Zamyslilam sie ostanio nad pewnym zjawiaskiem. Mianowicie zauwazylam, ze
ludzie zamiast dobierac sie w pary bazujac na podobnych zainteresowaniach,
czy temperamentach z jakims oslim uporem dobieraja sie kontrastowo. Do tego
wszystkiego na przekor logice te kontrastowe zwiazki czesto trwaja i trwaja!
Np. Ja i Ksiaze Malzonek. Ja choleryk on flegmatyk. Ja pesymista on
optymista. Ja lubie czytac on... nie pamietam kiedy widzialam go z ksiazka w
reku! Ja Almodovara on Bruca Lee! Ja na koncert jazzowy on na rower.
Jak to u was Moje Panie wyglada? Pasujecie