wklejam tu wpis z innego watku. sylwek zaproponowal zebym zalozyla
taki watek. w sumie pomysl wydal mi sie fajny o tyle, ze faktycznie
moze jak ktos przeczyta to, co tu sobie bede klikac to moze mu sie
kiedys przyda.chcialabym zamieszczac info tzwpozyteczne jaki takie
wolne wnioski moje, czasami po prosrtu opisac co sie dzieje.mam
nadzieje ze nie macie nic przeciwko

i tak na wstepie mieszkam tu w Hiszpanii (Andaluzja) od konca lipca
po przeroznych "przygodach" chyba zaczynam
podnosic sie z kolan. poczatki byly koszmarne. poczawaszy od pradu,
tu kilka wskazowek

prad w Hiszpanii okreslany jest w cyferkach (nie pytajcie o co
chodzi bo do dzis nie rozszyfrowalam tajnikow technicznych). wiem ze
my na poczatku mielismy 4,9 z czyms tam czegos i powiedziano nam ze
to malo i mielismy zwiekszyc wg pana z endessy (taka chyba polska
elektrownia)na 6,9 no i tak zrobilismy, ale przy duzym domu i
wiekszej rodzinie (nas jest sztuk 4) powinno byc 13,85 tak jak mamy
teraz, a mamy po 3-dniowej walce, uzywaniu jednej rzeczy w jedym
momencie (np do zagotowania wody na kawe musialo byc wszystko inne
wylaczone), tysiacu telefonach i finalnej wizycie w tak jakby biurze
obslugi klienta mam prad o wlasciwej cyferce. ale uwaga kazde
zwiekszenie pradu kosztuje i to niemale pieniadze i te koszty
powinien pokryc wlasciciel mieszkania. to dla tych co by sie tu
wybierali
kolejna sprawa kazde miasto ma swoje tzw. ayutamiento (to taki jakby
nasz urzad miasta) a kazde ayutamiento ma swoje przepisy i tak np w
la cala de mijas zeby sie zameldowac trzeba miec zgode wlasciciela
na specjalnym druku. tego dowiedzialam sie znowu tydzien po
zameldowaniu (jak mi sie wtedy wydawalo) jak przyszla do mnie pani z
ayutamiento z pismem ze nie moga nas zameldowac.
aha i jecze jedna dobra rada bardzo dokladnie literujcie imie i
nazwisko i sprawdzajcie milion razy czy zapisali je poprawnie.
finalnie prad mam, internet tez mam, meldunek juz w koncu tez mam,
konto w banku mam i karty tez mam ale nie mam pin kodow
buhahahaha,bo ida do mnie juz od yyyyyyyyyyyyyy 3 tyg i dojsc nie
moga jakos, ubezpieczenie z polisa i kartami w reku tez mam, dziecko
doszkoly zapisane uff
zostalo jeszcze kilka rzeczy jak np wyrobienie libro de familia,
zakup reszty rzeczy do szkoly ale to juz na powoli. w razie jakby
ktos mial pytania to sluze pomoca przez trzy tyg dostalam szkole
zycia i chetnie podziele sie doswiadczeniem bo nikomu nie zycze
takich przejsc.kosztowalo mnie to duuuuuuuzo nerwow