Gość: Bigol
IP: 217.97.177.*
23.12.05, 22:38
Facet plecie mówi o jakiejś umownej granicy piractwa na odrze
zapomniał że 99,9% tych zasysanych filmów pochodzi z serwerów na zachód od
odry ?. Ktoś ripuje te filmy na szybkich komputerach uprzednio zgrywając je
z orginalnych płyt i kaset DVD oraz cyfrowych kamer.
Kto to robi? Obywatele polscy uczniowie gimnazjum studenci może rolnicy?
Nie moi drodzy tym zajmuje się duża grupa pasjonatów rozlana po całym świecie
w polsce praktycznie nie obecna ze względu na mikro skalę w jakiej obraca się
polska kinematografia.
Z tekstu pana Orlińskiego wynika że centrum piractawa mieści się w polsce a
to jest g.... prawda.
Podam przykład: w 2004 roku odwiedziłem znajomego niemca z Hanoweru który
pokazał mi kolekcję 4000 filmów ściągnietych z sieci
z dumą opowiadjąc jak to do części z nich tworzył niemieckie napisy.
Czy ktoś o niemcach pisze żę są siedliskiem filmowego piractwa?
Nie dajmy sobie wmówić że to co robimy jest złe bo to poprostu świat jest
taki panie gutek i Orliński i inni