Zaczelo sie to tak: na urodziny w czerwcu dostalam od mojego Luisa
maszyne do szycia. Cud miod i ogolny wypas

Jednakze doswiadczenie
krawieckie u mnie bylo zadne, wiec dlugo zajelo mi przekonanie sie
do szycia. Zapal byl, pomysly tez. Ostatnimi dniami, a wlasciwie
nocami gdy Maryska zasnela wymyslilam sobie, ze uszyje nosidlo dla
mojej maludy. Niom i uszylam swoja wersje MTja czyli miekkiego
nosidla wywodzacego sie z tradycji azjatyckich, ktore mozna uzywac
dla dzieciaczkow juz siedzacych. Jest to bardzo wygodny i
ergonomiczny rodzaj nosidel, a ze juz od dluzszego czasu wielka ze
mnie "chusto-maniaczka", wiec takie wlasnie nosidlo juz mam w swojej
skromnej kolekcji. A teraz skusilam sie na uszycie wlasnego.
Chwale, sie, bo to moj pierwszy krawiecki wyczyn
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1635743,2,3.html
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1636403,2,1.html
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1636404,2,2.html
Dziewczyny z mojego dzieciatego forum podpowiadaly mi, ze mam
otworzyc "skladzik" i szyc takowe MTje w chwilach wolnych. Moze to
jest jakis pomysl, jesli znajda sie chetni, ktorzy by cos takiego
chcieli miec i nie obawiali sie mojej krawieckiej tworczosci to
dlaczegoz by nie... Ocencie prosze swoimi oczami i powiedzcie
szczerze, jak Wam sie to podoba.