saune i prysznic, do domu niektorzy nie
                    chodza prawie wczle, bo nalezy wyrobic ok. 80 godz w tygodniu. Jezeli bys sie
                    podlaczyla pod mniejsza firme, to i akcent nie jest taki wazny, a i pracowac
                    tak ciezko bys tez nie musiala. W kazdym razie, ja akurat pracuje w zawodzie, z
                    tym ze musialam dorobic tutaj MS, bo na magisterium z Polski nie chcieli
                    patzyc, TOEFLa tez zdawalam, ale pewne rzeczy zawsze zabierasz 'ze soba' bez
                    wzgledu na to gdzie mieszkasz. Czyli inwestowac w siebie nalezy. Powodzenia!
                  • liloom Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 13:38
                    Poczulam sie tak obrazona ze nawet nie przeczytalam pozniejszych postow.
                    Wlasciwie tylko pierszy i ostatni, bo niedawno pisalam dylematach z tym
                    zwiazanych. Za chwile nadrobie, a w miedzyczasie moje zdanie:

                    Nie wiem jak jest/bylo u Was, ale moim zdaniem kariera zawodowa za granica jest
                    zwiazana jest czesto z duzo wiekszym wysilkiem czy poswieceniem, bo nie ma bazy,
                    ktora czesto ma sie w Polsce - mam na mysli najblizsza rodzine (rodzicow,
                    rodzenstwo), ktorzy pomoga chociazby zajac sie dzieckiem w momencie robienia
                    kariery. Dla mnie byla to ogromna trudnosc ustawic sobie priorytety w momencie
                    gdy zdana jestem tylko i wylacznie na siebie. I nikogo kto by pomogl.
                    Przyjechalam z dyplomem ekonomisty po UW ale bez jezyka. Jakos tak sie zlozylo,
                    ze akurat niemieckiego nie uczylam sie a wyladowalam w kraju
                    niemiecko-jezycznym. Do sprzatania jakos nigdy nie mialam pociagu, balam sie ze
                    gdy zaczne to utkne. Szczegolnie ze w Austrii pelno jest ludzi z zerowym
                    wyksztalceniem, ktorzy oblegaja wlasnie zawody przez Austriakow nie-kochane,
                    wiec przebicie sie bylo dla mnie napewno sprawa ambicji.
                    Zaczelam od nauki jezyka czyli praktycznie od zera, bylam prosto po studiach i
                    zdobycie pracy "w zawodzie" zajelo mi niecale 2 lata od przyjazdu. W zawodzie
                    oznaczalo ze w biurze handlu zagranicznego (znam inne jezyki) jako pomoc
                    sekretarki. Po pol roku przeniesiono mnie do dzialu zakupu i sprzedazy i mialam
                    juz wlasna dzialke w rodzaju referenta, a w miedzyczasie mialam juz prawie 30
                    lat i zegar tykal i chcialoby sie dziecko itd itp.
                    Musialam odczekac 2,5 roku pracy, aby nabyc prawa do roznego rodzaju swiadczen,
                    ale udalo sie , potem byla ciaza, udany dzidzius a potem jak juz mialam wrocic
                    do pracy to sie okazalo ze nie ma miejsca, wiec szukalam czegos nowego i
