Dodaj do ulubionych

Prowokator, demaskator, patriota

    • Gość: JA Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.swipnet.se 04.08.04, 10:58
      ALE TA POLSKA TO PRYMITYWNY KRAJ
      NIE POTRAFI NAWET PRZEANALIZOWAC
      PODSTAWOWEJ POLITYKI, 40 MIL. LUDZI
      PRYMITYWOW, PALEC W DUPIE USA I ZYDOM
    • Gość: toto Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.adsl.xs4all.nl 04.08.04, 11:03
      A gdzie był Moore gdy demokraci spaprali wojnę na Bałkanach? Myślicie, że tam
      wszystko było O.K? Zły Miloszewicz i dobry "wolny świat" z Billem na czele.
      Tamta wojna również była brudna i pełna zakłamania odnośnie amerykańskich (i
      nie tylko) interesów. Ale nasz Moore milczał.
    • Gość: Domoslawski Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.w80-9.abo.wanadoo.fr 04.08.04, 11:06
      Dziekuje panu Domoslawskiemy za wywazona krytyke filmu M. Moora. Zgadzam sie z
      nim rowniez co do oceny poprzednich krytk tego filmu w Gazecie Wyborczej. Bylam
      tymi krytykami zdziwiona i rozczarowana, ze mozna bylo wyciagac tego rodzaju
      wnioski. Pamflet i krytyka wladzy istnialy zawsze, nawet w czasach monarchii,
      dzisiaj sa niezbedne jak tlen do zycia, by demokracja mogla ciagle istniec.
    • Gość: ANDRZEJ Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.swipnet.se 04.08.04, 11:07
      SLUCHAJCIE ZYDOW I BUSHOW
      TODOBRZE NA TYM WYJDZIECIE
      ZDRAJCY EUROPY
    • Gość: tompl Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.08.04, 11:23
      ja tez ogladalem ten film. podobalo mi sie.ale mam mieszane uczucie.
      spojrzmy szczerze, ktory polityk, do tego jeszcze bogaty polityk, nie
      klamie.czy to Bush, czy to Kerry czy ktos inny. to taki zawod.
    • Gość: pietia@tricity Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: 62.233.149.* 04.08.04, 11:29
      i tak nie pokazał wszystkiego
      wiele więcej jest niejasności i dziwnych zbiegów okoliczności

      ... ale to by było jush nie do pokazania ;>
    • Gość: . Bush to lewacki rewolucjonista, bolszewik IP: *.arcor-ip.net 04.08.04, 11:49
      Smutne, ze w zaslepieniu spowodowanym malpia miloscia do USA niektorzy ludzie
      nie widza, ze wlasnie Bush to wywrotowiec, rewolucjonista, ktory chce postawic
      USA i swiat na glowie, stalinowskie metody wewnatrz i na zewnatrz uczynic
      salonowymi, a na swiat weksportowac swoja rewolucyjna mysl i przekuc ja w czyn.
      Mam jednak wytlumaczenie takiego stanu rzeczy, chyba wiem, dlaczego niektorzy
      sa slepi na bolszewizm Busha. To posluszne dzieci komuny, wychowankowie
      systemu, ktorzy grzecznie aranzowali sie z systemem a dzis tesknia do podobnych
      warunkow, w ktorych w oparciu o polityczne deklaracje mozna bylo robic kariery
      i pieniadze. To ci, ktorzy nie doswiadczyli i nie wiedza, bo wiedziec nie chca,
      ze bolszewizm poslugiwal sie podobnymi metodami co Bush, ze obozy w ZSRR
      podobne byly do obozu w Guantanamo, NSA odobna do KGB, podobna samowola i
      ograniczenia praw czlowieka i wreszcie podobna idea podbicia swiata i
      wyimportowania wlasnego stylu i systemu.
      To wlasnie krytycy Moore a klakierzy Busha to niedobite czerwone scierwo,
      postkomunistyczne odchody, karierowicze bez kregoslupa, sprzedawczyki bez
      honoru, ktorym Bush przynosi nadzieje na powrot do dawnych systemow, na kariere
      i wladze w zamian za polityczna lojalnosc, pieniadze i posade w zamian za
      polityczna poprawnosc, intratne zlecenia i zamowienia w zamian za sprzedany
      honor i sluzalczosc.
      Niestety nie ma sensu dyskusja z nimi, gdyz sa to ci, ktorzy z rozsadku
      popierali Bierutow, z nadzieja witali Gomulke, z przekonania klaskali
      Brezniewom, rozumieli racje Jaruzelskich, a dzis zawyli z zachwytu na widok
      Busha, zgodnie w jednym chorze z ex-towarzyszami z PZPR, dawnymi slugusami
      Moskwy, ktorzy dzis ujawnili, ze juz zawsze kochali Ameryke. Oni nie rozumieja,
      ze sa szmatami.
      • Gość: Jan K. podobne byly do obozu w Guantanamo IP: *.asm.bellsouth.net 05.08.04, 03:52
        Gość portalu z IV Rzeszy: . napisał(a):

        Hej, lepiej nie pisać o "obozach", jak się pisze z IV Rzeszy. W domu
        powieszonego nie powinno mówić się o stryczku.

        Jan K.
    • Gość: yurek Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.dsl.support.nl 04.08.04, 11:53
      Tlusty gnojek bez talentu, ktory normalna droga nigdy nie zdolal byc szerzej
      znany.Zwykle scierwo, typowy produkt uboczny amerkanskiej wolnosci. Radzilbym
      mu sie przxeniesc i tworzyc w Federacjio Rosyjskiej (ale tworzyc filmy o Rosji).
    • spacerowicz SKAD TYLE AGRESJI WOBEC MOORE 04.08.04, 12:01
      A stad, ze nikt nie lubi sie przyznawac, ze dal sie zrobic w ch....a,
      a tak, jak Polakow zrobil w ch....a Bush i jak ich w puscil w zasrane maliny,
      to jeszcze w calej historii ludzkosci nikt nikogo tak nie zaladowal w
      zwieracze.

      No to tera sie bedo sie drzec, ze Moore be!, bo im podkopal tozsamosc i system
      wartosci, i pokazal palcem, ze sie dali zrobic w ch....a jak ostatni matol.
      • Gość: Eva Re: SKAD TYLE AGRESJI WOBEC MOORE IP: *.a.pppool.de 04.08.04, 12:48
        Mysle, ze agresywni nie sa homogenni,i ze sa to przynajmnie 3 grupy. Jedna z
        nich nazwalec u gory - to ci, ktorzy dali sie zrobic w konia, dzis sie wstydza i
        probuja ukarac tego,ktory obnazyl ich glupote a to jest niewybaczalne, wiec stad
        ta agresja. To tzw. naiwni i oglupieni. Ale ta grupa ma przynajmniej ta zalete,
        ze cos w koncu jest w stanie zrozumiec.

        Niestety istnieje 2. grupa, ktora rzuca sie na Moora dlatego, ze nadal NIC nie
        rozumie i slepo wierzy Bushowi - to grupa glupich nieuleczalnie. No i wreszcie
        3. grupa - w Polsce raczej rzadka. To grupa cynicznych manipulatorow,
        czerpiacych bezposrednie korzysci z sytuacji i dlatego tepiacych tych, ktorzy
        chca ja zmienic. Swietnie przy tym potrafi sie poslugiwac powyzszymi grupami i
        manipulowac je do swych celow.

        Jak sie temu dokladnie przyjrzec, to jest to ogromny potencjach agresji.

        P. Domoslawski napisal dobry, uczciwy artykul, i niezaleznie od tego czy ma to
        drugie dno czy nie (pobudki jego czy tez GW), chwala mu za to.
        • Gość: Maria Re: SKAD TYLE AGRESJI WOBEC MOORE IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.04, 20:11
          Trzecia grupa. o której pisze Eva jest u nas wcale liczna, tele że bardziej
          aspirująca niż mająca realne wpływy. Historię polskiego kurewst.a mamy bowiem
          bogatą, np po tym jak Hitler wlazł do Polski znaleźli się tacy, którzy pragnęli
          utowrzyć rząd na takiej samej zasadzie, co Vishy w pokonanej Francji. Hitler
          nie był jednak zainteresowany. Niestety polski kmiot rwący się do władzy pod
          osłoną silniejszego zawsze budził śmiech na salonach. Co nie przeszkadzało
          salonom wysługiwać się głupimi Polaczkami...
          • Gość: Eva Re: SKAD TYLE AGRESJI WOBEC MOORE IP: 134.155.41.* 04.08.04, 20:38
            tak, to chyba prawda. Polskich aspirantow na salony amerykanskiego cynizmu jest
            wielu, tylko wejsc tam trudno.
    • Gość: Hebe Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.crowley.pl 04.08.04, 12:04
      Gość portalu: Domoslawski chuj napisał(a):

      > Precz z lewactwem

      ===============
      Ale jestes tępy zwierzu. Masz gąbkę zamiast mózgu.

      Bierz broń i jedż do Iraku. Nie leń się! Tam takich potrzebują.
    • Gość: BIGWISEBLACKMAN Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.ssmb.com 04.08.04, 12:08
      Eee tam. Kolejny artykuł jakiegoś półinteligenta przesiąkniętego nienawiścią do
      administracji Busha, który wysila swój intelekt do granic możliwości (niezbyt
      wysokich, widać) w "uzasadnianiu" manipulacji, której dopuścił się Moore. Na
      początku takie opinie mnie bulwersowały, ale teraz to już mi się tylko śmiać
      chce. A jeśli chodzi o inwektywy - ten film jest jedną wielką inwektywą -
      zarówno dla Busha, jego administracji, połowy Amerykanów, którzy go wybrali na
      prezydenta i przede wszystkim dla inteligentnego widza, który potrafi dostrzec,
      w jak paskudny sposób Moore stara się manipulować jego opinią. Niestety, ludzie
      pokroju Artura Domosławskiego tego nie widzą. I to oni są niebezpieczeństwem
      dla demokracji (bo m.in. dopuszczają możliwość perfidnego manipulowania faktami
      w celu osiągnięcia jakiegoś, powiedzmy, "nadrzędnego celu").

      Aha, tekstów nt salwadorskich chłopów eksterminowanych przez Reagana nie będę
      nawet kometował, bo to urąga mojej godności.

      Pzdrawiam Artura Domosławskiego, wszystkich zwolenników Moora i życzę szybkiego
      powrotu do zdrowia psychicznego. Trzymam kciuki!
      • kobietkalub Re: Prowokator, demaskator, patriota 04.08.04, 12:26
        Poczułam się wywołana do tablicy. Swoim listem tylko pokazałeś swój poziom...
        To, że podobał mi się film Moore'a nie znaczy, że brakuje mi inteligencji.
        Wyobraź sobie, że doskonale zdawałam sobie sprawę w których momentach film chce
        mną manipulować (chociażby pokazywanie uśmiechniętych twarzy szczęśliwych
        Irakijczyków czy wklejenie zdjęć z Wietnamu). I wiesz co- bardzo się z tego
        cieszę. Bo nie cierpię okropnie prezydenta, który nie potrafi sklecić
        samodzielnie 1 zdania, a i tak wszystkich wokół uważa za miernoty. Zrozumcie
        wreszcie ludzie, że ten film nie jest zapisem dokumentalnym prezydentury Busha
        jr., tylko subiektywną opinią twórcy filmu (zresztą on sam to mówi na początku
        filmu, tylko widocznie niektórzy byli zbyt zajęci otwieraniem chipsów i nie
        słyszeli tego)!!
      • Gość: PA Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.kci.wayne.edu 04.08.04, 17:47
        Mam wrazenie, ze twoja milosc do Busha jest tak obsesyjna, ze wynaturza ci
        swiat. Ale tak to juz jest z wszystkimi chorobliwymi namietnosciami. Znalem
        takich, ktorzy w podobny sposob kochali Zwiazek Radziecki. Nazywalismy ich
        czerwonymi fanatykami lub homo sovieticus. W koncu, demokracja w Polsce jest
        wciaz mloda i nie wszyscy mieli wystarczajaco czasu aby przestawic sie na inny
        system myslenia. Stad "eternal strugggle between good and evil" dychotomia.
        Mam jeszcze jedno pytanie do ciebie (jezeli wciaz mam glos i biegne tokiem
        twoich mysli): co zrobic z pozostala polowa Amerykanow, ktorzy glosowali na Ala
        Gore'a w 2000 roku? Wyslac ich do gazu? zakladu psychiatrycznego? oglosic ich
        wrogami ludu? czy tez proklamowac ich intelektualnymi matolami? Na zakonczenie,
        wydaje mi sie, ze pryncypialni zwolennicy Busha w Polsce (i poniekad w Ameryce)
        rekrutuja sie glownie z bylej pro-komunistycznej lub naiwnie chrzescijanskiej
        klienteli szukajacej prostych modeli tlumaczacych skomplikowany swiat wokol.
        • Gość: BIGWISEBLACKMAN Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.ssmb.com 04.08.04, 18:12
          O Jezu! Faktycznie, bushowski elektorat i jego zwolennicy to albo komuniści,
          albo chrześcijanie, w końcu to taki podobny typ człowieka - te same wartości,
          te same ideały, ten sam pogląd na świat... :( Człowieku...szkoda gadać.

          Co do ludzi głosujących na Ala Gore'a - wręcz przeciwnie, jeszcze raz,
          przymusowo nawet, wysłabym ich na wybory. Tak, żeby CAŁE społeczeńtwo mogłoby
          się wypowiedzieć za lub przeciw Bushowi (nawet, jeśliby miał przegrać). Bo ja
          nie krytykuję demokratów, Ala Gore'a, Johna Kerry'ego czy Billa Clintona
          (którego osobiscie bardzo szanuję i bardzo lubię, mimo iż był demokratycznym
          prezydentem i skupiał się bardziej na problemach wewnętrznych USA niż na
          polityce zagranicznej), nie krytykuję wyborców Gore'a i Kerry'ego i
          przeciwników Busha (choć sam uważam, że Bush jest DOBRYM prezydentem i ogólnie
          wolę republikanów), natomiast krytykuję WSZYSTKICH, którzy są fanami Morre'a,
          jego podłych agitek propagandowych, WSZYSTKICH, którzy mają klapki na oczach i
          przyjmują zmanipulowaną "prawdę" jako tą JEDYNĄ.

          I jak juz wcześniej pisałem przy jakiejś dyskusji na ten temat - Micheal Moore
          ma prawo być
          idiotą/lewakiem/manipulatorem/cwaniakiem/dobrzezarabiającymbiznesmenem/itditp
          (niepotrzebne skreślić), ma prawo kręcić te swoje agitki, ma prawo zarabiać
          kasę na takich imbecylach, jakich tu możemy przeczytać na forum, ma nawet prawo
          obrażać wszystkich na około - tego nie kwestionuję, to jest podstawa wolności
          słowa. Chodzi tylko o to, że trzeba mieć w głowie te minimum, żeby to
          obiektywnie ocenić. Bo film jest DO DUPY. I tyle.

          Więc niech dalej sobie kręci i pisze, a wy się zachwycajcie, ja przynajmniej
          będę miał rozrywkę czytając wasze euforyczne wypociny dotyczące twwórczości
          waszego wiszcza na forach takich jak te.

          Ale takich ćwierćinteligentów jak ty PA to chętnie bym wysłał do zakładu
          psychiatrycznego.
          • Gość: PA Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.kci.wayne.edu 04.08.04, 20:25
            Ja rowniez uwielbiam takich intelektualistow jak ty, ktorzy zawsze dopatrza sie
            glebi w prostackich myslach takich tegich glow jak Dubya. W Polsce jest ich
            wiecej, chocby polowa Sejmu, od postkomucha Millera i Kwasniewskiego, do
            Kaczorow i JM Rokity. Nie wspominam Michnika- apologety rewolucji bez rewolucji
            i filozofa od tow. Mauzera (ale w Iraku)jak trzeba. Podsunalbym ci kilku wiecej
            glebokich postaci do interpretacji ich mysli: J. Stalin, N. Chruszczow lub
            chocby sen. Liberman. Jezeli tylko lubisz double-talk i remizowo-stodolowy
            zdrowy rozsadek- go ahead. Niektorzy maja naturalne ciagoty do slownej sodomii.
            Mysle, ze wciaz lubisz te slynne "raporty" z CNN i "WSJ", ktorych poziom jest
            kompromitujacy, a moze je czytasz po naszemu- z przymruzonycm okiem, tak dla
            zgrywy, jak za czasow komuny sprawozdania z posiedzen Biura Politycznego. W
            koncu ktos wzial za ich napisanie grube pieniadze, czyli maja jakas wartosc,
            przynajmniej w kategorii sci-fi. Mam nadzieje, ze nie potepiasz ich w czambul,
            poniewaz wystawilbys na szwank kwalifikacje profesjonalne ich autorow oraz
            intelektualne ich czytelnikow. Co do lubienia i nielubienia- ja lubie Britney
            S., ale tylko jak sie rozbiera; zdecydowanie powinna zaniechac spiewania. Moze
            intelektualisci jak ty powinni pisac przewodniki po zyciu aby wskazac maluczkim
            co maja myslec i dlaczego Dubya jest dobrym prezydentem i przyjacielem
            wszystkich Polakow. Rowniez twoim. Bye.
            • Gość: Jan K. Prawda z Uniwersytetu IP: *.asm.bellsouth.net 05.08.04, 03:26
              Większość piszących na tym forum z amerykańskich uniwersytetów (lewactwo o
              ksywie "PA" pisze z Wayne State University w Michigan) ma poglądy polityczne
              daleko na lewo nawet od Fidela Castro. Tak zawsze było, i w latach 50-tych na
              uniwersytetach królowały portrety dobrotliwego Wujaszka Stalina, potem pod
              koniec lat 60-tych Światłego Przewodniczącego Mao z wietnamskim Stalinkiem Ho
              Chi Minem, potem Castro, Daniela Ortegi, a teraz Kim Dżong Ila z Che oraz
              Kerry'ego na przemian z Howardem Deanem i Kucinichem.

              Czy to powietrze, czy wam coś dosypują do jedzenia? Może to masochizm -
              chcecie komunizmu ponieważ pracujecie za marne pieniądze i życzycie innym tego
              samego?

              Nie stać was nawet na komputer i Internet! Używacie służbowego komputera w
              godzinach pracy okradając pracodawcę. A fe!

              Jan K.

              Jan K.
              • Gość: PA Re: Prawda z Uniwersytetu IP: *.kci.wayne.edu 06.08.04, 20:11
                Po pierwsze-nigdy nie bylem czerwonym harcerzem, jak ty, stad cenie zasady
                wolnosci, w tym swobode nieskrepowanego myslenia bez kompleksow; nie wiem w co
                druh Kuron lub Maciarewicz kazali ci wierzyc w swoim czasie- to dla mnie
                zupelnie nieistotne. A moze to byl slawetny Sokol?
                Po drugie- dokonalem calkowitego rozrachunku ze swoim dziecinstwem i mlodoscia,
                stad nie wracam wciaz do przeszlosci.
                Po trzecie- nie wiem skad jestes i gdzie pracujesz; zupelnie mnie to nie
                obchodzi; jezeli o mnie chodzi mozesz rozwozic pizze lub zamiatac w MacD;
                Po czwarte- negowanie komunizmu nie oznacza automatycznie afirmacji prawicowego
                ciemnogrodu; tak bylo jedynie w audycjach RWE; byle komuchy sa dzis jak
                najbardziej apologetami Busha i konserwatywnego katolicyzmu, co znaczy, ze
                przestawic sie jest stosunkowo latwo. Z drugiej strony- gratuluje sojusznikow.
                Po piate- musisz mi wyjasnic jakie inspiracje czerpiesz z Busha & Co. To musi
                byc intelektualnie budujace.
    • Gość: Air_Force_1 Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.amb.bydgoszcz.pl 04.08.04, 12:36
      Fuck USA every day !!!!
      FUCK !!!
      • Gość: mk Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.tampabay.rr.com 04.08.04, 20:47
        Co za bzdury!!!!. Autor tego artykulu to baran ,ktory nie ma pojecia o sytuacji
        politycznej w swiecie. Moore patriota ???. Kto ksztalci takich baranow i kto im
        pozwala drukowac takie bzdury. A moze to jeszcze jeden komuch ?.
    • Gość: dyrektor Ochucki Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.magma / *.magma-net.pl 04.08.04, 12:48
      i tak trzymać, bracie, tak trzymać!
    • Gość: xx Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.acn.pl 04.08.04, 12:54
      Autor poruszył w swoim tekscie dwa tematy, w pewnym sensie związane ze sobą;
      film Moore'a i politykę administracji Bush'a juniora. Chciałam ustosunkować się
      do obydwu wątków felietonu.
      Zacznijmy od filmu. Kreowanie wrażenia, że film jest odpowiedzialnym dokumentem
      w sytuacji gdy sam autor filmu w wywiadach udzielanych ostatnio twierdzi, że
      film nie przedstawia faktów tylko jego widzenie rzeczywistości [ fakty tak jak
      on je widzi], wypierając się poprzednich zapewnień o 100% wiarygodności
      dokumentu, jest błędną linią obrony. Nawet ludzie zorientowani na lewo sceny
      politycznej [choć oczywiście nie wszyscy], zdają się sądzić że jest to sprawnie
      zrobiona propagandówka. Nie zmienia to faktu, że film jest ważny. Ilość osób
      chcących zapłacić za obejrzenie tego 'dokumentu' i ilość publikacji jakie się na
      jego temat pojawiły pokazuje jasno, że film mówi o czymś bardzo ważnym dla
      znacznej części społeczeństwa. Ponadto nie jest to odosobnione zjawisko. W US
      dużo odbiorców mają książki, które zawierają ostrą krytykę demokratów czy
      republikanów. Niektóre z nich trafiły na listy bestseller'ów, nawet w chwili
      obecnej senator Byrd reklamuje w talk-show'ach swoją, świeżo wydaną, ostro
      anty-bush'owską książkę, w której oskarża administrację wręcz o zniszczenie
      swobód leżących u podstaw państwa. Film Moore'a wpisuje się po prostu w ten nurt
      Jest częścią ostrej debaty nad przyszłością US. Dla mnie osobiście jest on
      wspaniałym wyrazem wolności słowa [nie wyobrażam sobie aby równie anty-rządowy
      'dokument' mógł powstać w którymkolwiek państwie europejskim, z ich dotowanymi
      przez państwo kinematografiami, nie mówiąc już o państwach nie należących do
      strefy zachodniej, gdzie wolność słowa jest koncepcją cokolwiek abstrakcyjną],
      Ponadto film ten jest, jak wspomniałam, częścią wielkiej i zaciętej debaty nad
      kierunkiem w którym Stany Zjednoczone powinny się rozwijać czego nawet Europa z
      jej monokulturami politycznymi, które zdają się wpadać w panikę, gdy tylko jakaś
      inaczej myśląca partyjka zdobędzie 10% poparcia, wydaje się nie rozumieć.
      Dlatego nie ma powodu diabolizować Moore'a i jego filmu jest on po prostu
      dzieckiem swoich czasów odzwierciedlającym społeczeństwo, w którym żyje. Bardzo
      utalentowanym dzieckiem. Ja osobiście jestem wdzięczna bogom za istnienie Moore'a
      Odnośnie krytyki polityki administracji Bush'a juniora. No cóż,po odrzuceniu
      całej politycznej retoryki, ocena jego polityki zależy od tego co uważamy za
      źróda terroryzmu i czy nasza przyszłość jest na tyle ważna by poświęcić za nią
      kilka tysięcy istnień ludzkich. Jeżeli myślimy, że źródłem terroryzmu jest bieda
      [ teza nie do obronienia w świetle ilości pieniędzy niezbędnych do stworzenia
      struktur niezbędnych do rekrutacji i wyszkolenia terrorystów] to atak na Irak
      jest oczywistym nonsensem. Jeżeli jednak zakładamy, że terroryzm jest po prostu
      środkiem walki uprzywilejowanych ludzi o większy kawałek tortu to oczywiste jest
      ,że najważniejszą rzeczą jest pozbawienie ich środków na prowadzenie wojny i
      zmniejszenie możliwości indotrynacji; wówczas koncepcja ataku na Irak wygląda
      inaczej. Proponowałabym sobie przemyśleć jak wyglądałaby przyszłość zawodowych
      duchownych islamskich i starszyzny klanowej gdyby udało się przeprowadzić
      modernizację krajów arabskich, czy mając w perspektywie tak olbrzymią utratę
      znaczenia i wpływów warstwy rządzące nie będą się starały wygenerować jak
      największego oporu wobec zdawałoby się nieuniknionych przemian? Chciałam ponadto
      zwrócić uwagę, że rewolucja w Iranie nie była odpowiedzią na autorytarne i
      okrutne rządy szacha [ rządy były autorytarne i okrutne w tej części świata od
      zawsze] lecz na próbę agresywnej modernizacji i jest przedsmakiem tego co czeka
      społeczeństwa arabskie gdy 'pokojowa' opcja zwycięży w świecie zachodnim.
      Zwycięstwo 'pokojowej' opcji umocni anty-modernizacyjne siły w świecie arabskim
      i ułatwi ich szerzenie się w rejonie, w podobny sposób jak klęska w Wietnamie
      ułatwiła ekspansję komunizmu w Azji południowo- wschodniej, ze wszystkimi tego
      konsekwencjami [ hej!czy ktoś jeszcze pamięta Kambodżę]. Chciałam ponadto
      zwrócić uwagę, że w związku ze stale rosnącą populacją muzułmanów w Europie, ta
      część świata może też się znaleść w strefie wpływów sił anty-modernizacyjnych.

      I jeszcze jedna uwaga. Wuj Sam nie jest idealny. Z chęcią zamieniłabym go na coś
      doskonalszego. Problem polega na tym, że świat nie jest idealny i funkcjonuje
      według pewnych reguł, na które niestety nie mamy wpływu. Jedną z tych rzeczy,
      których nie lubię jest to, że nie istnieje coś takiego jak bezklasowe
      społeczeństwo. W każdej, nawet najmniejszej grupce natychmiast po jej powstaniu
      pojawiają się liderzy, którzy mają w tej grupie nieproporcjonalnie duże wpływy i
      czerpią nieproporcjonalnie duże korzyści z funkcjonowania tej grupy. Gdy ich
      usuniemy pojawiają się nowi. Jeżeli chcemy pozbyć się troskliwej opieki Wuja
      Sama to musimy mieć świadomość, że osłabienie wpływów US oznacza w praktyce
      wzmocnienie wpływów sił najsilniejszych na danym obszarze. Kto po wyrzuceniu
      Jankesów z Europy [w chwili obecnej nie wydaje się to prawdopodobne] będzie
      narzucał nam swój system? Czy naprawdę to jest lepsza alternatywa? Po
      przystąpieniu do Unii czujemy się silni, lecz nie oszukujmy się tzw Świat- nie-
      zachodni odbiera Unię jako prowincję US i tylko przy takim założeniu liczy się z
      jej opinią. To nie Unia nada ton w naszym rejonie powycofaniu się US. Czy
      potencjalne odłabienie się US po klęsce w Iraku nie odbije się mocniej na życiu
      mieszkańców Starego Kontynentu niż obywateli US po drugiej stronie Atlantyku?

      To wszystko musimy pamiętać oglądając Fahrenheid 9/11


      • Gość: mk Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.tampabay.rr.com 04.08.04, 20:50
        jaka kleska w Iraku .O czym Ty piszesz dziewczyno !!
      • a.adas Re: Prowokator, demaskator, patriota 05.08.04, 18:37
        To nie są słowa skierowane wyłącznie do Autorki poprzedniego postu, i nawet nie
        głównie do Niej:)
        Przekopiowuję swe słowa z FA. Trochę koresponduję z powyższymi:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14659309
        Mnie zastanawia jedna rzecz - na którą sam Domosławski zresztą uwagę - Stany
        Zjednoczone są traktowane ostrzej od każdego innego państwa na świecie! To od
        USA wymaga się respektowania wszelkich umów, zwyczajów politycznych,
        respektowania każdego prawa, to Stanom patrzy się ciągle na ręce!
        O ironio potwierdza się słuszność komunistycznej doktryny - jak się o czymś nie
        mówi to tego nie ma... To nie kosmici, Arabowie czy Chirac ze Szchroederem
        najgłośniej krzyczą o amerykańskich "zbrodniach", a sami Amerykanie! CNN i tak
        dalej, z różnymi maniakalnymi poszukiwaczami spisków włącznie.
        Pan Artur słusznie pisze o reżimach w Ameryce Południowej. Tylko zapomina o
        szerszym tle - co wtedy Związek Radziecki robił w wielu innych krajach? A
        Belgia, Portugalia, Holandia, Francja, Anglia w różnych krajach Afryki i Azji.
        Jeszcze jedno - Amerykanie przyznali się do winy i powoli rozmontowali
        latynoskie dykatatury (zresztą ZSSR nie sponsorowało różnych partyzantek?), a
        Europa dalej jest gotowa poprzeć każdego skurwysyna, jeżeli dostanie z tego
        jakieś ochłapy.
        Ostatnia sprawa:
        "George W. Bush jest rewolucjonistą, bo w rewolucyjny sposób zredefiniował
        politykę zagraniczną i miejsce USA na geostrategicznej mapie świata."
        To prawda, czysta prawda. Ale nie jest to zbójeckie prawo Ameryki? Stany mają
        swoje pięć minut w historii, Europa miała - spójrzcie sobie na mapę Afryki,
        Iraku, Palestyny, Iraku, Afganistanu, Indii czy Indochin. USA od 50 lat
        interweniuje w byłych europejskich koloniach!
        Reasumując - Europie wolno robić wszystko (tak jak Husainowi, Chińczykom,
        Castro), bo jej ew. "historyczne potknięcia są ściścle tajne, a amerykańskie
        nie - zawsze sie znajdzie jakiś Amerykanin z kamerą...
        I tak demokracja, szkodzi ochronie (przynajmniej trochę, troszeeeeeczkę) tej
        demokracji.
        A jak kuriozalny jest świat??? Wystarczy spojrzeć na konflikt palestyński.
        Dyktatorski kacyk Arafat jest światowym bohaterem walki o pokój (sic!), a
        demokratycznie wybranego Szarona wyzywa się od faszystów, bandytów, najchętniej
        by się go skazało na dożywocie. A w ONZ przechodzą kolejne rezolucje przeciw
        Izraelowi, przy rzezi w Sudanie, Iraku, Korei Północnej.
        Demokraci, sami sobie budujecie szubienicę...
        I
        Drodzy Antyamerykanie (Relatywizm moralny)
        Ciekawe, dlaczego stosujecie wobec USA podwyższone kryteria?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14688977
      • a.adas Białoruskie dywizje ruszają na Zachód!!! 05.08.04, 18:57
        Najbardziej liczycie na błyskawiczną pomoc:
        a) Rosji
        b) najbliższych sąsiadów
        c) ONZ -tu
        d) NATO
        e) Chin
        f) Stanów Zjednoczonych
        g) Unii Europejskiej
        h) Ligi Arabskiej
        ???

        Moje zdanie nt. Stanów i Europy, lewicy i prawicy mozna znaleźć powyżej.
        Nikt mi nie wmówi, że Husain był aniołem, a Bush jest totalitarnym dyktatorem.
        Nikt mi nie wmówi, ze największym zagrozeniem tego swiata są Izrael i Ameryka.
        Nikt mi nie wmówi, ze zagrozenie terroryzmem wzrosło po wojnie w Iraku -
        zmieniło oblicze i dało pretekst (patrz Hiszpania - podoba sie Wam "demokracja
        bombowa"?). Nic wiecej - reszta była przygotowana do skoku. Trochę jak
        katalizator - nie bierze udziału w reakcji, ale jest potrzebny.
        To jak Amerykanie zajmują się Irakiem po "wojnie" to juz jest inna sprawa.
        Dwoma słowami: spieprzyli wszystko.

        Pozdrawiam
        adas
    • Gość: WK Moore - wynajęty kłamca IP: *.ig.pwr.wroc.pl 04.08.04, 13:00
      Kilka miesięcy temu wpadła mi w ręce książka "Biali głupcy". Nie słyszałem
      przedtem o autorze. Po przeczytaniu już kilku rozdziałów zaszokowała mnie wręcz
      ogromna liczba ewidentnych kłamstw oraz fałszywych i nielogicznych wniosków.
      Autor dla poparcia swoich tez nie wahał się np. przytaczać jako wiarygodne
      oficjalnych danych statystycznych z Libii (!)
      Wątpię, czy M.Moore jest amerykańskim patriotą. Być może uważa on, że cel
      uświęca środki, toteż "dla słusznej sprawy" wolno mu kłamać. Ta publicystyka
      zdumiewająco przypomina (niektóre argumenty są niemal żywcem z Urbana -
      rzecznika rządu Jaruzelskiego) rozmaite "fakty prasowe" z epoki PRL-u.
      Tezie o patriotyczności Moore'a przeczy jego czarno-biały obraz Busha-Clintona.
      Najazd na Irak Busha można przecież łatwo zestawić z bardziej wątpliwie
      umotywowaną agresją na Serbię Clintona.
      Sądzę, że Moore to zwyczajny (dość prymitywny) propagandzista, wynajęty przez
      przeciwników Busha do brudnej roboty. Ma sprawne pióro i zupełny brak
      skrupułów. Myślę, że znakomicie by się urządził w PRL-owskich gadzinówkach.
      Inna sprawą jest, że jego popularność zestawiona z miałkością argumentacji
      rzuca trochę światła na poziom amerykańskich (i nie tylko - patrz powyższy
      artykuł) odbiorców.
      Pozdrowienia

      • Gość: SRV Re: Moore - wynajęty kłamca IP: *.vs.shawcable.net 04.08.04, 20:09
        Bardzo mądre słowa.Kto jak kto,ale napewno pan Soros finansował tego brukowca.
        Pozdrawiam
    • Gość: sandeman Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.adm.uni.wroc.pl 04.08.04, 13:47
      Film "Fahrenheit 9/11" miał zadatki na doskonały dokument, ukazujący
      nieudolnośc rządów Busha. Miał, ale Moore postanowił zrobić z niego
      populistyczne show, wybierając tylko te fragmenty rzeczywistości, które
      potwierdzają jego teorie. Rażąca stronniczość Moora sprawia, że film traci na
      wartości i przestaje być wiarygodny. Kuriozalną sceną jest moment, gdy Moore
      przedstawia koalicję antyiracką, pomijając tak istotne państwa jak chociażby
      Wielka Brytania! Teoria dotycząca Saudyjczyków jak się okazuje, też została
      obalona! Natomiast przedstawienie Iraku jako kraju szczęśliwego, gdzie dzieci
      dorastają w dobrobycie jest po prostu śmieszne. Film mógłby "przywracać wiarę w
      obywatelską krytykę i demokrację", gdyby Moore zdobył się przynajmniej na próbę
      obiektywnego przedstawienia faktów. Byc może Amerykanie nie potrafią analizowac
      i wyciągac wniosków, dlatego w filmie Moora nie ma miejsca na własne domysły.
      Pan Domosławski twierdzi, że film obala mit "cudownej Ameryki" i stąd liczne
      słowa krytyki. Czy Pan zatem wierzy w przesłanie filmu, jakoby biedni chłopcy
      szli na wojnę, by walczyć za elity, wyłącznie z patrioytcznych pobudek???
      Patetyczne słowa kończące film są zaprzeczeniem tego, co zostało pokazane parę
      minut wcześniej- motywacją zgłaszających się do wojska są pieniądze a nie Bóg,
      honor, ojczyzna! Film "Fahrenheit 9/11" jest bardzo subiektywnym obrazem, który
      Palmę w Cannes dostał chyba wyłącznie za to, że przyznają ją przede wszystkim
      Francuzi (i Quentin Tarantino - nomen omen - kolega z tej samej wytwórni
      filmowej).
      • Gość: Marta Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.04, 23:51
        Pan Domosławski nigdzie nie twierdzi, że film obala mit dobrej Ameryki, a tylko
        że część tzw. "krytyków" nie jest w stanie przyjąć tego filmu, bo ma łeb
        zastr.ny takimże mitem. Bądź łaskaw poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem, a także
        sięgnij po (choćby) słownik terminów literackich i sprawdź tam znaczenie takich
        pojęć jak: konwencja, gatunek, chwyt retoryczny, środek wyrazu, pamflet itp.
        Ludzie bez przygotowania humanistycznego choćby na poziomie podstawowym
        zanirzają poziom dyskusji.
        • Gość: sandeman Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.adm.uni.wroc.pl 06.08.04, 11:38
          A Tobie proponuję poćwiczyć ortografię a w razie wątpliwości - zaglądać do
          słownika:)) Poza tym fakt, że film po prostu mnie rozczarował, nie znaczy, że
          możesz mnie obrażać. Poziom dyskusji zaniżają osoby, które nie potrafią
          wyartykułować swoich opinii bez używania wulgaryzmów i obrzucania innych
          błotem.
    • Gość: pytajnik Kilak pytań panie Domosławski IP: *.anon-online.org 04.08.04, 13:48
      - czy polityka USA byłaby lepsza, gdyby Paul Wolfowitz używał lakieru zamiast własnej śliny? czy terroryści byliby przez to mnie
      okrutni? Może rozdawaliby ulotki zamiast zabijać?
      - czy w WTC zginęłoby mniej ludzi, gdyby Bush przestał czytać dzieciom książkę, a zamiast tego skasował z mapy nuklearnym
      uderzeniem Iran, Irak, Syrię Koreę Północną, Kubę oraz Niemcy, z których przyleciał Mohammed Atta? A jeśli Bush rzuciłby książkę w
      kąt i poleciał do Nowego Jorku - czy terroryści przeszliby na pacyfizm?
      - czy wojna byłaby bardziej moralna, gdyby amerykańscy żołnierze walczyli wołając "hop hop wojnie stop" albo "niech żyje Moore"?
      - czy rodzinę bin Ladenów należało internować na Guantanamo albo zagrozić jej ścięciem, jeśli bin Laden nie zaprzestanie
      działalności terrorystycznej?
      - czy amerykańską matkę bardziej boli utrata syna służącego w US Army w wojnie w Iraku niż iracką matkę człowieka zabitego przez
      reżim Husajna przez rozpuszczenie w kadzi z kwasem?
      • Gość: X Re: Kilak pytań panie Domosławski IP: *.com / *.u.mcnet.pl 04.08.04, 13:57
        Dobrze was tam towarzyszu Pytajnik w KC ulozyli - a jak elokwentnie...


        Tylko BRAK faktow! I tego wam towarzysze, obroncy Busha, brakuje...
      • Gość: wilga Re: Kilak pytań panie Domosławski IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.04, 00:19
        - czy w WTC zginęłoby mniej ludzi, gdyby Bush przestał czytać dzieciom książkę,
        > a zamiast tego skasował z mapy nuklearnym uderzeniem Iran, Irak, Syrię Koreę
        Północną, Kubę oraz Niemcy, z których przyleciał Mohammed Atta? A jeśli Bush
        rzuciłby książkę w kąt i poleciał do Nowego Jorku - czy terroryści przeszliby
        na pacyfizm?

        Pani(e) Pytajnik zanim postawisz pytanie, to obejrzyj wpierw film. Bo tak to
        tylko zaśmiecasz forum. No chyba, że widziałe(a)ś film i takie masz
        wątpliwośći, to wtedy faktycznie jesteś skończonym debilem.
    • Gość: Goya Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.04, 14:41
      Wydaje mi sie, ze tu sie troche miesza dwie sprawy. Jedna, to ocena
      prezydentury Busha, druga to wartosc filmu jako filmu. Busha nie podejmuje sie
      ocenia, bo nie wiem juz co jest prawda, a co klamstwem. Moore niewatpliwie ma
      prawo Busha nienawidziec, uwazac za zdrajce i glosno sie na ten temat
      wypowiadac, bo na tym, choc to bolesne, polega demokracja. Ale, moim wlasnym,
      prywatnym zdaniem, sposob w jaki swoja ocene na filmie formuluje i wyraza,
      srodki czysto filmowe, uwazam za zbyt natretne, ciezkie, histerycznoemocjonalne
      i manipulacyjne. Srodki, nie tresci. Dlatego, nie bedac wielbicielem Busha i
      widzac zagrozenia plynace z jego polityki, uwazam, ze film mogl byc zrobiony
      lepiej i dobitniej. Film nie podoba mi sie jako FILM.
    • Gość: Piter Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: *.mofnet.gov.pl 04.08.04, 15:03
      biedny lewacki ignorant bardzo charakterystyczny dla gazety wyborczej
      zabijać- tak, ale bezbronne osoby i dzieci nie zbrodniarzy
      prawo dla zboczeń nie dla normalnych (nienormalnych według polidruków) postaw
      to puenta, kredo wyznawane przez osoby zatrudnione przez gazetę
      opodobnie jest z poglądami na Amerykę i ich interwencję w Iraku- mordy za
      pomocą broni chemicznej nie będziemy umierać za Gdańsk
    • Gość: Jachopulos Cała naga prawda o USA IP: *.core.lanet.net.pl 04.08.04, 15:07
      Niektórzy nie znają tych faktów co podał Domasławski ,i oskarżają Moora o
      manipulacje, ich jakoś można częściowo usprawiedliwiać.Ale tych co je znają i
      kłamią w żywe oczy, wprowadzając w błąd opinię publiczną można śmiało posądzić
      o SB-ecką mentalność, a czasami i aktywność.Szczegółnie trafne jest porównanie
      Reagana do Ludobójcy Stalina za wspieranie rzeźi i szkolenia w ameryce
      południowej(i żadne lewactwo ani prawicowość nie zmieni tego faktu).
    • Gość: Andrzej Ani demaskator ani patriota... IP: 5.5R2D* / 213.42.2.* 04.08.04, 16:43
      Mieszkam w Emiratach od ponad dwudziestu lat i jestem tez kinomanem. Po
      obejrzeniu filmu Moora i przeczytaniu pana recenzji nasuwaja sie takie
      refleksje. To filmidlo to dla mnie nachalna propaganda. Ktos lubi, ktos nie…

      Dla pana Moor jest patriota. A wie pan gdzie film znalazl najwiekszy oddzwiek –
      poza Ameryka, szczegolnie tam gdzie sentymenty antyamerykanskie juz byly. Czy
      na tym polega patriotyzm?

      Z ta ropa to troche zlozona sprawa. Japonczycy bardziej sa uzaleznieni od tej
      bliskowschodniej ropy niz Amerykanie. Uwazam, ze byloby niedobrze gdyby dostep
      do tych bogact kontrolowali jacys fundamentalisci. “Asystowalem” Sadamowi przy
      obudwu wojnach: z Iranem i Kuwejtem. Obserwowalem z bliska dzialania
      fundamentalistow. W rezultacie uwazam, ze atak na Irak byl potrzebny natomiast
      nie przygotowano sie wlasciwie to etapu okupacji.
    • Gość: H Re: Prowokator, demaskator, patriota IP: 63.121.99.* 04.08.04, 16:57
      Bardzo dobry artykul.Brawo panie Domoslawski.
      Coraz wiecej ludzi zauwaza ze krol jest goly i pokazuje palcem.
      Niewiem tylko co stalo sie z doktorem Hamza.
      Bardzo czesto wystepowal w telewizji przed wojna a teraz nie moge go dostrzec
      moze dlatego ze nie bylo tych tlumow wiwatujacych z kwiatami.
    • Gość: ja A co byście powiedzieli na to? IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.04, 17:02
      Wyobraźcie sobie teraz film zrobiony, dajmy na to, przez
      jakiegoś z doradców prezydenta Busha, w przeszłości być może
      interesującego się kamerą filmową i posiadającego pewne
      operatorskie zdolności wyniesione z praktyk utrwalania na taśmie
      uroczystości rodzinnych. W owym obrazie (z ukrytej kamery)
      widzimy oto pana Moore'a wychodzącego rano ze swej, wartej kilka
      milionów dolarów willi, opieprzającego swego służącego za to, że
      nie przyniósł mu pięć minut temu drinka gdy wychodził z basenu
      oraz wsiadającego do nowiutkiego Ferrari Testarosy. W momencie
      gdy otwiera drzwi auta, daje sie słyszeć głos z offu: "Proszę
      państwa oto pan Moore. Tak, tak, ten wasz znamienity obrońca
      demokracji i sprzymierzeniec amerykańskiego plebsu. Czy jednak
      pan Moore rzeczywiście wygląda tak biednie? Czy miejsce jego
      zamieszkania nie przypomina wam twierdzy?Czy jak widzieliśmy
      przed chwilą jest tak życzliwy dla ludzi jak się z tym obnosi?
      Oj chyba nie..." Następnie przez cały film obserwujemy Moore'a w
      sytuacjach gdy np. wyrzuca papierek przez okno, nie płaci za
      parkomat, bo wie, że stać go na dowolnej wysokości mandat,
      wykłuca się ze sprzedawcą w McDonaldzie, że ten dał mu za małego
      hamburgera oraz, zapytany przez operatora filmującej go kamery
      dlaczego w tak wulgarny sposób każe wynosić się, pragnącemu
      jedynie poznać prawdę "dokumentaliście", odpowiada: "Bo mi się
      nie podobasz kut..!". To jak byście na taki film zareagowali?
      Zapewne różnie. Niektórzy okrzyknęliby go kłamstwem, niektórzy
      zawołaliby: "Dobrze! Oto jest właśnie prawdziwy Moore!", jeszcze
      inni przyznaliby mu 10 punktów za przywracanie wiary w wartości
      amerykańskiej demokracji, a grupka zwyrodniałych członków
      AKADEMII FILMOWEJ przyznałaby mu zapewne zaszczytnego OSKARA.
      Jednakże która z tych reakcji wzięłaby za cel ocenę zawartych w
      nim (lub nie zawartych) wartości dzieła filmowego? Ośmieszyć i
      obrzydzić mozna przed kamerami każdego, choćby nie wiadomo jakie
      cechy w rzeczywistości posiadał. Wystarczy jedynie w stopniu
      elementarnym opanować techniki sztuki operatorskiej i
      montażowej. Nie ineresuje mnie jaki naprawdę jest Bush, ani co
      reprezentuje sobą Moore. Jeśli idę do kina to chcę wyjść z
      przeknoaniem, iż zobaczyłem dobry film, pozostawiający we mnie
      uczucie głębokiego estetycznego przeżycia. W przypadku szmiry
      jaką zaprezentował Moore i jaką zaproponowałem wam powyżej nie
      może być nawet mowy o szczątkach tego rodzaju
      przesłania. "Reżyser" Farenhaita 9/11 mogłby jenak z powodzeniem
      zająć stanowisko trenera dziennikarzy "Super Expressu"
      bądź "Faktu", zyskując w tych kręgach sławę godną tej, jaką
      zafundował... prezydentowi Bush'owi.
      • Gość: Marta Re: A co byście powiedzieli na to? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.04, 00:33
        Co Ty za bzdury piszesz!!! Po pierwsze nakręś taki film, a nie sobie tworzysz
        jakieś bezsensowne historie. A po drugie po co ludzie mieliby oglądać jak Moore
        opiepsza służącego. Czy Moore jest szefem najsilniejszego państwa, od którego
        zależy życie ludzi? Po za tym w F9/11 pokazani są różni ofisjele w godzinach
        urzędowania, a nie jak wstają z wyra i podciagają sobie gacie... Co to za
        tłumoki zaczęły się produkować na tym forum, jacyć niespęlnieni artyśći jak tan
        palant Szczerba
        • Gość: Ja Tłumoki muszą tłumaczyć się większym tłumokom. IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.04, 01:48
          Po pierwsze: nie nakręcę takiego "filmu", bo wstyd byłoby mi nazywać go filmem
          i z podniesionym czołem odbierać za niego nagrody. "Bezsensowna historia",
          którą zaimprowizowałem rzeczywiście jest... bezsensowna. Gratuluję Ci poprawnej
          interpretacji (choć zapewne nieświadomej). Bezsensowna, jak reportaż pana
          Moore'a, który nazywasz filmem. Pytasz, po co ludzie mieliby ogladać
          Moore'a "opiepszającego" służącego? A ja mówię, po co ludziom pokazuje się
          jakiegoś polityka, układającego fryzurę przy pomocy własnej sliny? Po co w
          gazetach z mniejszym czy większym zaciekawieniem oglądasz Brada Pitta
          wypinającego tyłek na plaży? Po co na niewyraźnym, zrobionym z ukrycia zdjęciu,
          przyglądasz się czy Britney Spears trzyma za rękę swego tancerza, czy nie?
          Marto droga, to już nawet nie chodzi o ludzi sławnych, w tej lub tej branży, na
          takim, czy takim stanowisku. Jak dobrze zinterpretowałaś, moja historyjka nie
          miala sensu, a może inaczej - wartości filmowej, podobnie jak propozycja
          Moore'a. Moją intencją było pokazanie jak łatwo przy pomocy kamery, kilku
          kompromitujących, zarejestrowanych na taśmie kawałków, dobrego studia montażu i
          sprytu zrobić z kogoś (kogokolwiek, nawet z ciebie i ze mnie) totalną ofiarę
          losu. Tak jak pisałem w swej wypowiedzi, nie interesuje mnie co przedstawia
          sobą Bush i kim jest naprawde Moore. Idzie mi o to, by uświadomić wam jak
          potworną ten "film" jest porażką i jak łatwo daliście się nabrać na jego
          rzekomo głębokie przesłanie. Żeby było jasne - Moore porusza oczywiście tematy
          niezwykle ważkie i drażliwe. Nie mam zamiaru umniejszać, bądż lekceważyć sobie
          wielkości krzywdy ludzi w tym reportażu ukazanych. Jednakże środki (żywcem z
          brukowej gazety) zastosowane do uwydatnienia tej krzywdy, bezczelnie
          spożytkowane do napompowania pajacowatości znienawidzonego Busha jawią się jako
          totalna żenada. Nawet taki tłumok jak ja nie może zrozumieć za co ta złota
          palma? Może ty mi wyjaśnisz?
      • Gość: JoeT Film zwolennikow Busha i barwo dla Domoslawskiego IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 05.08.04, 22:38
        Gość portalu: ja napisał(a):
        > Wyobraźcie sobie teraz film zrobiony, dajmy na to, przez
        > jakiegoś z doradców prezydenta Busha ...

        Niedlugo ma wejsc na ekrany taki film. Moze niedokladnie wg scenariusza
        sugerowanego przez ja ale bedacy odpowiedzia na Fahrenheit 9/11. Watpie czy na
        niego pojdzie w Stanach poand 15 mln widzow, ktorzy juz obejrzeli film Moora.

        Film Moora nie jest obiektywnym dokumentem historycznym przedstawiajacym obie
        strony medalu. Jest natomiast niezbednym przedstawieniem faktow ukazujaca inna
        strone prezydentury Busha jr, ktorej Fox czy CNN nigdy nie pokazalo.

        Podbnie recenzja Artura Domoslawskiego rehabilituje co nieco GW po poprzednich
        pengirykach pro-bushowskich. Czasami telewizja i gazety sa nazywane czwarta
        galezia wladzy w krajach demokratyczny (rownolegle do wladzy wykonawczej,
        ustawodawczej i sadowniczej). Stad jest bardzo wazna jej obiektywnosc i poziom
        etyczny. Dlatego uwazam recenzje Domoslawskiego za niezbedne uzupelnienie
        poprzednich jednostronnych artykulow.
    • Gość: Pol Prowokator i populista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 17:34
      Klasyczny partyjniacki manipulator - moralnie bardzo mala postac.
    • Gość: as31 Nie na temat,Panie Domosławski, czyli od rzeczy IP: 194.181.190.* 04.08.04, 17:35
      Pan pisze.Bez sensu jest łączyć dyskusję o Iraku, USA, poglądach Sorosa,etc. z
      filmem Moore'a. Film jest zrobiony zręcznie i z pasją, to dobry kawałek
      propagandowy, i jako taki, zawierający mnóstwo fałszu, uproszczeń i
      przemilczeń. To niezła propaganda, ale czy to dobry FILM ("dokumentalny" -
      sic!), godny palm w Cannes i tych peanów? I krytycy FILMOWI mają rację. To
      żaden FILM. Różni się jednak tym od propagandy goebbelsowskiej i stalinowskiej,
      że tamte rzeczy były robione przede wszystkim na zamówienie i na potrzeby
      rządzącego systemu (twórcy oczywista zarabiali i mieli duże przywileje), a ten
      kawałek został zrobiony głównie po, żeby zaspokoić ego i nabić kasę p.Moore'a.
      Jest tylko jeden sposób na to, żeby mógł Pan mieć rację (Moore-ideowiec)i mnie
      przekonać.Niech go Pan namówi, żeby całe dochody z tego filmu (no, choćby 50%)
      przeznaczył np. na leczenie poranionych irackich dzieci, przez odpowiednią
      fundację. Proszę spróbować, odszczekam co do p. Moore'a... Ale ta robota
      Moore'a miała sens, choć żaden rząd tego nie zamawiał,bo jest RYNEK, popyt. To
      miliony nawiedzonych, zacietrzewionych, zaślepionych i otumanionych (Pan jest
      tutaj ich przedstawicielem), którzy uważają, m.in., że w Ameryce jest system
      b.opresyjny i niedemokratyczny ,że USA i Izrael stanowią największe zagrożenie
      światowego pokoju, że słuszną jest rzeczą demonstrować w obronie Saddama, itp,
      itd. Z poglądami tych ludzi (i Pańskimi) nie sposób dyskutować, bo nie jest to
      jakiś racjonalny system poglądów, lecz mętna i niekoherentna IDEOLOGIA.
      Rozumiem, że dają Panu miejsce w "Gazecie" na zasadzie "niech kwitną wszystkie
      kwiaty". Uważam jednak, że tego miejsca dają Panu za dużo, po drugie, robią
      błąd, nie dystansując się od tego, co Pan pisuje, bo "Gazeta" w ten sposób
      przestaje być poważna. Rozumiem, że taką ma politykę, ale ta polityka wyjdzie
      jej bokiem, gwarantuję. Wracając do ideologii: chyba słuszna jest diagnoza, że
      są miliony, które jej potrzebują. Po kompletnym załamaniu się i kompromitacji
      systemu komunistycznego i jego ideologii na naszych oczach powstaje nowa, która
      ma ją zastąpić. Brak jej jednak "ojczyzny", ośrodka sterującego i decyzyjnego i
      stąd ten chaos, mętność i niekoherencja, tak widoczne także w Pańskiej
      publicystyce. Sa jednak tacy, którzy to popierają, naiwniaków wykorzystują i
      łowią duże ryby w tej mętnej wodzie. Mówię tu o większych interesach, niż o
      kilkudziesięciu milionach dolarów Moore'a i Pańskiej wierszówce (nie mam jej
      Panu za złe, "Gazeta" jest, Bogu dzięki prywatna, może płacić komu i ile chce;
      znam bardziej naganne sposoby zarabiania na życie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka