Post napisany na sąsiednim forum.
Ciekawa jestem czy macie jakieś własne komentarze do tego..
Chodzi oto jak się czujemy w nowych krajach ,jak je odebraliśmy i czy jesteśmy
zadowolwni z opuszczenia Polski

))
P i e r w s z e w r a ż e n i e.
1983 rok. Szaro - bura Polska i marzenia o tym żeby wyjechać.
Z mojej strony to była trauma po stanie wojennym i codzienna paranoja.
Jak to zgrabnie ujął TEY :
"Co innego widzę ,co innego słyszę."
Więc jak wreszcie dostałam paszport to wsiadłam w samolot do Lyon i opuściłam.
Znajomy Francuz odebrał mnie na lotnisku i jadąc samochodem francuską
autostradą czułam sie jak w filmie

)
Trudno mi dziś to opisać , to po prostu był inny świat , szerokie drogi ,
mnóstwo światła na autostradzie , reklamy, poczucie bycia w kompletnie innej
rzeczywistości.
Potem nastapiła codzienność i to bardzo szybko. Nie miałam problemów z językiem
ale długo nie mogłam się zmusić żeby mówić po francusku . Około miesiąca.
Podjęcie waznych decyzji , szukanie pracy , pierwsze rozczarowania.
A s y m i l ac j a.
Hmm. To chyba sprawa indywidualna.
Ja we Francji raczej przebywałam w polskim towarzystwie poznanym przez moją
przyjaciółkę wrocławską.
Pobyt tam był przypadkowy i nie do końca dobrowolnie wybrany. Ale świetnie się
czułam w Paryżu , trochę jak na wakacjach.
Do DE wyemigrowaliśmy za chlebem. Od razu zostaliśmy zaakceptowani w ze wzgledu
na status exa.
Pierwsze cztery lata były trudne mimo że przebywałam w środowisku wyłącznie
niemieckim a moje dzieci się tam urodziły.
Po czterech latach zmieniliśmy miejsce zamieszkania i wtedy poczułam się u siebie.
Zaczęłam mówic bdb poniemiecku , miałam wyłacznie niemieckie koleżanki.
Brałam udział we wszystkich ważnych wydarzeniach miejscowej wioski.
Wioska z tych większych , ponad 2000 mieszkanców.
Nie odczuwałam za bardzo faktu bycia Polką , bo nikogo specjalnie nie obchodziło.
Nauczyłam się niemieckiej kuchni , zwyczajów , podpatrywałam moje znajome Niemki
i robiłam to samo coone.
Po sześciu latach pobytu w DE czułam sie tam bardziej u siebie jak w Polsce.
N o r w e g ia.
Przyjechaliśmy tu ... Nie wiem do końca dlaczego ale tak sie stało i juz.
Pirwsze lata były koszmarne.
Wszystko mnie irytowało , nie chciałam sie nauczyć jezyka , przeżyłam ogromne
rozczarowanie.
Ale trzy lata temu gdy przeniosłam sie do Oslo , nauczyłam się jezyka ,dzieci
poszły do porządnych szkół zrobiło sie lepiej.
Ale nigdy Norwegia nie bedzie moim krajem. Jestem tu jako Polka i jako człowiek
szanowana i akceptowana . Norge daje mi takie możliwości zawodowe jakich nie
dałaby mi ani PL ani DE ani Francja.
P o d s u m o w a n i e.
Nie wiem jakie byłyby losy moje gdybym nie wyjechała z PL.
Teraz wiem że nigdzie nie czuję się u siebie , najblizszym krajem są mi dla
mnie Niemcy głownie z powodu moich dzieci.
Mam ciekawe i burzliwe życie...Może warto tak mieć.
Mam poczucie że nie jestem związana z żadnym miesjscem.
Ale nie wiem czemu słucham właśnie berlińskiego radia...
Fajny jazz i mój ulubiony język

))
Kran.