Dodaj do ulubionych

No normalnie...

27.07.05, 22:10
... cholera !

Lubię swoją pracę bardzo ale jestem Prosta Fizyczna przynajmniej na odcinku
fabrycznym.
Pracuję blisko dwa lata i mimo braku wykształcenia medycznego wiem sporo na
temat różnych chorób , lekarstw , terapii , mam dobry kontakt z pacjentami i
Ich Rodzinami.
Może powinnam się cieszyć że jestem doceniana ale ciągle mam poczucie
zrzucania mi na głowę zbyt dużej odpowiedzialności.
Lykam to spokojnie ale dziś mnie szlag trafił.

Szefowa stwierdziła dziś że jestem osobą z największym doświadczeniem ,
jedyna pielęgnarka na szychcie miała na głowie sprawy medyczne ,
papiery , telefony etc.

Więc ja otrzymałam odpowiedzialnośc za 29 pacjentów i troje personelu.
Miałam przypilnować żeby wszystko funkcjonowało , rozdzielić zadania ,
dopilnować żeby wszyscy pacjenci zostali umyci , ubrani , dostali jedzenie,
prysznice w ilości sporej ,odpowiednie terapie.
Musiałam dopilnować dokumentacji na komputerze i papierze , zamówień
kuchennych i pościelowo -ręcznikowych...
Odprawienie pacjentów , przyjęcie nowych...
Normalnie kociokwik.
Przez osiem godzin słowem najczęstszym jakim słyszałam było moje imię smile)
Ursula to tamto i owamto...
Oczywiście grosza więcej za to nie dostanę...
I tak jest coraz częściej.

Pieprzę to i idę za rok do szkoły jak skończę to ja bedę wydawała poleceniasmile))
Kran Wykończony.
Obserwuj wątek
    • ag.ni a to dobrze... 27.07.05, 22:14
      na motywacje nie wplywa tak dobrze jak wkurzajaca praca i niedocenianie przez
      szefa..znam to z autopsji

      kranie ale dlaczego dopiero za rok? szukaj juz teraz czegos, moze od stycznia
      bedziesz mogla zaczac
    • greentea2 Re: No normalnie... 27.07.05, 22:15
      Kran, po prostu powiedz im to co mowisz nam. Moze sie odczepia albo awansuja i
      wiecej kasy dadzasmile

      Pozdrawiam
    • sylwek07 Re: No normalnie... 27.07.05, 22:16
      ja Cie doskonale rozumiem i masz racje ze idz sie uczyc .trzymam kciuki za
      Ciebie smile
      • asia9111 Re: No normalnie... 27.07.05, 22:23
        Kraniku:
        wydawanie polecen tez czesto jest frustrujace, i jeszcze musisz patrzec kto
        dzis w zlym humorze, kto nie przyszedl, kto zamiast pracowac to (np. siedzi na
        forum KP, he, he)
        W kazdym razie, do szkoly warto isc, a kazda praca pewnie ma swoje momenty
        frustracji-niestety czesciej tak zaczynam myslec-nawet psy i koty maja swoje
        klopoty-jak mawia moja Mama. Nie daj sie, a czasami mow 'nie'. ja akurat mialam
        to ze uwazalam, ze nie moge powiedziec 'nie' i dlatego walili we mnie robota. A
        inni 'sa przepracowani', nie maja personelu, nie 'rozdwoja sie'-i dostawali
        nowe kadry!! Czasami warto sie postawic.
      • jan.kran Re: No normalnie... 27.07.05, 22:26
        Ani kasy ani awansu...
        A za rok bo muszę jeszcze trochę Juniora na prostą wyprowadzić... Młoda juz z
        górki.
        Poza tym język muszę podszlifować , dostanę super referencje do szkoły i
        dodatkowe punkty.
        Pracę bardzo kocham i nie chwaląc sie jak widzę dziewczyny i chłopaków na
        studiach pielęgniarskich pracujących u nas to widzę ile umiem.
        Koledzy w fabryce jak widzą że jestem chętna to pokazują mi wszystko co mozliwe...
        I to jest chyba więcej warte niż kasa.
        Kran.
    • kania210 Re: No normalnie... 27.07.05, 22:24
      Kraniku chyba wszedzie w czasie urlopowym jestesmy poddenerwowane.U mnie jest
      to samo teraz zastepuje mojego kolege poniewrz jest na urlopie.To oznacza ,ze
      mam dwa etaty i placa mi za jeden.
      Kiedy masz urlop ?Ja w przyszlym miesiacu to odpoczne.
    • triskell Re: No normalnie... 27.07.05, 22:48
      Kraniku, życzę Ci wytrwałości, rok szybko minie. Moja przyjaciółka ma taką
      zasadę, jeśli chodzi o przetrwanie sytuacji, które są upierdliwe ale z góry
      wiadomo, że tymczasowe: potraktuj to jako grę komputerową. Twoim celem jest
      dotrzeć do końca (godzina zakończenia dyżuru) i nie dać się po drodze
      zestrzelić. Jeśli Ci się uda, otrzymujesz wygraną - pieniądze. Oczywiście wiem,
      że jest wiele dni, kiedy Twoja praca cieszy Cię i czujesz się tam dobrze - ta
      rada jest jedynie na te "inne" dni smile
      • jan.kran Re: No normalnie... 27.07.05, 23:00
        Oplułam kompasmile)) Nie nie dam się zastrzelić !

        Wiem że to jest może nienormalna ale te "inne" występują baardzo rzadko.
        Pracę bardzo lubię a szefowa jest ok. Tylko czasem ma zapędy macierzynsko -
        wychowawcze... Nie tylko do mnie na szczęściesmile))
        Kran.
      • tamsin Re: No normalnie... 27.07.05, 23:02
        Kranik, a czy wystapilas juz z propozycja do szefowej, aby ci polepszyla
        pensje? jakby nie bylo chyba jestes doceniana, skoro dali ci caly majdan do
        pilnowania, wiec moze finansowo tez by sie postarali i dali choc pare "centow"
        (jak nazywacie drobne w Norwegii) wiecej na godzine, zawsze da ci to poczucie
        docenienia i lepszego samopoczucia. Nie wiem jak jest w Norwegii, ale przeciez
        w wielu sprawach jak sama sie nie upomnisz o swoje to nikt z propozycja nie
        wyjdzie. Przez rok bedzie ci latwije uzbierac na szkole, odkladajac te
        extra "drobniaki"..
        • jan.kran Re: No normalnie... 27.07.05, 23:12
          Nie ma szans Tamsin.
          Mogłabym pójść na łatwiznę i dość szybko zrobic podpielęgniarkę.
          Ale nie chcę.

          Sprawa jest następująca:
          - żeby zostać podpielegniarką w Norge nie musisz miec matury , rok jakichs
          prostych kursów i masz w kieszeni

          - pielęgniarskie studia to licencjat
          Jak moje norweskie koleżanki słyszą że ja mam master grad to patrzą na mnie z
          zazdrością. To zapewnia mi wstęp na studia w Norwegii.
          Nie wiem czy dam radę. Ale szkoda przepuścic takiej okazji. Pielęgniarka w
          Norwegii to status społeczny , pewna praca i niezła kasa.
          A poza tym ja marzę o Afryce...
          I jużsmile))
          Kran.
          • tora99 Re: No normalnie... 28.07.05, 20:57
            z norweskimi studiami to pewnie wszedzie bedziesz miala dzwi pootwierane, w
            Afryce rowniez. fajny pomysl smile)
            dzieci juz na wylocie, warto postudiowac, napewno dasz rade, wszystkie (Sylwek
            pewnie tez) bedziemy kciuki trzymac.

            kasia i martusia
      • asia9111 Re: No normalnie... 27.07.05, 23:33
        Trinia:
        bardzo mi sie to podoba. W tym systemie moja gra dobiega finiszu-bo juz prawie
        fajrant, nikt mnie nie zastrzelil (przynajmniej dzisiaj) a za 2 tyg. bedzie
        przepisowa wyplata. Nota bene-w zeszlym tygodniu student zastrzelil studentke-
        bo go opuscila. I to nie byla gra, tylo najprawdziwsza tragedia.
        • triskell Re: No normalnie... 28.07.05, 00:50
          asia9111 napisała:
          > bardzo mi sie to podoba. W tym systemie moja gra dobiega finiszu

          Gratuluję, dobry z Ciebie gracz smile.

          Ja ten system w Polsce stosowałam czasem na korepetycjach. Miałam kilku naprawdę
          tępych uczniów i podczas lekcji z nimi tak jakoś często spoglądałam na zegar w
          wyczekiwaniu upragnionego "game over".

          Opowiedzieć o dwóch najciekawszych "perełkach", które moi uczniowie
          korepetycyjni wytworzyli? Kiedyś na Forum Humorum o tym wspomniałam, ale mogę i
          tutaj napisać smile.
          • asia9111 Re: No normalnie... 28.07.05, 00:54
            pisz, pisz, bede czytac, bo ja tez korepetycji wiele lat udzielalam, a teraz
            ucze amerykanska mlodziez, he, he i tez patrze na zegar na scianie
            • triskell Perełki z moich korepetycji 28.07.05, 01:09
              OK, specjalnie dla Asi Krokodylkowej...

              Uczeń nr 1:
              Sprawa dotyczy umiejętności wnioskowania z kontekstu. Niezbędną informacją jest
              tu fakt, że ja małe "ł" piszę podobnie do drukowanego, tzn. kreseczka jest w
              poprzek litery, a nie na górze. Można od biedy to pomylić z "k" (ileż dostałam w
              przeszłości listów adresowanych do Wrockawia).
              Dałam uczniowi ręcznie napisane zdania do przetłumaczenia. Jedno z nich
              brzmiało: "Kiedy był w Paryżu, odwiedził swoją koleżankę". Patrzę na
              tłumaczenia, a tam zdanie zaczyna się od słów "When bull in Paris..." Uczeń
              wyjaśnia: "No przecież napisane jest: Kiedy byk w Paryżu!" (powiedzenie "Kiedy
              byk w Paryżu to krowa w Londynie" weszło potem na stałe do języka mojego i moich
              przyjaciół)

              Uczeń nr 2:
              Za nic nie może dobrać właściwego czasu w zdaniu. Postanawiam naprowadzić go po
              polsku, żeby sam do tego doszedł. Pytam "A jaki to jest po polsku czas -
              'poszedłem'? No? Teraźniejszy, przeszły, przyszły?" Po chwili namysłu (widać,
              jak mu się tam szare komórki przegrzewają pod czaszką od zdwojonego wysiłku)
              uczeń odpowiada: "Nooooo... Teraźniejszy. 'Teraz poszedłem'"
              Jak uczyć języka kogoś, kto nie pojmuje konceptu przeszłości i w swoim własnym
              języku???
              • jan.kran Re: Perełki z moich korepetycji 28.07.05, 01:17
                Ja uczyłam norweską młodzież trzy miesiące francuskiego.
                Może nie wiem czego chcę w życiu...
                Ale wiem na pewno jedno : JAMAIS kontakt z rozpuszczoną i niedouczoną młodzieża
                norweską!
                Po TRZECH latach nauki ( nie przeze mnie:-ppp ) nie umieli poprawnie przeczytać
                ZDANIA po francusku.
                Poddałam się całkowice jakw DZIESIĄTEJ klasie na dźwięk słowa "imiesłów "
                popatrzyło na mnie 20 par kompletnie tępych oczu.
                Wysiadłam.
                Nie wspominam że pojęcie JAKIEGOKOLWIEK czasu czy przyszłego czy przeszłego
                stanowiło dla nich kompletną abstrakcję...
                Kran
                • zodiakalny_kot Re: Perełki z moich korepetycji 28.07.05, 01:32
                  no to i ja cos dorzuce - w dobrze mi znanym temacie. Uczylam kiedys w pewnej
                  slawnej szkole wyzszej w W-wie - prywatnej - co jest tu wazne. Swoich przepraw
                  ze studentami juz nie pamietam (poza tym, ze polowe oblalam), ale do dzis
                  wspominam pania uczaca rosyjskiego, ktora zalila mi sie, ze na drugim roku
                  studiow studenci (ktorzy wybrali sobie rosyjski) nie potrafia na tablicy
                  napisac nawet "mama" bo nie znaja rosyjskiego alfabetu! A jakim cudem znalezli
                  sie na drugim roku tego jezyka - to zagadka (co tlumaczyli: "przeciez place...")
    • werata Re: No normalnie... 28.07.05, 05:51
      Ula - popatrz na to tak: jestes doceniona i niezastapiona (to moje ulubione
      slowo). Pieniadze przyjda potem smile Prestiz juz masz!!!
      • ponponka1 do trzech razy szuka 28.07.05, 09:09
        Janie, zycze wytrwalosci w postanowieniu, moze tym razem podejmiesz wyzwanie smile
        Trzymam kciuki

        Cmok (jaki smok?)
        • viki2lav Re: do trzech razy szuka 28.07.05, 10:24
          Kran smigaj do szkoly!szybko zleci, sama sie zastanawiam czy nie isc na
          fizykoterapie (we Wloszech po pielegniarkach to najbardziejj poszukiwane osoby)
          bedziesz ich mogla potem szantazowac, ze jak sie nie podoba to wyjezdzasz do
          Italii, ja mam tu pracy dla 100 pielegniareksmile
          • triskell Re: do trzech razy szuka 28.07.05, 10:28
            To samo w Stanach - o czym Ci zresztą, Kraniku, wspominałam przez telefon. Jak
            przegląda sie oferty pracy, to _wszędzie_ szukają pielęgniarek.
            • thorgalla Re: do trzech razy szuka 28.07.05, 10:52
              Wlasnie!! I w Danii tez szukaja.
              Szkoda,ze mnie ten kierunek zupelnie nie interesuje.
              • viki2lav Re: do trzech razy szuka 28.07.05, 17:01
                moi pielegniarze ( faceci) dostaja 3000 euro na miesiac netto
                • jan.kran Re: do trzech razy szuka 28.07.05, 20:38
                  Idę wygrzebać_swoje _papiery. Do pierwszego marca mam czas. Ja nie wiem czy się
                  nadaję do roli Anioła w Białym Stroju ... Ale pracę lubię bardzo.
                  Idę na razie za chwilę na taśme nocną.
                  Jak czas pozwoli to sie zastanowię...
                  Kran
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka