Dodaj do ulubionych

czego w domu nie macie

10.11.05, 14:30
taka ja np nie mam czajnika wlasnie !
Co za czasy!
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30072
"Co oni, mnie tu EMPiK z domu robią?! "
Obserwuj wątek
    • kociaszek Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 14:37
      telewizora, dywanow (dywaniki zasikaly kicie), pani do sprzatania...wobec czego nie mam rowniez
      porzadku, nad czym boleje...tzn sie mam, ale jego okres poltrwania jest bardzo krotki...
      nie mam calej masy rzeczy...mam za to cala mase gratow, na szczescie na wiosne przeprowadzka, wiec
      sie graciorow pozbede!!!
      • cuciolo Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 14:41
        Nie mam Nunu jak mawia moja corka czyli okurzacza
        • monhann2 Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 15:19
          A ja nie mam walk-in closet czyli szafy do ktorej mozna wejsc.Bardzo nad tym
          boleje, bo mam duzo ciuchow i dlugo musze szukac czegos, co akurat chce zalozyc.
          • semantics Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 15:42
            a ja nie mam telewizora w domu, nie mam tez piekarnika ( bo to takie single-wyposarzenie) i mam tylko
            dwie plytki "grzewcze" smile Niedlzugo bede miala mikrofale
            • tamsin Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 16:23
              nie mam w domu rolet do zaslaniania okien od ulicy (a okien wychodzacych na
              ulice mam 8!!!!), wiec sasiedzi mi kukaja do jadalni i duzego pokoju. czuje sie
              jakbysmy byli jedna wielka rodzina wink)
              • a.polonia Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 16:26
                ach, ja tez nie mam zaslon. Jeszcze.
                • cuciolo Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 18:03
                  Ja tez nie mam zaslon. Ku utrapieniu mojego meza ktorego niesmiale proby
                  przekonania mnie do powieszenia czegos co zaslania koncza sie jednym zdaniem:
                  mamy rolety
                  Ale to fakt wscibstcy sasiedzi gapia sie nam w talerze
    • a.polonia Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 16:25
      Piekarnika nie mam (niestety, nowa kuchnia, ale bez, nie zmiescil sie).
      Nie mam sprzetu do odtwarzania muzy.
      j/w tylko do odtwarzania filmow.
      nie mam pralki, bo nie ma czasu kupic,
      Na szczescie tesciowa nie ma nic przeciwko praniu tongue_out
      • mijaczek Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 17:16
        Hm... nie mam zelazka... ergo... nie mam rowniez deski do prasowania...
    • bietka1 Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 21:53
      Nie mam czajnika, video i takiego odtwarzacza do dvd, budzika (trzeba kupic), a telewizor
      mamy tylko taki maly.
      • bietka1 Re: czego w domu nie macie 14.11.05, 15:05
        Wlasnie przypomnialo mi sie, ze nie mamy niczego do transportu mokrej bielizny, od pralki do
        powieszenia. Mielismy cos w rodzaju kosza, ale wlasnie wyrzucilam, bo sie zepsulo, a wlasiwie
        maly to spowodowal... I co teraz? Trzeba wpisac na liste zakupow smile)
    • aneta05 Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 22:09
      Kwiatow doniczkowych i sauny, ale to sie zmieni.
    • triskell Re: czego w domu nie macie 10.11.05, 22:55
      Porządku i miejsca przede wszystkim, a tak poza tym to odkurzacza (tzn. mam ale
      zepsuty), telewizji (telewizor jako taki mamy, żeby DVDs oglądać), pralki (w
      związku z czym nagle zrozumiałam, co wcześniej (zanim tu przyjechałam) miał na
      myśli mój mąż, pisząc "dziś mam mało czasu, bo robię pranie". Z czynności
      wykonywanej mimochodem, bo przecież brudne ciuchy od razu wkładało się do
      pralki, a jak już była pełna to po prostu włączało, pranie nagle stało sie całą
      wyprawą, z worami a'la Świety Mikołaj).

      Nie mam też żadnych nie rozwalonych butów, ale to nie wyposażenie domu.

      Natomiast czajnik to sprzęt, bez którego trudno by mi było istnieć.
      • jan.kran Re: Co macie w domu:)))) 10.11.05, 23:30
        Część chętnie odstąpię...
        Telewizor SONY , prawie nowy duży jak cholera stoi w kącie i pająki mają uciechę.
        Ktoś reflektuje ?
        Kilkadziesiąt kaset video za to nie mam sprzętu do odtwarzania powyższych.
        Listę wyślę na privsmile))

        Kilka ton książek w różnych jezykach z czego część dotyczy dzieci od zera do
        wieku wczesnoszkolnego , moich dzieci nie dotyczy ale szkoda wyrzucić.
        Wśród książek są też podręczniki do róznych przedmiotów w róznych językach i
        róznych systemach szkolnych.
        Kilkadziesiąt szpigli_które_mam_zamiar _kiedyś _przeczytać.
        Bardzo elegancki kominek narożny. Jeszcze nie używany , właśnie zaczynam drugi
        rok mieszkania w tym mieszkaniu...
        Dwumetrowy łuk ze strzałami , prezent od exa dla Juniora, mało używany. Trudno
        polowac w centrum Oslo.
        Trzy rowery gdzieś w piwnicy, roler_na_który_może_ kiedyś _Junior_będzie_jeździł.
        Zamrażarka , nie używana aktualnie, wysokość 1,50 , ładnie wkomponowan w salon.
        Kilka wędek , też pasują do salonu.
        Maszyna do pieczenia chleba, duża , nieużywana prawie. Spora.
        Ładnie komponuje się w przedpokoju.
        To jakby część tego co mam.
        Mam zamiar przy następnej przeprowadzce rozpalić duże ognisko, wrzucić wszystko
        w ogien i odejśc z jednym plecakiem.
        Kran Marzyciel...

        • ania_2000 Re: Co macie w domu:)))) 10.11.05, 23:53
          Janie. Przede wszystkim musisz sie zoorganizowac. Pajaki w telewizorze???
          brrrrr....ssss...
          bierzesz aparat, robisz wszystkim (tobie niepotrzebnym) przedmiotom ladne
          zdjecia.
          pakujesz to wszystko na e-bay.
          sprzedajesz - nawet za grosze - a za zarobione w ten spoosob pieniazki
          fundujesz sobie:
          1. wycieczke na karaiby w celu wylezenia sie na plazy
          2. wycieczke na tzw. Cruise w dowolny region - niekoniecznie gorace karaiby -
          gdzie lezysz i nadal nic nie robisz - ladnie wygladasz tylko i pijesz koktajle
          3. kupujesz sobie ekstra kreacje, flaszke ulubionego trunku i w koncu rozpalasz
          w nieuzywanym kominku (swoja droga to jest ZGROZA, zeby miec kominek i w nim
          nie palic! polecam robic to codziennie, uwielbiam ciepelko i patrzenie sie w
          ogiensmile - no chyba masz problemy z moczeniem sie po patrzeniusmile))
          itp itd

          ciekawa sprawa z tym lukiemsmile)
          • jan.kran Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:08
            Ale kurna ja mam do wszystkiego sentyment...
            Nawet do łuku:pppp
            A co do kominka mam traumę. Podpaliłam kiedyś dach dziewiętnastowiecznej
            kamienicy paryskiej...
            Opowiedzieć?
            K.
            • alltid_ung Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:19
              Kranie mow.....zaczyna byc ciekawie smile...........
              A ja nie mam parapetow w dwuch pokojach...juz od przeszlo roku......jak myslicie
              ? predzej sie rozwiode czy bede miala te parapety?......;-0
              • ania_2000 Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:22
                ja tez nie mam -ani jedenego - okna sa bezparapetowe - po co komu parapety?smile)
                nawet nie pomyslalam ze moze to byc cos, czego brakujesmile
                • alltid_ung Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:26
                  ania_2000 napisała:

                  > ja tez nie mam -ani jedenego - okna sa bezparapetowe - po co komu parapety?smile)
                  > nawet nie pomyslalam ze moze to byc cos, czego brakujesmile
                  -----------------------------------------------------------------------------------
                  a widzisz..... ja lubie parapety!......to ze ty nie masz nie znaczy ze innym
                  nie potrzebne wink)) ja potrzebuje.... a nie mam....w dwuch pokajach..... moze
                  mnie tak boli bo winnych mam ?....a zreszta moze bedzie latwiej "zerwac"
                  parapety w innych pokojach niz zainstalowac w tych dwuch brakujacych ? ...moze i
                  w taki sposob rozwodu unikne ;DDDD
                  • ania_2000 waznosc parapetow 11.11.05, 00:30
                    smile)
                    po co ci one?smile) do czego sa uzywane?smile
                    siedzisz na nich?smile)

                    ja wiem, ze sa potrzebne do tzw. parapetowki, ale potem to juz je mozna chyba
                    zerwac co?


                    • alltid_ung Re: waznosc parapetow 11.11.05, 01:36
                      ania_2000 napisała:

                      > smile)
                      > po co ci one?smile) do czego sa uzywane?smile
                      > siedzisz na nich?smile)
                      >
                      > ja wiem, ze sa potrzebne do tzw. parapetowki, ale potem to juz je mozna chyba
                      > zerwac co?
                      -----------------------------------------------------------------------------------
                      nie siadam ;D ...mowy nie ma.....stawiam sobie rozne rzeczy.....np kwiaty....dla
                      mnie sa bardzo dekoracyjne.....a ze dla ciebie nie ..to juz inna sprawa (cale
                      szcescie ze u mnie nie mieszkasz ;D )....a pioniewaz ja lubie parapety nawet jak
                      na nich nie siadam......to mi troche teskno, za tymi dwoma ....jednak chyba nie
                      pzrywam tych innych....uhhhhh....zycie nie jest lekkie ;DDDD
                      • ania_2000 Re: waznosc parapetow 11.11.05, 02:20
                        alltid - sprostowanie.
                        ja nigdzie nie napisalam ze ich nie lubie, albo mi sie nie podobaja - ja po
                        prostu ich nie mam - i przez to ze ich nie mam nawet nie wiedzialam, ze sa
                        potrzebne.
                        nie mam nic przeciwko parapetom!smile

                        tutaj sa popularne w domach gdzie sa tzw. bay window - rodzaje laweczek, ktore
                        wlasnie sluza do siedzenia - stad moje pytanie, czy na nich nie siedzisz.
                        nota bene, sa to nawet bardzo ladne (jezeli ktos lubi styl wiktorianski)
                        stylowe siedziska do wtulenia sie i czytania ksiazki.
                        • triskell Re: waznosc parapetow 11.11.05, 02:22
                          Zawsze chciałam mieć takie okno, choć tu jest od okien tak zimno (pojedyncze
                          szyby), że pewnie siedziałabym przy nim tylko latem, ale i tak warto by było. No
                          cóż, mamy zamiast tego balkon z widokiem na piękne drzewo, też dobrze smile.
                        • alltid_ung Re: waznosc parapetow- aaaa teraz rozumiem;) 11.11.05, 10:24
                          ania_2000 napisała:
                          > tutaj sa popularne w domach gdzie sa tzw. bay window - rodzaje laweczek, ktore
                          > wlasnie sluza do siedzenia - stad moje pytanie, czy na nich nie siedzisz.
                          > nota bene, sa to nawet bardzo ladne (jezeli ktos lubi styl wiktorianski)
                          > stylowe siedziska do wtulenia sie i czytania ksiazki.
                          ------------------------------------------------------------------------------------
                          Ania stanowczo cie nie zrozumialam.....hahahaha.....raczej cie psadzilam ze
                          nabijasz sie z mojej "pasji" do paraperow.....co mi tez bardzo nie
                          przeszkadzalo.....wink))) a takie parapety jak opisujesz tez moglabym
                          miec.....moze nie wszedzie ale w jakims pokoju....hmmmmm....zdaje sie ze mam
                          nowa pasje wink))))
                  • jan.kran Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:39
                    Każde porządne paryskie miesskanie ma kominek. Często działający. Piękny,
                    strojny , marmurowy niekiedy z lustrem nad.
                    Mówię o takich prawdziwych paryskich kamienicach a la Hausmann.
                    Moje koleżanki wynajęły spore mieszkanie , właśnie z takim kominkiem.
                    Jesień była więc zapronowałam zeby zapalić.
                    One się wahały ale ja stwierdziłam że kominek wygląda na drożny.
                    No więc zapaliłyśmy. Ogień pieknie buzował , odbijając się w
                    dziewiętnastowiecznych marmuurach.
                    Popatrzyłam przez okno i w oknach kamienicy naprzeciwko zobaczyłam płomienie.
                    Mówię do dziewczyn że kamienica naprzeciwko się pali. Ale trochę nas zdziwił
                    fakt że tłum zgromadzony na trotuarze patrzył na NASZ dach a nie sąsiedni.
                    Usłyszałyśmy odgłos syren strażackich , po czym za chwilę łomot na schodach.
                    Strażacy paryscy dzielnie wciągnęli na czwarte piętro węża , przebiegli po nas
                    wpadając na dach i ugasili pożar.
                    Kominek był niedrożny jak się okazało...
                    Ponieważ do norweskich strażakow nie mam takiego zufania jak do paryskich
                    pompiers więc się waham nad tym moim.

                    Kran Piroman.
                    • ania_2000 Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:45
                      wow - to rzeczywiscie mialyscie przezycie!!

                      tutaj zaleca sie co roku sprawdzanie komina, przyjezdza specjalna
                      brygada "kominiarzy" i czysci specjalnym odkurzaczem.

                      jest tez jedne b.wazne urzadzenie, ktore w europie chyba nie jest tak czesto
                      spotykane, a ktore tutaj jest obowiazkowo we wszystkich amerykanskich domach.
                      To jest smoke detektor - sa montowane w pokojach, kuchniach - jak tylko cos
                      przypalisz na patalni, to dziadostwo tak wyje, ze trzeba z bebechami baterie
                      wyciagacsmile
                      No ale budownictwo tu drewniane, wiec niebezpieczenstwo pozaru wieksze.
                      • triskell Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 01:01
                        No właśnie, w sypialni takie cholerstwo włącza się, gdy ma sie zapalone
                        _świeczki_, czyli jak dla mnie jeden z podstawowych sypialnianych gadgetów. Na
                        szczęście na cholerstwo jest prosty sposób - wyciągnąć baterię smile
                        • alltid_ung Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 01:40
                          triskell napisała:

                          Na
                          > szczęście na cholerstwo jest prosty sposób - wyciągnąć baterię smile
                          ---------------------------------------------------------------------------------------------
                          triskiell tylko nie zapomnij wlazyc tej batreii spowrotem.....przez te cholerne
                          "pozarnicze" doszkalanie jestem troche uszkodzana na tym punkcie ;D.....taki
                          "gwizdak" jest tanim zabezpieczenie zycia.....naprawde....wiec warto zeby mial
                          batrie ...
                          • triskell Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 01:50
                            Nie, no po prostu wyciągamy baterie wieczorem smile.

                            A tych tutejszych drewnianych domów nie lubię. Nie dość, że tyle drzew na to
                            idzie (no ale przecież drzewa to surowiec przemysłowy ... ;-/), to jeszcze dom
                            rusza się jak pobliska ulicą przejeżdża ciężarówka, a ja chodzę po nim z głośnym
                            "tup tup tup", bo jestem przyzwyczajona do bardziej solidnego budownictwa. Mój
                            mąż potrafi chodzić bezszelestnie i doszliśmy do wniosku, że jest to własnie
                            adaptacja do tego typu domów. Podobno jak był dzieckiem, to musiał uważać, jak
                            chodzi, bo jego ojciec często słuchał płyt gramofonowych i jeśli się mocniej
                            stąpnęło, to igła przeskakiwała. I jak przy tych tutejszych podłogach ludzie tu
                            urządzali w latach 60-tych (czy też innych czasach przed-CD) potańcówki przy
                            gramofonowych płytach??? Lewitowali czy ki czort? ;-P
                    • jan.kran Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:45
                      Triskell jak się zorganizuję to gry i książki oddam niemieckiej szkole w Oslo,
                      polskie wyślę do PL, porządne ubrania dziecięce takoż.
                      TV może dostanie kiedyś Junior do swoich gier, na zamrażarkę nie mam pomysłu.
                      Łuku się boję bo jak mi wystrzeli wostatnim akcie to co zrobię...

                      A tak naprawdę to żyję sobie tak jak chcę po cygansku i anarchistycznie z
                      telewizorem z pająkami i zamrażarką w kącie salonu.
                      Już przestałam liczyć że się uporządkujęsmile)))))
                      K.
                • triskell Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:29
                  ania_2000 napisała:
                  > po co komu parapety?smile)

                  No na rośliny przecież.
            • ania_2000 Re: Co macie w domu:)))) 11.11.05, 00:20
              opowiadaj podpalaczusmile))
              • triskell Pająki i bookcrossing 11.11.05, 00:28
                Kraniku, telewizora nie chcę, my i tak mamy o jeden za dużo, ale pająki możesz
                wysłać. Od czasu, gdy paskudny obcy pajęczor zeżarł naszą Spidi w łazience, paru
                jej potomków powoli dorasta, ale daleko im do rozmiaru i sympatyczności mamy.

                A na używane książki, które nie są na tyle cenne, by je sprzedać na eBay, jest
                świetny sposób: www.bookcrossing.com Twoje książki mogą sobie dzięki temu
                popodróżować do wielu innych właścicieli smile. A jaka to radość tak zupełnie
                niespodziewanie na stoliku w kawiarni czy na parapecie w supermarkecie znaleźć
                książkę z karteczką "Jestem uwolnioną książką. Podróżuję, a teraz trafiam do
                Ciebie. Przeczytaj mnie, a potem wypraw mnie w dalszą drogę. Ponieważ tu w
                Olympii mamy bardzo prężną grupę Bookcrossingowców, ja sama parę razy książki w
                ten sposób znalazłam, a i parę naszych tak wyprawiłam smile. A do pozbycia się
                czasopism i innych nieksiążkowych spraw macie na pewno lokalną grupę Freecycle.
                Z doświadczenia wiem, że takie grupy chłoną wszystko jak gąbka, na pewno znajdą
                się amatorzy smile.

                Jakoś tak oddawanie rzeczy za darmo sprawia mi więcej przyjemności, niz
                sprzedawanie ich smile.
        • jan.kran Re: Co macie w domu:)))) Aktualizacja. 25.04.13, 22:08
          jan.kran napisała:

          > Część chętnie odstąpię...
          > Telewizor SONY , prawie nowy duży jak cholera stoi w kącie i pająki mają ucie
          > chę.
          > Ktoś reflektuje ?

          --------------> TV i zamrazarke podarowalam znajomemu. Od lat nie uzywam telewizji i uwazam ze jakosc mojego zycia na tym zyskalasmile

          > Kilkadziesiąt kaset video za to nie mam sprzętu do odtwarzania powyższych.
          > Listę wyślę na privsmile))

          ---------------> Kaset sie dawno pozbylam , mam natomiast zgrabna kolekcje DVD ,ze 300 sztuk. I problem z ogromna iloscia CD ktorych nie uzywam i nie mam co z nimi zrobic...

          > Kilka ton książek w różnych jezykach z czego część dotyczy dzieci od zera do
          > wieku wczesnoszkolnego , moich dzieci nie dotyczy ale szkoda wyrzucić.
          > Wśród książek są też podręczniki do róznych przedmiotów w róznych językach i
          > róznych systemach szkolnych.

          ----------> Z ksiazkami robie krotki proces , wyzbywam sie . Nie wszystkich ale robie porzadki w bibliotece. Odkrylam poza tym kindla i za pierwsze wolne pieniadze nabede , na razie uzywalm sprzetu Mlodej i jestem zachwycona.

          > Kilkadziesiąt szpigli_które_mam_zamiar _kiedyś _przeczytać.
          > Bardzo elegancki kominek narożny. Jeszcze nie używany , właśnie zaczynam drugi
          > rok mieszkania w tym mieszkaniu...

          ------------> Szpigle od lat czytam wylacznie on-line a kominka nie uzylam , mieszkanie w miedzyczasie zmienilam.
          > Dwumetrowy łuk ze strzałami , prezent od exa dla Juniora, mało używany. Trudno
          > polowac w centrum Oslo.
          > Trzy rowery gdzieś w piwnicy, roler_na_który_może_ kiedyś _Junior_będzie_jeździ
          > ł.

          -----------------> Nie mam pojecia gdzie luk sie podzial , przeprowadzalam sie juz dwukrotnie od czasu posiadania luku. Rowery i roler wywalilam.>

          >Zamrażarka , nie używana aktualnie, wysokość 1,50 , ładnie wkomponowan w salon.
          -------------> Poszla do ludzi.

          > Kilka wędek , też pasują do salonu.
          > Maszyna do pieczenia chleba, duża , nieużywana prawie. Spora.

          ------------> Wedki i maszyne wyrzucilam.

          > To jakby część tego co mam.
          > Mam zamiar przy następnej przeprowadzce rozpalić duże ognisko, wrzucić wszystko
          > w ogien i odejśc z jednym plecakiem.
          > Kran Marzyciel...

          ------------> Marzenia mi sie spelnilysmile)))
          Ograniczylam ilosc dobytku i swietnie sie z tym czujesmile

    • annah11 Re: czego w domu nie macie 11.11.05, 01:53
      www.bookcrossing.com/
      Rzeczywiscie swietna strona.
      Watek tez.
    • jan.kran Re: czego w domu nie macie 11.11.05, 02:34
      A moj klaptop stoi na marmurowym parapecie.
      Okno jest naturalnym chłodzeniem a do tego mam widok na podworko i mohę
      obserwowac sąsiadow.
      Dziś zaobserwowałm bardzo dziwną rzecz...
      Kran Hitchcock


      www.imdb.com/title/tt0047396/photogallery-ss-0

      www.imdb.com/title/tt0047396/photogallery-mptv-0
      • dorrit Re: czego w domu nie macie 11.11.05, 09:57
        Nie mam zmywarki i pani do sprzatania - to z najpotrzebniejszych rzeczy.
        Porzadku tyz nie.
        Ani miejsca.
        • daisy123 Re: czego w domu nie macie 11.11.05, 11:04
          Ja chyba wszystko mam, a przynajmniej nie mam niczego czego bym potrzebowala.
          Mam za to duzo rzeczy, ktorych nie potrzebuje...
          Mam czajnik (polski)i ten przez kilka chlodnych miesiecy w roku uzywam, kominek
          w kuchni i chyba dzieki opowisci krana nie poddam sie prosbom znajomych i nie
          rozpale w nim ognia (kominek pochodzi z poczatku ub. stulecia i nie wiem, kiedy
          byl ostatnio uzywany), mam parapety i nawet dwa sa niskie i co prawda nie
          siadam na nich ale za to moja corka uwielbia robic sobie "gniazdko" na nich.
          Niepotrzebne ksiazki wynosze do biblioteki, gdzie jest kosz na dary. Ostanimi
          czasy zorientowalam sie, ze wiecej wyjmuje z tego kosza niz dokladam.
    • thorgalla Re: czego w domu nie macie 11.11.05, 11:12
      A ja nie mam niczego bo nie mam domu (ale juz niedługo).W domu w którym
      mieszkamy właściwie nic nie jest nasze więc mogę powiedzieć,że mam tylko męża i
      trochę ciuchów i ksiązek.
      • asia.sthm Re: czego w domu nie macie 11.11.05, 11:14
        No kiedy parapetowa ???
        Zakladanie wiechy mialysmy opijac - czekamy i czekamy.
        Masz juz dach ?
        smile)
        • jan.kran Re: czego w domu nie macie 11.11.05, 11:18
          Thorgalasmile))))))))
          Czy męża traktujesz tak przedmiotowo że porównujesz do kominka, parapetu lub
          czajnika:ppppp
          Ksmile
          • gherarddottir Re: czego w domu nie macie 13.11.05, 00:32
            nie mam pani do sprzatania, w Polsce mialam bardzo mila Rosjanke Katie, ktory
            mi kiedys kartami wywrozyla, ze za maz za "obcego pojde" co sie okazalo
            prawdasmile))
            a tak poza tym to nie mam zaslon ani rolet - tylkow sypialni, ale w calej
            chalupie bede miala - tylko jesczze nie wiem jaki kolorsmile
            • robin153 Re: czego w domu nie macie 13.11.05, 04:49
              nie mam corkisadsadsad - tylko 3 chlopaow I nie mam swojego samochodu co w
              Waszyngtonie jest rzadkie. Tzn mamy jeden samochod na dwie osoby, i gdzie moge
              to albo ide albo dojezdzam metrem i autobusem, z czego jestem BAAARDZO
              zadowolona. PO wypadku postanowila samochodu nie kupic i mija juz drugi rok
              ktory swiadczy o tym ze jak sie chce to sie da.
            • melba_piszczykowa Re: czego w domu nie macie 14.11.05, 14:58
              gherarddottir no i masz jeszcze nowiutkie tapety smile nie pochwalilas sie wink


              a ja nie mam w domu drapaka dla kotow sad(((((( takiego wielkiego, do sufitu, z
              roznymi poleczkami i budkami... bo za duzo kosztuje sad
              a zrobic nie umiem...
              • jan.kran Re: czego w domu nie macie 14.11.05, 16:18
                melba_piszczykowa napisała:


                >
                > a ja nie mam w domu drapaka dla kotow sad(((((( takiego wielkiego, do sufitu, z
                > roznymi poleczkami i budkami... bo za duzo kosztuje sad
                > a zrobic nie umiem...

                Może poszukać w necie ? Dziewczyny ciągle chwalą te różne aukcje netowe smile
                Ja dziś się odważyłam i założyąłm konto bankowe na necie...
                Życie mnie zmusiło, o !
                Kran.
                >
                • melba_piszczykowa Re: czego w domu nie macie 15.11.05, 11:48
                  kranie jestem z ciebie dumna smile sama juz mam dwa takie konta i zyje... wink
                  moze i sie zastanowie nad aukcjami, ale na pewno nie teraz sad
              • gherarddottir Re: czego w domu nie macie 14.11.05, 17:33
                to fakt zakupilam piekne tapety w Polsce - tu takie same (bo to sa niemieckie
                czy wloskie juz nie pamietam) kosztuja 3 razy tyle co w Polsce wiec maly
                interesik ubilamsmile
                Wysla mi je dopiero co prawda w grudniu ale juz teraz sie cieszesmile
                Drapaka dla kotow tez nie mam i dlatego drapia mi kanapy i dywany
                niemilosiernie.Bedzie pretekst zeby kupic nowe kanapysmile
                • kociaszek Re: czego w domu nie macie 14.11.05, 17:57
                  przeczytalam wasze posty i dopisuje co nastepuje:
                  tez mam tylko plytki grzewcze, tez tylko dwie i kuchnie (wroc wneke) wielkosci pocztowego znaczka.
                  Kupilam opiekacz, zamiast mikrofali ( to do semantics), ale jakos nie chce byc telewizorem.
                  Nie mam pralki, ale mam pralnie na dole. Wobec czego mam mase problemow: a. zaplanowac drobne
                  na pralke (2.8 euro), B. zaplanowac pranie C. posegregowac pranie jasne/ciemne/kolorowe d. staszczyc
                  na dol D. wrocic na gore bo obie pralki zajete i D. powtorzyc C. kilkukrotnie do skutku. Tak wiec z
                  mojego kosza na brudy az sie wylewa i czekam az pranie samo wyjdzie sie wyprac. Dzis na ten
                  przyklad mam na sobie ostatnia pare czystych gatek, wiec mam nadzieje, ze M skutecznie dzis
                  ZAPOLOWAL na pralke... a i jest jeszcze E. zataszczyc wszystko na gore i rozwiesic, bo obecna w pralni
                  suszarka cuchnie i pranie w niej suszone takoz.
                  Kwiatow doniczkowych nie mam, ale mam sliczne doniczki. Plantacja bazylii nam nie wyszla, reszte
                  kwiatow zzarly koty.
                  Kran, ten luk wezme bardzo chetnie!!! strzelalam kiedys bedac dziewczeciem!!!
                  Najgorsze, ze nie mamy BALKONU...ale na nowym miejscu ma byc KONIECZNIE.
                  Drapak dla kotow jest na stanie. Zaslonki takoz, a raczej firanki, cale w strzepach (a mama tak sie
                  starala!!!), bowiem drapak kotow obrasta kurzem, a kotki znajduja sobie inne miejsca gdzie tepic
                  pazurki...np drewniane porecze i szczeble przy schodach, krzesla, stojak na buty...firanki...
                  Poprowadzilam lekcje dla kotkow jak drapac w drapak, ale bezskutecznie...najpierw powiesilam drapak
                  na szczeblu na schodach, tam gdzie najbardziej drapaly, ale zaczely drapac w sasiednie, na drapak
                  nawet nie spogladajac...wrecz omijajac czerokim lukiem...
                  I prosze nie pisac, ze pazurki mozna im obciac, bo nie mozna, tzn chyba pod totalna anestezja...
                  • ania_2000 kocie pazurki 14.11.05, 19:04
                    chcialam wtracic male conieco w zwiazku kocim drapaniem.
                    zaznaczam - problem znany mi ze slyszenia, kota nie mam.
                    tutaj w usa - koty przechodza zabieg usuwania pazurkow (oczywiscie pod
                    znieczuleniem, itp) jak sa jeszcze malymi kociaszakmi.
                    pieskom tez sie wycina ten piaty pazur na lapie.
                    poza tym pieski i kotki sie "neutralizuje" zarowno panienki i chlopcow.
                    • melba_piszczykowa Re: kocie pazurki 15.11.05, 11:54
                      obcinac mozna - owszem, nawet zwyklym obcinaczem do paznokci, tylko nie
                      unerwiona czesc pazurka zeby nie bolalo (na jasnych pazurkach widac rozowe
                      zylki, na ciemnych na wyczucie)

                      usuwac - w niektorych krajach sie to robi, ale jest to barbarzynstwo. usuwasz
                      kotu kawalek palca z pazurkiem pod narkoza. pomijajac bolesna rekonwalescencje,
                      koty maja czesto zaburzenia psychiczne po takiej operacji - nie wiedza jak sie
                      maja zachowac gdy nie maja czepnych pazurkow na lapkach, sa bardziej nerwowe,
                      czesciej gryza i wymagaja wiecej uwagi od wlasciciela.

                      za to sterylizacje w pelni popieram smile

                      ufff co za szczescie ze moich jednak sie udalo wyszkolic w kwestii drapaka...
                      ale dopiero drugi rodzaj drapaka im odpowiada... trzeba eksperymentowac smile
                  • nocny.lot Re: czego w domu nie macie 16.11.05, 01:10
                    Upolowalem! Jutro tez upolujesmile
                    LOL!!!
          • thorgalla Re: czego w domu nie macie 15.11.05, 22:19
            Broń Boże Kraniku.
            Gdzież bym smiała go do przedmiotu porównywać.
            Jestem z niego dumna i dlatego nie mogłam go nie umieścić w tym spisie
            (króciótkim zresztą bo łatwiej jest wymienić to co mam niż to czego nie mam).
            Gdybym męża nie miała napisałabym: nie mam męża.
    • azbestowestringi Re: czego w domu nie macie 14.11.05, 19:06
      telewizora nie mam smile
    • yatzekalexander Re: czego w domu nie macie 14.11.05, 22:47
      porzadku i jaj
      jaja kupie a porzadek moze sam sie zrobi albo poczeka do wiekszego swieta...
    • demonka7 Pani do sprzatania 15.11.05, 00:31
      Ja tez nie mam, mimo ze wiekszosc moich znajomych (nawet samotnych) takowa zatrudnia. A mnie tam
      bardzo stresuje sama mysl ze ktos "obcy" mialby przyjsc do domu, pewnie sprzatalabym przed jej
      wizyta...
      Nie mam ogrzewania! Sa elektryczne piecyki, ktorych raczej na noc sie nie zostawia wlaczonych, i rano
      jest cholernie zimno. Zwlaszcza, ze musze wyjsc na balkon, zeby junkersa odpalic, jesli chce sie wykapac.
      Czesto spotykam sie z tym, ze ludzie mowia, ze ja to pewnie jestem przyzwyczajona do zimna, ale
      przysiegam wam, dziewczyny, ze ja w zyciu tak nie wymarzlam, jak w tutaj, a przypominam ze pisze from
      spain...
      • ania_2000 Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 00:40
        Tez sobie nie wyobrazam, zeby Pani sprzatala mi w szafachsmile) ale rozumiem - jak
        nie przeszkadza, to wspaniala pomoc. Szczegolnie przy grubszych porzadkach, jak
        trzeba myc okna itp.
        Demonka - no nie zartuj - co to za patent z junkersem na balkonie?smile)
        Ciekawe sa niektore "zwyczaje" w roznych krajach.
        Pamietam jak sie niektorzy dziwili ze w amerykanskich kiblach pelno wody - w
        polskich podobno tyle nie masmile
        Ogrzewanie chyba tez jest inne = mamy "dmuchane" - gorace powierze leci przez
        dmuchawy w podlodze albo w suficie. i robi sie cieplo w kilka minut.
        • kociaszek Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 13:16
          Pani nie musi byc od sprzatania w szafach, tylko od usuwania kurzu, mycia podlog i okien oraz
          najwazniejsze: od prasowania.
          Mialysmy we Wloszch z moimi wspolspaczkami paniça, ktora prasowala tak,ze nigdy sie potem nie gniotlo
          a skladala rzczy tak cudnie, ze nigdy nie bylo ani zagiecia ani zmarszczki...
          aj, to byly czasy...chlip chlip...
          • gherarddottir Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 14:29
            sama lubie sprzatac - ale uwierzcie mi ze jak sie pracuje na dwoch etatach (jak
            pracowalam bedac w Polsce) i nie ma sie kogos kto by pomogl to sie normalnie
            nie ma sily na to sprzatanie. Pani ktora do mnie przychodzila nie robila mi
            generalnych porzadkow w szafie, ale prasowala, wycierala kurze, myla co trzeba
            bylo umyc. Miala swoje klucze, a ja do niej wielkie zaufanie bo od paru lat
            sprzata u mojej mamy i siostry. Jest Ukrainka, ktora w tej chwili swietnie juz
            mowi po polsku.Nikt nigdy w zyciu nie prasowal mi tak dobrze i dokladnie jak
            onasmile
            • monhann2 Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 15:01
              Tez by mi sie przydala taka pani. Jeden dzien z weekendu odpada przez to
              sprzatanie. Ale z drugiej strony jak mam wydac co tydzien $100, to wole cos za
              te pieniadze kupic sobie czy dzieciom. Moze kiedys zmienia mi sie priorytety?
              • gherarddottir Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 15:08
                Monia uwierz mi ze wolabym te kase na dzieci wydawac ...
                • ania_2000 Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 16:34
                  aaa..taka pani do prasowaniasmile
                  dawno nie mialam zelazka w reku - nie wiem czy to wstyd czy nie.
                  u mnie w pracy jedna kolezanka go nie ma, nie umie i sie boi prasowac - wiem,
                  to juz zboczenie - no ale jak "pracowe" ciuchy oddaje sie do czyszczenia i
                  odbiera wyprasowane?smile a te "domowe" bawelniane t-shirty i dresy przeciez po
                  wyjeciu z suszarki sa w miare proste, zreszt nie musza stac na bacznosc.
                  Jeansow tez nie prasuje - o wiem - prasuje obrusy. Ale to rzadko.
                  • gherarddottir Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 16:36
                    a propos parsowania: maz mojej siostry chce zeby mu prasowac bielizne - uwazam
                    to za zboczeniesmile
                    • kociaszek Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 16:49
                      wcale nie!!!
                      przyzwyczajenie druga natura...kiedys myslalam, ze jak tylko sie usamodzielnie to NIC nie bede prasowac
                      (mama i babcia prasowaly wszystko, no moze tylko nie rajstopy i skarpetki, ale bielizne to juz
                      OBOWIAZKOWO, no ale kiedys gatek to bylo jakos wiecej, z jednych teraz moznaby z pol tuzina
                      wykroic)...ale okazalo sie, ze nie prasowane rzeczy jakos mi nie leza...ze wzgledu na brak czasu i srodkow
                      na pania prasujaca jakos sie ograniczam (nie prasujac np bielizny, hahaha)...prasuje przed zalozeniem na
                      siebie...najgorsza jest posciel...musze miec wyprasowana...nawet ta z tzw kory...
                    • azja1974 Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 17:15
                      a ja mam pania do sprzatania 2 razy w tygodniu, a balagan i tak mam... moze to
                      dlatego, ze mam tez dwoje malych dzieci... jak mam kogos zaprosic, to wtorek
                      albo czwartek po poludniu, bo rano jest pani, a jak chca przyjsc we srode albo
                      w piatek, to po sprzataniu nie wracam do domu, tylko jade z dziecmi do babci. w
                      poniedzialek nie wchodzi w rachube, bo caly dzien sprzatam po weekendzie.
                      chyba, ze na weekend wyjechalismy,ale wtedy piore... ech, zycie
                      • cuciolo Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 18:20
                        Ja mam pania ktora mi pomaga i prasuje mezowskie wazne koszule i posciel i
                        przejedzie szmata podloge. Kurze scieram sama no i cala reszte.
                        Ale generalnie mam niefunkcjonalnie mieszkanie wiec w domu panuje non stop
                        balagan: tu rowerek malej, tam namiot malej jeszcze indziej konik na biegunach
                        wpada na stol. Przemieszczanie sie po domu przypomina mi slalom gigant albo
                        wycieczke przez pole minowe lol
                      • daisy123 Re: Pani do sprzatania 15.11.05, 22:57
                        azja1974: z Toba umowie sie "na miescie", wiec nie musi byc wtorek czy
                        czwartek... Ja co prawda mam jedno dziecko, ktore przebywa prawie caly dzien
                        poza domem, ale za to mam "duze dziecko" czyli M pracujacy w domu. Pani od
                        sprzatania juz nie jeden raz biegala za nim z mopem, bo on lubi tak sobie
                        przejsc w zachlapanych butach przez cale mieszkanie , ktore w linii prostej ma
                        ze 20 m.
                      • bietka1 Re: Pani do sprzatania 16.11.05, 00:50
                        Skad ja to znam?...
                        Co prawda raz w tygodniu w srode lub czwartek, a gosci przyjmuje najchetniej w czwartek,
                        piatek lub sobote, a potem czekam, az ONA znowu przyjdzie. Nawet pogodzilam sie z tym, ze
                        musze po niej czasem poprawiac, bo i tak mam mniej pracy niz gdybym musiala sama wszystko
                        zrobic... A co najwazniejsze rozmawiamy sobie, a maly ma okazje doswiadczac, ze ktos jeszcze
                        poza mama mowi po polsku. Zreszta to mloda mila studentka dorabiajaca sobie. Takie czasy...
                        • mon101 Re: Pani do sprzatania 25.11.05, 13:13
                          Ja nie mam pani do sprzatania, a bardzo bym chciala..... Musze sie do tego
                          przymierzyc!
                        • tamsin Re: Pani do sprzatania 25.11.05, 17:32
                          ja mam pania raz na tydzien w piatki, zeby mi bylo czysto w soboty i
                          niedziele wink. W poniedzialek juz jest burdel wiec troche ogarniam chalupe w
                          ciagu tygodnia. Panie u nas nie biora drogo jak sa prywatnie zatrudniane a nie
                          z agencji - jedyne ryzyko to ze nie maja ubezpieczenia, jak cos stluka to
                          trudno. Moja pani mi w szafach nie sprzata, jedynie otwiera w kuchni lodowke i
                          ja myje oraz te szafke do ktorej smieci sie pakuje w kuchni, no w koncu cos do
                          sprzatania musi byc i dla mnie wink)
                          • gherarddottir Re: Pani do sprzatania 26.11.05, 03:00
                            przypomniala mi sie piekna historia jak to moja znajoma zatrudnila pania do
                            sprzatania i owa pani wyczyscila kuwete kocia odkurzaczem!!!!!!!!smile)))
                            odkurzaczowi trezba bylo rure wymienic bo nijak sie nie dalo jej w srodku umyc..
                            • tamsin Re: Pani do sprzatania 26.11.05, 04:42
                              dobrze ze jej kwiatow i ogrodka przy okazji nie odkurzyla. Albo lisci w
                              ogrodku..gdzie takie okazy sie trafiaja?
                              • tamsin Re: Pani do sprzatania 26.11.05, 04:44
                                a w zimie snieg tez jej odkurzala? o ludzie to mnie zupelnie powalilo :]
                                • mon101 Re: Pani do sprzatania 26.11.05, 10:44
                                  A co tam , moj M mial podlewac kwiaty u sasiadow, lal obficie, tyle, ze potem
                                  okazalo sie ze polowa byla sztucznych.....
                                  • gherarddottir Re: Pani do sprzatania 26.11.05, 14:23
                                    ta pani od odkurzacza to byla jakas mloda studentka co sobie sprzataniem
                                    dorabiala, rzecz dziala sie w Polsce.
                                    A propos sztucznych kwiatkow i ich podlewania - moja tesciowa robi to tez! tzn
                                    podlewa sztuczne kwiatkismile)
    • olik35 Re: czego w domu nie macie 25.11.05, 12:39
      A ja nie mam piekarnika, staram sie jakos podratowac sie prodizem z Polski, ale
      to nie to samo. Nie ma sensu teraz kupowac piekarnik, bo sie niedlugo bede
      przeprowadzac. Kupie sobie jak juz bede w nowym mieszkanku.
    • samo BUTY 26.11.05, 03:29
      Nie mam butow! Jestem wsciekla! 10 (!) dni temu zamowilam buty na stronie
      internetowej. Dopiero po zaplaceniu karta kredytowa otrzymalam mejla z
      tekstem "Please allow 7-10 days to deliver after the item being
      shipped".Zazwyczaj wysylaja od razu. Pierwszy raz korzystalam z uslug tego
      sklepu. Butow do tej pory nie widze. Dzisiaj sie wqrwilam (bo inaczej tego nie
      nazwe,spadl snieg, a ja sobie w adidaskach biegam) i zadzwonilam do customer
      service. Podaje dane, a babka: buty sa u nas. Myslalam,ze mnie krew
      zaleje.Pytam- a kiedy wyslecie?-cedzac przez zeby. Jutro-pada odpowiedz. A
      kiedy dojda?7-10 days. Czy oni je wysylaja z Chin?Moja mama w tym czasie
      wyslalaby mi z Polski buty recznie uszyte u szewca. Boze, jaka jestem wsciekla,
      mam ochote zamiescic wielkie ostrzezenie przed tym sklepem na jakims forum, nie
      wiem, nienawidze bezsilnosci...

      Chce moje buty!!! Mam mokre nogi :o(((((
      • gherarddottir Re: BUTY 26.11.05, 03:35
        a co to za buty?
      • samo Re: BUTY 26.11.05, 04:32
        kozaki zamszowe ciemnoturkusowe... Nic specjalnego,ale zobaczylam zdjecie w
        Elle i sie napalilam,idiotka. Nigdy wiecej. Zawsze zamawialam z tych
        samych,wyprobowanych stron i bylo super, zachcialo mi sie.
        tiny.pl/x9zb
        Juz pal licho kase. Nie mam cierpliwosci czekac 3 tygodnie na buty.Za wysylke
        zaplacilam 1/4 wartosci tych butow.

        Polecam za to Amerykankom inna strone z butami:
        zappos.com
        Tysiace modeli, zawsze wyprzedaze, wysylka i zwrot za darmo,blyskawiczna
        dostawa.I tak mi Zappos oczy zamydlilo.
        • tamsin Re: BUTY 26.11.05, 04:39
          ja na buty to jak rybka na przynete...ale obiecalam sobie, ze ani jednej pary
          nie kupie, poki nie zaloze wszystkich butow co sobie cicho czekaja w pudelkach.
          to jakas choroba czy cos, zobacze ladne buty i ladna cene i MUSZE kupic bo beda
          inaczej mi sie snily po nocach..
          • triskell Re: BUTY 26.11.05, 11:02
            Tak a propos butów, to wrzuciłam na
            pg.photos.yahoo.com/ph/triskell_strix/my_photos (ostatni folder)
            dzisiejsze zdjęcie w nowych buciorkach. Mogę teraz każdego porządnie skopać big_grin.

            Samo, przesyłam wirtualne ciepłe skarpety i mam nadzieję, że Twoje buty dojdą
            wkrótce smile.
    • asia.sthm poradnik gospochy 26.11.05, 23:54
      Żeby zaoszczędzić troche czasu poczytajcie poradnik gospochy smile

      1. Czyszczenie lodówki jest konieczne, gdy coś zamyka drzwi od środka.

      2. Po posiłku najszybciej posprzątasz przy pomocy psa.

      3. Dom ma być na tyle czysty, żebyś był zdrowy, i na tyle brudny, żebyś był
      szczęśliwy.

      4. Nigdy nie smaż mięsa nago.

      5. Ścielisz łóżka, zmywasz naczynia... mija ledwie pół roku i trzeba zaczynać
      od nowa.

      6. Sprzątanie w wersji zoptymalizowanej - omieść pomieszczenie wzrokiem.

      7. Nie waż się ważyć więcej niż lodówka twoja.

      8. Upraszczaj co się da... zatrudnij gosposię.

      9. Nie będę odkurzać, dopóki Zelmer nie wypuści modelu a’la traktorek.

      10. Kiedy podpisujesz się na zakurzonym blacie, nigdy nie pisz daty.
      • marseille30 Re: poradnik gospochy 27.11.05, 00:37
        Nie mamy :
        Kuchni ( bo trudno nazwac kuchnia aneks o powierzchni 4 metrow kwadratowych)
        Lazienki ( jak wyzej, tyle, ze o metr mniej)
        Parapetow (ku rozpaczy mojego kota)
        Mamy malo, nie zapowiada sie na wiecej, ale jest nam dobrze ze soba.
        Czasem smieje sie, ze moglibysmy zamieszkac pod mostem i tez byloby fajnie smile
        Z biegiem czasu przekonuje sie coraz bardziej, ze stan posiadania nie ma nic
        wspolnego ze szczesciem.
        Voilà.
      • samo Re: poradnik gospochy 27.11.05, 01:17
        Poradnik rewelacyjny! :o))))))
      • mon101 Re: poradnik gospochy 27.11.05, 19:16
        Nie wiedzialam ze to poradnik, myslalam ze to instrukcja....
    • asia.sthm Re: czego w domu nie macie 24.04.13, 12:38
      Nie mam teraz wanny i jednak doskwiera czasem ten brak. Odmoczyc sie, odmieknac, miec szanse utopic ksiazke...
      Jedyny plus to odpada mycie i awanturowanie sie o to kto po sobie nie umyl tylko uciekl.
      • tamsin Re: czego w domu nie macie 24.04.13, 15:53
        o ludzie, roznica czasu pomiedzy ostatnimi watkami: prawie dziesiec lat! a zwiazane z tematem - telefon stacjonarny, ciekawe czy duzo osob takowy jeszcze posiada.
        • asia.sthm Re: czego w domu nie macie 24.04.13, 16:31
          Ja mam, ale to firmowy wiec nie wiem czy sie liczy. W pracy mam taki w muszelce za uchem i cholera chyba mam albo za male uszy bo razem z okularami mi sie nie miesci i spada gdzies przepada pod biurkiem w czasie rozmowy. Ile razy na czworakach szukalam... dobrze ze mnie rozmowca wtedy nie widzi.
          • monhann2 Re: czego w domu nie macie 24.04.13, 17:08
            Zastanawiam sie jak Wam (Asia?) udalo odgrzebac tak stary, archiwalny watek??? LOL

            Ja mam telefon stacjonarny ale tylko dlatego, bo mamy na nim plan "unlimited North America calls" a my duzo dzwonimysmile))

            No ale dalej nie mam pani do sprzataniasad((( Ale za to mam duzo innych klamotow, ktore tak naprawde nie sa nam potrzebne, ostatnio czytalam wiele na temat minimalizmu i dochodze do wniosku, ze jest latwiej zyc jak sie posiada MNIEJsmile)) Cos w tym jest chyba zaczne sie pozbywac
            • roseanne Re: czego w domu nie macie 24.04.13, 18:55
              temat powracania starych watkow sie przrlewa od kilku tygodni, na fof tlumaczyli, ze nie ma blokowania starych watkow juz, do wszystkiego sie mozna dogrzebac, czy dobrze - nie wiem, ale mozna
            • asica74 Re: czego w domu nie macie 25.04.13, 14:03
              my tez nadal mamy stacjonarny telefon, bo mamy internet przez niego i dzwonie do rodzicow.
              stare watki nie sa zle! a przy okazji ... boze jak ten czas leci!
        • jan.kran Re: czego w domu nie macie 25.04.13, 22:21
          tamsin napisała:

          > o ludzie, roznica czasu pomiedzy ostatnimi watkami: prawie dziesiec lat! a zwi
          > azane z tematem - telefon stacjonarny, ciekawe czy duzo osob takowy jeszcze pos
          > iada.

          -------------> Mam i sie boje zeby Norwegowie nie skasowali tego urzadzenia bo sa takie plany.
          Abonament kosztuje grosze i moge dzieki temu rozmawiac godzinami z calym swiatem.
          Wiem ze jest skype ale sluchawka telefoniczna jest wygodniejsza , z kompem nie przemieszcze sie w mieszkaniu a laptopa na razie nie mam.
          Ale najbardziej zalezy mi na rozmowach z Mamusia bo teoretycznie moglybysmy rozmawiac przez skype ale to troche skomplikowane w Jej przypadku .
          • kan_z_oz Re: czego w domu nie macie 29.04.13, 11:36
            Tez mamy wciaz stacjonarny, bo w polaczeniu z internetem, komrka itp, nie oplaca sie go kasowac. Nie korzystam ale rodzice z Polski moga sie dodzwonic - bo oni po 80-tce i nie ma sensu im zmieniac systemu.
            Poza tym, to ten stacjonarny byl jedyna rzecza dzialajaca w czasie styczniowego cyklonu w Australii. Cala reszta - prad, komorka, internet poszly sie pasc. Dla wiekszosci okolicy na 5 dni!!!!

            Obecnie nie mam tv i zamiaru aby kupic.

            Poniewaz przeprowadzilismy sie w pol-rolnicze obszary Australii w QLD - to nie jestesmy polaczeni do miejskiej kanalizacji oraz wody.

            Z mojego doswiadczenia mieszczucha przezuconego inercja zycia w inny swiat - nie powrotu do starego.

            Kan
            • syswia Re: czego w domu nie macie 04.05.13, 13:31
              o wlasnie!

              od ponad pol roku nie mamy takiej tradycyjnej telewizji tylko google tv i baaaardzo baaardzo polecam
              citytv - nasza lokalna stacje mozna ogladac przez internet, podobnie jak wiele innych
              przez jakis czas kupowalismy Eurochannel z nowszymi filmami europejskimi (w tym z Polski)
              wczoraj odkrylam strone www z wieloma polskimi stacjami live (TVP1,TVP Polonia, HBO, Canal+)
              nigdy wczesniej tego nie widzialam w necie, az sie musze rozejrzec czy to legalne...
              poza tym youtube jest fajnym zrodlem
              • kan_z_oz Re: czego w domu nie macie 05.05.13, 08:04
                To ja podrzuce filmik - Flickerfest - czyli jakies 7 min. Australijski i taki jakiego sie nie znajdzie w glownym obiegu.

                www.smh.com.au/tv/short-films/show/flickerfest/op-shop-4221402.html
                Kan

                • asia.sthm Re: czego w domu nie macie 06.05.13, 08:40
                  buuu, nieautoryzowany w moim kraju, nie puszcza mi i koniec.
                  Kanie, powiedz chociaz o czym.
                  • kan_z_oz Re: czego w domu nie macie 06.05.13, 08:53
                    3 Panie w wieku zaawansowanym pracujace w "OP-shop" (rodzaj sklepu z uzywanymi rzeczami sprzedawanymi na cele charytatywne), segreguja rozne przedmioty. Jedna z nich znajduje podluzny plastikowy przedmiot, ktory nie ma opisu. Panie nie wiedza wiec co to jest czy do czego sluzy. Nie moga umiescic opisu przy cenie 3.5.
                    Jedna w koncu przypadkowo odkrywa i zabiera do domu pod preteksktem, ze sie spyta partnera. Nastepnego dnia wraca w nowych ciuszkach, wlosem rozwianym.
                    Zdradza tajemnice nastepnej i ta zabiera do domu pod tym samym pretekstem.

                    To samo robi trzecia. Cena przedmiotu dochodzi w koncu do 29.99, az zostaje zakupiony przez starszego Pana. Przemiot jest wibratorem...hihi

                    Kan
    • kamakoma Re: czego w domu nie macie 24.06.13, 20:34
      Ja nie mam żadnego ciasta big_grin a bym chętnie zjadła jabłecznik albo najlepiej makowiec do kawki... sad
      • justyna_1981 Re: czego w domu nie macie 30.06.13, 14:00
        A mi się marzy polski chleb, bo dawno już nie jadłam i jabłecznik. Jedno mogę sama spróbowac upiec, ale z drugim gorzej... big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka