frankie36
14.09.05, 19:21
OPczywiscie tym kierowca jestem ja a upierdliwym pasazerem moj M.Nie
lubie ,och jak nie lubie jezdzic z moim obok.
Wczoraj jedziemy na spotkanie do szkoly,ja za kierownica,po drodze policja
przede mna(nie pierwszy raz i nie ostatni),M-uwazaj,ja-nie jestem
slepa,widze.Skrecam w lewo,zatrzymuje sie ,pieszy przechodzi na
swiatlach ,czekam cierpliwie,ostroznie rozgladam sie ,nikogo nie
ma,jade.Tylko ze w miedzy czasie powtarza swoje-uwazaj,zebys nikogo nie
potracila,no i ta policja niedaleko.Skonczylo sie karczemna awantura w
aucie,darlam sie,ze przez te jego uwagi to tylko sie wkurzylam,rece zaczely
mi si etrzasc a wtedy o wypadek nie trudno.
JAK JA NIE LUBIE JEZDZIC Z MOIM STARYM.