Dodaj do ulubionych

mamisynek/daddy's little girl

08.09.05, 17:57
jest cos w tym, sorki ale glupota napadla i nie moge wymyslic polskiego
znaczenia
wiem ze moja mala wie ze ojciec wszystko dla niej zrobi, kiedys jak sie
bawila i probowala mnie hipnozowac, kazalam jej pomeczyc ojca to ona
powiedziala ze nie musi bo i tak robi co ona chece
A ja ciagle boje sie o mojego syna, czy wychowam go na mamisynka to sie
okarze w przyszlosci, sama mysl ze kiedys sie ozeni troche mnie przeraza...
Obserwuj wątek
    • jaga_nj Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 18:03
      Czy juz trzeba zaczac wspolczuc twojej synowej?wink
      • yatzekalexander Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 18:18
        chyba tak chociaz bede sie kontrolowac, moze gdzies dalej beda mieszkac -tylko
        to ja ocali
    • mon101 Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 18:33
      Jako matka dwoch synow na wydaniu mam duze zrozumienie. Starszy ma
      wlasnie "kolezanke", ja sie NAPRAWDE nie czepiam, ale ONA JEST OKROPNA!!!!! smile))
      • asia.sthm Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 18:37
        Ja tez matka dwoch synow i tylko czekam zeby ktoras ich chciala na stale smile)

        Mon, a dlaczego okropna ??
        Ja sie tylko czepiam jednej potencjalnej synowej za kompletny brak potrzeby
        gadania.
        Milczek taki, ze powinno sie takich aresztowac smile
        • kasiasmom Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 18:42
          Jak wyzej, tylko ze do wieku "wydaniowego" jeszcze im troche brakuje...Ale juz
          od teraz wspolczuje przyszlej zonie mojego sredniego, bo choc inteligencji mu
          nie zbywa, to ma dwie lewe rece do wszystkiego (oprocz gier komputerowych,
          oczywiscie!). Oj, chyba bedzie mnie ta synowa przeklinac...choc staralam sie
          ich obu jednakowo wdrozyc do prac w domu.
          • tamsin Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 18:50
            tak bylo z moim bratem. Moja mama chociaz rowno dzielila obowiazki domowe z
            moim ojcem, zupelnie inaczej wychowywala mojego brata, on nie musial nigdy ani
            pozmywac naczyc po sobie, ani wziasc odkurzacza w lapek, bo albo zle to robil,
            albo inna wymowka aby mogla mu wyrwac ten odkurzac/talerz z reki i zrobic za
            niego. Bratowa jednak sobie poradzila z wychowaniem go od nowa, chociaz nigdy
            nie miala dobrych stosunkow z tesciowa czyli moja mama. Poza tym chronicznie
            wtracanie sie przez tesciowa i poprawianie co i jak powinno byc w domostwie to
            pierwszy stopien do wykluczenia jej z czestych wizyt.
            • marjanna1 Coreczka tatusia 08.09.05, 18:54
              to tak w ramach tlumaczenia.
              zreszta ja nia jestem i bardzo sie z tego ciesze.
            • mon101 Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 18:59
              Ja zartowalam, trzymam paszcze na klodke, bo wiem,ze wiem ze trzeba sie moze
              przyzwyczic. Ale dam wam jeden przyklad. Jechali (synek+kolezanka) na wakacje
              do Turcji w zwiazku z czym spali u nas (blizej na lotnisko). Ona pali, nie
              przepadam,ale trudno. Pali przed domem (jak wszyscy w tym kraju). Rano wychodze
              do pracy, na stoliku przed domem stoi poielniczka pelna petow. OK, mysle,
              czepiam sie, sprzatnie pozniej. Wracam do domu, panstwo udali sie na wakacje ,
              a popielniczka nadal stoi, pelna dodatkowo wody, bo w miedzyczsie lalo. CZY JA
              SIE CZEPIAM???? Zaznaczm, ze to nie pierwszy raz, zwykle pety po niej wysypuje,
              szczesliwie suche, bo na ogol pali na tarasie (dach)
              • tamsin Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 19:21
                zawsze cos takiego bedzie nam przeszkadzalo, nie wiem czy to jest brak
                domyslnosci czy po prostu wygoda aby o tym zapomniec..pisalam juz tutaj kiedys,
                ze moja tesciowa np. namietnie wieszala zuzyte male reczniczki spowrotem na
                wieszak, mimo ze mamy dziurke w podlodze w szafe lazience i spada wszystko
                prosto do kosza na pranie. Jakos ciezko bylo jej po prostu ten recznik wywalic,
                lubila sobie go podsuszyc. No ale z drugiej strony byla OKROPNIE oburzona, ze
                poprosilam meza aby jej przypomnial o tej prostej czynnosci. Jestem pewna, ze
                tez ma o mnie mnostwo historii do opowiedzenia.
                • mulinka Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 19:47
                  mon....czepiasz sie smile
                  Ty sie powinnas cieszyc, ze ona pali na tarasie, a nie w domu
                  no...i ze pety w popielniczke wklada, a nie rzuca w twoje kwiatki
                  zebys Ty widziala, co moje wlasne dzieci wyczyniac potrafily...to bys sie
                  dopiero czepnela smile
                  no...ale najwazniejsze, ze moja corka ma najlepsza tesciowa pod sloncem
                  hi,hi
                  no...i syn na tesciowa tez narzekac nie_ma_prawa(!)
                  • asia.sthm Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 19:50
                    Tez uwazam ze taki aj waj o jedna glupia popielniczne to przesada.
                    smile)) nekanie palaczy po prostu.
                    • mulinka Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 19:54
                      a tak a propo's popielniczek, to...ja tez pale na tarasie
                      popielniczkami sa duze muszle
                      nazbieralam ich kiedys....ze 100
                      i...jak sie jedna zapelni, to przykrywam ja druga i biore trzecia...
                      a dzis wywalilam pol reklamowki petow i z 15 pustych paczek po fajkach
                      ufff mon, dostaloby mi sie, co?
                      smile

                      p.s.nie przejmuj sie gadaniem palaczy, i tak Cie lubie, buziak!
              • monhann2 Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 20:10
                mon, a gdybys miala rowniez corke, ktora by robila dokladnie tak samo? Bylabys
                bardziej poblazliwa i patrzyla przez palce? tak tylko pytam.....
                • mulinka Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 20:40
                  wiecie, z synowymi, zieciami i....pasierbami/-icami, to jest cholernie
                  skomplikowana sprawa
                  ja corke mojego Meza traktuje bardziej poblazliwie niz wlasna
                  (choc zawsze mi zarzucali, ze jestem nadopiekuncza mamuska, co jest kompletna
                  bzdura, bo....daje wolnosc swoim dzieciom, choc...ciezko mi to czasem
                  przychodzi, a ze rozpieszczam...od tego sa matki w koncu, tak mysle)
                  i....jak mnie cos drazni u corki Meza, to wlasnie mowie sobie, Dziecinie bys
                  odpuscila...
                  a jesli bym nie odpuscila, to zwracam uwage najdelikatniej jak potrafie
                  bo mysle sobie, od wlasnej Mamy trudno mi przyjac krytyke, ale...od tesciowej
                  czy macochy (nigdy nie mialam ani jednej ani drugiej), to chyba krytyki bym nie
                  przyjela, a jesli juz bym musiala, to w srodku pieklilabym sie jak diabli
                • mon101 Re: mamisynek/daddy's little girl 09.09.05, 09:50
                  Ojjojoj, nadepnelam tu paru palaczom na nozkismile)) Corce wlasnej nogi bym z d...
                  powyrywala, zwroccie uwage, ze zacisnelam zabki, sprzatnelam, nie
                  skomentowalam. Ale oczywiscie JA SIE CZEPIAM! wink))))))
    • yatzekalexander Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 21:20
      a co o daddy's little girl bo mnie wkurza jak ja powiem nie a ona u ojca na
      kolanch i jest gotowy mnie zjesc
      • mulinka Re: mamisynek/daddy's little girl 08.09.05, 22:07
        nasza corka, to wlasnie "daddy's little girl"
        nawet nie probuje sie wcinac
        wink
        pozniej na spokojnie staram sie ewentualnie omowic problem
        ale...
        u nas to ja jestem mamuska pieprznieta na punkcie dzidziusiow, wiec...raczej
        maz stara sie mnie hamowac
        i....wie, ze czasem to szkoda energii, bo i tak nie przejdzie po mnie
        smile
      • samo Re: mamisynek/daddy's little girl 09.09.05, 01:50
        W takich przypadkach to trzeba raczej z daddy'm rozmawiać zeby mommy's decyzji
        nie podważał w obecności dziecka :o) Jednym słowem rodzice powinni stać za sobą
        murem, a spierać się później. U mnie w domu było inaczej- jak miałam 11 lat
        pojawił się ojczym, a ja byłam cyckiem mamusi, żyłyśmy sobie razem we dwie i
        było dobrze- on próbował mnie dyscyplinować i uczyć obowiązkowości, a mama
        popuszczała ile się dało. Ja sytuację wykorzystywałam, a oni często się o mnie
        kłócili. W końcu mama mu kiedyś oznajmiła że facetów można zmieniać a dzieci ma
        się tylko jedne. W międzyczasie pojawił się mój brat i uwaga spadła na niego- w
        tym przypadku już się zgadzali, może dlatego że mały się nie buntował jak ja :o)
        • kociaszek Re: mamisynek/daddy's little girl 09.09.05, 10:58
          mnie uwielbialy zawsze wszystkie niedoszle tesciowki i jak przychodzilo do rozstan, to zal mi bylo
          rowniez zegnac sie z mamami moich eksiow...smile))
          moj ojciec, mimo, ze jestem jedynaczka wychowywal mnie na sposob niemiecki: najpierw dokrecic, potem
          popuszczac...od jego decyzji nie bylo odwolania...surowy byl...moi rodzice nie trzymali wspolnego
          frontu...i to uwazam, ze generalnie blad jest...
          ojcic popuscil jak mialam 18 lat...kiedy to powiedzialam, ze juz dosc i jestem wychowana...poza tym jesli
          do tej pory mnie nie wychowal to juz przepadlo...nie rozmawialismy 2 miesiace...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka