Gość: Iwonka
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.08.10, 11:01
Dziś pierwsza moja wizyta w Pup. Tak los chciał, straciłam pracę i
zarejestrowałam się tam. Wyznaczono mi termin na dziś, wiec
przyszłam z samego rana aby mąż przej wyjściem do pracy mógł zająć
się naszym dzieckiem. Siedzę więc na ławaczce w poczekalni, idzie
grupka "urzędniczek" i komentuje " o matkooo znowu pełen korytrz
smierdzieli"Zatkało mnie, jak można w taki sposób traktować i
nazywać ludzi.
Wybija godzina 7.30 zaczynają owteirać pokoje, z jednego pokoju
przechodzę do drugiego i nagle "przemiła urzędniczka, ciężarna,
ślicznie pachnąca papierosami " ( ta sama która nazywała czekających
ludzi śmierdzilami, sama okropnie cuchnie tanimi papierosami) stroi
miny i wysyła mnie do pracy za 700zł. Pytam więc delikatnie, czy nie
ma innej oferty bo ta finansowo nie spełnia moich oczekwiań a ta do
mnie krzyczy - że po co się rejestrowałam skoro chcę zarabiać
więcej, że pracy nie ma a ja gardzę, że .... i oczysiście podsuwa
długipis śmierdzący papierosem na odległość - każąc podpisać że
odmawiam przyjęcia pracy.
Przeraziłam się tym miejscem..... zachowaniem, bezczelnością.
Pierwszy raz w życiu jestem zarejestrowana w PUP, mam nadzieję że
ostatni. Może Dyrekcja PUP powinna zrobić coś z tymi "urzeniczkami"
ich podejście do ludzi, który niekiedy mają mniej znajomości i nie
mają tak ciepłej posadki. Może zamiast nazywać ludzi śmierdziuchami
itp powinni czasami powąchać siebie. Dla mnie sama patologia to
cieżarna cuchnąca na odległość papierosami.