moje drogie partyjne kolezanki, dlugo mnie nie bylo i niestety w tym czasie
wiele dobrego i jeszcze wiecej smutnego sie wydarzylo
od poniedzialku jestem szczesliwa mezatka...hmm, z ta szczesliwoscia to bym
nie przesadzala, niestety 3.05 stracilismy nasze dziecko. malenstwo odeszlo
od nas tak cichutko i to niestety w czasie, kiedy nikt by sie juz nie
spodziewal takiego obrotu sprawy, bo pod koniec 4 miesiaca. widocznie tak
musialo byc

pozostala pustka, ktore niczym nie da sie w tej chwili zapelnic. jedno wiem,
ze mam wspanialego malza, ktory byl ze mna w tych trudnych chwilach do konca.