                    znalazlam jako asystetka w handlu zagranicznym po ok pol roku szukania.
                    Oczywiscie moj niemiecki nie byl perfekt, ale szukalam zawsze w firmach, ktore
                    handluja z polska zeby miec atut w reku, zeby mnie potrzebowali.
                    Niedawno zmienilam prace, jestem produkt managerem w duzym koncernie, mam coraz
                    wiecej obowiazkow i jezyk polski jest mi coraz mniej potrzebny. Akcentem
                    stresuje sie nadal, ale chyba w sumie ma to mniejsze znaczenie niz jest w
                    rzeczywistosci tzn. jesli samemu nie zwraca sie na to uwagi to i inni tego nie
                    robia. Napewno trzeba miec duzo sily przebicia, uporu, nie przejmowac sie za
                    bardzo, robic swoje. Nie zauwazylam w pracy zadnego syndromu "tej Polki", na tej
                    plaszczyznie nie ma zadnych problemow, bo koncern jest miedzynarodowy, jezyk
                    korporacji jest angielski wiec dla wszystkich jest jezyk obcy.
                    Pisalam juz wczesniej ze czasem mam dylemat co jest ajwazniejsze w zyciu, czasem
                    zajelabym sie chetnie wiecej rodzina, corka, ale mimo wszystko poddaje sie nadal
                    nurtowi ktory niesie mnie od dluzszego czasu i jestem zadowolona ze tyle
                    osiagnelam. Moglabym wiecej, gdybym zrobila wiecej wyrzeczen, ale chyba po
                    porstu nie chce. Bo wlasnie nie praca jest najwazniejsza.
                    • asia9111 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 13:52
                      zgadzam sie z Toba absolutnie-wyjezdzajac bez reszty rodziny tracimy te baze,
                      do ktorej w Polsce jestesmy przyzwyczajone. Za kazdym razem gdy cos nie tak, w
                      Polsce podrzucilabys dziecko babci, a samemu w innym kraju na pewno znacznie
                      trudniej. Potracaja ci z 10 dni wakacji kazda chorobe dziecka i twoja
                      nieobecnosc (pisalam o tym w innym watku, ale ania2000 chyba nie czylala). Mam
                      znajomych ktorzy tu przyjechali calymi rodzinami wielopokoleniowymi (Rosjanie,
                      Hindusi) i wtedy mama i tata ida do pracy, a dziadkowie pilnuja dzieci i
                      praktycznie prowadza dom. Jest im duzo latwiej, bo zawsze maja te 'siatke
                      bezpieczenstwa."
                    • jan.kran Re: Liloom . 08.05.05, 14:09
                      Przeczytałam cały ten watek ale nie rozumiem dlaczego poczułas siĘ obrażona.
                      Troche mnie to męczy . Odpowiesz smile))))))))
                      Kran.
                      • gherarddottir Re: Liloom . 08.05.05, 14:34
                        no wlasnie ja tez za bardzo nie rozumiem? czy ktoras z nas Cie urazila?
                        Pozdrawiam
                      • liloom alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 21:09
                        jan.kran napisała:

                        > Przeczytałam cały ten watek ale nie rozumiem dlaczego poczułas siĘ obrażona.
                        > Troche mnie to męczy . Odpowiesz smile))))))))
                        > Kran.

                        Bietka napisala:
                        "Wlasnie sobie czytam nasze posty i wszystko co wpada mi w oko dotyczy pracy.
                        Wiem, ze
                        praca jest bardzo wazna, ale czy nie liczy sie juz nic innego?
                        Dlaczego najczesciej stawianym pytaniem jest co robisz? gdzie pracujesz?
                        Dlaczego nikt nie
                        zapyta co wlasnie przeczytalam? co obejrzalam? czy podoba mi sie to i tamto?
                        Dlaczego?
                        Dlaczego? Dlaczego?
                        Dla mnie rowniez wazne jest, aby pracowac, ale nie chce zeby tylko to sie
                        liczylo, nie chce
                        oceniac innych przez pryzmat ich zatrudnienia i nie chce byc tak oceniana.
                        Czy jest ktos na swiecie dla kogo praca nie jest wazna?

                        A moze ja bredze?"

                        wlasciwie to powinnam odpisac "chyba bredzisz" i to by wystarczylo, bo wydaje mi
                        sie ze my tu rozmawiamy o wszystkim, a kazdy sobie wylawia to co w danym
                        momencie mu akurat pasuje.
                        To moje obrazenie bylo reakcja na prowokacje bietkiwink
                        • mulinka Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 21:22
                          lioom,
                          ja Twojego powodu do obrazy zupelnie nie rozumiem (?)
                          Bietka, ma calkowite prawo do swoich refleksji i do wyrazania ich na forum
                          w tym , co napisala nie widze NIC z bredzenia i NIC obrazliwego
                          mysl glowna:
                          "nie chce
                          > oceniac innych przez pryzmat ich zatrudnienia i nie chce byc tak oceniana"
                          mnie sie bardzo podoba,popieram
                          • liloom Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 21:25
                            ja zrozumialam ze MY tutaj tylko o pracy rozmawiamy
                            • mulinka Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 21:29
                              smile))
                              a o kuchni, to co?
                              a pisanie powiesci!
                              MY tu bardzo tworcze jestesmy
                              mozesz byc spokojna
                              buziak!
                          • asia.sthm Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 21:29
                            > > oceniac innych przez pryzmat ich zatrudnienia i nie chce byc tak oceniana
                            Ja tez nie, bo ja jestem nudny buchalter z ochraniaczami na rekawach i olowkiem
                            za uchem, w biurze wypelnionym papierzyskami, ktore zbieraja kurz i jak je
                            rewizor obejrzy to nadaja sie tylko do archiwum.
                            No i co z tego. ??
                            Kazdy wie jaka ja jestem wiotka slodka i powabna tongue_outPP
                            Wolalabym byc strazakiem, albo komandosem z Janosikowa fryzura. ;-P

                            A bietka to nie zadna prowokacje tu podstawila tylko prawdziwy PROTEST SONG
                            Mnie sie tez podobalo.
                            • liloom Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 22:22
                              no moze macie racje i ja nie zrozumialam...
                              moze bietka wyjasni?
                              • bietka1 Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 22:46
                                Naprawde sadzilas, ze ja krytykuje posty, ktorych tematem jest praca?
                                Nie przyszloby mi to do glowy. A to, ze moj post mozna odebrac jako prowokacje to juz w
                                ogole.
                                Szczerze mowiac owa refleksja nasunela mi sie w realu, a zwerbalizowalam ja na forum, bo tutaj
                                ten temat sie pojawia, wiec liczylam na to, ze wlasnie poznam zdanie innych.
                                Asia i Mulinka bardzo wlasciwie odebraly moje intencje, zatem nie musze wiele dodawac smile

                                A swoja droga, chyba jednak lepiej czasami wnikliwiej czytac dany watek, zeby sie niepotrzebnie
                                nie denerwowac wink
                                smile
                                • liloom Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 23:07
                                  wiesz, przeciez nie znamy sie tak naprawde wiec nie sposob odebrac intencji
                                  piszacych stad moze nieporozumienia - wnikliwosc nie ma tu nic do rzeczy chodzi
                                  tylko o odbior - moze to kwestia tego co kto przezywa w realu?
                                  • mulinka Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 23:09

                                    "Zadna praca nie hanbi, ale kazda meczy."

                                    a ja dodam, ze czasem "nic nierobienie" tez meczy
                                    ufff
                                    • basia313 Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 23:12
                                      calkowicie sie zgadzam, a to przyslowie z dawnych lat mi sie przypomnialo.
                                  • bietka1 Re: alez prosze bardzo...;) 08.05.05, 23:18
                                    Napisalas:
                                    Poczulam sie tak obrazona ze nawet nie przeczytalam pozniejszych postow.
                                    Wlasciwie tylko pierszy i ostatni,
                                    To wlasnie mialam na mysli piszac o wnikliwosci. Gdybys przeczytala wszystkie posty w tym
                                    watku, a w tym moj nastepny, chyba nie widzialabys w tym prowokacji.

    • ponponka1 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 16:09
      Praca jest dla mnie, obecnie, wazna glownie z dwoch powodow: musze z czegos zyc
      i lubie przebywac z ludzimi smile
      Nigdy nie rozmyslalam nad tym czy wole pracowac czy wole siedziec w domu. Moje
      zycie sie tak potoczylo, ze pracuje no bo jak inaczej sie urzymac przy zyciu
      samej...
      Jednak z mila checia zostawilabym ja, gdyby sie okazalo, ze jest przy mnie ktos
      kto utrzyma i mnie i dzieci - tak! Dusze "kury domowej" odkrylam u siebie
      pracujac jako au-pair. Zauwazylam jak wiele radosci sprawialy mi codzienne prace
      domowe i spedzanie czasu z dzieckiem....i zaczelam w myslach przeklinac te
      wszystkie feministki, ktore walczyly wszystkim kobietom prawo do.....pracy w
      pracy i w domu....wrrrrrr. Panowie od razu wyczuli jak mozna Nas wrobic i teraz
      mamy. Szkoda, ze nie wywalczyly prawa wyboru...czyli pracy w domu wraz z prawem
      do godnej emerytury lub renty

      Cmok (jaki smok?)
      • asia.sthm Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 16:51
        Ponponko musze zdecydowanie wyprostowac: feministki nigdy nie walczyly o
        uwiezienie kobiety w domu, albo wywalenie jej z domu za chlebem.
        Feministki walczyly o prawo wyboru sposobu na zycie.
        To ,ze w wielu krajach, w wiekszosci krajow, gospodarka nawala i kobiety sa
        zmuszone do podjecia takich czy innych krokow, to naprawde nie wina feministek.
        To ze wiekszosc kobiet pracuje na dwa fronty, to tez kwestia naszego wychowania
        i nieumiejetnosci twardego negocjowania podzialu obowiazkow w chalupie, kazdy
        chlop, nawet ten najbardziej pracowity, sie bedzie migal od sprzatania i mycia
        kibli, chociaz nie wszyscy smile))
        Tak ze nie uogolniajmy, bo to byloby glupie i niesprawiedliwe.
        Brr, az mnie rzuca gdy sobie pomysle , ze jeszcze niedawno kobiety nie mogly
        studiowac, nie stanowily o odziedziczonym majatku, nie wypadalo im pracowac w
        wielu zawodach. brrrr.
        Zdecydowanie twierdze ,ze lata poswiecone na wychowanie dzieci i prowadzenie
        domu powinny byc wliczane do emerytury.
        Koniec wywodu. tongue_out
        • ponponka1 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 17:11
          asia.sthm napisała:


          > Zdecydowanie twierdze ,ze lata poswiecone na wychowanie dzieci i prowadzenie
          > domu powinny byc wliczane do emerytury.
          > Koniec wywodu. tongue_out

          smile
          moze powalczymy ? tongue_out

          Cmok(jaki smok?)

          P.s. prawo dzidziczenia i dysponowanie naszym zyciem zabral nam renesans
          odradzajac prawo rzymskie...hehehhehehehee ... a mowi sie tak zle o
          sredniowieczu ...smile
          • mulinka Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 19:07
            a ja sobie kawusie z mojej najpiekniejszej filizanki (nowy nabytek)
            i tyle
            i jako prezydent wybrany jednoglosnie (dostalam jeden glos smile oglaszam :
            "jak sobie poscielesz - tak sie wyspisz"
            smile
            (dodalabym "amen", ale...jak sobie lubicie pogadac, to w koncu od tego mamy
            forum smile
            • asia.sthm Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 19:13
              To ja od razu lece zrobic sobie kawusi w swoim najwiekszym kubasie z losiem w
              majtkach i tak sobie posciele az sie wyspie...
              smile))
        • mon101 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 19:55
          I sa chociazby w Szwecji....
    • basia313 Re: Czy praca jest najwazniejsza? :o) 08.05.05, 22:44
      Zadna praca nie hanbi, ale kazda meczy.
      A dla mnie jest bardzo wazna, a zwlaszcza, gdy jej nie za wiele mam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka