no to mnie wzielo!
pracuje w biurze - ktore wyglada jak tysiace innych biur w stanach - czyli
zestaw tzw. kubikli. jest to fajne bo kazdy ma swoj "private space" - ale z
drugiej strony jestesmy "narazeni" na bardzo wyrazne odglosy z kubikla obok.
ja moja scianke z jednej strony dziele z moim kolega, Tomem, bardzo przemilym
facetem zreszta. bardzo uprzejmy, grzeczny - typ gawedziarza.
ale ma dwie cechy, przez ktore dziala mi na nerwy!
1. co chwila wzdycha.
ale nie wzdycha normalnie - tylko ma taki odglos jakis...orgazmiczny??
brr..np.wstal, poszedl gdzies, za chwile wraca - i slysze. - oooowhh
2.smieje sie jak zboczeniec.
a ze lubi sie smiac, i ciagle gdzies dzwoni i opowiada kawalay (ja go slucham
ciagle i ciagle w kolko) to pozniej ma ten szatansko-kretynski-histeryczny
smiech zboczenca.
no.
troche sobie ulzylam