22.04.06, 18:47
Temat watku jest jasny wiec kto wlezie i sie oburzy sam sobie winien:pppp.
Uwazam ze kazdy czlowiek ma prawo do podejmowania samodzielnych decyzji.
Ja np. nie sadze ze urodzilabym dziecko z gory skazane na kalectwo i
uposledzenie.
Natomiast moje osobiste wrazenie jest takie ze kobiety i nierzadko
mezczyzni ktorzy popieraja aborcje siedza cicho a najglosniej krzycza
przeciwnicy.
Czesto przeciwnicy nie maja wlasnych dzieci albo zero pojecia co to znaczy
miec chore , uposledzone dziecko 24 godziny na dobe , siedem dni w tygodniu
Kran


Obserwuj wątek
    • tora99 Re: Aborcja. 22.04.06, 18:58
      w zasadzie mysle podobnie, ale to tak rozsadkowo. bo majac mozliwosc zrobienia
      badan prenatalnych, zrezygnowalismy z nich. zrobilismy to ze strachu zeby nie
      okazalo sie, ze trzeba podjac decyzje o aborcji. balismy sie nawet myslec o
      tym. (taka postawa, jak nic nie wiem to nic zlego sie nie dziejewink) nie wiem
      jak bedzie przy drugiej ciazy, moze znowu stchorze?
      ale jak nabardziej uwazam,ze takie badania sa potrzebne.
    • sylwek07 Re: Aborcja. 22.04.06, 19:07
      Czesto przeciwnicy nie maja wlasnych dzieci albo zero pojecia co to znaczy
      miec chore , uposledzone dziecko 24 godziny na dobe , siedem dni w tygodniu
      -----------------------------------------------------------
      w ten sposob mozna wszystko zawkestionowac i poddac watpliwosci a tak sie zyc
      nie da a druga sprawa dlaczego sie mysli ze dziecko chore jest gorsze od innych?
      jest takie same tylko ze nie moze pewnych sprawach zrobic, wykonac jak inne
      dzieci,a My mozemy wszystko zrobic jak inni?

      • elagrubabela Re: Aborcja. 22.04.06, 20:16
        Zanim w ogole zaczelismy proby zeby miec dziecko, wymusilam na Szkocie
        podpisanie takiego papieru - deklaracji. On sie zobowiazal, ze nie bedzie
        ingerowal w MOJA decyzje czy ciaze utrzymac, czy nie jesli badania prenatalne
        wykarza nieprawidlowosci plodu. Bo Szkot by nigdy nie chcial aborcji. Ale ja nie
        moglabym Go swiadomie skazac na opieke nad niesprawna Ela i niesprawnym
        dzieckiem Eli. Wiec Go zmusilam zeby podpisal - kobiety maja swoje metody
        perswazji - ha ha ha. Szczesliwie jedyna donoszona ciaza - Heniek - nie wymagala
        od nas takiej decyzji. Wszystkie badania byly prawidlowe i nie bylo cienia
        watpliwosci poza normalnymi watpliwosciami jakie maja wszyscy rodzice
        spodziewajacy sie dziecka. Wszystkiego przewidziec sie nie da i wielu rzeczom
        nie da sie zapobiec ale jesli mozna czegos uniknac to ja mysle, ze nikt nie ma
        prawa osadzac tych, ktorzy decyduja sie na unik. Bycie niepelnosprawnym to nie
        jest zaden fun. Wiekszosc z nas nie narzeka, czesto nawet podkreslamy jak bogate
        i satysfakcjonujace jest nasze zycie ale prawda jest jedna - gdybym choc na
        tydzien mogla byc sprawna i biegac po lace albo chociaz normalnie wejsc po
        schodach to ojej - nawet nie wiem jak to opisac. A niedlugo juz Heniek zacznie
        chodzic a ja nigdy za Nim nie pobiegne. NIGDY. To nie jest skarga. Ja z tym zyje
        juz ponad 40 lat i naprawde jestem lucky ze zobaczylam kawal swiata i na codzien
        nie odczuwam ograniczen. Ale gdybym wiedziala, ze moje dziecko urodzi sie
        niesprawne choc w najmniejszym stopniu, nie mialabym zadnych watpliwosci w
        kwestii aborcji. Sprawnosc jest skarbem bezkonkurencyjnym. I ja tylko wiem ile
        wysilku i lez kosztowalo moich rodzicow pogodzenie sie z moja niesprawnoscia a
        potem puszczenie mnie w swiat. To sa ogromne wyzwania i nie wolno nam potepiac
        kogos, kto takiego wyzwania nie chce podjac. Bo to nie niesprawny czlowiek jest
        gorszy ale prawie zawsze jego zycie jest w jakims stopniu gorsze od zycia
        sprawnych ludzi i z tym rodzicom jest najtrudniej sie pogodzic. To chyba troche
        chaotyczne co pisze ale mam klopot z doborem wlasciwych slow. Ja o tych sprawach
        nie rozmawiam z nikim. Elka
        • jan.kran Re: Aborcja. 22.04.06, 20:41
          Dziekuje bardzo , bardzo Elu ze chcialas porozmawiac z namismile))
          Kransmile
        • sylwek07 Re: Aborcja. 23.04.06, 09:54
          co do postu Eli to w mojej rodzinie byl tez taki przypadek i dziecko urodzilo
          sie zdrowe i dobrze sie ma smile.
    • a.polonia Re: Aborcja. 22.04.06, 21:27
      A ja nie rozumiem po co to dublowanie watkow, chyba na temat aborcji mozna
      wypowiedziec sie w watku Ponponki, ktory tak czy siak okazal byl sie
      kontrowersyjny, wykasowany i znowu przywrocony. Kij w mrowisko?
      • jersey.girl Re: Aborcja. 22.04.06, 21:47
        Kran napisala w pierszym poscie, ze chodzi o to, zeby watek mial adekwatny
        tytul; kto nie chce czytac, nie musi.

        Ja rzadko sie wypowiadam w tym temacie, bo chyba mam dosyc kontrowersyjne
        poglady: po prostu uwazam, ze aborcja byla,jest i bedzie, i najgorsze jest robic
        z tego podziemie, gdzie zabiegi nie dosc, ze przeprowadzone za duze pieniadze,
        sa w strasznych warunkach i moga sie skonczyc smiercia matki. To, ze ja nie
        podjelabym takiej decyzji (zreszta, co ja moge na ten temat teraz wiedziec, moge
        sobie "gdybac"), nie znaczy, ze mam prawo odbierac mozliwosc tego innym.
        • tora99 Re: Aborcja. 22.04.06, 21:51
          ,<To, ze ja nie
          podjelabym takiej decyzji (zreszta, co ja moge na ten temat teraz wiedziec, moge
          sobie "gdybac"), nie znaczy, ze mam prawo odbierac mozliwosc tego innym>

          pozwolilam sobie skopiowac, bo to dokladnie to co chcialam napisac.
    • go.ga Uscislenie 22.04.06, 21:47
      > Natomiast moje osobiste wrazenie jest takie ze kobiety i nierzadko
      > mezczyzni ktorzy popieraja aborcje

      Ja mysle, ze nikt nie _popiera_ _aborcji_. Sa zwolennicy _zakazu_ _aborcji_ i
      przeciwnicy _zakazu_ _aborcji_ (zwolennicy wolnego wyboru). Osoby popierajacej
      aborcje jeszcze niespotkalam.
      • go.ga Re: Uscislenie-cd 22.04.06, 21:57
        Uscislilam dlatego, ze osoby "popierajace aborcje" kojarza mi sie z osobami,
        ktore twierdza, ze aborcja jest czyms wspanialym, nalezy do niej namawiac i
        genaralnie jest git. Tymaczesem zwolennicy wolnego wyboru zdaja soibie sprawe,
        ze jest to trudny wybor, ze czesto jest to zlo (ale jest to mniejsze zlo) i
        pozostawiaja decyzje kobiecie. I zauwazylam, ze skrot myslowy "osoby popierajac
        aborcje" czy "zwolennicy aborcji" jest bardzo czesto uzywany i mylacy.
    • mon101 Re: Aborcja. 22.04.06, 22:14
      Wydaje mi sie, ze decyzja o aborcji najczesciej jest decyzja tragiczna, bardzo
      trudna, w wielu przypadkach jednak pewnie jedyna mozliwa.Nikt nie ma prawa
      ingerowac w te decyzje,musi byc podjeta przede wszystkim przez kobiete, a jesli
      to mozliwe przez obydwoje rodzicow. Napewno aborcjaeee nie powinna byc
      traktowana, jako srodek antykoncepcyjny i wierze, ze nie jest. Ja robilam
      badania prenatalne i mysle, ze gdyby wykazaly powazne uposledzenie
      zdecydowalabym sie na aborcje.Nie moglabym chyba zyc patrzac na nieszczescie
      mojego dziecka, czujac bezsilnosc, ze nie moge mu pomoc, wiedzac, ze nie jestem
      wiecznai ze kiedys musi zaopiekowac sie nim ktos inny.Zacietrzewienie
      przeciwnikow aborcji przeraza mnie, kobietom podejmujacym te trudno decyzje
      nalezy pomoc, a nie opluwac je jadem
      Dziekuje ci, Elu za wspaniale madry post.
      • ewelinka202 Re: Aborcja. 23.04.06, 09:09
        temat, ktory boli...
        ja tez nie robilam badan, nie chcialam byc postawiona przed tym faktem, gdyby
        dzieciatku cos bylo...
        bardzo duzo o tym mysle, bo chce miec jeszcze dzieci, ale teraz to badania
        zrobie...nie wyobrazam sobie, zebym dala sobie rady w wychowywaniu dzieciatka
        uposledzonego, a dla wierzacej osoby jest to niesamowity konflikt...
        jestem i bede za aborcja, juz mam dosc wiadomosci "tu i tu znaleziono martwe
        cialo noworodka"...
        moja b. dobra kolezanka jest w 8 m-cu ciazy i wszystkie badania wskazaly na
        wade plodu, zdecydowala sie urodzic, podziwiam ja, jabym nie dala rady
    • jan.kran Re: Aborcja. 23.04.06, 09:16
      jersy.girl napisała :

      Kran napisala w pierwszym poscie, ze chodzi o to, zeby watek mial adekwatny
      tytul; kto nie chce czytac, nie musi.

      ----------> Tak , taka była moja myśl kiedy otwierałam ten wątek.
      Uważam że jest to zbyt poważny i bolesny temat żeby użwać go w celu wsadzania
      kija w mrowisko.
      To co mnie w tym temacie najbardziej boli to agresja przeciwników aborcji. Nie
      na tym wątku tyko w życiu realnym i w mediach.
      Szanuję zdanie Sylwka i innych osób wierzących ale uważam że każdy ma prawo do
      własnego zdania.
      Ja pracowałam zdzećmi upośledzonymi, które potrafią byc wspaniałe, ciepłe i
      wrażliwe.
      Ale rozmawiałam też z rodzicami których największą troską byo to co stanie się z
      ich dziećmi kiedy oni odejdą .
      Poza tym decyzja o urodzeniu dziecka niepełnosprawnego dotyczy całej rodziny,
      partnera i rodzeństwa dziecka.
      Nie ma dwóch jednakowych sytuacji życiowych i dlatego uważam że jest uczciwe
      pozostawienie decyzji osobom najbardziej dotkniętym taką sytuacją czyli rodzicom.
      Kran
      • sylwek07 Re: Aborcja. 23.04.06, 09:41
        jan.kran wlasnie dzis o tym myslalem ze rodzice mysla co sie stanie z Ich
        dziecmi .a Kto sie nie martwi z rodzicow?ostatnio rozmawiam duzo z osobami
        dobrze sytuowanymi i tez sie boja co sie stanie jesli odejda wiec to jest jak
        najbardziej normalne myslenie,dotyczace wszystkie osoby na calym swiecie.
        a wystarczy obnizyc im strach i lek (tym rodzicom)i zycie staje jasniejsze dla
        nich.

        to tak jak umnie ze wystarczy mi obnizyc lek i strach i wszystko moge i
        potrafie zrobicsmile

        • aka10 Re: Aborcja. 23.04.06, 10:23
          Sylwek: "a Kto sie nie martwi z rodzicow?ostatnio rozmawiam duzo z osobami
          dobrze sytuowanymi i tez sie boja co sie stanie jesli odejda wiec to jest jak
          najbardziej normalne myslenie,dotyczace wszystkie osoby na calym swiecie."

          Taka to juz kolej rzeczy,ze zazwyczaj rodzice wczesniej ze swiata odchodza,niz
          ich dzieci.Sadze jednak,ze rodzice dzieci uposledzonych maja prawo do wiekszego
          martwienia sie tym faktem.Na pewno "latwiej" sie umiera,wiedzac,ze dziecko jest
          zdrowe,pelnosprawne,daje sobie w zyciu rade, ma wyksztalcenie,prace,wlasny
          dom...Nie uwazasz,Sylwek?
          • sylwek07 Re: Aborcja. 23.04.06, 10:41
            aka10 faktycznie ze lzej z tego swiata sie schodzi jesli wiemy ze dziecko ma
            zapewnione bezpieczenstwo i dlatego wazne jest aby kazdemu pomagac aby tacy
            rodzice mogli liczyc na pomoc bo jesli beda miec to zapewnionione wtedy bedzie
            lzej im odchodzic.
            • mon101 Re: Aborcja. 23.04.06, 10:51
              Tak, to jest wlasnie sedno sprawy. Tyle ze przeciwnicy aborcji zuzywaja cala
              pare na potepianie, a nie na pomoc. Organizuja pogrzeby plodow, a nie pomoc dla
              samotnych matek.Samotne matki, ktore zrezygnowaly z aborcji powinny byc noszone
              na rekach,miec wysoki status, byc dawane za przyklad na ambonach, a czy tak
              jest?
              • sylwek07 Re: Aborcja. 23.04.06, 11:13
                mon101 no i maja pomoc jesli zglosza sie do punktow ktore ta pomoc ofiaruja ale
                nie mozna oczekiwac po Polsce ze bedzie dawala taka pomoc jaka jest w Szwecji
                czy w innych Panstwach rozwinietych.Widac to ile jest unas wolonatriuszy i
                dopiero to sie rozwija i moze za pare lat dokonimy Europe.W moim stowarzyszeniu
                aby moc pomoc wszystkim naszym podopiecznym musielibysmy miec budzet z 100 razy
                taki jaki posiadamy.
                • mon101 Re: Aborcja. 23.04.06, 11:25
                  Zdaje sobie sprawe, ze brak jest srodkow, ale chodzi mi przede wszystkim o
                  pomoc moralna, potwierdzenie na kazdym kroku, ze dokonalo sie slusznego wyboru.
                  Wsparcie duchowe, a nie potepianie. I nie tylko kilku podopiecznych, ale
                  gremialnie, w calym spoleczenstwie. Ze ksiadz z ambony nie potepia, ale wsazuje
                  droge, wspiera moralnie.Niepotrzebne sa do tego te koszmarne zdjecia, czy
                  idiotyczne pogrzeby, sila wychowania powinna lezec w czym innym
                  • alltid_ung Re: Aborcja. 23.04.06, 11:33
                    chcialm cos na pisac ale sie opanowalam wink......podpisuje sie tylko pod mom101 smile)))
                  • st0krotka Re: Aborcja. 23.04.06, 12:45
                    wydaje mi sie, ze osoby, ktore decyduja sie na dzieci niepelnosprawne sa teraz
                    w mniejszosci i bedzie im coraz trudniej zyc w spoleczenstwie, ktore woli latwe
                    i wygodne zycie. no bo czy osoba decydujaca sie na usuniecie ciazy zrozumie
                    matke, ktora przez cale zycie poswieca sie dla niepelnosprawnego dziecka? moze
                    sie myle, ale wydaje mi sie, ze jest tendencja do tego, aby wrecz zostawiac
                    takie matki bez zadnego wsparcia, bo przeciez same swiadomie zdecydowaly sie na
                    dziecko, wiedzac, ze bedzie chore i bedzie potrzebowalo stalej opieki.
                    • annie_laurie_starr Re: Aborcja. 26.04.06, 18:14
                      Ja mam podobne odczucia do st0krotki.

                      Osobiscie, chyba trudniej byloby mi zyc z swiadomoscia, ze usunelam ciaze,
                      ktorej wynikiem mogloby byc niepelnosprawne, ale przeciez ukochane dziecko niz
                      takie dziecko wychowac. Jednak nigdy nie byalm w takiej sytuacji wyboru i
                      chyba nawet wolalabym go nie miec. Tak wiec jesli bede kiedys w drugiej ciazy
                      to raczej nie bede robila badan prenatalnych.

                      Gdybym wiedziala, ze mam wade genetyczna, ktorej mozliwosc przekazania jest
                      duza to chyba raczej nie probowalabym zajsc w ciaze. I to nie ze wzgledu na
                      to, ze balabym sie trudow takiego macierzynstwa, ale dlatego, ze nie chcialbym
                      kogos swiadomie skazywac na moja chorobe. No i chcialabym chyba zamknac jej
                      cykl.

                      Moja znajoma zrobila kiedys test AFP, ktory mial wykazac podwyzszone ryzyko na
                      zespol Downa na odstawie badania krwi. Wyszlo jej, ze jest spore ryzyko i
                      lekarz zalecil amniopunkcje. Nie zgodzila sie, bo uznala, ze 1% mozliwosci
                      poronienia w czasie tego badania to dla niej za duze ryzyko. Urodzila zdrowa
                      sliczna coreczke. Powiedziala mi potem, ze pogodzila sie z mozliwoscia
                      urodzenia dziecka z zespolem Downa i ze bardziej bala sie reakcji innych ludzi,
                      z jakimi czesto takie dzieci spotykaja sie, niz tego czy podola trudom
                      wychowania dziecka specjalnej troski.
    • conejito13 Re: Aborcja. 27.04.06, 10:32
      w zasadzie napisano juz to, co sama bym napisala. wolnosc wyboru to
      najwazniejsze, co nam dano. nie wyobrazam sobie, by ktos w najwazniejszych dla
      mnie momentach w zyciu mial decydowac za mnie zabraniajac lub nakazujac mi cos.
      sylwek pisze pieknie, ja rozumiem, ze chcialoby sie zyc w kraju zwanym Utopia.
      ale niestety takowego nie ma nigdzie. nawet jesli w jakims rodzice maja wieksze
      wsparcie, wychowanie dzieci niepelnosprawnych jest sprawa rodzicow. czesto bez
      wsparcia rodziny.
      nie te same obawy targaja rodzicow przy dzieciach niepelnosprawnych co przy
      dzieciach zdrowych! nie mozna tego nawet porownac! ale to moze napisac tylko
      ktos, kto nie ma bardzo uposledzonego dziecka. i fajnie jest tak pomarzyc lub
      napisac, jakie to wielkie wybory maja rodzice tychze dzieci, jak to wszyscy
      powinnismy sobie pomagac, rodzina, przyjaciele etc.
      mam brata ciotecznego z zespolem downa. wiem o czym pisze. badania zostaly zle
      wykonane i szpital nawet przyznal sie do tego. powinni dac odszkodowanie. nie
      ma nawet szans. ostatnio zabrali mu nawet rente!!!????? trzeba bylo przedstawic
      znowu stos papierow. co z tego, ze 'na oko' widac, ze dziecko ma zespol downa?
      hehe... nie w polsce. tam trzeba udowodnic, ze nie jest sie wielbladem.
      koszmar!sad moglabym napisac ksiazke o tym, jakie jest zycie z dzieckiem z
      zespolem CODZIENNIE.
      NIGDY nie urodzilabym swiadomie chorego dziecka. nie przekonuja mnie do tego
      zadne argumenty.
      • sylwek07 Re: Aborcja. 27.04.06, 13:37
        conejito13 i dlatego trzeba walczyc o ten kraj "Utopia"bo jesli nie bedziemy
        walczyc to co wtedy bedzie?do czego dojdziemy?
        • conejito13 Re: Aborcja. 27.04.06, 18:38
          nie mam odpowiedzi na to pytanie 'dokad' dojdziemy. wiem na pewno, ze cos
          takiego jak 'utopia' jest niemozliwe do zbudowania. juz ktos kiedys chyba
          probowal...wink
          jedno jest pewne i co do tematu: zbyt trudno jest zyc z chorym, uposledzonym
          dzieckiem w dzisiejszych czasach kultu ciala-umyslu-piekna-mlodosci etc,
          konsumpcji i pieniadza. zbyt ciezko, aby taka decyzje podjac swiadomie. jesli
          jest, to co innego. ale nie o tym mowa przeciez.
          za szybko czas ucieka, tyle trzeba zrobic, tyle zobaczyc, dotknac, poczuc. nie
          mialabym ochoty poswiecic calego mojego zycia dla kogos. ja taka nie jestem.
          egoizm? a moze rozsadek? nie wiem sama... jesli mam dany tylko jeden raz, to
          czemu nie zrobic tego tak, jak ja chce, po mojemu, tak jak sobie wymarzylam ja
          a nie ktos z boku kto mnie kompletnie nie zna?

          sylwek, masz w domu chore dziecko czy piszesz teoretycznie o wszystkim?
          • annie_laurie_starr Re: Aborcja. 27.04.06, 18:46
            Pomijajac juz sprawe aborcji zaniepokil mnie ponizszy cytat z przedmowczyni.
            Wychodzi na to, ze trzeba sie pogodzic z kultem mlodosci,pieniadza i piekna i
            nie starac sie o zmiany na lesze. Z takim podejsciem, to niestety wychodzi na
            to, ze zaden ruch spoleczny nie ma sensu. Dobrze, ze Martin Luther King tak nie
            myslal, bo do tej pory w USA bylyby inne toalety publiczne dla bialych, a inne
            dla czarnych.



            nie mam odpowiedzi na to pytanie 'dokad' dojdziemy. wiem na pewno, ze cos
            takiego jak 'utopia' jest niemozliwe do zbudowania. juz ktos kiedys chyba
            probowal...wink
            jedno jest pewne i co do tematu: zbyt trudno jest zyc z chorym, uposledzonym
            dzieckiem w dzisiejszych czasach kultu ciala-umyslu-piekna-mlodosci etc,
            konsumpcji i pieniadza
            • conejito13 annie_laurie 28.04.06, 09:53
              annie_laurie_starr napisała:

              > Pomijajac juz sprawe aborcji zaniepokil mnie ponizszy cytat z przedmowczyni.
              > Wychodzi na to, ze trzeba sie pogodzic z kultem mlodosci,pieniadza i piekna i
              > nie starac sie o zmiany na lesze. Z takim podejsciem, to niestety wychodzi
              na
              > to, ze zaden ruch spoleczny nie ma sensu. Dobrze, ze Martin Luther King tak
              nie
              >
              > myslal, bo do tej pory w USA bylyby inne toalety publiczne dla bialych, a
              inne
              > dla czarnych.

              mysle annie, ze to totalna nadinterpretacja moich slow. ale niestety to ma do
              siebie internet i slowo pisane, ze kazdy moze je zinterpretowac jak chce.

              podany przez ciebie przyklad nie ma nic wspolnego z tym, co napisalam o
              uposledzonych dzieciach i trudnosciach z jakimi napotykaja sie rodzice przy ich
              opiece. i jest LI I TYLKO zwiazany z tematem aborcja. wiec prosze, nie pisz:
              pomijajac sprawe aborcji. bo to TYLKO W TYM KONTEKSCIE napisalam. to tak dla
              jasnosci sytuacji.

              acha, annie, skoro juz mnie ocenilas, co robisz ty, aby wyprowadzic ten swiat
              z 'nedzy i rozpaczy'?
              bo wiesz, bardzo latwo jest cos napisac, najlepiej nawet ocenic kogos, kogo sie
              nie zna. trudniej jest cos zrobic, zyc, codziennie zmagac sie z problemami nie
              do rozwiazania. i rowniez co innego isc do jakiegos zakladu 'poopiekowac sie'
              chorymi, uposledzonymi a co innego zyc z nimi na codzien, martwic sie do utraty
              tchu o ich przyszlosc, starannie wyliczac kazdy grosz, aby starczylo do
              pierwszego, aby nie zabrali renty na dziecko etc... nawet liczyc wlasne kroki,
              aby nie potknac sie, bo 'co z dzieckiem', aby sie nie przeziebic 'bo co z
              dzieckiem' etc...
              ale o tym nie chce mi sie juz nawet pisac... nie ma sensu. syty glodnego nie
              zrozumie. a ten, ktory takiej sytuacji nigdy nie mial nie ma najmniejszego
              pojecia o tym i moze teoretyzowac i dzieki temu poczuc sie lepiej. ale to tez
              taka nasza ludzka przypadlosc.
              >
              >
              >
              > nie mam odpowiedzi na to pytanie 'dokad' dojdziemy. wiem na pewno, ze cos
              > takiego jak 'utopia' jest niemozliwe do zbudowania. juz ktos kiedys chyba
              > probowal...wink
              > jedno jest pewne i co do tematu: zbyt trudno jest zyc z chorym, uposledzonym
              > dzieckiem w dzisiejszych czasach kultu ciala-umyslu-piekna-mlodosci etc,
              > konsumpcji i pieniadza
              • annie_laurie_starr conejito13 29.04.06, 12:07
                Wcale Cie nie osadzilam, ani nie ocenilam. Dlaczego tak uwazasz? Moze opacznie
                zrozumialam twoj post, ale wydal mi sie dosc pesymistyczny, ze jakiekolwiek
                wysilki w celu zmiany swiata sa skazane na porazke.

                Czy nie lepiej starac sie o poprawe szans zyciowych dla ludzi niepelnosprawnych
                niz godzic sie na kult piekna i mlodosci. I tego bym chciala, pomijajac juz
                calkowicie kwestie aborcji.

                Jesli chodzi o moje wyprowadzanie swiata z nedzy i rozpaczy - to staram sie nie
                pograzac go w niej bardziej przez swoje zycie. Nie zamierzam spowiadac sie na
                forum z tego, bo cenie sobie prywatnosc i oddzielam sprawy tego forum od spraw,
                ktorymi sie zajmuje poza nim.

                • conejito13 Re: conejito13 02.05.06, 12:16
                  annie_laurie_starr napisała:

                  > Wcale Cie nie osadzilam, ani nie ocenilam. Dlaczego tak uwazasz?

                  To ma do siebie net, ze mozemy sie wzajemnie zle zrozumiec. Natomiast jesli tak
                  zrozumialam, to pewnie cos w twoim przekazie bylo nie tak, jak chcialas.

                  Moze opacznie
                  > zrozumialam twoj post, ale wydal mi sie dosc pesymistyczny, ze jakiekolwiek
                  > wysilki w celu zmiany swiata sa skazane na porazke.

                  Jestem ogromna zyciowa optymistka, wiec powyzsze stwierdzenie do mnie sie nie
                  odnosi. Jak juz podkreslilam, pisalam tylko i wylacznie o sprawach wychowywania
                  swiadomie urodzonego dziecka bardzo chorego, konkretnie uposledzonego z
                  zespolem downa i drugiego z mniejszym uposledzeniem, lecz rowniez nie
                  samodzielnego. Nie chce wiec, abys przypisywala mojemu postowi wszelkie zla
                  swiata oraz odnosila sie do niego jako do odpowiedzi na ogolnie stawiane
                  pytania o 'zbawienie swiata'.
                  >
                  > Czy nie lepiej starac sie o poprawe szans zyciowych dla ludzi
                  niepelnosprawnych
                  >
                  > niz godzic sie na kult piekna i mlodosci. I tego bym chciala, pomijajac juz
                  > calkowicie kwestie aborcji.

                  Wlasnie, ty piszesz o wszystkim, pomijajac kwestie aborcji a ja pisalam na
                  temat, czyli tylko i wylacznie w tym temacie i odnoszac sie do mnie i moich
                  doswiadczen/sytuacji.

                  Jesli chodzi ogolnie o przyczynianie sie do polepszania bytu osob
                  niepelnosprawnych w kazdym zakresie - jestem jak najbardziej zasmile I dzielnie
                  sie do tego przyczyniam na rozne sposby.

                  >
                  > Jesli chodzi o moje wyprowadzanie swiata z nedzy i rozpaczy - to staram sie
                  nie
                  >
                  > pograzac go w niej bardziej przez swoje zycie. Nie zamierzam spowiadac sie
                  na
                  > forum z tego, bo cenie sobie prywatnosc i oddzielam sprawy tego forum od
                  spraw,
                  >
                  > ktorymi sie zajmuje poza nim.
                  >
                  Ja napisalam jedynie moje doswiadczenie, bo sie chcialam podzielic nim a nie
                  teoretyzowac na tak powazny temat jak aborcja.
    • monika_a_b Re: Aborcja. 27.04.06, 19:24
      Kraniku - buziak! wink

      Tak, jak wiele z was powiedziało, decyzja o aborcji jest decyzją baaardzo
      osobistą, często również bardzo bolesną... Ja na całe szczęście nigdy nie
      musiałam stanąć przed taką decyzją - i mam nadzieję, że nigdy też nie będę
      musiała... Nie wyobrażam sobie urodzienia dziecka upośledzonego umysłowo (bo
      jeśli chodzi o upośledzenie fizyczne, to nie jest jeszcze tak żle, o ile to
      dziecko będzie w stanie w przyszłości, gdy nas zabraknie, samo zadbać o
      siebie), w takim przypadku najprawdopodobniej zdecydowałabym się na aborcję.

      Jeden jedyny raz dowiedziałam się przypadkiem o aborcji znajomej, chociaż
      wolałabym nie wiedzieć. Uścislając, dowiedział się o niej mój luby, bo to
      dziewczyna jego kolegi (to było ok. dwa lata temu, teraz już nie są oni razem).
      Mieliśmy dylemat, gdyż mój L zobaczył tester (pozytywny of kors) w mieszkaniu
      kolegi i po prostu nie wiedział, czy mu gratulować, czy jak się zachować.
      Stwierdziliśmy, że najlepiej będzie jak poczekamy aż oni sami nam to powiedzą -
      w przypadku, jeśli się zdecydują na dziecko. Po kilku dniach sprawa się
      wyjaśniła. Okazało się, że to już _trzecia_ aborcja tej dziewczyny, oni
      obydwoje nie chcą mieć dzieci, więc tak im bardziej na rękę. Ta dziewczyna
      (starsza ode mnie o rok czy dwa) jest bardzo dbającą o siebie Kanadyjką -
      zdrowa żywność, ruch na świeżym powietrzu i takie rzeczy. Jednakże nie stosuje
      ona żadnych zabezpieczeń, gdyż te ingerują w jej organizm (ale aborcja chyba
      bardziej?). Obydwoje baaardzo dobrze zarabiają, ona ma nawet własną przychodnię
      chiro, a on ma bardzo dobrą pozycję w dużym zakładzie z bardzo dobrymi
      świadczeniami socjalnymi (co tutaj nie jest rzeczą oczywistą). Ich krąg
      przyjaciół jest również bardzo specyficzny - często organizują party, gdzie
      paktycznie każdy z każdą itp. My do tego kręgu nie należaliśmy, ale
      szanowaliśmy ich sposób życia, w końcu to ich życie... Dużo myślałam o ich
      decyzji, rozmawiałam o tym również z moim mężem, w końcu obydwoje doszliśmy do
      wniosku, że coś z nimi nie tak, że to strasznie egoistyczne trzy razy przerywać
      ciążę - jeśli nie chcę mieć dzieci (co całkowicie mogę zrozumieć), to - za
      przeproszeniem - do cholery musze sie w jakiś sposób przed nią zabezpieczać,
      prawda? Taka jest przynajmniej moja logika... Przecież jest tyle różnych
      sposobów anty, w skrajnym przypadku (jak np. u nich, jesli tak bardzo nie chcą
      mieć dzieci) można się w końcu wysterylizować... Nie rozumiem i chyba nigdy nie
      zrozumiem, dlaczego oni nie zapobiegali, a woleli skorzystać z aborcji... Nie
      było w ich przypadku przesłanek socjalnych (bo jak wspomniałam mają się bardzo
      dobrze), w dodatku państwo kanadyjskie bardzo pomaga rodzinom z dziećmi -
      żłobki i przedszkola są baaardzo tanie (mój szwagier płaci za trójkę pociech
      ok. 120 dolców w miesiącu), nie rozumiem tego... sad Moim zdaniem ten skrajny
      przypadek to niesamowity egoizm i wygodnictwo... Pokreślam, że to naprawdę
      bardzo skrajny przypadek, absolutnie nie sądzę tego samego o innych osobach,
      które z różnych powodów zdecydowały się na aborcję.
      • annie_laurie_starr Re: Aborcja. 27.04.06, 19:36
        Kurcze Monika, az mi sie niedobrze zrobilo. Trzy aborcje i jeszcze zostawienie
        testu na widoku... A ja myslalam, ze aborcja to zawsze trudna decyzja i ze sa
        niuanse itd. Faktycznie, 3 aborcje sa lepsze dla zdrowia niz pigulka czy
        prezerwatywa - bardzo madra kobieta.
      • tora99 Re: Aborcja. 27.04.06, 22:09
        w tym wypadku zagadzam sie z toba, mimo ze jestem jak najbardziej za tym, ze
        decyzja powinna nalezec do kobiety, to jednoczesnie nie podoba mi sie jezeli
        aborcja jest srodkiem antykoncepcyjnym.

        a jezeli chodzi o przedszkola w kanadzie... sa baardzo drogie.
        wlasnie jestem na etapie szukania dla marty i najtansze jakie znalazlam to za
        570$ miesiecznie. (za jedno dziecko) w dodatku trzeba dziecko zapisac kilka
        miesiecy wczesniej, bo miejsc brakuje sad
        ze zlobkiem jeszcze gorzej - ponizej tysiaca nie znajdziesz.

        ale to tak na marginesie, dla pary, ktora opisalas nie powinna byc to
        przeszkoda.
      • syswia Re: Aborcja. 28.04.06, 13:41
        zlobki i przedszkola w Kanadzie sa tanie????????
        o kurcze, a gdzie? bo w TO podobno czeka sie w kolejkach na doplacane
        przedszkole latami, nie ma miejsc i trzeba spelniac warunki - czytaj: byc
        biednym
        wczoraj znajmowa opowiadala, ze znalazla fajne tanie przedszkole dla 3 letniej
        corki - 570 dol za miesiac...
        • syswia Re: Aborcja. 28.04.06, 13:43
          smile znajoma Torasmile)))
        • monika_a_b Re: Aborcja. 28.04.06, 18:06
          Syswiu i Toro, rozmawiałam dzisiaj rano z moim mężem na temat tych kanadyjskich
          żłobków i naprawdę jego brat płaci za trójkę córek (3 lata i bliźniaczki po 1.5
          roku) zdaniem mojego męża nawet bodajże mniej niż ja wam tutaj podałam, płaci
          po prostu jąś śmieszną cenę. Jego brat z żoną i córkami mieszkają w Ottawie i
          chyba państwo im dopłaca. Nie ma zielonego pojęcia, jakie kruczki on wymyślił,
          aby państwo mu dopłacało, ale przy najbliższej okazji zapytamy się. wink
          • monika_a_b Re: Aborcja. 28.04.06, 18:55
            Jeszcze chciałam dodać, że za żłobki w Montrealu płaci się ponoć 7 dolców na
            dzień (kiedyś było nawet tylko 5), więc to też niedrogo. Z tego wynika, że
            najdrożej jest w Toronto... sad
            • tora99 Re: Aborcja. 28.04.06, 19:13
              zdaje sie ze sie zgadza, cos mi sie kojarzy ze to zalezy od prowincji niestety
              sad((
              w ON niestety jest drogo.
    • sylwek07 Re: Aborcja. 27.04.06, 21:40
      conejito13 a w jaki sposob mam Cie przekonac ze to nie jest mi obce?chyba nie
      tedy droga.wiem ile czasu zajmuje zajecie sie chora osoba (prawie 4 lata
      zajmowalem sie Ciotka na wozku inwalidzkim).a teraz pomagam w DPS przy roznych
      osobach i widze ile czasu zajmuje i energii zajmowanie sie takimi osobami.
      • conejito13 Re: Aborcja. 28.04.06, 10:03
        eh...sylwek. nie chce zebys mnie do niczego przekonywal, nie udaloby ci siesmile
        taka juz ze mnie uparciuszka...smile
        opieka przez 4 lata nad niepelnosprawna ciotka byc moze mozna, a moze nie,
        porownac do opieki przez 18 lat nad bratem z zespolem downa. choc moze nie
        licytujmy sie, bo i po co? kazdy z nas ma wlasne (dosc rozne) doswiadczenia,
        rozne poglady na zycie, jego glowne kwestie. co nie wyklucza faktu, ze oprocz
        tego, juz na wstepie zostalo zaznaczone, trudnego i dyskusyjnego tematu, nie
        mozemy sobie milo porozmawiac na forumsmile pozdrawiam z calkiem juz goracej
        walencjismile
        • sylwek07 Re: Aborcja. 28.04.06, 10:36
          conejito13 jakbym chcial(probowal) Ciebie przekonac to bym napisal cos wiecej
          niz ta Ciocia no ale tak jak piszesz zycie jest zbyt krotkie aby ciagle
          pokazywac ze nie jest sie wielbladem.
          Kazdy znas(kto chcial) napisal swoje zdanie i niech pozostanie na tym co jest.
          Mozna milo sobie porozmawiac i warto nawet to robic smile
          zycze milego weekendu smile

          ps umnie tez cieplo z kolo 20 na plusie.
          • conejito13 Re: Aborcja. 28.04.06, 10:56
            a u mnie 30smile hehehe. i do plazy blisko. co zreszta zamierzam zrealizowac w ten
            weekend. a mam 3 dni wolne i wczoraj zakupilam nowe bikinismilesmile
            pozdrawiam i milego zycze!
            • monika_a_b Re: Aborcja. 28.04.06, 18:12
              Oj, Zajączku, pozdrów proszę ode mnie te przepiękne plaże Walencji... Strasznie
              mi tęskno za tamtymi stronami, w Walencji spędziłam przepiękny rok życia,
              miaszkałam na Calle de Pelayo, czyli praktycznie koło Estación de la Renfe,
              codzinenie jechałam stamtąd do Alzira, gdzie uczyłam niemieckiego... Pociąg był
              klimatyzowany, a za oknami rozpościrały się plantacje pomarańczy... i
              ryżu... wink Aż mi się łezka zakręciła na same wspomnienia... Mam zdjęcia w
              stroju Fallera, wśród tych drzewek pomarańczowych... wink
              • conejito13 Re: Aborcja. 02.05.06, 12:21
                ojej! to super, ze tu bylassmilesmile zazwyczaj wszyscy pedza do barcelony i madrytu
                a walencje omijaja, choc to takie piekne miejsce!smile
                a plantacje pomaranczy robia wrazenie niesamowite, najbardziej wtedy,kiedy
                kwitna, bo zapach jest przepieeeeeekny!smilesmile
                a fallas w tym roku byly jak zwykle huczne i obzartesmile moj maz juz mowi, ze jak
                bedziemy mieli dziecko to bedzie na pewno fallera (lub fallero, w zaleznosci od
                plci). lubie fallas, nawet mimo nawalu turystow i niemoznosci poruszania sie po
                miescie w tym czasiewink
                pozdrawiam serdecznie i zapraszamsmile!
    • ulinha Re: Aborcja. 27.04.06, 23:07
      Wiem, ze teraz troszke zamace, ale zrobie to troszke perfidnie i swiadomie...
      Zaznaczam jednak, ze wedlug mnie decyzja o poczeciu, badz nie-... jest decyzja
      jak najbardziej osobista i nie mnie jest ja oceniac... Kazdy ma prawo zyc
      zgodnie ze swoimi zasadami, badz sumieniem, rowniez ma prawo do wlasnych i
      swiadomych decyzji.
      Po pierwsze, przypuszczam ze kazdy zgodzi sie ze mna, ze poczecie dziecka to
      nie taka latwa sprawa. Obserwuje dziejace sie wokol mnie "sytuacje" i pozwole
      sobie na uogolnienie faktu, ze, z jednej strony, na dziecko prawie w
      wiekszosci "nie jest najlepszy moment". A z drugiej strony, wiem rowniez ile z
      nas cierpi na niespelniona chec posiadania dziecka... Ale i w tym przypadku
      dotykam spraw jak najbardziej osobistych.
      Zastanawiam sie rowniez nad powodami decyzji o aborcji. Wiadomym jest obawa iz
      dziecko ma ogromne szanse na urodzenie sie z wadami genetycznymi, badz
      cierpiace na straszliwe kalectwa czy choroby. Niestety z wlasnego doswiadczena,
      nazwijmy to zawodowego wiem, ze (niestety) schorzenia badz zespoly chorobowe
      skazujace dzieci na kalectwo badz niepelnosprawnosc (jak naten przyklad MPD
      Mozgowe Porazenie Dzieciece) nie sa uzaleznione genetycznie i najczesciej sa
      niemozliwe do wczesniejszego zdiagnozowania. Jesli wiec z zalozenia zakladamy,
      ze nie godzimy sie na wychowywanie i opieke nad (jak najbardziej swoim) nie w
      pelni sprawnym dzieckiem, czy tak do konca mozemy byc pewne o konsekwencji
      swoich decyzji. Mowie tu o opiniach nie potwierdzonych osobistym doswiadczeniem
      zyciowym. Dusi mnie w srodku pytanie o konsekwencje dzialania...
      Osobiscie napotkalam juz w zyciu sytuacje, w ktorej wydawalo sie ze
      niespodziewana ciaza "rujnuje" zycie, znam te kobiety, ktore zdecydowaly sie
      na "ryzyko" oraz te ktore takiej decyzji nie potrafily podjac... Wszystkim
      zycze jak najlepiej i mam nadzieje ze ich zycie (ich, nasze, moje...) nie
      bedzie nigdy wiecej wymagalo podejmowania az tak trudnych decyzji... wiem,
      jestem niepoprawna optymistka... przynajmniej uparcie chcialabym takowa byc..
    • brygida111 Re: Aborcja. 30.04.06, 11:34
      Przypadkiem trafiłam na ta dyskusję, wcześniej nigdy nie wypowiadałam się na
      temat aborcji. Ale tutaj moge coś powiedzieć. Świadomie zdecydowałam się
      urodzić dziecko chore, dziecko z Zespołem Downa. Dla mnie było to normalne, nie
      mogłam z dnia na dzień przestać kochać mojej długo wyczekiwanej córeczki.
      Zrobiłam badania prenatalne, ale teraz wiem ze takich badań już nie zrobie!!
      Tak naprawde badania prenatalne mogą informować o wadach genetycznych, ale nikt
      nie zapewni nas że nasze dziecko urodzi się zdrowe. Jest masa chorób ktore nie
      maja nic wspólnego z genetyką a powodują że dzieci cieżko chorują na
      nieuleczalne choroby, co czesto wiaze się z upośledzeniem umysłowym. Ja na
      własnej skórze przekonałam się że społeczeństwo zaczyna się zmieniać, zaczyna
      akceptować niepełnosprawnych. A to tylko dzieki rodzicom tych dzieci.

      Ja osobiście jestem przeciwniczą aborcji, ale uważam że to jest osobista sprawa
      kobiet i ich rodzin. Jak słysze że następne dziecko zostało pobite na śmierć
      przez swoich opiekunów ( bo nie powiem na nich rodzice) to wtedy sama twierdze
      że lepiej dla TEGO dzieka żeby nigdy sie nie urodziło.
      Wiele razy słyszałam , jak ktoś do mnie mówił że mnie podziwia... za co... za
      to że jestem matką... przecież to normalne.
      Natomiast ja moge powiedzieć ze podziwiam kobiety które decyduja sie na aborcję
      ( z różnych przyczyn) a za co ... za odwagę!!
      Przecież badania prenatalne nie daja 100% pewnosci że dziecko urodzi się chore,
      a może ktoś sie pomylił... ta nadzieja istaniała we mnie.
      A czasem mnie zastanawia czy kobieta która dokonała aborcji, będzie żyła do
      konca z czystym sumieniem...

      Mój post nie ma na celu ani nikogpo krytykować ani obrażać, ja nie doczytałam
      żeby ktokolwiek z Was stanął przed wyborem aborcji, ani nie doczytałam żeby
      ktoś miał z was dziecko niepełnosprawne...



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka