Dodaj do ulubionych

FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES

23.06.05, 09:31
To, co wygaduje ten pajac, i to w jak chamski sposób, przerywając Kolędzie i
wręcz na nią pokrzykując, może tłumaczyć tylko jedno. Pan, Frasyniuk czytał
dzisiejszy sondaż, z którego wynika, że jego partyjkę „ludzi mądrych” popiera
3% naszego „głupiego” społeczeństwa. Posunął się nawet do kłamstwa mówiąc, że
jago partyjny koleżka Belka uzyskał statut pokrzywdzonego. Jest to jawna
nieprawda, nigdy nawet o taki statut się nie starał. Bo doskonale wie (pewnie
w odróżnieniu od pana Frasyniuka), że taki statut otrzymują Ci, na których
SB „zbierała kwity” a nie Ci, którzy dla SB „zbierali kwity”. Z tego, co
wygadywał wywnioskowałem, że obawia się też, że po opublikowaniu jego teczki
wyjdzie na jaw ile miał kiedyś narzeczonych. A kogo to obchodzi po 25
latach?? Myślę, że on się obawia zupełnie czegoś innego, ale o tym, czego to
się dowiemy jak otworzymy archiwa IPN, a to już niedługo panie Frasyniuk.
Obserwuj wątek
    • dr.kidler Prpaganda rydzykowa 23.06.05, 09:45
      > Z tego, co wygadywał wywnioskowałem, że obawia się też, że po opublikowaniu
      > jego teczki wyjdzie na jaw ile miał kiedyś narzeczonych.

      Widze ze skonczyles Wyzsza Szkołe Kultury Społecznej i Medialanej w Toruniu.
      Gratulacje!

      Frasyniuk stwierdzil ze skoro Belka nie jest agentem na co ma kwit RIP-a, to
      znaczy ze jest poszkodowanym. [ bo z punktu widzenia prawa nie ma innej
      mozliwosci ]
      • Gość: doctor Re: Prpaganda rydzykowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 10:42
        oj,Kilder widzę,że nie wypiłeś walerianki i znów cię krew zalewa.
      • Gość: wujek Wysadz nas w powietrze, Panie Frasyniuk IP: *.chello.pl 23.06.05, 10:43
        No chyba skonam, dzisbyl rekord. Pan Frasyniuk podal, ze rozumie zorganizowana przestepczosc i
        terorystow i ze nalezy wszytko wysadzic w powietrze. Gratuluje partii demokratow wysadzajacych Polske
        w powietrze.
    • Gość: mike Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.pke.pl 23.06.05, 09:45
      to rzeczywiście trudno słuchać, chamstwo i nienawistny język z którego można
      wywnioskować jedno , rozpaczliwe ostatnie odruchy obrony przed dotarciem do
      prawdy o wspaniałych "bojownikach o wolną Polskę" tego pokroju jak
      Frasyniuk/Rotenschwanz/, Lityński/Leman/, Geremek/Lewartow/...
      • Gość: kaziu49 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: 62.111.139.* 23.06.05, 10:41
        Przecierz od dawna jest wiadome,że solidarnośc zakładali żydzi i sbecy,i ich
        głównie widzimy w pierwszych szeregach na archiwalnych zdjęciach.
      • Gość: krk Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.net.autocom.pl 23.06.05, 10:43
        Pisarze do piór!
        Studenci na studia!
        Frasyniuk do ciężarówki!
        • Gość: Gina Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 11:53
          Nie dało się go słuchać. Starsznie agresywny, przemądrzały i chamski facet.
          Dziwię się dlaczego media tak lansują jego i jego partyjkę, jakoś np. Kameli
          Sowińskiej i jej partii tak nie lansowano.
          • dr.kidler Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES 24.06.05, 00:03
            Gość portalu: Gina napisał(a):

            > Nie dało się go słuchać. Starsznie agresywny, przemądrzały i chamski facet.

            Nie bardziej niz Roman Giertych droga Gino.
            Tylko ze Giertych jest adwokatem, a Frasyniuk kierowca.

            ( Zawsze twierdzilem ze ludzie beda jeszcze wolac Geremek wroc! ).

            pozdr.
            dr.kidler
    • Gość: Olek "pierwszy" Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 12:08
      Żałosny człowieczek o żałosnych poglądach. Jak to możliwe, że partia „ludzi
      mądrych” wybrała na swojego szefa takiego chamowatego kretyna?? Jeszcze
      zobaczycie, że jak to całe żydostwo od PD-rastów nie wejdzie do po wyborach do
      sejmu, a raczej nie wejdzie, to rzeczywiście zaczną nam coś wysadzać. Trzęsą
      dupami, że teczuszki obywatele przeczytają i zrozumieją jak to przez te
      wszystkie lata byli robieni w konia.
      • Gość: Geremek Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 12:11
        Tonie żadni demokraci. pl, tylko co najwyżej demokraci prl. Niech im ziemia
        lekką będzie.
        • Gość: kaziu49 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: 62.111.139.* 23.06.05, 12:17
          A ja zadam wam wszystkim pytanie.A dlaczego Giertych zadał takie pytanie
          Belce? ,czy był sterowany,czy miał przecieki?.Zajmijcie się tą sprawa.W IPN są
          też obecnie TW.-czym oni się róznią od tamtych.Detektyw K49
          • Gość: Geremek Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 12:55
            > A ja zadam wam wszystkim pytanie.A dlaczego Giertych zadał takie pytanie
            > Belce? ,czy był sterowany,czy miał przecieki?.Zajmijcie się tą sprawa.W IPN

            > też obecnie TW.-czym oni się róznią od tamtych.Detektyw K49

            Pewnie, że był sterowany, pilotem. I miał przecieki w rezerwuarze. Jak doctorek
            vel kaziu bierze się za spiskową teorię, to już czas uciekać? Jaki ten Rydzyk
            ma wpływ na ludzi, dajcie spokój.
    • Gość: GEREMEK Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 12:31

      Hanna Krall: Panie profesorze...

      Bronislaw Gieremek: Ten tytul nalezy mi sie juz od dawna, ale niech go pani nie
      uzywa, ciagle jestem tylko docentem.

      Hanna Krall: Ale przeciez otrzyma pan godnosc profesora, musi pan ja otrzymac.

      Bronislaw Gieremek: To prawda i chyba juz niedlugo. Teraz kiedy Geysztor jest
      Prezesem PAN, Madejczyk nie odwazy sie przeciwstawiac wnioskowi o wystapienie
      do Rady Panstwa o profesure dla mnie.

      Hanna Krall: No to ja bede mówila: panie Profesorze, a w tym co bedzie szlo do
      druku zmienimy na: panie Docencie. A wiec, panie Profesorze, musze powiedziec,
      ze mojemu szefowi redakcyjnemu ogromnie zalezy na tym wywiadzie, a scisle
      mówiac na tym, aby zapewnic pana wybór do Komisji Krajowej na Zjezdzie w
      Gdansku.

      Bronislaw Gieremek: Wiem sam dobrze, ze coraz wiecej delegatów patrzy nam na
      rece coraz to z wieksza nieufonoscia. Musze przyznac, ze nie wiem, czy Rakowski
      dobrze robi inspirujac ten wywiad, moga sie ludzie zorientowac, ze ja i
      Rakowski gramy te sama melodie, tylko na innych fortepianach i w innych salach
      koncertowych...Przepraszam, kto tu zagladal?

      Hanna Krall: Nikt wazny. To Bijak. Zastepca Rakowskiego.

      Bronislaw Gieremek: Musicie go tutaj trzymac? Przeciez to...

      Hanna Krall: Jeden Polak musi tu byc. Zdarza sie, ze przychodzi to redakcji
      ksiadz. Kto ma wówczas z nim rozmawiac? Moze Passant? Jezeli taki ksiadz dobrze
      pamieta lata 1949-1956, to moze sie zdarzyc, ze w areszcie albo na holdowniczym
      zebraniu ksiezy-patriotów przesluchiwal go Roman Zambrowski. A przeciez Danek
      kubek w kubek podobny do swego wujka. Jego matka to rodzona siostra Romana.

      Bronislaw Gieremek: Wszystko jedno, w takiej redakcji jak "Polityka" to ja bym
      byl bardziej ostrozny. Poklóci sie o wierszówke, a potem opisze was
      w "Rzeczywistosci".

      Hanna Krall: Nie pan wypluje to slowo, takie brzydkie, niech pan lepiej powie,
      profesorze, do czego mamy sie przygotowac w gazecie - strategicznie i
      taktycznie.

      Bronislaw Gieremek: O samym zjezdzie gdanskim nie bede pani mówil, bo Marta
      Wesolowska zrobi to genialnie. Ostatecznie od dawna siedzi w KOR i zna
      dokladnie wszystkie niuanse. Ale trzeba dac cale wsparcie ogniowe kilku
      niezwykle waznym sprawom:
      Ustawie o Samorzadzie Spolecznym, o spolecznej kontroli nad radiem i telewizja,
      a i nad prasa takze. Ustawa o samorzadzie przedsiebiorstw otwierajaca
      mozliwosci tworzenia spólek polsko-zagranicznych, socjalistyczno-
      kapitalistycznych ma tutaj wezlowe znaczenie.

      To jest wprawdzie glówne zadanie dla Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego, który
      ten problem postawil mocno zaraz po Nadzwyczajnym Zjezdzie Delegatów
      Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w pazdzierniku ubieglego roku, ale to
      musicie wy wszyscy, bo to jest nakaz Gminy, polozyc jak najwiekszy nacisk.
      Równoczesnie trzeba wysunac takze na glówny plan projekt ustawy o podwójnym
      obywatelstwie dla wszystkich, którzy kiedykolwiek na terytorium Polski
      mieszkali i obojetnie gdzie przebywaja dzis, i ich prawni nastepcy równiez.

      Hanna Krall: Nie chwycilam jeszcze, czemu to takie wazne juz w tej chwili.

      Bronislaw Gieremek: Bo kuc zelazo trzeba wtedy kiedy jest gorace, a historia
      nie zwalnia biegu, kiedy sie ja kijem pogania. Znala pani profesora Wyke?

      Hanna Krall: Tak, poznalam go osobiscie w Krakowie, a poza tym czytalam
      wszystko co napisal w ksiazkach i periodykach.

      Bronislaw Gieremek: Wszystko? Naprawde wszystko? A jego rozmowe historyczo-
      socjalistyczna pod tytulem "Gospodarka wylaczona" tez pani zna?

      Hanna Krall: "Gospodarka wylaczona"? Przeciez on nie zajmowal sie nigdy
      historia gospodarcza!

      Bronislaw Gieremek: Ale sie na tym znal, zreszta rozmowe napisal z osobistej
      inspiracji Jakuba Bermana i Romana Zambrowskiego, ogloszona w pierwszym numerze
      miesiecznika "Twórczosc" z 1945r. Wyka byl zreszta naczelnym redaktorem tego
      miesiecznika. Nie bede pani odsylal do biblioteki na Foksal. Mam ten numer przy
      sobie, bo jest mi bardzo potrzebny do opracowania memorialu dla kilku osób z
      najwyzszego kregu wladzy, a i dla tych kilkunastu, którzy stoja ponad
      oficjalnym kregiem wladzy ludowej w Polsce. Trzeba obejmowac wszystkich i to
      wszystkich.

      Poszukajmy, poszukajmy! Jest: strona 156, 157 i 158. Rozdzial: "Zydzi i handel
      polski". Centralnym faktem psychogospodarczym lat okupacji jest na pewno
      znikniecie z handlu i posrednictwa milionowej masy zydowskiej. Znikniecie,
      kiedy dzisiaj liczyc trzeba niedobitków, definitywnie i ostatecznie. Natomiast
      faktem mniej znanym, chociaz równie waznym, jest próba inercyjnego i
      automatycznego wejscia zywiolu polskiego na miejsce opuszczone przez Zydów.

      Dlatego nazywam to wejsciem inercyjnym i automatycznym, poniewaz caly ten
      proces, mówiac krótko i brutalnie, mial ze strony wchodzacych na puste miejsce
      taki obraz: na miejsce nieochrzczonych ochrzczeni, ale z cala ohyda
      psychologiczna: kanciarze, handlarze, wyzyskiwacze. Psychologia zwiazana z
      funkcja spoleczna, a nie przynaleznoscia narodowa.

      Cala radosc "trzeciego stanu" sprowadza sie wlasciwie do nadziei: nie ma Zydów,
      wejdziemy na ich miejsce niczego nie zmieniajac, a wszystko dziedziczac z
      nalogów, które narodowi moralisci uwazali za typowe dla psychiki zydowskiej,
      ale tym razem bedzie to narodowe. Cechy cacy i tabu. Pominie tu pani ten
      fragment wywodów Kazimierza Wyki, gdzie zawarta jest obrona zydowskiego stanu
      posiadania w ekonomice dawnej i przedwojennej Polski.

      Czytajmy na stronie 157. Powiedzmy wyraznie: nieszczesciem polskiego zycia
      gospodarczego nie bylo to, ze wszedzie, od straganu po najwiekszy bank,
      przodowali w nim Zydzi. Nieszczesciem bylo to, ze procesa gospodarczo-handlowe
      byly u nas wylaczone z normalnej tkaniny zycia panstwowego. Kontaktowaly z nia
      tylko podatkiem, wymykaly cyganstwem oraz przekupstwem.

      Hanna Krall: A nie sadzi pan, panie profesorze, ze ten wlasnie dystans od tego
      co pan nazwal "tkanina moralna zycia panstwowego" byl wlasnie na reke tym
      wszystkim, którzy w Polsce wladali "od straganu az do najwiekszego banku".

      Bronislaw Gieremek: Podzielam pani poglad, ale ja referowalem poglad Wyki,
      który w interesujacej nas materii przechodzi na stronie 158 do sedna swego
      wywodu, bynajmniej nie o teoretycznym znaczeniu. Potepia mocno Polaków, ze
      siegneli po spadek po wymordowanych Zydach, acz w potepieniu tym jest ogromna
      przesada, bo mienie Zydów zrabowali Niemcy, a Polacy, jesli którys to potrafil
      czy tez musial, zajeli sie jedynie handlem, bez którego zycie nie moglo
      przeciez istniec.

      Nie nasza jednak sprawa wydawanie dobrego swiadectwa Polakom. Wyka tez pisze
      dla naszych zydowskich interesów prawidlowo i korzystnie. Wiadomo, ze do kosci
      zbieraja sie zawsze hieny, nigdy lwy.

      Hanna Krall: Jakie to ladne. Musze sobie to zapisac. Moze sie przydac.

      Bronislaw Gieremek: I dalej nieoceniony Kazimierz Wyka, ale pytanie znacznie
      donioslejsze, czy formy w jakich sie ta eliminacja dokonala i sposób w jaki
      spoleczenstwo nasze pragnelo i pragnie ja zdyskontowac byly moralne i rzeczowo
      do przyjecia?
      Otóz chociazbym tylko za siebie odpowiadal i nie znalazl nikogo kto by mi
      zawtórowal, bede powtarzal nie, po stokroc nie.

      Te formy i nadzieje byly haniebne, demoralizujace i niskie. Skrót bowiem
      gospodarczo-moralnego stanowiska przecietnego Polaka wobec tragedii Zydów
      wyglada tak: Niemcy mordujac Zydów popelnili straszliwa zbrodnie. My bysmy tego
      nie zrobili. Za te zbrodnie Niemcy poniosa kare. Niemcy splamili swoje
      sumienie, ale my - my juz teraz mamy korzysci i w przyszlosci bedziemy miec
      same duze korzysci, nie plamiac sumienia, nie plamiac dloni krwia. Trudno o
      paskudniejszy przyklad moralnosci murzynskiej, jak takie rozumowanie naszego
      spoleczenstwa.

      Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo
      polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo
      Zyd
      • Gość: kaziu49 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: 62.111.139.* 23.06.05, 12:55
        KU..A MAĆ zaraz biorę pałe i lecę na warszawke.
    • Gość: GEREMEK 2 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 12:33

      Hanna Krall: Panie profesorze, alez Wyka nie ma racji. Przeciez spoleczenstwo
      polskie w calej swojej masie wspólczuje Zydom, a i w miare mozliwosci pomagalo
      Zydom z narazeniem wlasnego zycia.

      Bronislaw Gieremek: Nie jest wazne co bylo, ale jest wazne co ma byc. Czytajmy
      wiec z jubilerska wprost precyzja profesora Kazimierza Wyki, który dane mu
      przez Bermana zamówienie wykonywal z arcykunsztownie i w nakazanym terminie.
      Juz w pierwszym numerze "Twórczosci" formy jakimi Niemcy likwidowali Zydów
      spadaja na ich sumienie. Zloty zab wydarty trupowi bedzie zawsze krwawil,
      chocby nikt nie zapamietal jego pochodzenia. Dlatego nie wolno nam dozwolic by
      taka reakcja byla zapomniana lub utrwalana inna, bo jest w niej malostkowe
      tchnienie nekrofilii.

      Mówiac prosciej, ze jezeli tak juz sie stalo, ze nie ma Zydów w gospodarczym
      zyciu polskim, to nie bedzie ciagnac korzysci warstwa ochrzczonych sklepikarzy.
      Prawo do korzysci posiada caly naród i panstwo. Na miejsce zlikwidowanego
      handlu zydowskiego nie moze wejsc identyczny i strukturalnie psychologiczny
      handel polski, bo wtedy caly proces nie posiadalby najmniejszego sensu. W
      okresie prowizorium okupacyjnego szedl zas taki handel i sadzi, ze juz sie
      rozsiadl na wieczne wieki.

      Hanna Krall: To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku oglosil Hilary
      Mina "Bitwe o handel" i najpierw z torbami puscily polskich kupców i
      rzemieslników przy pomocy domiarów podatkowych, a nastepnie upanstwowily
      wszystko, spóldzielnie praktycznie takze, by Polacy nigdy nie handlowali po
      wieki wieków.

      Bronislaw Gieremek: Tego pani nie moze pamietac. Jest pani przeciez za mloda.

      Hanna Krall: Wtedy w 1948 roku bylam mala dziewczynka, ale o bitwie pana Minca
      o handel slyszalam wiele razy.

      Bronislaw Gieremek: No to teraz uslyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy
      nie bedzie pani opowiadac. To jest najwieksza tajemnica. W najblizszym czasie
      nasi powróca do handlu i produkcji w Polsce.

      Hanna Krall: Skad pan wezmie tylu Zydów? Kto im da przedsiebiorstwa? Kto da
      pieniadze?

      Bronislaw Gieremek: O naszej "Solidarnosci" to juz pani zapomniala? Jeszcze
      beda prosic zeby Zydzi brali te przedsiebiorstwa.

      Hanna Krall: Jeszcze nie obejmuje mysla i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz
      cieszy mnie ona ogromnie.

      Bronislaw Gieremek: Jest ustawa o samorzadzie przedsiebiorstwa? Jest? Mogla byc
      dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze moga byc
      tworzone spólki prywatno-samorzadowe i spólki prywatno-panstwowe. Przewiduje.
      Co jest potrzebne na rozruch takiej spólki? My wiemy dobrze. Pieniadze! A kto
      ma dzis pieniadze na takie interesy? Moze Polacy? Nie, ja Polaków w tym
      interesie jako udzialowców nie widze.

      Pieniadze dadza Zydzi! Glowe do interesu tez Zydzi i pytala pani: "skad wezme
      tylu Zydów?" A no na szczescie ludu Izraela, juz sa. Przez 38 lat populacja
      odrodzila sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Zwiazku Radzieckim. Kiedy tylko
      uchwalimy ustawe o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca
      zamieszkania oraz podrózowania do Polski tam i spowrotem - w zaleznosci
      wylacznie od checi zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim.

      Z kadrami do zreprywatyzowanego przemyslu, rzemiosla i handlu nie mamy
      najmniejszego klopotu. A warsztaty pracy stoja otworem, a nawet i puste.
      Oplacilo sie nam doprowadzic je do takiego stanu, do takiej zalosnej ruiny. W
      takim stanie beda dawac je nam za darmo i jeszcze calowac w reke, aby byla
      praca dla Polaków i troche na rynek.

      Hanna Krall: Dlaczego tylko troche na rynek wewnetrzny?

      Bronislaw Gieremek: Bo te zaklady beda produkowac na eksport, a nie na rynek.

      Hanna Krall: A jak "Solidarnosc" bedzie ta produkcje wysylana na eksport
      zatrzymywac na granicy albo w portach?

      Bronislaw Gieremek: Jaka "Solidarnosc"? Jak to wszystko sie nam uda,
      to "Solidarnosc" bedzie kijem naganiala swoich czlonków i partyjnych tez do
      ostrej i wytezonej pracy w nadziei, ze samorzad zblizy ja do zysków na
      horyzoncie. Te zyski beda, ale jak peczek marchwi przed lbem osla aby stale
      ciagnal ten nasz ciezki wóz.

      Hanna Krall: Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!

      Bronislaw Gieremek: Niezbyt lubie? Takie okreslenie jest niezbyt scisle! Ja ich
      po prostu nienawidze. Tak nienawidze, ze nie wiem jak to wyrazic slowami.

      Hanna Krall: Ale przeciez pana i pana matke uratowal wlasnie Polak!

      Bronislaw Gieremek: To prawda. Stefan Gieremek ukryl nas oboje w Zawichoscie.
      Pózniej nawet, kiedy bylo juz jasne i pewne, ze mój ojciec Borys Lewartow -
      nauczyciel ze szkólki rabinackiej, zginal w getcie warszawskim, ozenil sie z
      moja matka. Niemniej jednak jak od dziecka musialem ukrywac swoje pochodzenie i
      nie jeden raz bluznilem przenajswietszemu, niech bedzie slawione imie jego po
      wieki wieków, ze stworzyl mnie wlasnie Zydem! A zreszta, czytala chyba pani
      pamietniki Emanuela Gingelbluma?

      Hanna Krall: Oczywiscie. Przeciez pisalam ksiazke o getcie warszawskim i
      bohaterach Zydowskiego Ruchu Oporu.

      Bronislaw Gieremek: No, to co pewnego razu powiedzieli Zydzi, którzy razem z
      Gingenblumem ukrywani byli w bunkrze przy ulicy Wolskiej przez ogrodnika
      Marczaka i jego rodzine? Pamieta pani, panno Hanko?

      Hanna Krall: Tak. Pamietam. Mówili: Nienawidzimy Polaków, bo im jest lepiej niz
      nam.

      Bronislaw Gieremek: No, to teraz nie bedzie sie pani zastanawiac, ze caly ruch
      spoleczny, który tworzymy oraz ozywimy go najróznorodniejszymi nurtami
      politycznymi, ma na celu doprowadzic do takich zmian w strukturze panstwowo-
      gospodarczej Polski, aby Zydom w Polsce zylo sie zawsze lepiej jak Polakom.



      • Gość: kaziu49 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: 62.111.139.* 23.06.05, 15:27
        Czytałem to ze dwa razy,i jeżeli to prawda to dlaczego ten wywiad nie ujrzy
        światła dziennego np .w Trybunie.Co o tym sądzi wobec tego Wałęsa.?
        • Gość: KATARYNA Belka: "To nie moja ręka" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 15:31
          Oświadczenia premiera Belki: "...Nie byłem współpracownikiem żadnej z PRL-
          owskich służb, co potwierdził Rzecznik Interesu Publicznego, którego list
          załączam. W ten sposób zgodnie z prawem sprawa została zakończona i w tym duchu
          odpowiadałem na pytania posłów komisji śledczej."

          Załączony do oświadczenia list Rzecznika Interesu Publicznego na który powołuje
          się Belka nosi datę 14 kwietnia, zaś przesłuchanie Belki miało miejsce 14
          marca. Jak widać nasz premier to prawdziwy geniusz, na pytanie Giertycha
          odpowiedział "w duchu" nienapisanego jeszcze listu. Listu, którego treść i tak
          nie miała żadnego znaczenia bo pytanie Giertycha nie dotyczyło samej współpracy
          z SB tylko podpisania dokumentu o współpracy, a do zgodnej z prawdą odpowiedzi
          na pytanie czy coś podpisał, żaden Rzecznik nie jest mu potrzebny. Zresztą były
          Rzecznik, sędzia Nizieński, powiedział właśnie w Prześwietleniu, że w grudniu
          2004 pokazywał Belce podpisane przez niego zobowiązanie, więc biedny Belka nie
          może nawet zwalić wszystkiego na luki w pamięci. Zeznając przed komisją nie
          mógł nie pamiętać co podpisał bo trzy miesiące wcześniej przypomniał mu o tym
          Nizieński.

          Kłamliwe oświadczenie w którym Belka swoje publiczne kłamstwo pod przysięgą
          uzasadnia treścią listu otrzymanego miesiąc później to nie jedyny dowód, że
          premier postanowił konsekwentnie iść w zaparte, na nic przedstawienia a la
          Kołodko z teczką i jabłkiem, tylko potęgują wrażenie niesmaku i zażenowania.
          Dzisiaj dokumenty są jawne a niedawne wypowiedzi Belki pod ręką, każdy się może
          sam sobie odpowiedzieć na pytanie czy Belka skłamał odpowiadając "Nie" na
          pytanie czy podpisał dokument o współpracy ze służbami specjalnymi.

          Jak tak sobie obserwuję jak się Belka miota w panicznej ucieczce przed własną
          przeszłością, uświadamiam sobie kolejny raz jak ważne jest ujawnienie
          przeszłości polityków. Bo jeśli Belka tej swojej (nie tak przecież strasznej)
          teczki boi się tak bardzo, że nie cofnął się przed publicznym
          krzywoprzysięstwem i brnie dalej w kłamstwa, to znaczy, że ktoś kto miałby
          kopie materiałów z teczki Belki, miałby też nad nim ogromną władzę. Widać do
          jakiego stopnia teczka ubezwłasnowolniła Belkę - biedak publicznie zarżnął
          swoją karierę polityczną choć przy odrobinie odwagi mógł z tego wybrnąć.
          Wystarczyło nie kłamać. A tak - jedna niegroźna teczuszka i nielubiany Giertych
          wystrugał z Belki Pinokia. Kolejny premier, którego poznajemy po tym jak
          kończy...

    • Gość: Falanga1 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.05, 14:44
      Przed chwilą obejrzałem w „wolnym medium”, jakim jest TVN konferencję partyjki
      Frasyniuka. Jak to ich ktoś nazwał, demokraci prl., czy jakoś tak?. Czołowy
      polski ekonomista niejaki Hausner, ten, co to chciał dobrze tylko mu nie
      wyszło. Przekonywał wszystkich zebranych, że 19 to mniej niż 15?!? A Frasyniuk,
      że PO i PiS to są bardziej niezgodni niż zgodni. A tak w ogóle to PO nie ma
      żadnego programu gospodarczego. No i tu się bym prawie z Frasyniuczkiem i
      Hausnerkiem zgodził gdyby na tym poprzestał, ale nie. On następnie próbował nam
      wmówić, że jedyny racjonalny postępowy i naj, naj, naj program to mają oni. I
      jak tylko ten głupi naród to zrozumie to powinien od razu na nich zagłosować.
      Będziemy o tym słyszeli przez cały dzień, ponieważ TVN zapowiedział, że o tak
      ważnej konferencji będzie jeszcze dyskusja na falach. A tak swoją drogą to
      ciekawe czy inne partie cieszące się 3% poparciem jak UPR, Partia X czy Dom
      Ojczysty będą mogły również przedstawić swój program gospodarczy na
      falach „wolnego” TVN.
      • Gość: józef Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 18:51
        NIE DONOSIŁEM – instrukcja dla donosiciela 2005-06-21



        W związku z gwałtowną potrzebą znalezienia odpowiedniej ilości wytłumaczeń
        dla tajnych współpracowników SB, doceniając ich ogromne zasługi w budowaniu III
        RP – bękarta KGB i polskiej agentury, postanowiliśmy pospieszyć im z pomocą i
        wyręczyć kablujących z ciężkiej pracy umysłowej. Poniżej zamieszczamy szereg
        tłumaczeń, do których może bez obawy odwołać się
        każdy „Hejnał”, „Belch”, „Sowa”, „Znak”, „Bolek”, „Alek” i inni.

        1. KGB, SB (tu wstaw odpowiedni skrót) nie istniały, jest to wymysł chorej
        głowy Macierewicza i innych oszołomów i zoologicznych antykomunistów.

        2. Nie donosiłem, po prostu dzieliłem się swoją radością z sukcesów
        przyjaciół.

        3. Tak brałem pieniądze, podpisywałem pokwitowania ale myślałem, że SB to
        towarzystwo dobroczynne, które rozdaje pieniądze potrzebującym, a ja byłem
        najbardziej potrzebujący i nadal jestem, bo jako prezydent, premier, minister,
        szef ORLENu (właściwe podkreślić) zarabiam tak mało, że mi nawet na kawior dla
        psa nie starcza, dlatego powinni mi płacić nadal.

        4. Tak donosiłem, ale nie były to donosy, chroniłem moich przyjaciół
        dezinformując SB. To była moja, bardzo niebezpieczna i trudna walka z
        komunizmem.

        5. Tak, współpracowałem ale musiałem dostać paszport i profesurę dla dobra
        narodu, beze mnie nauka i kultura polska (ew. wstaw: ludzkość) poniosłaby
        niepowetowane straty, stalibyśmy się drugą Mongolią, więc poświęcałem się dla
        dobra innych, mimo że od pisania drętwiała mi ręka.

        6. Bezpieka fałszowała teczki już od 1944 roku, wiedziała bowiem, że kiedyś
        komunizm upadnie pod ciosami Mazowieckiego i „Bolka”. Tak naprawdę
        donosicielami są osoby mające statut pokrzywdzonego, a nam specjalnie włożyli
        do teczek raporty, które sami pisali i pokwitowania, które sami podpisywali.

        7. SB fałszowała teczki bo nie chciała wiedzieć jaka jest prawdziwa
        sytuacja opozycji, co wynikało z jej patriotyzmu (głupoty – niepotrzebne
        skreślić).

        8. Zarejestrowali mnie jako TW ale nigdy nie wymagali ode mnie żadnych
        raportów i współpracy, a więc nigdy nie współpracowałem.

        9. Nikomu nie szkodziłem, opowiadałem o problemach mojego kota, co bardzo
        SB interesowało, była to bowiem organizacji opieki nad zwierzętami.

        10. To bezczelność posądzać mnie o współpracę, takie zachowanie dowodzi
        złej woli, podłości i politykierstwa, tacy oskarżyciele powinni być wykluczeni
        z życia politycznego: „Do roboty!”

        11. Nie podpisałem deklaracji współpracy więc nie współpracowałem.

        12. Podpisałem deklarację współpracy ale oczywiście jej nie realizowałem, a
        więc sabotowałem działalność SB.

        13. Podpisałem ale tylko raz i tylko dwa razy spotkałem się z oficerem
        prowadzącym, a pieniądze od niego wziąłem na koszty podróży, więc nie donosiłem.

        14. To jest teczka SB, a więc niewiarygodna.


        • Gość: jm Belka relatywista IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 19:57
          Dzis w jednej audycji radia Tokfm,daiecko pyta Belkę:"czy wolno
          kłamać".Tow.Belka odpowiada :"to zależy".Panie premierze Belka; "takie
          Rzeczpospolite będą jakie ich młodzieży chowanie".Wstyd panie Belka,wstyd!
          • Gość: dk BELKA TO KLAMCA.... IP: *.internet.pl 23.06.05, 21:31
            i MANIPULACJE "Gazetki Wybiurczje", "TOK FM'u, PeDe(rastów) oraz innych lewaków
            tego nie zminią!!!
            • Gość: jm Frasyniuk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 23:05
              przed chwilą skończył się w TVP1 program "debata".Swoim zachowaniem Frasyniuk
              potwierdził opinie zawarte w poście Falangi.
        • Gość: Adam Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 12:32
          Bardzo fajny komentarz. Chyba mamy podobne podejście do tematu... Pozdrawiam
    • Gość: NASZ Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.06.05, 02:23
      Echa ujawnienia materiałów nt. Marka Belki
      Standardy demokratów



      Władysław Frasyniuk jest jedną z najczęściej zapraszanych przez media osób do
      komentowania sytuacji politycznej powstałej po ujawnieniu teczki Marka Belki.
      Lider Partii Demokratycznej usilnie przekonuje, że premier nie był
      współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Zupełnie pomija fakt, że chodzi o coś
      całkiem innego - Belka skłamał przed komisją, składając zeznania pod przysięgą.
      To widocznie mieści się w standardach partii Frasyniuka i Belki.
      W wyroku z 5 października 2000 r. (sygn. akt II KKN 271/00) Sąd Najwyższy
      stwierdził, że "współpracą w charakterze tajnego informatora jest zachowanie
      polegające na udzieleniu organom bezpieczeństwa państwa pomocy w postaci
      dostarczenia informacji ułatwiającej wykonanie zadań powierzonych tym organom".
      Nie jest nią jednak "uchylanie się od dostarczenia takiej informacji, ani
      współdziałanie pozorne - choćby przejawiało się w formalnym dopełnianiu
      czynności i procedur wymaganych przez oczekującego współpracy". Oznacza to, że
      Rzecznik Interesu Publicznego nie mógł skierować do Sądu Lustracyjnego wniosku
      o stwierdzenie, iż Marek Belka skłamał w swoim oświadczeniu lustracyjnym.
      Wszystko przez to, że w materiałach zgromadzonych w archiwach Instytutu Pamięci
      Narodowej nie ma raportu prof. D. Johnsona, który "Blech" przekazał Służbie
      Bezpieczeństwa, a który przez nią został uznany za "wartościowy".
      Jak tłumaczy sędzia Bogusław Nizieński, do sądu kierowane są takie wnioski, w
      przypadku których udało się zebrać odpowiednio mocny materiał dowodowy, aby nie
      narazić się na odmowę wszczęcia postępowania lustracyjnego. To dlatego, gdy
      odchodził, przekazując urząd Rzecznika Interesu Publicznego prof.
      Włodzimierzowi Olszewskiemu, nie zamknął sprawy Belki. Wiadomo, że czekał na
      dostarczenie przez Agencję Wywiadu rzeczonego raportu. Ale dokument ten nie
      został przekazany.
      Władysław Frasyniuk stosuje własną wykładnię tzw. ustawy lustracyjnej,
      powtarzając raz po raz, że tajnym współpracownikiem mógł być tylko ten, w
      wyniku działań którego ktoś został pokrzywdzony.
      A warto pamiętać, że cała afera nie dotyczy faktu, czy Belka był, czy nie był
      współpracownikiem SB, do czego się nie przyznał w oświadczeniu lustracyjnym.
      Belka długo utrzymywał, że podpisał jedynie pismo, w którym zobowiązał się do
      zachowania w tajemnicy faktu i przebiegu spotkania z oficerami SB. Zapytany
      przed komisją (zeznawał pod przysięgą), czy podpisał jakikolwiek dokument o
      współpracy, zaprzeczył. Tymczasem w jego aktach znajdują się dwa takie
      dokumenty, wśród nich instrukcja wyjazdowa, do której podpisania Belka przyznał
      się później.
      Tymczasem Belka skłamał jeszcze raz, choć tym razem nie pod przysięgą.
      Tłumaczył ostatnio, że ma prawo nie pamiętać, co podpisywał, bo nigdy nie
      widział żadnych dokumentów ze swojej teczki. Ale to nieprawda, gdyż w grudniu
      ub. roku sędzia Nizieński pokazywał premierowi oba podpisane przez niego
      dokumenty, chcąc się dowiedzieć, czy przypadkiem Belka nie twierdzi, że jego
      podpis został sfałszowany. Ten przyznał, że to jego podpisy. W oświadczeniu
      lustracyjnym nie wspomniał o tym fakcie.
      Mikołaj Wójcik




      • Gość: komusik Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.chello.pl 30.06.05, 15:28
        A ja polecam wywiad Geremka przedstawić na rocznicę 25 lecia solidarności.
        • Gość: ag07 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.chello.pl 04.07.05, 22:57
          Świetnie ktos podrzucił wywiad Geremka.To rewolucyjne odkrycie do czego
          zmierzała solidarność i całe żydostwo które tej solidarności przewodziło.
          • preslaw Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES 05.07.05, 08:51
            A skąd się wziął ten dziwny wywiad z Geremkiem?
            • Gość: sredni4 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 08:58
              bo tu masz prawdziwe oblicze porównaj tego nieszczęśnika z ś. p.FILIPEM ADWENTEM
              • Gość: chinm Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.net.autocom.pl 05.07.05, 09:02
                A niech łże! Ale co do tego ma pies???
              • dr.kidler Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES 05.07.05, 09:23
                Gość portalu: sredni4 napisał(a):

                > bo tu masz prawdziwe oblicze porównaj tego nieszczęśnika z ś. p.FILIPEM
                ADWENTE
                > M

                Najwyraznie Gereme bardziej dal w dupe UB i kumunie niz ten twoj Adwent, bo to
                na Geremka UB produkowala falszywki.
                • Gość: sredni4 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 09:32

                  Tow. Ciosek, minister ds. współpracy ze związkami zawodowymi, oświadczył w
                  rozmowie z 1 grudnia [1981 roku]:

                  [...]

                  Idea Frontu Porozumienia Narodowego pogrzebana. Postrzegana przez "Solidarność"
                  jako pułapka, która ma związać ją odpowiedzialnością bez otrzymania za to
                  decydującego udziału we władzy. "Solidarność" zgodzi się tylko wtedy, jeśli ten
                  udział zagwarantowany. Na to oczywiście nie możemy się zgodzić. Oficjalne
                  dalsze propagowanie idei frontu porozumienia z naszej strony jedynie
                  posunięciem taktycznym. Jaruzelski chce udowodnić narodowi, że do końca trzymał
                  wyciągniętą rękę do zgody. Także po konfrontacji trzeba znów nawiązać do idei
                  frontu porozumienia. Wtedy, w warunkach zabezpieczonego układu władzy,
                  pogłębienie procesów demokratyzacji na zasadzie socjalistycznej całkowicie
                  możliwe. Dzisiejszy wywiad Rakowskiego o umocnieniu gotowości do porozumienia
                  składnikiem tej taktyki. Niektóre fragmenty wywiadu wymyślone przez samego
                  Jaruzelskiego. "Czy Pan wierzy, czy nie, sam byłem świadkiem, jak Rakowski
                  próbował przekonać Jaruzelskiego o konieczności siłowego zniszczenia
                  kontrrewolucji".

                  Obecne rokowania z "Solidarnością" już tylko manewrem taktycznym. Wiedzą to
                  obie strony. Weszliśmy w pertraktacje tylko dlatego, gdyż to
                  żądanie "Solidarności" i chcieliśmy zademonstrować gotowość do porozumienia.
                  Żądania "Solidarności" po omówieniu kwestii praworządności, reformy sądownictwa
                  i wyborów w oddzielnych grupach negocjacyjnych odrzucone. Informacja prasowa,
                  że rozmowy na te tematy będą prowadzone w trakcie obrad plenarnych centralnych
                  grup negocjacyjnych obu stron, bez znaczenia. Nie będzie już takich obrad
                  plenarnych.

                  Rozmowy w grupie negocjacyjnej "dostęp do mass mediów" przerwane z naszej
                  inicjatywy. Pretekstem kampania propagandowo-plakatowa "Solidarności" przeciw
                  mass mediom. Obecne pertraktacje z "Solidarnością" już nie o konkretnych
                  wydarzeniach, jak np. Bydgoszcz, lecz o kwestiach zasadniczych. Co do tego
                  porozumienie niemożliwe. Jedynym wyjątkiem sprawa Społecznej Rady Gospodarczej.
                  W rozmowach daleko idące odstąpienie "Solidarności" od pierwotnej koncepcji.
                  Obecna pozycja "Solidarności" mocno zbliża się do naszych wyobrażeń. Rada
                  gospodarcza jako organ doradczy, który rząd poprzez Sejm może powołać i
                  odwołać. Rada powinna składać się z ekspertów najróżniejszych kręgów
                  społecznych, w tym wszystkich organizacji związkowych. Tego rodzaju propozycje
                  przedkładaliśmy już na długo przed żądaniami "Solidarności" powołania
                  Społecznej Rady Gospodarczej.

                  Część decydujących doradców "Solidarności" rozpoznała już obecną sytuację i wie
                  o zmianie sytuacji. Mają więcej strachu niż zakładaliśmy i zaczynają ratować
                  skórę. Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów "Solidarności"
                  Geremkiem 1/ (ścisłe kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste
                  kontakty z Kreisky'm 2/ i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek
                  oświadczył, że dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy "Solidarnością" w obecnej
                  formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna.
                  Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Aparat "Solidarności" musi
                  zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej
                  konfrontacji „Solidarność” mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty
                  związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez
                  politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może - kontynuował
                  Geremek - tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane. Po
                  konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w innej sytuacji politycznej
                  kontynuować pewne procesy demokratyzacyjne.

                  Nie mogę jeszcze ocenić, czy Geremek mówił tylko we własnym imieniu i czy jego
                  zdanie jest reprezentatywne. Jego postawa z pewnością nie jest podzielana przez
                  Kuronia i Modzelewskiego 3/. Czołowe głowy KOR-u były dobrymi analitykami i
                  potrafiły zdiagnozować i przyspieszyć załamanie błędnej polityki za Gierka.
                  Były też w stanie przewidzieć każdy etap naszej agonii. Trudno ocenić, czy nie
                  wiedzą, co dalej, czy dostosowują się do nowej sytuacji. Mądrzy realiści wśród
                  doradców "Solidarności” od początku widzieli tylko jedną i niewielką realną
                  szansę na przejęcie władzy: konstelację, w której Związek Radziecki za każdą
                  cenę będzie chciał uniknąć wkroczenia i zadowoli się tym, że nowa władza w
                  Polsce zagwarantuje realizację jego interesów wojskowych, gospodarczych i
                  dotyczących polityki zagranicznej.

                  Po zjeździe gdańskim doradcy ci ostatecznie uświadomili sobie beznadziejność
                  ich zamiarów. Poza tym stracili panowanie nad aparatem "Solidarności".
                  Aparat „Solidarności” w 90 proc. składa się z antykomunistycznych fanatyków i
                  awanturników. Dążą oni do zdobycia władzy na bezpośredniej drodze, organizują
                  bez przerwy strajki, akcje protestacyjne, kampanie antyradzieckie i
                  antykomunistyczne. Najnowsze ataki na organizacje partyjne w zakładach są ich
                  dziełem wbrew oporowi realistycznie myślących doradców. Aparat "Solidarności"
                  jest głupi i agresywny. Zawsze gotowy podpalać siedziby Partii i wieszać
                  komunistów. Rzeczywiście, do zwalczania tylko przy pomocy siły.

                  Geremek oświadczył, że dysponuje obietnicami zachodnich kręgów gospodarczych
                  postawienia do dyspozycji Polski 5 mld dolarów. Nie dał jednak do zrozumienia,
                  które kręgi konkretnie ma na myśli. Nie wierzę, że Zachód rzeczywiście gotowy
                  [jest] postawić nam do dyspozycji 5 mld dolarów. Zachód wie dobrze, że środki w
                  tej wysokości postawią nas na nogi, skonsolidują i w ten sposób umożliwia
                  wystąpienie przeciw kontrrewolucji. Mielibyśmy wówczas dokładnie te środki,
                  których potrzebujemy teraz do konfrontacji. Także szantaż jest poza dyskusją.

                  Jaruzelski nawet za podwójną sumę nigdy się nie zobowiąże
                  pozostawić "Solidarność" nietkniętą. Jaruzelski nie ma orientacji prozachodniej
                  i doskonale zna realia geopolityczne. Zachód nigdy dotąd nie robił takich
                  propozycji.

                  Odwrotnie, dawał zawsze tylko tyle, ile trzeba, aby podtrzymać kryzys. Żeby z
                  jednej strony rząd nie musiał oficjalnie ogłosić niewypłacalności, a z drugiej,
                  by rząd nie mógł się ustabilizować i nie był przez jakiś dłuższy okres
                  odciążony.

                  Ponieważ rozwiązanie kryzysu [stoi] obecnie bezpośrednio na porządku dnia,
                  pośrodku tych rozważań pytam o sposób realizacji:

                  Nowe przedłużenie służby wojskowej obecnego rocznika w dyskusji. Jeszcze brak
                  ostatecznej decyzji. Wywoła wprawdzie pewne niezadowolenie w koszarach, problem
                  da się jednak rozwiązać. Oficjalna argumentacja: konieczność przeciwdziałania
                  katastrofie zimy, jednocześnie hojne użycie bodźca finansowego, jak wypłata
                  wyrównania dla rodziny, innym wariantem byłoby zwolnienie starego rocznika,
                  powołanie nieznacznej części nowego rocznika i jednocześnie powołanie
                  rezerwistów na szkolenia. Postawa polityczna rezerwistów jednak zbyt niepewna.
                  Konkretne działanie będzie centralnym punktem moskiewskich rozmów
                  Jaruzelskiego. Podróż do Moskwy niestety dopiero w środku grudnia. Termin
                  wcześniejszy byłby znacząco korzystniejszy. W rozmowach z pewnością będą
                  omawiane m.in. następujące warianty:

                  l. Wariant, który zawsze uważam za najlepszy: przejęcie władzy przez wojsko,
                  jednoczesne rozwiązanie Partii i "Solidarności". Stworzy rozstrzygającą
                  motywację ideową dla żołnierzy. Zachowają odczucie, że biorą władzę we własne
                  ręce. Pobudzi ich gotowość wyeliminowania aparatu "Solidarności". Rozwiązanie
                  Partii da się zrealizować w kilka godzin. PZPR składa się de facto już tylko z
                  gremiów kierowniczych, aparatu i aktywu wojewódzkiego. W bazie nie ma już
                  Partii. W tym wariancie największa szansa uniknięcia rozlewu krwi. Kościół
                  zgodziłby się z tym. Walczy o zachowanie swych pozycji i wystąpi przeciw
                  awanturnictwu i wojnie domowej.

                  Osobowość Jaruzelskiego i generałów stworzy gwarancję dla założenia nowej
                  marksistowsko-leninowskiej parti
                  • dr.kidler Nie zamawialem tej UBeckiej propagandy 05.07.05, 11:36
    • Gość: sredni4 cd1 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 09:36
      Wariant, który zawsze uważam za najlepszy: przejęcie władzy przez wojsko,
      jednoczesne rozwiązanie Partii i "Solidarności". Stworzy rozstrzygającą
      motywację ideową dla żołnierzy. Zachowają odczucie, że biorą władzę we własne
      ręce. Pobudzi ich gotowość wyeliminowania aparatu "Solidarności". Rozwiązanie
      Partii da się zrealizować w kilka godzin. PZPR składa się de facto już tylko z
      gremiów kierowniczych, aparatu i aktywu wojewódzkiego. W bazie nie ma już
      Partii. W tym wariancie największa szansa uniknięcia rozlewu krwi. Kościół
      zgodziłby się z tym. Walczy o zachowanie swych pozycji i wystąpi przeciw
      awanturnictwu i wojnie domowej.

      Osobowość Jaruzelskiego i generałów stworzy gwarancję dla założenia nowej
      marksistowsko-leninowskiej partii kadrowej. Wstąpiłoby do niej natychmiast ok.
      300.000 nieugiętych i wiernych zasadom komunistów. Obecnie nie wszędzie można
      zobaczyć ich w akcji, gdyż zostali wyrugowani przez masy innych członków lub
      funkcjonariuszy Partii, gdyż częściowo [są] atakowani psychicznie lub
      wystraszeni. Przyłączyliby się do marksistowsko-leninowskiej partii, która jest
      czysta i walczy.

      2. Dopuścić do strajku generalnego i wygrać go. Także tutaj szanse na sukces,
      przeważająca część społeczeństwa ma dość chaosu i przyłączy się do tego, kto
      zagwarantuje w perspektywie spokój, porządek i prosperitę. Dokładnie
      studiowaliśmy doświadczenia węgierskie. Jeśli będziemy kontrolować zaopatrzenie
      i wyłączymy strajkującym zakładom prąd i ogrzewanie, z pewnością już po 2
      tygodniach pierwsi [ludzie] opuszczą swe zakłady. 3. Uchwalenie radykalnej
      ustawy ze znaczącymi pełnomocnictwami specjalnymi i stanem wyjątkowym
      (nieporównywalnej z obecnie przedłożonym niewinnym projektem). Taka taktyka
      jest moim zdaniem jednak niekorzystna. Walki klasowej nie wygrywać poprzez
      parlament. Droga prawna związana z długimi procedurami bezużyteczną walką
      polityczną w parlamencie, które jeszcze przed konfrontacją mogą wszystkich do
      nas zrazić. Jednocześnie wróg otrzyma wystarczający czas do przygotowań.

      4. Dalsze próby prowadzenia politycznego sporu poprzez dłuższy czas (być noże
      od 2 do 3 lat). Dotychczasowy rozwój sytuacji uwidacznia niezdatność tej
      koncepcji. Przez stronę radziecką, jak świadczy najnowsza reakcja, nie będzie
      już akceptowana.

      Być może [będą] jeszcze inne warianty w dyskusji. Jestem za najradykalniejszym,
      gdyż moim zdaniem [jest] szansą na zwycięstwo za najmniejszą cenę gospodarczą i
      polityczną.

      [Ambasador NRD] Neubauer 2 grudnia 1981



      Przypisy:

      1/ Bronisław Geremek (ur. 1932), sygn. TKN w 1978, VIII 1980 doradca w Stoczni
      Gdańskiej, następnie szef doradców KKP (KK) NSZZ "S", XII 1981-XII 1982
      internowany, od 1983 doradca TKK, współautor porozumienia w Magdalence i
      przy "okrągłym stole".

      2/ Bruno Kreisky (1911-1990), 1967-1989 przewodniczący Socjalistycznej Partii
      Austrii, 1970-1983 kanclerz Austrii, 1976-1987 z-ca przew. Międzynarodówki
      Socjalistycznej.

      3/ Karol Modzelewski (ur. 1937), rewizjonista partyjny, skazany w 1965 na 3,5
      roku więzienia za rozpowszechnianie "Listu otwartego do członków PZPR", w 1968
      związany z "komandosami" i ponownie skazany na 3,5 roku więzienia, 1980 czł.
      Prezydium MKZ Wrocław, 1980-1981 rzecznik prasowy NSZZ "S", czł. KKP, a nast.
      KK, 1981-1984 internowany, nast. aresztowany. Zwolennik linii porozumienia
      wewnątrz z komunistami.



      Żródło:

      Wojciech Wrzesiński (red.), Drogi do Niepodległości 1944-1956/1980-1989.
      Nieznane źródła do dziejów najnowszych Polski. Wrocław 2001, dok. nr 211.







    • Gość: jutro Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 09:56

      "Nasz ukochany Przywódca"?
      Z okazji wręczenia tej mało komu znanej nagrody, redaktor Adam Michnik wygłosił
      laudację na cześć szlachetnego i dostojnego laureata. Mówiąc o polskiej drodze
      do wolności i demokracji podkreślił, że "mózgiem i sercem tej drogi był
      Bronisław Geremek". Jest to porównanie, które natychmiast nasuwa na myśl
      pytanie: a gdzie skóra i kości (czyli szkielet - jako konstrukcja nośna), krew
      i w ogóle ciało? Jaką część tego eksponatu Michnik zarezerwował dla siebie?
      Wazelina z ust Michnika popłynęła w stronę laureata bardzo obficie. Ale
      szczególnie jedna wypowiedź "autorytetu moralnego", jakim jest Michnik, na
      temat drugiego "autorytetu moralnego", jakim jest Bronisław Geremek, jest
      szczególnie godna uwagi: "zawsze wierny idei wolności Polski, i wolności
      człowieka w Polsce, zawsze wolny od cynizmu i od zawiści, zawsze wrogi zasadom
      walki ras czy walki klas". Są postacie w dziejach narodu, które przez pokolenia
      służą za wzór. Na przykład rycerz Zawisza Czarny, wzór cnót wszelakich, o
      którym przez wieki mówiono, że "możesz polegać, jak na Zawiszy". Czy taką
      postacią jest też Bronisław Geremek? Co upoważniło Michnika do tak podniosłej
      oceny i aż tak szlachetnych epitetów?
      Geremek już w 1950 roku wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej,
      mając zaledwie 18 lat. Nie można tego zaliczyć do zwykłych błędów młodości,
      jakich ludzie popełniają wiele, albowiem wiernie jej służył aż do 1968 roku,
      pełniąc po drodze odpowiedzialne funkcje w aparacie, będąc m.in. sekretarzem
      POP w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk. PZPR miała nieprawe
      pochodzenie - nie była to taka sobie, polska partia polityczna, działająca w
      Polsce. Była to struktura powołana przez stalinowski Związek Sowiecki
      (początkowo jako Polska Partia Robotnicza), w celu realizacji ideologicznych i
      imperialnych interesów sowieckich. Było to narzędzie okupanta, służące do
      trzymania w ryzach podbitego społeczeństwa. Jak więc działalność w niej
      pogodzić z oceną, że tow. Geremek był "zawsze wierny idei wolności Polski"? Do
      tego miał być "zawsze wrogi zasadom [...] walki klas", choć ta zbrodnicza
      ideologia była podstawą całego, szeroko pojętego imperium sowieckiego
      (zwanego "obozem państw socjalistycznych").
      "Przez resztę życia pozostał demokratą" - rzekł też Michnik w swej laudacji.
      Jeśli "pozostał", to znaczy, że cały, 18-letni epizod komunistyczny w jego
      życiu był także twórczym wkładem w demokrację i prawa człowieka. Chyba, że
      Michnik miał na myśli tak bliski mu rodzinnie "centralizm demokratyczny",
      obowiązujący w partiach komunistycznych. Jeśli tak, to co innego, ale może
      mówca powinien to jaśniej wyrazić?

      Z akt STASI
      I jeszcze jedna szczypta wazeliny ze strony Michnika, który podkreślił, że
      Geremek otrzymuje nagrodę z jego gazety m.in. za "za heroiczną i konsekwentną
      walkę z dyktaturą komunistyczną, okupioną dyskryminacją i więzieniem". Czy
      rzeczywiście była to walka "heroiczna i konsekwentna"? Kilka lat temu na łamach
      paryskiej "Kultury" Tomasz Mianowicz ujawnił ciekawy dokument z akt NRD-owskiej
      bezpieki, dotyczący Geremka i "Solidarności".
      Wynika z niego, że to on właśnie jesienią 1981 roku prowadził tajne rozmowy z
      przywództwem PZPR, w tym ze Stanisławem Cioskiem (który był wtedy ministrem do
      spraw związków zawodowych). Ciosek zrelacjonował je m.in. Horstowi Neubauerowi,
      ambasadorowi NRD w PRL, który wysłał w tej sprawie telegram do swych
      przełożonych w Berlinie. Jego treść nie została przez Geremka nigdzie
      zakwestionowana, warto więc to przypomnieć. Neubauer tak streścił zwierzenia
      Cioska:
      "część wpływowych doradców zrozumiała obecne położenie i zmianę sytuacji. Boją
      się bardziej niż sądzimy i zaczynają ratować własną skórę. Odbyłem właśnie
      osobliwą rozmowę z szefem sztabu ekspertów Geremkiem (bliskie związki z
      międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z Kreiskym i innymi).
      Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza pokojowa
      koegzystencja pomiędzy Solidarnością w obecnej formie i realnym socjalizmem
      [jest] niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieunikniona. Wybory do rad narodowych
      muszą zostać przesunięte. Organy władzy państwowej muszą zlikwidować aparat. Po
      konfrontacji siłowej mogłaby powstać na nowo, ale jako rzeczywisty związek
      zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez politycznego
      charakteru i bez ambicji sięgania po władzę. Być może - kontynuował Geremek -
      zostaną zachowane siły umiarkowane, takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa
      władza państwowa mogłaby w oparciu o odmienną sytuację polityczną kontynuować
      określone procesy demokratyczne".
      Nic dodać, nic ująć. Faktycznie - heroizm i konsekwencja. Nawet nie warto
      pytać, dlaczego Michnik heroicznie i konsekwentnie pomija takie fragmenty
      życiorysu laureata. Być może czekają one na inną okazję? Przecież Geremek nie
      zawsze był prześladowany. Studia odbywał m.in. w École Practique des Hautes
      Études w Paryżu (a w połowie lat 50-tych paszport zagraniczny był w PRL dobrem
      bardzo rzadkim!). W 1962 roku został dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej przy
      Uniwersytecie Paryskim. Czy nie był wówczas otoczony stosowną "opieką"?
      W "Gazecie Polskiej" Piotra Wierzbickiego z czerwca 1993 roku można znaleźć
      informację, że nazwisko Geremek zostało w ostatniej dosłownie chwili usunięte z
      tzw. "listy Macierewicza", albowiem jego kartoteka "jest wyczyszczona". Ten sam
      Wierzbicki kilka lat później uznał, że Geremek jest "wybitnym mężem stanu".
      Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

      Jak Michnik Geremkowi, tak Geremek Michnikowi
      Laureat tytułu: Człowiek Roku "Gazety Wyborczej" był wyraźnie wzruszony. Choć
      to nie pierwsze, i nie najważniejsze jego wyróżnienie (jest bowiem kawalerem
      francuskiej Legii Honorowej i posiadaczem Orderu Orła Białego), to najwyraźniej
      jest łasy na wszelkie zaszczyty. Umiał się też odpowiednio odwdzięczyć swemu
      dobroczyńcy, nie żałując mu stosownych adoracji. W ten sposób znaczna część
      wypowiedzi Geremka została poświęcona Michnikowi. W ten sposób śliskie epitety
      zostały w tym samym kręgu.
      Geremek stanowczo podkreślił więc, że - ""Wyborcza" jest moją gazetą". W ten
      sposób obniżył nieco rangę i prestiż nagrody, bo - jak się okazało, otrzymał
      ją "swój człowiek". Z dalszego tokowania profesora wynikało to już
      niezbicie: "Adam Michnik jest nie tylko redaktorem, jest nie tylko Arką
      Przymierza [...] także jednym z najznakomitszych polskich pisarzy
      politycznych". Żadna z tych postaci nie odczuwała przy tym zażenowania, bo nie
      zostało to okazane.
      Geremek zakończył swe podziękowania w sposób, który - jak się wydawało -
      odszedł do lamusa wraz z upadkiem sowieckiego imperium. Wtedy rytuał nakazywał
      wyrażanie zażyłości odpowiednio stopniowanej. Jeśli np. Leonid Breżniew
      zapraszał Edwarda Gierka, czy też Wojciecha Jaruzelskiego (obecnego przyjaciela
      Adama Michnika!) do złożenia oficjalnej wizyty na Kremlu, to "nasz przywódca"
      uniżenie dziękował słowami: "zaproszenie zostało przyjęte z wdzięcznością".
      Geremek też użył tego zwrotu: "Nagrodę "Gazety Wyborczej" przyjmuję ze
      wzruszeniem, z wdzięcznością". Czy to tylko wspomnienie czasów minionych?

      ** ** **
      Odznaczać, mianować i dekorować może "Gazeta Wyborcza", kogo chce. Nic nam do
      tego. Może też to uzasadniać, jak tylko potrafi. Też nam nic do tego. Chodzi
      tylko o pewien umiar i zdrowy rozsądek. Roztropności bowiem w obklejaniu się
      wzajemnymi cukrowanymi epitetami nie widać. Wychodzi więc z tego karykatura.
      Następnym krokiem może być uznanie Wojciecha Jaruzelskiego za człowieka 45-
      lecia (1944-1989). Czemu nie? Swego czasu Michnik okrzyknął przecież gen.
      Czesława Kiszczaka "człowiekiem honoru".
      Wypada jeszcze zastanowić się, kim on sam jest w swoich oczach, skoro ma takie
      jednoznaczne oceny dla przyjaciół. Może "Naszym Ukochanym Słoneczkiem"?

    • Gość: jutro Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 10:01
      Ostatnim z dłuższego szeregu odznaczonych jest Bronisław Geremek. Po dekoracji
      powiedział "Gazecie Wyborczej": "Jestem wzruszony. To szczególne odznaczenie,
      bo odnowione po latach, staje się pomnikiem polskiej działalności
      niepodległościowej. Przyznanie mi tego orderu pozwala sądzić, że sierpniowy
      zryw 1980 r. i Okrągły Stół 1989 r. oraz późniejsza praca nad zmianą Polski
      wpisują się w polską tradycję niepodległościową".
      Kpi - czy o drogę pyta? To pytanie wydaje się niestosowne w stosunku do
      człowieka, który od 1950 roku był członkiem PZPR, był jej funkcjonariuszem na
      Uniwersytecie Warszawskim do 1968 roku (wtedy z niej wystąpił, ale wcale nie po
      tak zwanych wydarzeniach marcowych...) i przez prawie dwie dekady pilnował
      czystości klasowej na największej polskiej uczelni. Dobrze, że przynajmniej nie
      płakał ze wzruszenia, jak to się przydarzyło Breżniewowi, gdy go Jaruzelski
      odznaczał Virtuti Militari I klasy. Ale Breżniew był wówczas ponoć pijany...
      Nie zaważyła nad udekorowaniem Geremka jego postawa pod koniec 1981 roku,
      ujawniona na łamach paryskiej "Kultury" (na podstawie materiałów Stasi).
      Geremek miał wówczas prosić władze PRL o wprowadzenie stanu wojennego, co też
      się stało. Przytoczmy za "Kulturą" wypowiedź Stanisława Cioska, wówczas
      ministra do spraw związków zawodowych, z którym Geremek (w czyim imieniu? To
      ciekawe) był kontakcie: "część wpływowych doradców zrozumiała obecne położenie
      i zmianę sytuacji. Boją się bardziej niż sądzimy i zaczynają ratować własną
      skórę. Odbyłem właśnie osobliwą rozmowę z szefem sztabu ekspertów Geremkiem
      (bliskie związki z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z
      Kreiskym i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że dalsza
      pokojowa koegzystencja pomiędzy w obecnej formie i realnym socjalizmem [jest]
      niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieunikniona.
      Wybory do rad narodowych muszą zostać przesunięte. Organy władzy państwowej
      muszą zlikwidować aparat Solidarności. Po konfrontacji siłowej mogłaby powstać
      na nowo, ale jako rzeczywisty związek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez
      programu gdańskiego, bez politycznego charakteru i bez ambicji sięgania po
      władzę. Być może - kontynuował Geremek - zostaną zachowane siły umiarkowane,
      takie jak Wałęsa. Po konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w oparciu o
      odmienną sytuację polityczną kontynuować określone procesy demokratyczne".
      Tu nie potrzeba żadnego komentarza, albowiem Geremek nigdy i nigdzie nie
      zanegował tego faktu. Jak gdyby nigdy nic, śmieje się nam w twarz, z Orderem
      Orła Białego w klapie.
      • Gość: kaziu49 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.chello.pl 05.07.05, 10:35
        Pięknie, pieknie.KOR.Komitet Obrony Robotników-przedstawiciele żydowskiego
        nacjonalizmu,gdzie się teraz te sku..ele podziały i zapuściły
        korzenie.Dlaczego teraz nie występują o obronę bezrobotnych i
        wyzyskiwanych.Panie Rokita kogo teraz p. reprezentyjesz tz. jaki naród?Tak
        presz do wyborów by znów coś zawładnąć i okraść jak dzisiejszych emerytów.?
        Wywiad z Geremkiem to tragedia dla przedstawicieli młodej solidarności.Starych
        działaczy należy powiesić na najbliższych drzewach za zdradę narodową i oddanie
        się na posługi żydostwa.[Tak jak oni chcieli zrobić z komunistami.Ząb za ząb...]
    • Gość: mirosław Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 10:55
      Mamy do czynienia ze swoistym medialnym szantażem. Sierpniowe obchody 25
      rocznicy powstania Solidarności mają udowodnić, czy jesteśmy już dojrzałym
      europejskim narodem potrafiącym godnie i z wszelkimi zasadami poprawności
      politycznej uczcić tą wielką rocznicę, czy też zaprezentujemy rodakom i
      światu „typowe polskie piekło”.

      To polskie piekło oznacza w tym przypadku trzymanie się prawdy. Prawda nie jest
      jednak w naszym interesie. Nie zapewni ona odpowiedniej rangi uroczystościom.
      Nie ma szans, aby nawiedzili nas w tych dniach wielcy tego świata.

      Aby pompa była odpowiednio wielka trzeba niestety trochę pokolaborować. No, bo
      jak tu zapewnić wielką rangę uroczystościom bez zaproszenia Pana Prezydenta
      Kwaśniewskiego?

      Cóż z tego, że tow. Olek w 1980 roku w sierpniu zapewne trząsł mocno portkami o
      swoją dopiero, co rozpoczęta karierę w komunistycznej partii skoro dzisiaj jest
      zapraszany na obchody przez „człowieka legendę”.

      Pamiętam sierpień 1980 roku w szczególny sposób. Odbywałem wtedy zasadniczą
      służbę wojskową w jednostce w Braniewie. Nagle ni stąd ni zowąd zabroniono nam
      oglądania dziennika TV, co już wzbudzało spory niepokój. Następnego dnia
      wywieziono nas do Wicka Morskiego na nieoczekiwany poligon.

      Byłem wówczas dowódcą radiostacji R-118 M. umieszczonej na samochodzie Star 66.
      Nie zdradzam mam nadzieję żadnej tajemnicy wojskowej, bo tego typu urządzenia
      zajmują dzisiaj nie więcej miejsca niż telefon komórkowy. Byłem osobą niejako
      uprzywilejowaną z racji dostępu do informacji.

      W nocy wystawiwszy czujki nasłuchiwałem informacji z „Polski Walczącej”.
      Głównie przewijało się w tych strzępkach informacji nazwisko Anny
      Walentynowicz, Andrzeja Gwiazdy i Lecha Wałęsy (kolejność nieprzypadkowa).

      Zgubiła mnie jednak nadmierna ciekawość. Nawiązałem kontakt z radioamatorem
      radiotelegrafistą ze Szwecji i tak długo z nim „titałem” (rozmowa alfabetem
      Morse’a), że zostałem namierzony i aresztowany. Radiostację zaplombowano, a ja
      dostałem 12 dni aresztu. Ot i cała moja martyrologia.

      Ale do dziś jakoś doskonale pamiętam, że w tych dniach nie słyszałem nazwisk
      takich polskich opozycjonistów, jak Jaruzelski, Kwaśniewski, Geremek, Kuroń czy
      Ciosek.

      Pamiętam za to doskonale nazwiska kolegów zmuszonych do emigracji. Pamiętam w
      latach 80-tych obławę na mojego kolegę „bandytę” Grześka Burtana, który
      brawurowo zbiegł z wiezienia. Telewizja wzywała do schwytania groźnego
      przestępcy. Był to działacz harcerski i wielki patriota. Zaszczuty przez SB
      opuścił kraj jak setki tysięcy innych.

      Jaruzelski oczywiście, jako czubek i zwieńczenie piramidy władzy, o tym nic nie
      wiedział. Nic mu pewnie nie wiadomo, że wypędził za granicę tysiące Polaków i
      gorących patriotów.

      W tym czasie jego ministrem był niejaki Aleksander Kwaśniewski.

      W swojej książce „Stan Wojenny, dlaczego?” Pan Generał tłumaczył swoje trudne
      decyzje groźbą interwencji radzieckiej. Bardziej kłamliwej książki trudno
      dzisiaj szukać.

      Po opublikowaniu biuletynów IPN i wielu pracach historycznych wiadomo, że
      generał nieźle nakłamał. Okazuje się, że to on domagał się bezskutecznie
      interwencji.

      Po ostatniej wizycie w Moskwie widać już wyraźnie, iż Pan Generał jak przystało
      na prawdziwego komunistę ma dwie prawdy. Dla każdego narodu inną. W Moskwie
      Jaruzelski wystąpił jako ten, który nas uratował od krwawej wojny domowej. W
      Polsce występuje jako wielki patriota ratujący nas przed obcą interwencją.

      Żyjemy w czasach, w których liczy się tylko show. Skoro obecność ludzi z
      przeciwnej strony barykady zwiększy rangę i oglądalność to trzeba to zrobić.
      Trzeba sprowadzić Kiszczaka, Gorbaczowa, Jaruzelskiego, żonglerów i połykaczy
      ognia.

      Uroczystości te przebiją z pewnością nawet taki program jak emitowany w
      TVN „Ciao Darwin”, który z sukcesem udawadnia, że człowiek pochodzi od małpy
    • Gość: Dlt Co komu zawinił PIES? IP: *.net.autocom.pl 05.07.05, 11:15
      ?
      • Gość: Dlt Re: Co komu zawinił PIES? IP: *.net.autocom.pl 05.07.05, 18:42
        Odczepcie się od psa!
    • Gość: telewidz Re: FRASYNIUK na te 2-3 % w sondażach, a .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.05, 06:42
      Przy notowania 2-3 % w sondażach w mediach w tym TvP jest tak często jakby miał
      20-30 %.
      • Gość: adorator Re: FRASYNIUK na te 2-3 % w sondażach, a .... IP: *.chello.pl 10.07.05, 15:37
        rozliczyć przedstawicieli KOR na obchodach 25 lecia za pomoć w dzisiejszych
        czasach robotnikowi bezrob. Zdrajcy narodu.
    • Gość: antyfalanga Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.05, 16:51
      Z swym CHAMSKIMI przemyśleniami idź do Giertycha ŁGARZA NR 1 w RP,a prawicowej
      parafiance Kolendzie-Zalewskiej kubeł zimnej wody się przydał
    • Gość: braysen Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.07.05, 07:58
      Zgadzam się w całości.
      Nawet nie trzeba teczek. Wystarczy sięgnąć do archiwów komunistycznych gazet z
      tamtego okresu. Jednak należy podkreślić że durny naród polski wyedukowany przez
      komunistów przez 50 lat (pół wieku) zasługuje na takich polityków jak władzio i
      jego kompania. Zresztą był już taki władzio reprezentant tyj demokratycznyj
      klasy robotniczyj. Są nagrania. Można posłuchać.
      Uważam że niepotrzebnie i za wcześnie zlikwidowano radio Wolna Europa.
      Proponuję zastanowić się nad formą wyborów przez telefony komórkowe - jawnych.
      Myślę że kto nie jest czerwonym bydlakiem nie ma powodu się ukrywać.
      • Gość: Falanga1 Re: FRASYNIUK ŁŻE JAK PIES IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 23:44
        Tyż prowda.
      • Gość: Falanga1 antyfalanga sr.anga pierdzianga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.05, 23:45

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka