Dodaj do ulubionych

Az sie we mnie gotuje

04.11.05, 23:58
Jestem okropnie wkurzona. Na pietnascie minut przed koncem pracy zjawil sie
klient. Boze jak ja go nie cierpie. Wstretny palant, ktory mysli, ze pozzeral
wszystkie rozumy swiata i na dodatek jest pepkiem tego swiata... Przyszedl,
zeby zastopowac inwestycje na swoim koncie emerytalnym i przesunac je na
zwykle konto inwestycyjne. Mowie: Nie ma sprawy, szefa nie ma, ja to moge
zrobic. On sie na mnie patrzy: No to na co czekasz? Zabieram sie do
otwierania nowego konta, bo ma u nas tylko emerytalne. Drukuje formularze do
podpisania. Laskawie podpisuje. Pytam sie o dowod tozsamosci. Z ociaganiem
wyjmuje prawo jazdy, mowiac, ze co pewnie bym jeszcze jego karte kredytowa
chciala zobaczyc... A on nie nosi ze soba karty ...Po czym wali mi wyklad
wtracajac, ze naduzycia sa teraz na porzadku dziennym i ze ja to nie (bo
kobieta jestem) ale moj maz moglby byc sobie niezlym Jackiem H ... (tu podaje
swoje nazwisko). Kurde, az mnie zajezylo. Po pierwsze, nie pamietam, zebym
sobie z panem H gawedzila nt mojego stanu cywilnego. Po drugie ani mnie ani
mojemu mezowi tym bardziej nie zdarzyly sie przestepstwa finansowe. Mowiemu,
ze raczej nie, bo moj maz jest Hindusem, a on jest bialy... Po czym nastepuje
jeszcze pare innych uroczych dialogow. Na koniec pan H sie obrazil, bo
poprosilam go o skreslony czek (standartowa procedura), wychodzac rzucil mi
wizytowke, mowiac, ze jak nie znajde jego czeku, to mam mu dac znac
telefonicznie.
Kurde, skad tacy ludzie sie biora? Buc jest lokalnym dzialaczem politycznym,
radnym mojego miasta, zatrudnionym w jakims tam zarzadzie czegos. Pacan za
kazdym razem traktuje mnie jak smiecia z kurzym rozumkiem. A to mi wytyka, ze
jestem nielogiczna, albo ze sie powtarzam, a ze mam za duze wymagania, a ze
tyle papierow do wypelnienia albo daje mi wyklad na temat naduzyc i
sugeruje, ze ja chce go wykorzystac... Czy powinnam zwierzyc sie ze swoich
frustracji szefowi??? czy wyjde na miekka, glupawa i nie szanujaca klientow
panienke?
Obserwuj wątek
    • gherarddottir Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 00:16
      to jasne - facet ma okrutne kompleksy i ponizajac Ciebie w jego odczuciu
      plasuje siebie wyzej. Kochana takich ludzi na peczki! - niestety!!!! Po prostu
      o tym zapomnij - wiem trudno, poklnij troche na niego pod nosem, ale nie pozwol
      zeby pacan zamrnowal Ci dzien. Pozdrawiam
      • gherarddottir Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 00:17
        nie pamoietam (sorry!) w jakim kraju mieszkasz, ale jelsi uwazasz, ze daloby
        cos pojscie do szefa o przekazanie ze klient traktuje Ciebie zle - idz, ale ja
        bym goscia olala (brzydko mowiac) dlaczego masz pozwolic sobie zeby jego
        kompleksy Cie zbrukaly? Ty jestes ponad to, a on moze tak gadac do swojej zony -
        jesli w ogole ktoras go chcialatongue_outPPP
        • syswia Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 00:19
          jestem w Kanadzie.
          Ma zone i to druga... Sprawdzilam na wlasny uzytek, pocieszajac sie w myslach,
          ze byla przynajmniej jedna, oprocz mnie, co z palantem nie wyrobila.
          • gherarddottir Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 00:22
            hehehhe Syswia olej palanta - ja mam wysypke na tego typu ludzi, ale na
            zasadzie "nie ruszaj g bo smierdzi" po prostu trzytmam sie zdala...
            Szczegolnie od kobiet tego typu - mysle, ze jednak jest ich wiecej.
            badz ponad to a jak poczyni raz jeszcze uwagi tego typu to powiedz, ze uwazasz
            to za brak szacunku do Ciebie i jest to pomowieniem wiec nie wiesz czy nie
            powinnas zareagowac "sluzbowo": Pozdrawiam i nie daj mu po sobie skakac - badz
            ponadto. Milego dnia!smile
          • a.polonia Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 00:22
            ja bym nie szla z tym do szefa, no chyba, ze masz super-realcje z szefem i
            bierze sobie do serca wszystko, co mowisz, moj olewa wszystkich, wiec ja
            takiego klienta tez bym pewnie olala, no, na poczatku bym sie wsciekla pewnie,
            tak jak Ty, ale przeciez nie warto!
            Klient nasz pan, hehe
            • syswia Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 01:15
              wlasnie mam super relacje z szefem i wydaje mi sie, ze moj szef tez nie pala do
              niego nadmiarem pozytywnych uczuc...
              • annah11 Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 07:22
                To przemysl na spokojnie co masz ochote szefowi na temat tego goscia powiedziec.
                Przemysl sobie rozne warianty jego ewentualnych (szefa) odpowiedzi na woj
                wniosek i bez okazywania emocji na spokojnie powiedz mu jak sprawy stoja. Ale
                zastanow sie najpierw, czy to rzeczywiscie cos zmieni w postepowaniu tego
                okropnego klienta, a czy przypadkiem Twoje relacje zawodowe w pracy sie nie
                pogorsza. To takie tylko rozwazania moje na ten temat.Zycze Ci wiele dobrego.

                Pozdrawiam cieplo a. smile
    • mon101 Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 14:51
      Szefowi mozesz sie naturalnie zwierzyc, ale na zasadzie tylko pozalenia sie,
      Zapewne i u was "klient nasz pan" i w takiej sytuacji nie nalezy sie z klientem
      wdawac w dyskusje, trzeba zacisnac zeby, przykleic sobie profesjonalny usmiech
      ( nie za szeroki ) na twarzy i ograniczyc konwersacje do profesjonalnego
      minimum. Komentarze prywatne zbyc milczeniem. Po wyjsciu klienta udac sie do
      silowni i rzucic na worek bokserskiwink
      • sylwek07 Re: Az sie we mnie gotuje 05.11.05, 16:19
        Po wyjsciu klienta udac sie do silowni i rzucic na worek bokserskiwink
        --------------------------------------
        dobra mysl smile
        • myszka888 Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 04:36
          niestety- klient ma zawsze racje...
          ech, bywaja tacy, ktorym sie wydaje, ze swoja postawa moga wszystko zmienic.

          Tez mam troche do czynienia z obsluga klientow i...
          czasem az chcialoby sie tej czy owej osobie drzwi pokazac.

          Zastanawiam sie, czy to dlatego, ze im za dobrze? maja za dobre stanowiska
          pracy? jakos nie widac, aby jakikolwiek szacunek mieli do tych, ktorzy chca im
          pomoc.
          Czasem dochodze tez do wniosku, ze tak ze 2-3 lata na jakims stanowisku
          zwiazanym z obsluga klienta to powinno byc obowiazkowe przeszkolenie dla
          wszystkich. Moze wtedy zrozumieliby, ze urzednik, ktory chce im pomoc, kelner,
          ktory chce ich obsluzyc jak najlepiej, czy sprzedawca w sklepie to naprawde nie
          worki treningowe do wyrzucania zlosci, wykladania swoich dziwacznych teorii itp.

          U mnie w pracy mamy na scianie powieszone haselko: "Learn to Let Go!"
          Trudne to czasem jednak do zrobienia....
          • sylwek07 Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 09:55
            Kiedy Nam nic nie wychodzi w pracy w rodzienie itp wtedy Nasza zlosc kierujemy
            na ludzi obcych nizej postawionych od Nas (w naszym mniemaniu nizszych)...
            • myszka888 Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 14:37
              Kiedy Nam nic nie wychodzi w pracy w rodzienie itp wtedy Nasza zlosc kierujemy
              >
              > na ludzi obcych nizej postawionych od Nas (w naszym mniemaniu nizszych)...

              ...albo, kiedy wydaje nam sie, ze jak bedziemy niemili, to wiecej
              osiagniemy...- tak tez bywa czesto
              • sylwek07 Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 15:47
                myszka888 racja...
                • elagrubabela Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 18:43
                  Syswia - zemscisz sie latwo - nie bedziesz na niego glosowac (napisalas, ze jest
                  w jakichs wladzach lokalnych) - mozesz tez mu zafundowac negatywna kampanie
                  wsrod znajomych - what goes around, comes around wink No i na pewno masz tez
                  fajnych klientow - na nich sie warto skupiac. Palanta nie zmienisz, zyc z nim
                  nie musisz - to on ma pecha, ze zyje sam ze soba. Biedactwo wink
                  Elka
    • ewka5 Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 21:18
      syswia napisała:

      > Po czym wali mi wyklad wtracajac, ze naduzycia sa teraz na porzadku dziennym
      i ze ja to nie (bo kobieta jestem) ale moj maz moglby byc sobie niezlym Jackiem
      H ...

      * no nie! Klient nasz pan i owszem, ale to tez ma swoje granice!
      Dlaczego pozwalacie sobie wchodzic na glowe, he?!
      Przeciez na taki tekst nalezalo panu klientowi odparowac stanowczo, ze nie
      zyczysz sobie takich, niczym nieuprawnionych, komentarzy!!!
      A Ty wrzucasz mu ten tekst o mezu! No kurcze, przeciez to pozywka dla takiego
      buca!
      Zawsze mozesz dodac, ze Ty jako pracownik masz okreslone obowiazki, ale i
      klienci takze maja swoje obowiazki, jak chocby dopelnienie koniecznych
      procedur, ktorego to dopelnienia nikt za nich zrobic nie moze, bo to przeciez
      ich pieniadze tu leza.
      NIE DAJ SIE!
      • syswia Re: Az sie we mnie gotuje 08.11.05, 02:29
        tekst o mezu byl powiedziany z przekasem... i tylko go rozjuszyl, wiec zaluje
        ze w ogole sie odezwalam...
    • triskell Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 21:55
      Syswia, nie było mnie przez dwa dni i w międzyczasie dziewczyny udzieliły Ci już
      dużo świetnych rad. smile

      Ja też, podobnie jak kilka dziewczyn powyżej, uważam takie zachowanie za
      wyżywanie na Tobie problemów, które facet prawdopodobnie ma gdzie indziej. Jeśli
      kiedykolwiek zdarza mi się, że ktoś jest dla mnie bez znanego mi powodu niemiły,
      w głowie od razu układa mi się cała historyjka, na temat tego, jak to ten pan
      codziennie jest w domu bity wałkiem przez żonę, dzieci ostatnio powiedziały mu,
      że go nienawidzą, najlepszy przyjaciel właśnie zrobił mu jakieś świństwo, a do
      tej pory kopany w chwilach frustracji pies wreszcie ugryzł, więc już go kopnąć
      się boi... no to wyżywa się na mnie. I gdy taka historyjka mi przez głowę się
      przewinie, to w zależności od sytuacji albo zaczyna mi być faceta żal (bo
      niezależnie od tego, czy faktycznie jego życie wygląda tak, jak w mojej
      historyjce, człowiek, który _potrzebuje_ słownej agresji by czuć się
      dowartościowanym _jest_ żałosny), albo chce mi się śmiać.

      Innym dobrym sposobem na radzenie sobie z irytującymi wypowiedziami ludzi w
      sytuacjach, w których nie możesz zareagować otwartym powiedzeniem, że masz z tym
      problem, to: wyobrazić sobie, że zamiast wydawanego z siebie potoku wymowy koleś
      mówi "Crap crap crap crap bollocks crap crap crap". Koleś może się wygadać, a Ty
      masz swój prywatny moment komediowy, o którym on nie ma pojęcia.

      Oczywiście, jeśli w tej sytuacji _możesz_ (np. za posrednictwem szefa) coś
      zrobić, to to zrób, powyższe pomysły to tak jako backup smile.
      • viki2lav Re: Az sie we mnie gotuje 06.11.05, 23:11
        no patrzecie niedlugo zaczniemy go zalowac, zly bo nieszczesliwy! smile
        a swoja droga to rzeczywiscie nie powinien sobie gdybac o twoim zyciu
        prywatnym! lapy precz!
      • melba_piszczykowa Re: Az sie we mnie gotuje 07.11.05, 10:12
        triskell napisała:
        > mówi "Crap crap crap crap bollocks crap crap crap". Koleś może się wygadać, a

        a co to znaczy?
        • triskell Re: Az sie we mnie gotuje 08.11.05, 09:34
          melba_piszczykowa napisała:
          > a co to znaczy?

          W dosłownym tłumaczeniu crap to kupa (ale nie nasza, nie taka pisana wielkimi
          literami), a bollocks to męskie jajca, ale tak potocznie obie te rzeczy
          oznaczają po prostu "pierdoły".
          • melba_piszczykowa Re: Az sie we mnie gotuje 08.11.05, 12:26
            no, tego bym w slowniku nie znalazla smile a jakie przydatne wink)))))
    • syswia Pogadalam z szefem 08.11.05, 02:27
      Dzieki wszystkim za wsparciesmile Powiedzialam szefowi, nie wspominajac o
      szczegolach. Zaczelam od wyjasnienia szefowi calej sytuacji (musi wiedziec, bo
      i tak bedzie musial podjac decyzje, co do uplynnienia czesci inwestycji) krotko
      i rzeczowo, po czym spokojnie powiedzialam, ze mam "problem w komunikowaniu sie
      z tym panem". Szef zapytal, czy ten problem wynika z braku wiedzy lub
      doswiadczenia po mojej stronie, czy z cech osobistych tego pana. Powiedzialam,
      ze z cech osobistych i ze kontakty z nim sa dla mnie frustrujace. Szef dal mi
      do zrozumienia, ze doskonale wie o co chodzi i ze palantem mam sie nie
      przejmowac. Dziesiaj zahaczylismy rozmowa o pana H i szef stwierdzil bez
      ogrodek, ze nie znosi aroganckich osob i ogranicza z nimi kontakty do
      niezbednego minimum. Zwierzyl mi sie, ze rozstal sie z poprzednia firma,
      gdyz "executives" ponizali swoich pracownikow...
      • sylwek07 Re: Pogadalam z szefem 08.11.05, 08:15
        syswia widze ze masz dobrego Szefa
        • annah11 Re: Pogadalam z szefem 09.11.05, 06:31
          Syswia witaj, oby Cie szef zawsze rozumial i popieral w Twoich problemach w pracy.
          Swietnie ze mu jednak powiedzialas i ze przyjal to ze zrozumieniem.
          • viki2lav Re: Pogadalam z szefem 10.11.05, 08:51
            takkich szefow nalezy klonowac!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka